Na początku czerwca, Szymon Barczak pisał o projekcie rozdania laptopów wszystkim polskim uczniom uczęszczającym do pierwszej klasy szkoły podstawowej. W pełni podzielam jego zdanie, że taki nieprzemyślany projekt nie mógł przynieść nic dobrego. Szkoły nie są przygotowane na taką rewolucję, zazwyczaj nie mają odpowiedniej  infrastruktury ani pomysłu, co później z tymi laptopami zrobić. Skończyłoby się zapewne na tym, że w większości przypadków przenośne komputery nie zostałby w ogóle wykorzystane, a już na pewno nie do celów edukacyjnych. Nie wspominając o tym, że projekt przewidywał ledwie 400zł na jednego laptopa i nie było w nim mowy o serwisie tych urządzeń.

Kwestia edukacji nie jest mi obojętna od czasu, kiedy uświadomiłem sobie, że z czasów liceum wyniosłem niewiele. W sumie 4 lata siedzenia w ławce po 6 – 8 godzin dziennie i był to czas w dużej mierze zmarnowany. To znaczy, nie wątpliwie ukształtował mnie jako młodego człowieka i nauczył wiele w sensie społecznym, natomiast odwołując się do konkretnych przedmiotów, takich jak biologia czy chemia, ze smutkiem stwierdzam, że tyle czasu przeciekło mi przez place bez większych efektów, podczas gdy w pół roku jestem w stanie dzięki internetowi, rożnego rodzaju poradnikom i tutorialom zgłębić nowy temat, który mnie interesuje. Podobnego zdania są autorzy programu Matura to bzdura, który dobitnie pokazuje, że problem istnieje. Dlatego zastanawiam się co można dla naszej edukacji zrobić, żeby czas poświęcony na siedzenie w ławce wykorzystywać efektywniej.

A gdyby rozdać uczniom zamiast laptopów, czytniki książek elektronicznych, czyli eReadery?

  • Jest to urządzenie zdecydowanie tańsze niż laptop i przy zakupie 350 tysięcy sztuk jestem w stanie sobie wyobrazić, że cena jednego czytnika zmieściłaby się w 400zł, a nawet mniej, zostawiając margines na serwis
  • Stanowi swojego rodzaju pomost pomiędzy tradycyjną edukacją, jaką jest czytanie książek, a nowoczesną technologią
  • W związku z powyższym, dużo łatwiej wprowadzić je do obecnego systemu edukacji, powoli ewoluując w stronę jeszcze bardziej technicznie zaawansowanych rozwiązań
  • Czytnik ma dobrze określoną funkcję i na pewno mniej rozpraszałby uczniów na lekcjach, niż laptop
  • Czytnik nie męczy oczu i sprzyja wielogodzinnemu wykorzystywaniu, podczas gdy czytanie tekstu na ekranie laptopa nie należy do przyjemnych
  • Czytnik rozwiązuje problem noszenia przez ucznia ciężkich książek w plecaku, co jest przyczyną schorzeń kręgosłupa i zaburzeń wzrostu, czyli problemem, z którym szkoła boryka się od lat, a szafki szkolne, nie dość, że rzadko występują, to nie rozwiązują w pełni problemu, bo z książek trzeba się uczyć zarówno w szkole jak i w domu
  • Przy odpowiednim rozwiązaniu kwestii eBooków, wydatki na książki mogłyby zdecydowanie spaść (myślę, że eReader to koszt zbliżony, do kompletu książek na cały rok szkolny, kwestia kosztów samych eBooków)

Podsumowując, takie rozwiązanie nie dość, że lepiej wpisuje się w obecny model szkolnictwa i rozwiązuje poważny problem noszenia ciężkich podręczników, jest również tańszy w realizacji.

Dodatkowo, nie jest powiedziane, że państwo mysi w 100% pokrywać koszty zakupu urządzenia, część rodziców wolałaby zakupić samemu, lub dopłacić do czytnika, zamiast kupować ciężkie książki, które po roku stają się makulaturą. Zwłaszcza, że obecny stan wiedzy zmienia się w tak szybkim tempie, że drukowanie podręczników wydaje się marnotrawstwem drzew i papieru. Nie ma mowy, żeby młodsze o kilka lat dziecko przeszło okres szkolny na książkach starszego brata.

Nierozwiązaną kwestią pozostaje przygotowanie i dostępność odpowiednich eBooków. Czy wydawnictwa zgodzą się na taki ruch? Czy podręczniki będą zdecydowanie tańsze, niż ich wydania papierowe? Jak rozwiązać kwestie piractwa (bo nie przez DRM), czy połączyć cenę eReedera z opłatą dla wydawnictw i autorów książek?

Pytań wciąż pozostaje wiele, ale uważam, że wprowadzenie czytników do systemu edukacji, ma na chwile obecną o wiele więcej sensu, niż wprowadzanie komputerów, które nierzadko uczniowie sami posiadają we własnym zakresie. Na pewno rozruszałoby to rynek eBooków w Polsce.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Morpheus

    Kluczowa kwestia: nie posiada fizycznej klawiatury.

    • Jan Rybczyński

      Zależy od modelu, jest naprawdę wiele modeli, które posiadają klawiaturę.

