70

Żałuję, że ta skarpetka monitorująca sen dziecka nie powstała wcześniej

Owlet to inteligentna…skarpetka monitorująca sen noworodka. W przeciwieństwie jednak do dość popularnych urządzeń tego typu, korzysta ona z technologii obecnej od lat w szpitalach i innych placówkach medycznych. A ja rozumiem to tak, że można jej zaufać.

Owlet otrzymał 1,5 miliona dolarów dofinansowania od amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia, a w pracach nad nim brali udział specjaliści z placówek medycznych i uniwersytetów. Wykorzystuje technologię pulsoksymetrii, czyli nieinwazyjnego, przezskórnego oznaczania wysycenia krwi tlenem. Pulsoksymetr rejestruje równocześnie częstotliwość pracy serca, czyli puls. Nie zagłębiając się już w szczegóły samej technologii i profesjonalnych urządzeń tego typu, pulsoksymetry wykorzystywane są w szpitalach i innych podobnych placówkach medycznych.

Na tej samej zasadzie działa wspomniany Owlet, w którym odpowiednio zminiaturyzowany pulsoksymetr zamontowano w małej skarpetce zakładanej na stopę malucha. Wysyła on sygnał do stacji bazowej, która kolorami i dźwiękiem informuje rodzica o stanie oddechu (a co za tym idzie chociażby snu) noworodka. Kiedy coś jest nie tak, zapala się czerwone światełko i uruchamia sygnał alarmowy. Ogólna zasada działania podobna jak w innych tego typu „elektronicznych” nianiach, informacja o tym, że wykorzystywana jest profesjonalna technologia sprawia jednak, że przynajmniej ja zaufałbym Owletowi bardziej.

Poza stacją bazową, rodzice mogą otrzymywać również informacje na smartfona czy tablet – choć stacja bazowa będzie działać również wtedy, gdy aplikacja zawiedzie – chociażby w związku z zerwaniem połączenia z siecią. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że poniższy materiał to klip promocyjny, ale jeśli wierzyć osobom w nim występującym, Owlet zdaje egzamin. A i dowiecie się dzięki urządzeniu niemu jaki dziecko ma puls oraz poziom tlenu.

Fajny sprzęt, szczególnie, że można używać go aż do osiągnięcia przez dziecko 1,5 roku. Owlet ma być dostarczany z trzema rozmiarami skarpetek, w których montowany jest czujniki. Niestety w beczce miodu jest też łyżka dziegciu, którym w tym wypadku jest wysoka cena, 249 dolarów – czyli blisko 1000 zł, jeśli przeliczymy to w prosty sposób. Patrząc na oferty polskich sklepów internetowych, większość monitorów (np. oddechu) to koszt rzędu 300-500 złotych, za niecały tysiąc można kupić tego typu urządzenia z kamerami. I mam wrażenie, że do statystycznego Kowalskiego bardziej przemówi obraz, a nie zaawansowana, profesjonalna technologia wykorzystywana w szpitalach. Ale ceny przedmiotów przydających się przy małym dziecku to temat rzeka – jeden wybiera tani fotelik z centrum handlowego, inny przez miesiące szuka najbezpieczniejszego rozwiązania, analizując profesjonalne testy i wybierając droższe modele.

Owlet to taki wearable dla najmłodszych i w przeciwieństwie do opasek fitnessowych czy smartwatchy, naprawdę do czegoś się przydaje. Sprzęt dostał sporo nagród, również na tegorocznych targach CES 2016, więc jeśli macie w domu małego szkraba albo się go spodziewacie, warto się tym urządzeniem zainteresować.

grafika

źródło

  • kofeina

    Fajna rzecz (tylko cena mniej fajna), ale dobrze wiedzieć, może niedługo się przyda ;)

  • MagHoracy

    No super… tylko czy takie urządzenie jest w stanie poprawić „jakość” życia rodzica? I tak trzeb do dziecka wstać, przewinąć, nakarmić, utulić do snu… a teraz jeszcze do tego wszystkiego znerwicowany rodzic będzie co 30 sekund patrzył na smartfon czy aby dziecko śpi dobrze. I nie daj Boże będzie budzony przez ony smartfon co 10 min jak jakość snu dziecka pogorszy się tak, że apka uzna że rodzica należy zaalarmować… Miodzio… Całe szczęście, że ten skondinnąd piękny etap rodzicielstwa mam już za sobą. Dla mnie to trochę kontrowersyjne urządzenie.

