40

Zabiorę innym, bo mi też zabrali – nowa interpretacja praw autorskich

Trenerka całej Polski Ewa Chodakowska publikuje na Facebooku cudze ćwiczenia, nieporadnie wymazuje oryginalny napis i wkleja w to miejsce własny adres www. To tak w ogóle można? Cóż, Chodakowska w odpowiedzi twierdzi, iż… to ona padła ofiarą piractwa. Jak rzekł był Szekspir, źle się dzieje w państwie duńskim. Z pewnością narażę się wielu osobom, ale przyznam szczerze – jak zawsze zresztą – że Ewa Chodakowska to dla […]

Trenerka całej Polski Ewa Chodakowska publikuje na Facebooku cudze ćwiczenia, nieporadnie wymazuje oryginalny napis i wkleja w to miejsce własny adres www. To tak w ogóle można? Cóż, Chodakowska w odpowiedzi twierdzi, iż… to ona padła ofiarą piractwa. Jak rzekł był Szekspir, źle się dzieje w państwie duńskim.

531970_344922635645300_1967362255_nZ pewnością narażę się wielu osobom, ale przyznam szczerze – jak zawsze zresztą – że Ewa Chodakowska to dla mnie osobiście internetowy fenomen z tej samej półki, co Gracjan Roztocki, Aldona Orłowska czy cytaty Paolo Coelho. Próbowałem przeglądać profil Pani Ewy, ale nie dałem rady – mam wrażenie, że prowadzony jest on przez My Little Pony. Tłumaczyłoby to zarówno liczbę serduszek, lejący się gęsto cukier, jak i notoryczny brak polskich znaków.

Na facebookowym fanpage’u zwraca na siebie uwagę wyjątkowo nieestetyczna ilustracja. Internauci dość szybko namierzyli, że jest ona efektem kolażu wykonanego przez Chodakowską. Nie będę jednak sportsmenki rozliczał ze zdolności graficznych, bo nie w tym rzecz. Okazało się bowiem, że autorem sklejonych do kupy przez Chodakowską rysuneczków ćwiczeń jest Amerykanka Kim Favorito, która przygotowała je dla trenerki Cassey Ho.

Twórczyni obrazków nie kryje zresztą oburzenia. O sprawie uprzejmie doniósł jej polski tabloid.

 – Ta pani nie pytała o zgodę ani mnie, ani Cassey. Na pewno podejmiemy jakieś kroki i będziemy chcieli, by Chodakowska przeprosiła za kradzież – oświadczyła Favorito. (źródło)

Choć tropię od lat internetowe smaczki, z pewnością machnąłbym na cały ten temat ręką i nie męczył Was klimatem z doliny różowych kucyków, gdyby nie odpowiedź Chodakowskiej, która jest nad wyraz nowatorską interpretacją przepisów o prawach autorskich. Fakt otrzymał bowiem oświadczenie trenerki, która błysnęła dość oryginalnym tokiem rozumowania:

Przykro mi z powodu zaistniałej sytuacji, ponieważ sama czuję się pierwszą ofiarą piractwa, ale nikt o tym nie pisze. Moje programy treningowe są udostępnione na wszelkich kanałach komunikacyjnych, forach, blogach, YouTube etc. Znajdują się tam nielegalnie. Osoby udostępniające moje materiały podpinają do nich reklamy, zarabiając na wyświetleniach. Nie robię z tego afery. Im więcej osób się zmotywuje, tym lepiej! Moje zdjęcia są wykorzystywane na wielu portalach. Podpisane rożnym logo. Nie robię z tego problemu. (źródło)

5e4be43cb9fda3144e0f0b147ade28ca

Ostatni raz takie odwracanie kota ogonem widziałem na scenie politycznej. Jak się jednak okazuje, show-biznes i kultura są na podobnym poziomie. Całkiem niedawno czytaliście na łamach Antyweb o sprawie Katarzyny Pakosińskiej. Krótko potem wybuchła afera zespołu Percival Schuttenbach, który o kradzież oskarża Donatana – tego od słowiańskich cycków. Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne tłuką się z kolei z rządem o elementarz. Nawet ja czuję się okradziony, bo pewne znane miasto dolnośląskie, uważające się za stolicę kultury, skopiowało mój pomysł i przedstawiło jako swój (ale to temat na osobny artykuł). Jeśli dołożyć do tego sprawę Chodakowskiej, wychodzi na to, że jesteśmy krajem grafomanów-hipokrytów. Smutne.