      Z resztą przy tak dużym projekcie, jakim jest wyposażenie pierwszoklasistów, a w przyszłości, wszystkich uczniów (350 tys. egzemplarzy każdego roku), nie widzę problemu, żeby jakaś polska firma zaprojektowała czytnik specjalnie na potrzeby szkolne. Sprzedażą pobije całą konkurencję w naszym kraju.

      Uważam, że czytnik powinien posiadać klawiaturę, możliwość swobodnego prowadzenia notatek i jakąś formę komunikacji bezprzewodowej.

    • http://www.facebook.com/wrobel.marcin Marcin Wróbel

      Morpheus: Kluczowa kwestia: nie posiada fizycznej klawiatury.

      O_O jak to nie?
      http://g-ecx.images-amazon.com/images/G/01/kindle/shasta/photos/big-viewer-3G-01-lrg._V188696038_.jpg

      Poza tym do notatek sluzy ZESZYT, a szkola powinna wymagac uzywania pisma odrecznego a nie klepania w klawiature.

    • Morpheus

      Marcin Wróbel:
      szkola powinna wymagac uzywania pisma odrecznego a nie klepania w klawiature.

      http://goo.gl/1LCmd

  • Gal_Anonim

    W 100% popieram, o tym samym myślałem jakiś czas temu. Prawda jet taka ze szkoła..Nie uczy obecnie. Sam obecnie muszę siedzieć w niej po kilka godzin(oczywiście jak nie ma wakacji) i twierdze ze jest to czas stracony. Po prostu pewne osoby więcej wynoszą z posiedzenia 15min nad książką niż na 45min lekcji. Nie wspominając o przypadku gdy nauczyciel nie umie uczyć..

    Tak to ten pomysł by rozwiał sporo problemów, ale wydawcy E-Książek mogą być problemem, ponieważ więszość wie że stracą sporo na kupnie czytników (ludzie będą kopiować). Dlatego pomysł ten nie wejdzie- nie w tym kraju.

  • Piotr

    Tępię czy tempie? :)

    • Jan Rybczyński

      Poprawione :-)

  • http://www.facebook.com/kufel78 Paweł Kuflikowski

    Jestem za! Sam myślę o zakupie Kindla dla córki. Po pierwsze nie trzeba dźwigać kg książek, po drugie nie męczy oczu, po trzecie dzięki dostępowi do sieci może korzystać, co już robi, np. z wikipedii.

    • http://www.facebook.com/renczus Jarek Rencz

      Polska Wikipedia nie jest dobrym źródłem.
      Znaczy: na poziomie podstawówki jest za trudna, na poziomie gimnazjum/liceum może się nadać, na poziomie studiów (przynajmniej w dziedzinach Inżynierii Materiałowej, Fizyki i Chemii w których ja się obracam) za laicka.

    • Morpheus

      Jarek Rencz: Polska Wikipedia nie jest dobrym źródłem.
      Znaczy: na poziomie podstawówki jest za trudna, na poziomie gimnazjum/liceum może się nadać, na poziomie studiów (przynajmniej w dziedzinach Inżynierii Materiałowej, Fizyki i Chemiiw których ja się obracam) za laicka.

      świetnie orientujesz się w sytuacji:)
      Próbowałeś włączyć się do edycji ?

  • Tomek

    Jestem uczniem teraz 3 – gimnazjum i pomysł z zakupem ereaderów jest super, obecnie kupując nowe książki do 3 klasy rodzice wydali już 480 zł i jeszcze angielski został za 80 zł, nawet nie można kupić używanych bo reforma w men dotkła mojego rocznika, e-książki powinny być tańsze o ok. 60% bo głównie to makulatura i płyty, które by mogły by być online bo i tak z nich nikt nie korzysta bo internet wyparł wszystkie eduromy itp.

    • Jan Rybczyński

      Czyli zakup książek na jeden rok szkolny pokrywa koszty zakupu markowego eReadera. Pytanie ile mogłyby kosztować eBooki, bo jeżeli miałyby być raptem 15-20% tańsze niż drukowane książki, to faktycznie słaby biznes. To znaczy, ja i tak wolałbym kupić eReadera dziecku, żeby nie dźwigało, ale na skale ogólnopolską to by się nie nadawało, jako argument, niestety.

      Myślę jednak, że koszt druku na dobrej jakości papierze, nierzadko kredowym, to chyba więcej niż 15% jej kosztów :-)

    • http://www.facebook.com/CowardTheAnonymous Coward Anonim

      W Polsce? Dzieci beda musialy nosic ereader dodatkowo, do wszystkich papierowych ksiazek.

    • Morpheus

      Coward Anonim: W Polsce? Dzieci beda musialy nosic ereader dodatkowo, do wszystkich papierowych ksiazek.

      +1

  • Mariusz

    kwestia zasadnicza to nie czy „tablet” czy „laptop” – ale zawartość, bo ja wolę aby moje dziecko pisało odręcznie ale uczyło się mądrych rzeczy, niż siedziało na „ajpadzie” a uczyło się „tolerancji seksualnej dla wiewiórek” :)

    • Jan Rybczyński

      Nie mieszajmy eReaderów z tabletami, bo to zupełnie dwie rożne rzeczy. A zawartość ma być identyczna, jak dzisiejszych podręczników, tyle, że w wersji elektronicznej.