    • Paweł Winiarski

      Ja nie korzystałem z elektronicznej niani, ale za to ciągle zaglądałem – szczególnie na początku. Chyba bym się czuł spokojniej mając w domu takie urządzenie.

    • Dannyboy

      I o to właśnie chodzi. Prawdopodobnie sytuacje gdzie dziecko się tak krztusi będzie „kroplą w morzu” wszystkich dzieci, ale mimo wszystko też bym kupił coś takiego. Myślę, że Ci co to wymyślili będą bogaci a co najlepsze… to rozwiązanie już mnie inspiruje do nowych rzeczy a to najważniejsze

    • kaleka

      myślę, że to wstęp do czegoś lepszego i ciekawszego. dobrze że pojawiają się takie pomysły a nie nic nie wnoszące kolejne zegarki i każdy jest emejzing

    • Artur

      Powiem Ci co takie urządzenie może zrobić. Moja siostrzenica jakieś 15 lat temu o mały włos nie doznała „Śmierci łóżeczkowej”. Na szczęście moja mama (jej babcia), była przy dziecku i zorientowała się, że coś jest nie tak – natychmiast zaczęła reanimację, karetka przyjechała po ok 10 minutach. Krótko mówiąc uratowała jej życie.

      Wystarczyłoby że nie była by w pokoju i po dziecku. Dziś dzięki takim urządzeniom można szybko reagować. Gdybym odniósł się do tamtej sytuacji, przypomniał sobie ten stres i nadzieję by dziecko zaczęło z powrotem oddychać byłbym wstanie wyłożyć za coś takiego 10x tyle

    • indy

      Sam używałem podkładki pod materac wygrywający brak ruchu i faktycznie daje to spokój, nie trzeba sprawdzać co chwilę, czasem jedynie fałszywe alarmy. Z drugiej strony, gdyby stało się coś złego, to tak po prawdzie nie wiedziałbym co zrobić. Podejrzewam, że większość ludzi kupujących takie urządzenia też nie.

    • jscst

      A ja jako kilkulatek miałem takie migdały, że tata musiał spać ze mną, żebym się ew. nie udusił. To urządzenie by mnie nie uratowało.

    • ISa

      wole byc budzona co 10 min niz sie obudzic za pozno mam dzieciaczka z wada serca i dla mnie to fajne urzadzenie a poziom stresu i znerwicowania mysle ze i tak u mnie jest na poziomie maximum i zadna apka go nie podwyzszy:)

  • Andrzej

    A może po prostu dać dziecku spać i nie obwieszać go elektroniką? Może jeszcze w dupę mu wsadzić gównometr, który będzie sprawdzał konsystencję i zawczasu informował o biegunce/zatwardzeniu? Na szyi powiesić mikrofon i oddechometr, aby wiedzieć, kiedy dzieciak zaczyna popiskiwać i nierówno oddychać. Ludzie, ja wiem, że młodym rodzicom odwala kompletnie przy pierwszym dziecku, no ale bez przesady. Pokolenia całe się wychowały na tetrowych pieluchach i kaszkach z krowim mlekiem, kilkoma zwierzakami w domu, brało do ust niekoniecznie sterylne smoczki i jakoś żyjemy, nie chorujemy zbytnio, nie mamy alergii na wszystko.

    • kanka

      Tak samo jak ludzie żyli, bez samochodów, prądu i komputerów. Spoko opcja, choć tu przedstawiana zbyt droga, rzeczywiście wolałbym kamerę.