Popuśćmy jednak nieco wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że słowa Chodakowskiej stają się precedensem. Jak wyglądałoby nasze życie? Teoretycznie raz okradzeni z pieniędzy, dajmy na to, w tramwaju, moglibyśmy spokojnie kroić innych pasażerów. Raz uderzeni – tłuc innych. I tak dalej. Może dla kraju Chodakowska jest ulubionym trenerem. Dla mnie – nowym Hammurabim. Myślę, że stołek ministra sprawiedliwości już czeka – tym bardziej, że cała Polska z pewnością zagłosowałaby na Ewę w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Sprawa, choć sama w sobie drobna, jest jednym z wielu przykładów na to, jak traktuje się w Polsce świętość praw autorskich – szczególnie w Internecie. Wciąż żyjemy wspomnieniami o latach osiemdziesiątych, kiedy to piractwo było (i nie ma w tym grama przesady) ostoją kultury. Te czasy, drodzy Państwo, już minęły. Koniec, kropka.

  • Wagant

    Artykuł sensowny, tylko po co kończyć go nieuprawnionymi uogólnieniami typu „Wciąż żyjemy wspomnieniami o latach osiemdziesiątych, kiedy to piractwo było (i nie ma w tym grama przesady) ostoją kultury.”

    • John Kofee

      no nie całkiem – sensownym nie nazwałbym dawanie takich przykładów w odpowiedzi na kopiowanie czegoś niematerialnego

      Teoretycznie raz okradzeni z pieniędzy, dajmy na to, w tramwaju,
      moglibyśmy spokojnie kroić innych pasażerów. Raz uderzeni – tłuc innych.
      I tak dalej…

      Rozumiałbym takie przykłady gdyby babka ukradła realny obrazek – jedyną kopię :) Inaczej to jest głupie.
      Temat praw autorskich i tzw. piractwa nie jest prosty ale wydaje mi się, że ostatnio nastąpiła w tej materii duża przesada tym bardziej, że autorka obrazka domagała się jedynie przeprosin :)

  • podrozerudej

    Cóż, Ewa Chodakowska już raz zaliczyła sporą wtopę z umieszczeniem zdjęć potrawy wykonanych przez polską blogerkę. Nie dość, że ECh nie poczuwała się do odpowiedzialności (wzięła w teorii zdjęcia z jakiegoś portalu typu Insta lub cokolwiek w ten deseń), to jeszcze oskarżyła blogerkę będącą autorką tych fotek, że sama je ukradła z sieci i się pod nimi podpisała. Blogerka ogólnie początkowo nie wiedziała, jaki młyn rozkręcił się na fp trenerki. Dopiero później zabrała głos i jasno powiedziała, że to ona i tylko ona ma prawa autorskie do tych zdjęć. Trenerka wszystkich Polek naprawdę potrzebuje kogoś od marketingu internetowego, bo choć szczyci się tym, że sama prowadzi swój fp, to jednak robi to na tyle nieudolnie, że czasami aż robi się przykro.

  • Wg. mnie tak naprawdę problemem nie jest samo piractwo :) A ZARABIANIE NA PIRACTWIE. o zresztą tam Pani Chodakowska w swojej wypowiedzi zaznaczyła i tutaj się z nią muszę zgodzić.
    Bo jak już pisałem gdzieś indziej. Jako autor „czegoś tam” nie miał bym za złe ludziom że pobierają moją „twórczość” z netu, że ją pracą ;) W ręcz przeciwnie był bym bardzo zadowolony z tego faktu :)

    Należało by ukrócić możliwość zarabiania na pirackich treściach i tyle ;)

    • lejzab

      jak chcesz rozdawać za darmo, to przecież możesz.