      To czego uczą w szkołach, to kwestia osobna i czytniki nie mają na nią bezpośredniego wpływu.

  • George

    Jestem gotów zapłacić za czytniki dla moich dzieci, jeśli tylko szkoła wypełni je podręcznikami i lekturami. Już po jednym roku szkolnym wyjdę na swoje.

    • Jan Rybczyński

      No i to jest dobre rozwiązanie, rozwiązuje problem piractwa. Szkoła, zamiast urządzenia, za te pieniądze dostarczy podręczniki w wersji elektronicznej. Państwo powinno dobrze dogadać się z wydawnictwami i gotowe.

    • Morpheus

      George: szkoła wypełni je podręcznikami i lekturami

      Biorąc pod uwagę to, czego „nauczyła” mnie szkoła, to ja wypełniam swojemu chłopakowi eReadera treścią taką, jaką uważam za odpowiednią.

      W końcu kto go lepiej zna: ja czy szkoła?

    • Michał

      Skoro szkoła nie daje uczniom książek, to dlaczego myślisz, że da ebooki?

    • Jan Rybczyński

      Skoro chcieli dać laptopy, to czemu mieliby nie dać ebooków? Mogliby dać dlatego, że mieliby umowy z sprzedawcami czytników, bo dzięki ebookom, stworzyli by ogromny rynek. Nie mówiąc o tym, ze to dobre dla edukacji, oraz, że jest to praktykowane w niektórych krajach.

  • Maciej

    To wciaz podejscie ‘od dupy strony’, bo podobnie jak lekcje etyki nie ucza etyki (poniewaz ja wynosi sie z domu, a w szkole mozna ja tylko usystematyzowac), tak oddawanie w rece dzieciaka takiej zabawki nie oddali od cyfrowego wykluczenia. Zreszta, mlodsi juz wiedza, ze komputer to takze narzedzie – problem lezy w ‘starszych’, ktorzy w duzej masie dalej mysla ze to zabawka.

    • Jan Rybczyński

      Ale czytniki nie miałby być sposobem na walkę z cyfrowym wykluczeniem, tylko sposobem na:
      - dobrą inwestycję w szkolnictwo
      - rozwiązaniem problemu noszenia podręczników
      - zainteresowanie dzieci czytaniem, nie tylko lektur i podręczników
      - spopularyzowanie elektronicznych książek w Polsce

      Problem cyfrowego wykluczenia jest na tyle poważny, że przy tych środkach, co miały pójść na laptopy, nie da się go sensownie rozwiązać.

  • http://historiaimedia.org/ mw

    Naiwnością jest myślenie, że wyłącznie dzięki aktualnie modnej nowej technologii zmieni się poziom i skuteczność nauczania. Nie chodzi nawet o koszty. Tak samo pisano o e-learningu (wygodniej, taniej, skuteczniej), który jakoś nie zdyskredytował tradycyjnego modelu studiów.

    Co jeśli za pięć lat czytniki zostaną wyparte przez inne, nowe rozwiązania? Szkoły będą dopiero w połowie procesu ich wdrażania, a wy już będziecie narzekać, że sprzęt jest przestarzały i niefunkcjonalny. Zresztą nawet najlepsze czytniki przegrywają użytecznością ze standardową książką, więc pomysł jest raczej wyrazem bezkrytycznego zachwytu nowymi gadżetami niż propozycją realnych usprawnień w systemie edukacji.

    W podręcznikach nie chodzi o sprzęt, ale o model dostępu do treści. Jeśli byłyby otwarte, darmowe i dostępne w wielu formatach ze wsparciem systemu taniego druku na życzenie byłoby bez znaczenia, czy uczniowie korzystają z nich na domowych komputerach, laptopach, komórkach czy czytnikach, które dostali od cioci na komunię. A wy im chcecie zafundować koniecznie monopol jednego dostawcy sprzętu z jego polityką DRM.

    • Jan Rybczyński

      Poziom skuteczności nauczania dramatycznie się nie zmieni, ale czy to powód, żeby zrezygnować z rozwiązania problemu noszenia przez dzieci dużej ilości książek?

      Nie widzę potrzeby zmieniania czytnika za pięć lat, skoro na chwilę obecną spełnia swoją funkcję w sposób kompletny i wystarczający. Wejście nowej technologii nie zmieni tego modelu w sposób drastyczny.

      Co do DRM, to chyba nie czytałeś z uwagą, wyraźnie zaznaczyłem, że DRM nie wchodzi w grę.

      Ja uważam, że z książek i podręczników elektronicznych nie da się korzystać sensownie inaczej, niż na czytniku. Bajki o czytaniu podręczników na komórce czy laptopie, można w kieszeń schować. Jak sobie wyobrażasz ucznia czytającego podręcznik na komórce w trakcie lekcji? Skąd nauczyciel ma wiedzieć, czy sms-uje, czy się uczy?