    • Andrzej

      To co innego, bo ten gadżet nie zastąpi czujności rodzica, ani nie ułatwi mu życia. Powstał po to, aby się sprzedać, a kreowanie potrzeby to stara papka marketingowa :)

    • X

      Jeśli dziecko jest zdrowe zgadzam się ze nie potrzeba niczego. Sama mam 3 dzieci i wiem coś o tym.Ale niestety wnuczkę mam mega chora która trzeba stale monitorować!! Pilsoksymetr piszczy nawet jeśli się zle ułoży albo kabelek wypnie.Czasem 6 razy w nocy,takie urządzenia dla rodziców dzieci chorych to poczucie bezpieczeństwa i siły na walkę z przeciwieństwami losu

    • kaleka

      moim zdaniem gadżet powoduje, że mogę spokojnie sobie siedzieć w innym pokoju, bez konieczności sprawdzania czy z dzieciakiem wszystko ok, większość dzieciaków, które się udusiły „zrobiły to w po cichu” rodzice nic nie słyszeli.
      Gadżet który poprawia komfort psychiczny rodziców. imho ok

    • Andrzej

      Ja jednak uważam, że wyrobienie nawyku czujności jest ważniejsze dla młodych rodziców, niż powierzenie swojego dziecka elektronice, aby móc dalej w spokoju wrzucać milion zdjęć dziecka na FB ;)

    • kaleka

      Andrzej, pewnie, że nawyk to super sprawa, ale częściej ludzie spoglądają w ekrany telefonów więc pomysł ok
      taki znak czasów i odpowiedź na potrzeby

    • Andrzej

      Jak napisałem niżej – produkt powstał aby się sprzedać. A wiadomo, że najlepiej zarabia się na przyszłych i młodych rodzicach, którzy kupią każdą rzecz, jeśli wykreować w nich potrzebę jej posiadania, używając testów o zdrowiu i bezpieczeństwie ich pociech :) Tylko problem w tym, że jeśli ktoś zbytnio zawierzy elektronice, to może zaniedbać zwykłe, rutynowe czynności, jak sprawdzanie stanu dziecka co jakiś czas :)

    • Artur

      poczytaj o śmierci łóżeczkowej. Moja rodzina to przeżyła z happy endem, bo odbyło się to w dzień i babcia dziecka akurat obserwowała „wnusie”. Wyobraź sobie inny pokój lub noc – to była kwestia kilku minut. Lekarz z karetki który przyjechał po 10 minutach powiedział, że mama uratowała dziecku życie reanimując je 2 palcami od ręki. Ja jeszcze nie mam dzieci ale w tym roku na pewno będę się starał dlatego tego typu urządzania dla mnie nr 1.

    • Andrzej

      No i widać, że marketingowiec wiedział, co robi, bo trafił na podatny grunt – młodych i przyszłych rodziców, którym można wcisnąć wszystko, jeśli się powie, że to dla dobra ich dzieci. Już widzę tę falę pozwów, gdy elektronika nie zadziałała prawidłowo ;)

    • Artur

      mi się zdaje że albo nie masz dzieci, albo Twoje dzieci ominęła taka sytuacja.
      Tu nie chodzi o założenie dziecku skarpetki i poleganiu tylko na urządzeniu. To jest dodatkowa forma zabezpieczenia, jak w samochodzie poduszka powietrzna oprócz pasów, zmniejsza ryzyko co nie znaczy że Cię uratuje

    • Andrzej

      Nie mam i nie odczuwam takiej potrzeby, ale można powiedzieć, że opiekowałem się jednym od urodzenia do ~6 roku życia. A dzięki nieposiadaniu dzieci mogę zachować trzeźwe spojrzenie na taki skok na kasę młodych rodziców :)

    • Artur

      Powiedz to rodzicom przy których dziecko spało w łóżeczku i przestało oddychać.

    • Andrzej

      Cóż, może za mało uwagi poświęcili? Może nie stosowali się do zaleceń, mówiących o tym, w jakiej pozycji dziecko do snu układać? Zanim smartfon by ich obudził, to też pewnie nie byłoby co zbierać.

    • kb

      Chłopie. To już jest żałosne. Za mało uwagi? Serio? A Ty co? Masz moitor tlenu w oczach? Potrafisz wady wykryć na dotyk czy jak?

    • Artur

      Ty serio jesteś takim ignorantem? Czy teraz po prostu mnie trolujesz? Dziecko po prostu przestaje oddychać, na rękach mojej mamy można powiedzieć to się wydarzyło. My mieliśmy szczęście że akurat była osoba przy dziecku ale to jest kwestia wyjścia i zaparzenia herbaty.

