38

Zarzucacie nam, że nie oznaczamy artykułów sponsorowanych… No to zobaczcie, jak się to może kończyć

Artykuły sponsorowane to swego rodzaju temat tabu. Teoretycznie wszyscy wiedzą, że powinny być oznaczane. W praktyce, często nie są. Za nieczyste praktyki jednych płaci reszta, bo czytelnik oszukany raz czy dwa zaczyna doszukiwać się ukrytych reklam tam, gdzie ich nie ma. Na szczęście koniec z bezkarnością. Jako pierwsza na nieoznaczonych artykułach sponsorowanych (czyli de facto […]

Artykuły sponsorowane to swego rodzaju temat tabu. Teoretycznie wszyscy wiedzą, że powinny być oznaczane. W praktyce, często nie są. Za nieczyste praktyki jednych płaci reszta, bo czytelnik oszukany raz czy dwa zaczyna doszukiwać się ukrytych reklam tam, gdzie ich nie ma. Na szczęście koniec z bezkarnością.

Jako pierwsza na nieoznaczonych artykułach sponsorowanych (czyli de facto kryptoreklamie) przejechała się spółka Express Media – wydawca  Expressu Bydgoskiego i toruńskich Nowości. UOKIK w komunikacie opublikowanym na swojej stronie zwrócił uwagę na treści publikowane w sekcji „Dbaj o Zdrowie”, gdzie artykuły sprawiające wrażenie sponsorowanych nie były w żaden sposób oznaczone i podpisane jedynie imieniem i nazwiskiem autorki.

Wydawca oczywiście próbował się bronić, tłumacząc, że podpisywanie artykułów nazwiskiem autorki o niczym nie świadczy, a sekcja „Dbaj o Zdrowie” znajdowała się po stronie rozpoczynającej blok reklamowy. Urząd jednak szybko wypunktował te argumenty, tłumacząc, że czytelnik nie musi czytać gazety strona po stronie i komunikat o reklamie może mu umknąć. W dodatku okazało się, że autorka artykułu nie była nawet  członkiem redakcji. Kara, jak na regionalnego wydawcę jest dotkliwa, bo sięga prawie 13 tys. zł. Z naszego punktu widzenia jest ona jedynie doskonałym punktem wyjścia do rozważań związanych z internetem.

UOKiK

UOKIK tłumaczy jasno – artykuł sponsorowany powinien być wyraźnie i jasno oznaczony tak, aby zwykły konsument mógł bez trudu go zidentyfikować. Ma to swoje podstawy nie tylko w prawie prasowym ale również w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Przepisy mówią jasno, że wykorzystywanie treści publicystycznych w środkach masowego przekazu w celu reklamy, za którą zapłacił klient jest kryptoreklamą, jeżeli wydawca nie oznaczy tego w wyraźny sposób (np. dopiskiem „artykuł sponsorowany”).

1219-ex-byd-27-00-118671

Spójrzmy teraz na to, co dzieje się w internecie: na portale, wortale, a w szczególności blogi. Przyjęło się, że oznaczanie artykułów sponsorowanych jest dobrą praktyką, którą jedni stosują a inni mają w… nosie. Dostają za to wszyscy, o czym wspomniałem w lidzie. Przeciętny internauta, który konsumuje dziesiątki treści każdego dnia, powoli wykształca w sobie już pewien zmysł „nieufności”. Do każdego artykułu podchodzi z dystansem, a każdą pochwałę odczytuje z podejrzliwością. Komentarzy sugerujących, że nasze recenzje lub felietony są sponsorowane czytaliśmy już dziesiątki.

Dlatego szalenie cieszy mnie fakt, że UOKIK w końcu zaczął zwracać na to uwagę. Szkoda, że póki co odbywa się to jedynie na rynku wydań papierowych. W internecie urząd zebrałbym bowiem o wiele większe żniwo. Pozostaje przy tym tutaj kwestia tego, jak przez prawo prasowe będą traktowane blogi i inne serwisy, które nie zostały zarejestrowane jako dzienniki. Czy będą one podlegały tym samym regulacjom? Na pewno można do nich odnieść przepisy z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Pytanie, czy to wystarczy. Tak czy inaczej mam nadzieję, że na tym się nie skończy, a kary będą o wiele bardziej dotkliwe.