    • igo

      Dokładnie najpierw należałoby zapewnić uczniom dostęp do treści, tanie podręczniki w formie elektronicznej i inne materiały edukacyjne, a dopiero martwić się o sprzęt do jego odczytu, który ma tu znaczenie drugorzędne. Znając polskie realia czytniki byłyby bezużyteczne, bo nie byłoby co na nich czytać, a rodzice nadal zmuszeni byliby kupować dzieciom drogie papierowe podręczniki.

    • Jan Rybczyński

      Moim zdaniem w przypadku czytania dużej ilości tekstu w formie elektronicznej, sprzęt ma jak najbardziej pierwszorzędne znaczenie, bo zwyczajnie nie da się tego robić na byle wyświetlaczu. Kto nie wierzy, niech przeczyta Trylogię Sienkiewicza (albo jej odpowiednik pod względem objętości) na ekranie swojego komputera, laptopa, tabletu, czy telefonu. Życzę powodzenia.

      Bez czytników, treść elektroniczna nie ma sensu. Zwykle druk jest za drogi, a trzeciego wyjścia nie ma.

  • Waszer

    Zapomniałeś dodać, że czytnik trzeba ładować. W szkołach stacje dokujące na każdym korytarzu? Koszt prądu niewielki dla jednego urządzenia, ale przemnożyć to przez set tysięcy, kto ma za to płacić szkoła?Czy dorzucić do obowiązków szkolnych – łądowanie w do domu urządzenia ale co jak uczeń nie naładuje urządzenia? Ocena niedostateczna za rozładowany czytnik na lekcji? . Czytnik jest urządzeniem technicznym, które ma określoną żywotność, po to ażeby kupić nowszy model. Wymiana urządzeń po 2 latach? Weź pod uwagę to, że te czytniki mają obsługiwać uczniowie, różni i tacy, którym urządzenie wytrzyma 2 lata i takie, którym wytrzyma 2 m-ce, kto ma za to płacić skoro ma być to tańsze rozwiązanie – bo ominie się wydruk tradycyjnych książek? W czasach, gdy telefon wymienia się co 2 lata to czytnik stanie się synonimem ewentualnego obciach u dzieci, bo akurat ktoś będzie miał stary model. Jak najbardziej jestem za tym, ażeby cyfryzować podręczniki, jednak nie przenosiłbym tego na ramy szkół, bo co będzie jak taki wykształcony na czytniku człowiek w wieku 20 lat zobaczy prawdziwą papierową książkę… pewnie umrze ze śmiechu, bo do tego że nie potrafi jej obsłużyć raczej się nie przyzna.

    • Jan Rybczyński

      Mam wrażenie, że na siłę szukasz dziury w całym.

      Skoro bateria czytnika starcza na minimum, ale to minimum 2 tygodnie, a w niektórych przypadkach prawie miesiąc, ładowanie czytników w szkole jest kwestią trzeciorzędną.
      Co do obowiązku ładowania, równie dobrze można się spytać, jak to jest, że uczeń ma mieć przygotowany długopis i ołówek do pisania, czy szkoła ma mu to zapewniać itd. Bez przesady, skoro nosi zeszyt i wie jak ładować swoją komórkę, to wie, że eReadera też trzeba naładować.

      Jeśli, jak wspominają komentarze powyżej, szkoła dostarczy eBooki, to kwestia wymiany sprzętu będzie zadaniem dla rodziców i będzie tańsza, niż zakup podręczników.

      Ogólnie, nie podzielam i nie rozumiem Twoich obaw.

    • http://www.facebook.com/renczus Jarek Rencz

      Sądzę, że w kwestii „obciachu” sprawa jest dosyć jednoznaczna: dopóki czytniki pozostaną tym czym są dziś: narzędziami do czytania i nie zostaną do niech dodane nadmiarowe funkcje multimedialne to problemu nie będzie.
      Czy dzieciaki uznają za obciach posiadanie starszego wydania tego samego podręcznika? Sądzę (a przynajmniej mam nadzieję), że nie, dopóki są w nim wszystkie potrzebne informacje.

  • http://www.facebook.com/kufel78 Paweł Kuflikowski

    Dochodzi jeszcze jedna, kluczowa z punktu widzenia wydawnictw kwestia. Sprzedaż książek, a dokładniej drukowanych podręczników, to biznes dla drukarni, to wartościowo 60% rynku książek, to z końcu stały biznes, dzięki któremu co roku, we wrześniu mają dobry obrót.

    W przypadku wprowadzenia ebooków wydawcy musieliby zmienić myślenie. Z wydawania co roku książek, na np. leasing czytników szkołom/uczniom wraz z jakimś abonamentem, dzięki któremu:
    - wadliwe czytniki byłyby wymieniane;
    - stała aktualizacja treści podręczników(w końcu cały czas wychodzą jakieś babole);

    To by zmuszało wydawców do kreatywności, bo dziś potrafią latami jechać na tych samych książkach – a tak musieliby wydawać co jakiś czas coś nowego, żeby sens abonamentu miał sens.

    Inaczej skończy się na piractwie – bo nie będzie kserowania książek, tylko kopiowanie cyfrowych plików. Wszystko też bardzo zależy od poziomu nauczania – ja bym nauczanie zintegrowane zostawił dziś tak jak jest a czytniki wprowadził od 4-5 klasy.