    • kb

      Myślisz, że jak dziecku saturacja spada to coś zobaczysz? Gówno zobaczysz. Zobaczysz, że rano nie oddycha. Kretyn jesteś. Idź poczytaj najpierw, dokształć się. Potem rzucaj teksty o braku uwagi.

    • Andrzej

      Oj oj, opanuj emocje, bo zaraz i Tobie tlenu zabraknie :)

    • kb

      Myśl, zanim napiszesz. To nie boli.

    • Andrzej

      No właśnie myślę. Myślę nawet trochę dalej, bo nie zaślepia mnie wykreowana potrzeba, którą ludziom się wmawia :)

    • jscst

      No… rzeczywiście. Jak mi migdaly zatykały drogi oddechowe rodzice zauważali dopiero jak siniałem.

      Ciekawą sytuację miałem też z gipsem na nodze… to tata się zorientował, że jest założony za ciasno, bo ja nie czułem ścisku tylko taki ogólny ból, który przypisywałem złamaniu kości.

    • Łukasz

      Kupować do domu tego nikt nie zmusza, ale gdyby to była tylko próba zarobienia na młodych i niedoświadczonych rodzicach to produkt nie byłby wcześniej powszechnie używany w szpitalach. Naturalna ewolucja i udostępnienie sprawdzonego rozwiązania w dla zwykłych ludzi. Czy w szpitalu każdy noworodek ma pielęgniarkę, która go obserwuje 24/7, chyba nie a ten system to robi?

    • kb

      Czujnością sprawdzisz ile dziecko ma tlenu we krwi?

    • Andrzej

      A po co? Czy Tobie sprawdzali poziom tlenu we krwi? Czy znasz kogokolwiek, kto dziecku ten poziom sprawdza? (nie liczyć rodziców panikarzy, którzy dzieciaka ciągną do lekarza z byle katarem i faszerują prochami)

    • kb

      Chociażby dzieciakom z wadami serca, płuc i wszelkimi innymi, których wykrycie często jest możliwe JEDYNIE tym sposobem bo np. ubytek w sercu jest zbyt mały by go wykryć na usg. I tak, znam takich aż zbyt wielu, którym te urządzenia ratowały życie dzieciaków.
      To nie jest gadżet dla sfiksowanych rodziców z nadmiarem kasy. To aparatura medyczna. Obecna w szpitalach i w wielu domach.

    • kb

      Zresztą, wytarczy wejść na pierwszy lepszy oddział kardiologiczny – tam każdy rodzic ma takie urządzenia w domu. Niektórzy po parę modeli. I 1000zł to na prawdę niska cena.

    • Andrzej

      „na oddział kardiologiczny”, czyli sam sobie odpowiedziałeś. Mają takie urządzenia, bo są ku temu konkretne powody. Natomiast profilaktyczne obwieszanie dzieciaka elektroniką ma tylko jeden powód – nabić kieszeń producenta.

    • kb

      Mhm… tyle, że z tego się korzysta często całymi latami. Czyli co? Lepiej dzieciaka zamknąć w szpitalu na ten czas?

    • janek

      ale nikt nie każe Ci obwieszać dzieciaka, jeśli masz podejrzenia, że coś jest nie tak z dzieciakiem fajnie mu coś takiego założyć, niż ciągnąć kable do czytnika i stać przy łóżeczku i sprawdzać na bieżąco.
      napisałeś wyżej, że nie było czegoś tego,a przeżyliśmy – tak my tak, ale nie odpiszą Ci, którzy nie przeżyli.

      i najważniejsze: nikt nie zmusza nikogo do kupienia czegoś takiego. wolny wybór :)

    • Artur

      wyżej napisałem do czego to się może przydać. Nie zrozumiesz dopóki sam nie przeżyjesz czegoś takiego

    • Andrzej

      Czyli zamiast pilnować dzieciaka, będą pilnować smartfona ;)

    • Artur

      nie zrozumiesz, już wyżej próbowałem to wytłumaczyć ale poddaje się

    • Andrzej

      Tobie też tlenu podać?