    • Dokładnie , własność własną intelektualną można udostępniać za free z takim zapisem
      Co innego gdy coś jest komercyjne i autor wykonawca sprzedał prawa wydawcy producentowi to wtedy nie może ich za free udostępniać bez zgody nowego właściciela pliku utworu

    • Wrzucam do sieci moją pracę i chce móc zadać za nią wynagrodzenia. Jednak gdy ktoś ją piraci to nie mam nic przeciw temu.

      Natomiast gdy ktoś z mojej pracy „żyje” i żąda kasy za np pobranie, wyświetla reklamy etc… to jest coś czego nie akceptuje!!!

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Chyba zawsze Google będzie obok filmiku wyświetlało reklamy. Tak samo stronki torrentowe (one niekiedy nawet) żądają forsy. Tak samo chomikuj.

      Po drugie jak chcesz by ludzie piracili to wrzuć na torrenty, a w nazwie wpisz, że to jakiś hollywoodzki film.

    • W przypadku innej twórczości jak muzyka to niestety piraciarze są jak wrzód na d**** i tylko ACTA i wysokie kary nie uniknione będą lekarstwem na wycięcie tego raka który toczy od małego już gamoni z gimbazy i skutkuje większym złodziejstwem kombinowaniem w późniejszym dorosłym życiu

    • chciałbym tylko przypomnieć że do piractwa zachęcają nas też duże firmy

      Bill z MS kiedyś powiedział… coś co brzmiało mniej więcej tak że jak coś to lepiej żebyś piracił niż używał innego OS

      kilka dużych firm zostało też kiedyś przyłapanych na tym że sami do torentów wrzucali cracki :) bo jak „młodzież się nauczy” to w pracy firma będzie miała już przeszkolonego pracownika…

    • Tak czy siak za straty muszą zapłacić wszyscy aby bilans się zgadzał

    • Największe starty powodują firmy które zarabiają na piractwie… gdy by nie one… to takie firmy jak MS mogły by swoje produkty oferować w innych rodzajach zapłaty.

      przyczepianie się do szarego kowalskiego nie ma sensu…

      trzeba zacząć od GOOGLA :)

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Google się trochę z piractwem na YouTube uspokoił. Dalej sporo piratów wynikach wyszukiwania. Niekiedy jak szukam recenzji filmów książek to na pierwszych pozycjach są wyniki z chomika.

      Co do Billa Getsa powiedział:
      „Chociaż w Chinach sprzedaje się corocznie około trzech milionów komputerów, użytkownicy nie płacą za oprogramowanie. Kiedyś zapłacą. Tak długo, jak będą je kradli, chcemy, żeby kradli nasze. Staną się jak gdyby uzależnieni, a wtedy jakoś dojdziemy do tego, jak sobie to powetować w przyszłości.”

      Czyli raczej pozwolił tylko Chińczykom piracic (bo nie może lobbować za zmianą prawa w Chinach) i fantazjował, że to sobie odbije.
      Tłumaczenie za: http://pl.wikiquote.org/wiki/Bill_Gates

  • Też mam dość piraciarzy i braku ACTA aby z urzędu zamykać tych cwaniaków złodziejstwa w necie i skończyć z tolerancją dla anonimowych kombinatorów i interpretacji prawa

    • N7

      Zgadzam się. Mam tylko jedno pytanie: sam zrobiłeś grafikę na awatar? Czy ukradłeś z internetu?