    • http://www.facebook.com/renczus Jarek Rencz

      Pomysł jest bardzo dobry. Skoro Google może prowadzić leasing chromebooków dla korporacji to jakiś podmiot mógłby zrobić to samo dla polskiego Ministerstwa Edukacji – równie duża „firma”
      Skoro wiadomo, że podręczniki muszą mieć wszyscy (z doświadczenia: bardzo rzadko aż do końca LO byłem stawiany przed możliwością wyboru: mieć podręcznik czy go nie mieć)
      A co do druku: drukarnie na razie i tak wyrobią normę na tzw. „zeszytach ćwiczeń”, które osobiście uważam za wybitnie postrzelony pomysł.
      A w dalszej perspektywie (kiedy e-czytelnictwo się upowszechni, a to jak sądzę lata a nie dekady) drukarnie i tak padną.

  • Mariusz

    Jan Rybczyński: Nie mieszajmy eReaderów z tabletami, bo to zupełnie dwie rożne rzeczy. A zawartość ma być identyczna, jak dzisiejszych podręczników, tyle, że w wersji elektronicznej.To czego uczą w szkołach, to kwestia osobna i czytniki nie mają na nią bezpośredniego wpływu.

    jak zwał tak zwał, ważne czego uczą i najważniejsze KTO.

  • Waszer

    @Jan Rybczyński. Świetnie, że bateria starcza na 2 tygodnie a nawet m-c, Tobie Twoim znajomych, jednak nie zapominaj, kto ma używać tych czytników – uczniowie a tu nikt nie jest w stanie zagwarantować, że 300 tys urządzeń będzie idealnie sprawnych i każde wytrzyma m-c bez ładowania! Co do ołówka i kosztu długopisu, to szkoła musi lub nie musi zapewnić. Jednak ołówek chwytasz i możesz z niego korzystać w ciągu kilku sekund, natomiast wyładowany czytnik… no kicha raczej do wachlowania może posłużyć. Ładowanie czytnika rozumiem, że trwa kilka minut więc w sumie wg Ciebie to nie problem i zasadniczo skoro i tak uczniowie ładują komórki to w domu będą pamiętać o ładowaniu urządzenia. Otóż nie mój, drogi, jeśli uczeń wyczuje, że nie naładowany czytnik daje mu na lekcjach preferencje w postaci świętego spokoju to za chiny nie wsadzi urządzenia do ładowarki. Jeszcze prościej Ci wytłumaczę, bo rozumiem, że posiadasz, posiadałeś dużo urządzonek technicznych. Wszystkie eksploatowałeś bez pomocy serwisu?, bo wszystkie były idealne i bezawaryjne? Koszty serwisowe w wielu przypadkach są ogromne a w przypadku eksploatacji przez tak różnych użytkowników tak wielu urządzeń mogą być droższe niż wyrąb nie jednego lasu na tradycyjne podręczniki. Bujać się z serwisami i tłumaczyć ewentualnie, że dziecko nie piło żadnego soku, który lekko zalało urządzenie – po prostu marzę o tym! Albo inaczej wyobrażam sobie ten szum medialny dlaczego ministerstwo nakazało i przetargowało urządzenia „ereadera 2″ skoro cały świat już używa „ereadrea6″ .Z resztą jak mi pokażesz czytnik, który będzie można maksymalnie eksploatować śmiało przez 5/6 lat to może się przekonam do ideii.

    • Frykow

      Naprawdę na siłę szukasz dziury w całym. Przyrównaj rozładowany czytnik do zapomnianej książki, która została w domu i po problemie.

  • S S

    Mam 27 lat, za moich czasow takich rzeczy wogole nie bylo a na informatyce byla kolejka do 2 komputerow zeby wykonac polecenie … Na dzien dzisiejszy jak ktos uwaza ze jestem cofniety w rozwoju informatycznym albo wykluczony ze spoleczenstwa cyfrowego to nie pozostaje mi nic innego jak glosno wysmiac dana osobe :)Zeby bylo smieszniej nie posiadam komorki,telewizora,odtwarzacza mp4 a komputer stoi i dziala z podzespolami z 2003 roku :) Wystarcza ? Oczywiscie ze tak … Aha, w dodatku jestem programista i to nie jest jedyny zawod jaki wykonuje :)

    Btw cytujac autora … :
    „Kwestia edukacji nie jest mi obojętna od czasu, kiedy uświadomiłem sobie, że z czasów liceum wyniosłem niewiele. W sumie 4 lata siedzenia w ławce po 6 – 8 godzin dziennie i był to czas w dużej mierze zmarnowany. To znaczy, nie wątpliwie ukształtował mnie jako młodego człowieka i nauczył wiele w sensie społecznym, natomiast odwołując się do konkretnych przedmiotów, takich jak biologia czy chemia, ze smutkiem stwierdzam, że tyle czasu przeciekło mi przez place bez większych efektów, podczas gdy w pół roku jestem w stanie dzięki internetowi, rożnego rodzaju poradnikom i tutorialom zgłębić nowy temat, który mnie interesuje. Podobnego zdania są autorzy programu Matura to bzdura, który dobitnie pokazuje, że problem istnieje. Dlatego zastanawiam się co można dla naszej edukacji zrobić, żeby czas poświęcony na siedzenie w ławce wykorzystywać efektywniej.”