    • adam m

      Akurat gownometr by sie przydal człowieku wiesz ile to stresu jak dziecko nie robi 4 dni i wyje

    • Feniks06

      Wincyj sprzetu dla dziecka! ;)

    • antypis

      Czyli nie zrobisz swojemu dziecku testów genetycznych na zespół aspergera czy chorobę downa bo kiedyś się nie robiło i wszyscy żyli. A prawdopodobieństwo urodzenia takiego dziecka to 1 do 1000. Wnoszę z twojego postu że jeśli takie dziecko się urodzi tobie to wzruszysz ramionami i powiesz że dalej jest zajebiście.

    • jscst

      Patrzę po sobie i widzę przejawiam lekkie objawy osobowości nienormatywnej… i jakoś oskarżanie genów o to mi nie pasuje, a nawet Czarnobyla co raczył wybuchnąć gdy byłem embrionem.

  • mbbm

    Po komentarzach widać, że wiele osób nie rozumie potrzeby stosowania takiego rozwiązania. Niewiedza nie boli, jednak skutki bywają zabójcze.

    • mikrus

      Pamietaj tez ze jakos zyjesz a nikt ci skarpet z telewizorem nie zakladal.:) gadzet przydatny ale zdrowego rozsadku, czujnosci i instynktu nie zastapi

    • Paweł Winiarski

      Ogranicza pewne niebezpieczne sytuacje, a to już moim zdaniem dużo.

    • mbbm

      Ci, którzy nie żyją, bo nie mieli dostępu do takiego urządzenia, nie zabiorą głosu. Ich rodzice może tak.

    • Add

      Gdyby takie wynalazki istniały wcześniej i moich rodziców było stać, to bardzo prawdopodobne, że miałbym dalej starszą siostrę :( Takie gadanie jak twoje jest bezmyślne.
      Dzieciak po prostu zasypia jak zawsze. W pewnym momencie np jak już wszyscy domownicy śpią, przestaje oddychać.W takiej sytuacji rodzice praktycznie są BEZ SZANS. nawet jak się obudzą w nocy bo coś chyba nie tak, dziecko zbyt długo śpi… Wtedy może już być za późno.
      Wyobraź to sobie, wstajesz, idziesz do swojego dziecka, leży w łóżeczku spokojnie, kochane tak słodko śpi… wszystko fajnie do póki nie zauważysz, że coś jest nie tak… Nie oddycha.

      Miłego dnia….

    • Paweł Winiarski

      Bardzo mi przykro.

      Mam nadzieję, że tym komentarzem otworzyłeś przynajmniej jedną parę oczu.

    • Artur

      Też współczuję, my mieliśmy więcej szczęścia z siostrzenicą, bo wydarzyło się to w dzień i podczas obecności mojej mamy, ale Andrzej z wyższych komentarzy i tak Ci powie że rodzice nie zaglądali do dziecka…

    • mikrus

      Nie jest bezmyslne. Napisalem przeciez ze przydatne ale mimo wszystko i tak bym zagladal do dziecka.

      Podpisze sie pod kazdym urzadzeniem ktore moze kogos uratowac. Ale nie ufam elektronice zwlaszcza w takich tematach.

    • Add

      Wiesz, może nie do końca się zrozumieliśmy,
      może i faktycznie mój komentarz bardziej nadaje się pod wypowiedzi Andrzeja niż twoje, ale pomyśl.
      Idziesz spać, bo jakoś odpocząć po całym dniu musisz. Nie można czuwać w nieskończoność przy maluchu. Podczas gdy śpisz, czujność, zdrowy rozsądek czy intuicja to w wielu wypadkach jest wiele za mało. Fakt, jeśli rodzic już trochę z maleństwem ma za sobą, to nawet jeśli dziecko go nie obudzi to potrafi się nawet sam obudzić w nocy zaniepokojony, że coś jest nie tak. Problem w tym, że to jest igranie z ogniem. Albo masz szczęście i obudzisz się w samą porę i dziecko uratujesz. Albo obudzisz się zaniepokojony w środku nocy o te 5 minut za późno i będzie powtórka historii mojej siostry.

      mbbm napisał:
      „Po komentarzach widać, że wiele osób nie rozumie potrzeby stosowania takiego rozwiązania. Niewiedza nie boli, jednak skutki bywają zabójcze.” a ty na ten komentarz odpowiedziałeś w taki a nie inny sposób.