    • Euzebiusz

      Nie karm trolla, koleś jest znany na wielu stronach… zresztą nie będę pisał, wystarczy poczytać:
      http://www.chip.pl/forum/viewtopic?tid=45638&fid=43

    • M M

      Leci plusik! A ja dołożę jeszcze od siebie areszt za hejterstwo i prowokację! :)

  • racja

    …ale jakie piractwo i kogo to obchodzi, nie chcesz, żeby coś było w sieci to tego tam nie wrzucaj i już. Jakby ktoś nie chciał dzielić się infografiką przedstawiającą ćwiczenia niech trzyma u siebie na dysku, albo w szufladzie, a nie czepia się, że ktoś się nią podzielił.

    Pobiegnie autor na fora dla dzieciaków i zacznie im kasować wpisy z graficzkami bo nie one je zrobiły? Dajcie spokój, macie trochę wypaczone wizje.

    Autor tego artykułu też jak chciałby, żeby go nikt nie skopiował mógł go wydrukować, anie tutaj publikować… i tyle.

    To tak jakbyś wyszedł na słońce i narzekał, że wróciłeś z opalenizną. Nie chce mieć opalenizny? Nie wychodź na słońce. Nie chcesz, żeby ktoś dzielił się Twoją pracą? Nie wrzucaj jej w sieć i już.

    • podrozerudej

      Generalnie wydaje mi się, że w momencie jeśli publikuję czyjąś grafikę i zdjęcie, to powinnam:
      1. Podać źródło, autora, ewentualnie licencje CC (jeśli takowa istnieje lub wiemy, że jest; jeśli nie pytam się autora o zgodę na publikację u mnie takiej treści)
      2. Nie podszywam się pod autora zamieszczając na zdjęciu lub grafice moje nazwiska lub logotypu.
      A właśnie tak postępuje Chodakowska – wkleja bebio na grafiki, nie podaje źródeł skąd wzięła daną treść (źródło „Internet” do mnie nie przemawia). A uważam, ze jeśli ktoś jest na świeczniku, jest też wzorem dla ponad miliona kobiet i mężczyzn, to powinien dbać o takie kwestie jak nie łamanie praw autorskich. Bo wytłumaczenie „mnie też okradają” też do mnie nie przemawia, w momencie gdy osoba oburzająca się sama „okrada innych”.

    • lejzab

      acha. a jak nie chcesz żeby cie okradli, nie chodź z portfelem po mieście. nie chcesz żeby cie pobili nie chodź na ulicę X.

  • Piotr Borowski

    Prawo autorskie to bezsensowny wymysł, cały rozwój cywilizacji zachodniej polegał na kopiowaniu. Przecież epoki jak np. renesans polegały na kopiowaniu. Mozart zrobił Wesele Figara, które było kopią wcześniejszych oper o tym samym temacie. Przykłady można mnożyć.
    Przemysł amerykański kradł (kopiował) na potęgę w XIX wieku, a teraz wmawia innym, że tak nie wolno. To jak złodziej, który się wzbogacił i teraz się boi, że jego okradną.

    • Kompletna bzdura , bo od chwili gdy ustanowiono prawo to od tego dnia skończyła się wolna amerykanka i dziki zachód
      Piraciarze to złodzieje i tacy sami przestępcy jaki wcześniej panował na dzikim zachodzie …. interpretacja prawa że coś biorę kopiuję cudze na własny użytek to farsa i powinno być surowo karane i ścigane jak każdy złodziej co ukradł batonik lub 5 zł. w banku

    • Piotr Borowski

      To jak Europa egzystowała przed powstaniem prawa autorskiego? Bardzo prosto, muzycy zarabiali na odtwarzaniu, komponowali na zamówienie. Pomysły i całe partie utworów wykradano sobie. Najwięksi twórcy żyli w czasach gdy nie było tego prawa i nikt nie ścigał kopiowania, co najwyżej okazywano oburzenie. Wielkie firmy starają się wmówić ludziom, że to prawo chroni artystów, ale tak naprawdę chroni ich zyski i powstrzymuje nowych, którzy zawsze zaczynają od kopiowania mistrzów.