    Halo halo , cos jest nie tak z Toba kolego …
    Szkola nigdy niczego nie uczy poza fundamentalnymi podstawami.Reszta nalezy do Ciebie i jak sie postarasz to caly swiat jest Twoj.
    Poza tym najpierw zacznijmy od reformy calego systemu szkolnictwa a pozniej bawmy sie w ewentualne ereadery, ktore spokojnie moga zastapic ksiazki.Ale chwila … na podrecznikach sie robi wieksza kase i nikogo nie obchodzi to ze Twoj plecak byl kiedys ciezki …

    A tak ode mnie jeszcze to proponuje dzieciakow uczyc prawdziwego zycia od namlodszych lat i przedstawiac im realny swiat, zeby pozniej nie byly zawiedzione obecnym stanem rzeczy … Wychowanie sie klania, obecnie jest nawet na nizszym poziomie niz poziom nauczania :)

    • Paweł Gulewicz

      O kurcze :) SS :) „Mam 27 lat, za moich czasow takich rzeczy wogole nie bylo a na informatyce byla kolejka do 2 komputerow zeby wykonac polecenie”. Ja mialem widac wiecej szczescia ;) bo do komputerow pchac sie nie musielismy. Najczesciej (nawet w podstawowce) kazdy siedzial przy swoim – czasami w parach. Ale ciekawie posluchac :) Bo zaczalem dzieki Tobie wspominac stare czasy – oj dzialo sie :) Co do czytnikow – pomysl ok. Ale ktos powinien wziac sie za same dzieciaki i ich najpierw zainspirowac do nauki (bo inspiracja lub inaczej.. „zainteresowanie” dzieciaka, to cos, czego nie da sie zastapic najbardziej topowym sprzetem).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001546039597 Artur Leszczyński

    nie
    to nie jest dobry pomysł
    czytnik jest urządzeniem biernym, służącym komfortowo właściwie tylko do czytania. Przeglądarka na obecnych ekranach to nieporozumienie.
    Jesli nie komputer to idealny byłby iPad.
    Inna rzecz – że trzeba zacząć od inwestowania w nauczycieli. To im trzeba rozdać dobre notebooki, dać im szkolenia, bazę softwaru, przenegocjować umowy z wydawcami i pozamiawiać podręczniki
    A na koniec – myślec o urządzeniach końcowych dla dzieci..
    Pozdrawiam
    Artur

  • Morpheus

    Gdyby ktoś zastanawiał się, od czego rozpocząć karmienie ;) Czytnika, polecam Free eBooks by Project Gutenberg -> http://goo.gl/81XOT

  • Piotr

    Nie wiem czy to sezon ogórkowy, czy co, ale wpis jakoś tak kompletnie nieprzemyślany. Po pierwsze drogi autorze edukacja to coś więcej niż czytanie, więc kilka argumentów wydaje się strasznie słabych. Po drugie w proponowanym programie chodziło o dostarczenie urządzeń, które pozwolą na tworzenie treści, a także wykorzystywanie materiałów multimedialnych, które już teraz są tworzone przez wydawnictwa.

    Oprócz tego w kwestii podręczników tez nie jest tak prosto, ze ebook załatwi sprawę, połowa książek to tzw. Zeszyty ćwiczeń, które uczeń ma uzupełniać, wiec niestety będzie nosił książki i nie specjalnie jest sposób ma rozwiazanie tego problemu.

    Niestety wpis pokazuje kompletną nieznajomość tematy, narzędzi edukacyjnych i metod edukacyjnych, które skutecznie wykorzystywane są w szkołach. Z całym szacunkiem, najpierw warto poczytać, a potem pisać o rozwiązaniach.

  • George

    Michał: Skoro szkoła nie daje uczniom książek, to dlaczego myślisz, że da ebooki?

    Najwyższy czas, by to zmienić.

    • http://www.facebook.com/CowardTheAnonymous Coward Anonim

      Dokladnie. Obowiazkowe tylko klasy 1-3. Cala reszta sprywtyzowana.

  • bachus

    Jan Rybczyński: Czyli zakup książek na jeden rok szkolny pokrywa koszty zakupu markowego eReadera. Pytanie ile mogłyby kosztować eBooki, bo jeżeli miałyby być raptem 15-20% tańsze niż drukowane książki, to faktycznie słaby biznes. To znaczy, ja i tak wolałbym kupić eReadera dziecku, żeby nie dźwigało, ale na skale ogólnopolską to by się nie nadawało, jako argument, niestety.Myślę jednak, że koszt druku na dobrej jakości papierze, nierzadko kredowym, to chyba więcej niż 15% jej kosztów :-)

    Produkcja to jest niewielki koszt całości; takie książki, szczególnie w naszym kraju nie będą dużo tańsze.

    p.s. Ja jestem przeciwnikiem.