      A ja wylałem swój komentarz… nie chciałem Cię atakować tylko coś uświadomić.

      Chodzi o to, że cześć ludzi przecenia takie wynalazki. Druga połowa, je lekceważy przez tych pierwszych… Takie urządzenia w mojej opinii powinny być stosowane głownie na noc, bo nigdy nie wiesz co się stanie i praktycznie nie masz na to wpływu. Taki wynalazek może uratować życie naprawdę wielu maluchom, mógł też ocalić moją siostrę…

      W dzień maluch zawsze powinien mieć opiekę i takie wynalazki są praktycznie prawie zbędne. Bo malca tak czy siak się dogląda co chwilę i spędza z nim czas. Co innego w nocy. I własnie o takiej sytuacji cały czas piszę.

      W nocy jesteśmy prawie pozbawieni czujności oraz intuicji a zdrowy rozsądek śpi razem z nami. I własnie rozwiązaniem tego problemu jest to urządzenie. Co innego że marketing tego urządzenia faktycznie poszedł dalej i za to można krytykować…

      Jeśli chodzi o zwykły dzień jak każdy inny to zgadzam się z tobą, że zdrowego rozsądku, czujności i instynktu nic nie zastąpi.

      Sorry za chaos wypowiedzi, bo jednak to są emocje :/

    • londus

      Moje dziecko gdy miało niecałe 1,5 roku chciała je dopaść śmierć łożeczkowa i to nie raz, nie dwa. Chyba z 15x!!! Była wredna i nie odpuszczała. Dopadała kilka razy w nocy. Dzięki monitorowi oddechu jest z nami już 4 latka. Miesiąc w szpitalach: laryngologia, neurologia, kardiologia. Lekarze zalamują ręce i powtarzają to samo: to miała być śmierć łóżeczkowa. I tak miesiąc. Potem udało dostać się na bardzo specjalistyczne badanie robione w czasie snu. Monitor już nie wyje w nocy, a w wynikach wychodzi ze ma bezdechy z centralnego układu nerwowego, ale już na tyle krótkie ze nie stanowią zagrożenia. Przez miesiąc nie spałam, bo się bałam. To był najgorszy czas w moim życiu. Jak czytam niektóre komentarze, to płakać mi się chce.

    • jscst

      (…)W takiej sytuacji rodzice praktycznie są BEZ SZANS. nawet jak się obudzą w nocy bo coś chyba nie tak, dziecko zbyt długo śpi… Wtedy może już być za późno.(…)

      Przecież ten sprzęt może wezwać karetkę.

  • Tomasz Żuchowski

    Ciekawe jak zabezpieczone są przesyłane dane..

  • kb

    To urządzenie mierzy poziom tlenu we krwi. To NIE jest elektroniczna niania ani monitor oddechu tylko pulsoksymetr. Mylicie pojęcia i porównujecie sprzęt z 2 różnych ktegorii, służący do 2 różnych rzeczy.
    Co do ceny – zobaczcie najpierw ile pulsoksymetry dziecięce kosztują teraz: http://pulsoksymetr-sklep.pl/pulsoksymetr-dla-niemowlat-i-dzieci-c-2.html

    • purysta

      tytuł też nie jest najlepszy… skarpetka monitorująca sen – kojarzy mi się jakimiś opaskami od fitbita, niż fajnym produktem do kontroli tleny we krwi

  • Maciekk

    To ma zapobiegać tzw śmierci łóżeczkowej. To nie jest elektroniczna niania.

    • Paweł Winiarski

      Uogólniam, bez wgłębiania się w odróżnianie elektronicznych niań od monitorów snu czy monitorów oddechu. Ale dzięki za zwrócenie uwagi.