    • http://www.facebook.com/danielbulinski Daniel Buliński

      Oczywiście, ale nie przy ilości 350 tyś czytników, to jest duża liczba nawet jak na kindle…
      Oczywiście II – mentalność polaka sprawi, że będzie 20 firm konsultingowych i 130 firm współuczestniczących w programie.
      Oczywiście III – skoro skończyłeś szkołę to już nie Twój problem, a dzieci niech noszą tobołek, to się w życiu przyda! …

  • Piotr

    Darmowe podręczniki już są http://wiki.wolnepodreczniki.pl/Strona_główna nauczyciele tworzą je sami, ale niewielu chce z nich korzystać, zgadnijcie dlaczego?

  • d-d

    No właśnie obecny stan wiedzy jest taki – gdy mówimy o programie dla szkół podstawowych, gimnazjów i liceów – że on nie zmienia się tak często by co roku na nowo wydawać podręczniki. Nadmierne wznowienia są raczej przejawem patologii przemysłu wydawniczego żerującego na rodzicach.

    Z kolei gdy otrzymują one format cyfrowy – to płacenie obecnych cen za podręczniki nie ma uzasadnienia. Więcej nawet – wszystkie klasyczne lektury spokojnie mogą być dostępne za darmo, a nawet wszystkie podręczniki i zeszyty ćwiczeń. To jest kwestia dążenia do przeciwstawienia się dotychczasowym praktykom.

    • http://blog.2edu.pl Piotr

      Myślę, że to lobby jest tak duże i powiązane z tyloma organizacjami, a jednocześnie tak skutecznie działające, że szybciej zaczniemy wszyscy jeździć na biopaliwie niż przestaniemy płacić za podręczniki.

    • d-d

      A ja myślę, że jak tak będziemy myśleć, to niewiele się zmieni.
      Idea „wolne.podręczniki” (oraz wiele innych np Wikipedia) świadczy dobitnie,że dziś barierą w pogłębianiu wiedzy jest koszt dostępu do wiedzy. W efekcie ludzie szukają wiedzy w mniej wiarygodnych źródłach w sieci. A państwo zachowuje się jakby był nadal XX wiek.

      Dla wielu rodzin w Polsce wizja darmowych podręczników i lektur (i słowników – czemu nie?) byłaby zapewne atrakcyjna. A tym samym – miałaby już siłę politycznego argumentu. A przecież idą wybory, wiele partii tak naprawdę nawet nie rozumie nowych technologii (kuriozalny pomysł komputera od PO). Ja zamierzam powiedzieć słówko temu i tamtemu.

  • zvczxc

    no nareszcie cos fajnego

    idea dobra i predzej czy pozniej sie tak skonczy

    - ksiezki tez mozna zniszczyc i ukrasc
    - ksiazki waza
    - trzeba by kupic wersje 10″ bo 6″ to malo do nauki na powazne
    - fajne opcje by byly gdyby nauczyciel po wifi mial dostep odrazu do czytnika i mogl zapodac material albo tez pobrac wynik jakiegos zadania

    - zadnych netbookow itp. zraz by jeden z drugim gral i tyle

    „to nie jest dobry pomysł
    czytnik jest urządzeniem biernym, służącym komfortowo właściwie tylko do czytania. Przeglądarka na obecnych ekranach to nieporozumienie.”

    ma byc bierne, jest ogrom czasu na to zeby maluchy nauczyly sie byc mistrzami wpisywania tekstu w klawisze i ekrany a tu ma byc material do czytania wdzelkie notatki odrecznie pisac, chyba ze chcemy wyksztalcic ludzi kompletnie nie umiejacych sie podpisac

    „Zeszyty ćwiczeń, które uczeń ma uzupełniać, wiec niestety będzie nosił książki i nie specjalnie jest sposób ma rozwiazanie tego problemu. ”

    a kto broni nosic zeszyt jeden z karktami wpinanymi i sobie robic testy ipt

  • d-d

    Może warto byłoby uruchomić inicjatywę w postaci jakiegoś apelu w sieci, albo petycji by politycy odnieśli się do idei darmowych podręczników na eczytnikach. Idea ze wszechmiar szczytna, na drodze której stoją skostniałe myślenie o książkach i silne lobby papierowo-wydawnicze.

    A przecież z czasem takie czytniki możnaby wyposażyć w wyszukiwarki po indeksie, mapy elektroniczne i co kto sobie zamarzy – szansa (być może jedyna) na uzyskanie przewagi nad gigantami internetu.
    Może AW by zechciał patronować podobnej akcji?

  • S S

    Paweł Gulewicz: O kurcze :) SS :) “Mam 27 lat, za moich czasow takich rzeczy wogole nie bylo a na informatyce byla kolejka do 2 komputerow zeby wykonac polecenie”. Ja mialem widac wiecej szczescia ;) bo do komputerow pchac sie nie musielismy. Najczesciej (nawet w podstawowce) kazdy siedzial przy swoim – czasami w parach. Ale ciekawie posluchac :) Bo zaczalem dzieki Tobie wspominac stare czasy – oj dzialo sie :) Co do czytnikow – pomysl ok. Ale ktos powinien wziac sie za same dzieciaki i ich najpierw zainspirowac do nauki (bo inspiracja lub inaczej.. “zainteresowanie” dzieciaka, to cos, czego nie da sie zastapic najbardziej topowym sprzetem).