  • Przemek

    Jaki obraz? Pacz Pan na snuza.
    Nie tylko obraz się liczy – jasne mamy taki podgląd przez sprzęt motoroli – ale to chyba tylko po to żeby widzieć czy dzieciak spod kołderki nie wypełzł.
    A monitor oddechu sprawdza puls na brzuchu przypięty do pieluchy i w razie czego wibruje nie wyczuwając tętna.
    Skarpetka raczej nie będzie wibrować ;)

  • freshmail

    Sorry, ale skarpetkę łatwo zsunąć ze stopy. I alarm gotowy – wysycenie tlenem równe zeru, brak tętna itd. Po kliku dniach skarpetka ląduje w koszu.

  • PiotrIIIWaza

    „Owlet to taki wearable dla najmłodszych i w przeciwieństwie do opasek fitnessowych czy smartwatchy, naprawdę do czegoś się przydaje.” – czyli te opaski fitnesowe do monitoringu snu to pic na wodę ? pytam ponieważ zastanawiałem się nad kupnem, mam spore problemy z niedosypianiem i chcialem zeby cos mnie wybudzalo w idealnym momencie

    • indy

      Żona używa nowszego Mi banda. Nie ma on chyba funkcji budzenia w określonej fazie, za to sam monitoring jest słaby. Do czasu snu zalicza niemal zawsze czas położenia się, nie ważne czy jeszcze godzinę coś np czytasz.

  • arekx

    Rozwiązanie zapobiegające https://pl.wikipedia.org/wiki/Nag%C5%82a_%C5%9Bmier%C4%87_%C5%82%C3%B3%C5%BCeczkowa istnieje od dawna ale w formie płyty wkładanej pod materacyk dziecka. Wystarczy ruch związany z oddychaniem i alarmu nie ma.

    Google -> monitor oddechu -> obrazki

    Skarpetkowe rozwiązanie jest po prostu bardziej zaawansowane technicznie + bajery. Fakt, że umożliwia monitorowanie nie tylko w łóżeczku z materacem i płytą pod nim ale także w innych miejscach snu.

  • Robert Lewandowski

    Za 1000 zł dają skarpetkę tylko na 1 nogę?:)
    Noworodek się nie poskarży ale kto chciałby spać w skarpetkach albo w 1 skarpetce?

  • Waldika

    Rzecz bardzo ciekawa… szczególnie dla tych, którzy mają dzieci z grupy ryzyka SIDS np. wcześniaki. Ale… rodzice często też popełniają błędy! Poprawcie mnie proszę – dwie kobiety z tej reklamówki wypowiadają się, że dziecko się krztusiło. Dlaczego? Dziecko niepoprawnie odbite po jedzeniu? Źle ułożone do snu? Czy łóżeczko było nachylone lekko, aby nie wróciło się dziecku z żołądka i nie zalało płuc? Zakatarzone, że gruchą z nosa wyciągała? No kur…! Nasza mała miała gilasy non-stop i często jej nosek czyściliśmy. A tu się krztusi gilami? Urządzenie może być przydatne i to bardzo, ale wydaje mi się, że niektórzy myślą, że zwolni ich z myślenia.

    • Feniks06

      Jak czytam takie tematy o dzieciach to zawsze towarzyszy mi taka mysl.

      Młode roznych gatunkow dosc szybko dojrzewaja. Mam na mysli to, ze potrafia stosunkowo szybko nabywac umiejetnosc samodzielnego poruszania, zdobywania pozywienia, obrony, komunikowania. Spojrzmy jednak na młode człowieka….

      Pierwsze pol roku prakycznie lezy niezdolne do ruchu, czy samodzielnego zywienia, drugie pol roku jest w nalepszym wypadku zdolne do sprawnego raczkowania.Rok do dwoch lat zajmuje mu nauka mowienia. 2 do 3 lat zanim nauczy sie wyprozniac bez pieluchy a i tak potrzebuje jeszcze dlugiczas asysty. Niby jestesmy najinteligentniejszym gatunkiem na planecie ale tylko mlode czlowieka potrafia sie obsrac aż po łopatki. Aż dziw bierze jakim cudem w czasach prehistorycznych bylismy w stanie przetrwac skoro nasze mlode nie tylko sa tak beznadziejnie nieporadne i bezbronne przez tak dlugi czas to jeszcze wrzaskiem sciagaly drapiezniki.