    To jest tak jak z matematyka … Spytaj sie 95% ludzi czym jest matematyka ? Ciekawe ile osob Ci odpowie ze narzedziem do pracy :)
    Jeszcze ciekawsze czy te osoby wiedza co mozna robic po matematyce poza byciem nauczycielem ? Hehe …

  • MarcinP

    Jarek Rencz: laicka

    Za laicka? Wikipedia? Znaczy zbyt świecka??? ;-)
    Wiem, wiem, chodziło o znaczenie ‘zbyt dyletancka’, czepiam się bo chyba tak jak napisałeś nie nie można napisać. Aż się zaciekawiłem. Pozdrawiam!

  • http://www.facebook.com/ankss Anna Anks Nowak

    Kluczowa kwestia: nie ma kolorowych czytników, a dla dzieci z początku podstawówki to dość istotne :)

    • http://blog.2edu.pl Piotr

      @Anks: Chyba słabo sprawdzałaś http://www.barnesandnoble.com/nookcolor/index.asp

    • Krzysztof

      @Piotr: Jak patrzę na tego Nooka, to już widzę, jak dzieciarnia sobie do niego ładuje najnowszy numer Bravo, żeby mieć co czytać na lekcjach :P

    • Morpheus

      Dodam jeszcze od siebie, że jest potężny opór materii w Narodzie.
      Dziś próbowałem przekonać matkę mojej bratanicy, żeby pozwoliła jej spróbować pobawić się tabletem.
      Nie udało mi się :/

  • http://www.facebook.com/danielbulinski Daniel Buliński

    sprawa sprowadza się znowu do bitwy między eczytnikami a papierem.
    O ile jestem w stanie zrozumieć, miłość do drukarskiej farby na bazie ołowiu i trawionego przez mikroby papieru, o tyle w kwestii edukacyjnej papier przegrywa na każdej linii.

    Minusy papieru:
    - podręczniki w szkole zużywają się z prędkością światła.
    - kilka podręczników sporo waży
    - cena druku
    - książka nie potrafi się zaktualizować

    Minusy eczytników
    - cena (ale czy na pewno to problem?)
    - akumulatory (?)
    - dostępność podręczników
    - serwis, uszkodzenia

    Wszyscy myślimy o jednym scenariuszu, to rodzice lub państwo ma zaopatrzyć dzieci w czytniki. I to podstawowy błąd. Dlaczego nie przerzucić tego na wydawców? Wydawnictwa pokroju Oberona czy Nowej Ery są w finansowym stanie subsydiować koszt zakupu eczytnika. Eczytnik nie musi być własnością dziecka (choć idealnie by było gdyby istniała możliwość wykupu) czy nawet szkoły. Wydawca w zamian za wybór podręcznika dla całej szkoły czy roku, mógł by zaoferować wypożyczenie sprzętu.

    Co więcej przy tym sposobie finansowania czytników, można by sobie pozwolić nie tylko na zwykły epapier ale nawet na androidowe tablety. To nie są duże koszty, a gdyby połączyć subsydia wydawnictw, projekt laptopów dla szkół i wykup przez rodziców?

  • http://www.facebook.com/danielbulinski Daniel Buliński

    Piotr: @Anks: Chyba słabo sprawdzałaś http://www.barnesandnoble.com/nookcolor/index.asp

    to tylko jeden z wielu…

  • http://www.facebook.com/Sleight188 Bartek Ploskonka

    W Południowej Korei też wpadli na podobny pomysł i do 2015 nie będzie już papieru w szkołach :)
    http://www.crunchgear.com/2011/07/04/south-korea-promises-paperless-schools-by-2015/

    • http://historiaimedia.org/ mw

      Za jedyne 2,5 miliarda dolarów.

  • Zephyr

    IMO e-reader jest bez sensu…

    Laptop jest o tyle fajny że umożliwia łatwiejsze korzystanie z interaktywnych mediów. Wystarczy że powstanie jakiś serwis MENu, jeden ambitniejszy nauczyciel napisze skrypt np w jakiejś technologii webowej „optyka ćwiczenia” i można dzieciom w ramach zajęć dać zabawę tym skryptem, która będzie ciekawsza niż bierne słuchanie o prawach. Podobnie z wyszukiwaniem informacji w internecie podczas zajęć itp.

    E-reader pozwala czytać elektroniczne książki w formie mniej wygodnej niż zwykła książka. Analogowy interface – kartki – jest bardziej przystępny niż dużo przycisków i długi czas odświeżania. Jedyny plus jaki widzę to fakt że książki ważą tonę. Spadek ceny książek też byłby fajny, ale jakoś nie widzę żeby wydawnictwa edukacyjne nie bojkotowały takiego pomysłu, a teraz e-booki nie są jakieś dużo tańsze więc chyba ten mechanizm nie działa.

  • Morpheus

    Dla zainteresowanych
    Join us for live webinars on Chromebooks for Education, July 13 10AM PT and July 19 11AM PT -> http://goo.gl/jU0b6

  • Pingback: Według Apple iPad jest lekarstwem dla szkolnictwa, ja nie jestem tego taki pewien