    • Urzekła mnie twoja historia i interpretacja prawa na podobieństwo farmazonów jakie mają zawsze do powiedzenia złodzieje przestępcy piraciarze

    • Piotr Borowski
    • Kamil Ro. Dzióbek

      Prawo autorskie daje impuls do tworzenia, a właściwie przemysłowej produkcji filmów i muzyki. Bez prawa autorskiego Madonna by nie tworzyła, Warner Bros by przemysłowo nie tworzył filmów, nie powstałby gra o tron i serial na jej podstawie.
      „Przecież epoki jak np. renesans polegały na kopiowaniu.”
      Bardziej chyba średniowiecza polegało na kopiowaniu.
      „Mozart zrobił Wesele Figara, które było kopią wcześniejszych oper o tym samym temacie.”
      Wątpię.

      „Przemysł amerykański kradł (kopiował) na potęgę w XIX wieku, a teraz
      wmawia innym, że tak nie wolno. To jak złodziej, który się wzbogacił i 
      teraz się boi, że jego okradną.”
      Być może to już nie ten sam przemysł. Tak samo nie można zabijać dzisiejszych Niemców za to co się wydarzyło w czasie 2 wojny światowej.

    • Piotr Borowski

      „wątpię” – nie wątp tylko sprawdź
      książki do historii są dostępne w każdej bibliotece

    • Uważam że takich jak Ty to powinni ścigać z urzędu i 100 tys. zł. dowalić w sądach i 5 lat w ZK to byś przestał farmazony opowiadać i głupoty pisać bo widzę że nie rozumiesz że kopiowanie jest piracstwem i okradasz twórców tych dzieł utworów jak za nie chcesz płacić uczciwie

    • Naprawdę, prawo autorskie powstało w XIX wieku, a i wtedy funkcjonowało nieco inaczej. Przedtem na porządku dziennym było: tłumaczenie utworów na własną rękę bez wynagrodzenia dla autora czy kolejne wydania danego dzieła bez zgody autora (nawet przy wprowadzaniu zmian). Np. w 2 tomie Don Kichota pojawia się fragment, w którym Cervantes odnosi się do autorów, którzy żerowali na jego sławie i wydawali własne wersje powieści. Nie płacąc, nie informując o tym.

      Więc jakby nasza koncepcja posiadania praw autorskich oraz wynagrodzenia/ okradania twórców jest stosunkowo nowa. I może dlatego nie należy jej traktować jako jedynej możliwej.

  • elkebeer

    Trochę poza meritum wpisu, ale trzeba. Ewa internetowym fenomenem? I to z tej półki co Gracjan? To jest absolutne niezrozumienie jej fenomenu, bo sukces odniosła poza sm. Poza tym ona faktycznie jest uwielbiana przez setki tysięcy osób w Polsce i to raczej nie dlatego, ze jest śmieszna, a dlatego ze ludzie czuja sie przez nią motywowani. A profil prowadzi najwyraźniej tak, ze fanom sie podoba, bo to jest ich język. Na Antywebie pisze sie inaczej, w Przeglądzie Sportowym pisze sie inaczej, na jej fp pisze sie inaczej. Przeciez to wiecie. A branża przecenia znaczenie social media, naprawdę.

    PS. Sam jej fanem nie jestem, ale orientuję się w temacie. :)
    PS2. Nie ma zrozumienia, wiedzy z praw autorskich w sm, to bardzo powszechny problem. Ludzie nie myślą o tym, jak o piractwie, co jest chyba najwieksza zmora.

  • adsfgsdf

    za wysokie progi

    ona jest nie do ruszenia

    mlode grube baby beda jej bronic

    tak samo jak ta panna co po alkoholu jechala w czechac, dzis jest jurorka w jakims programie i kazda mloda dziewczyna ja kocha

    jak masza fanow, mozesz

    cpac
    krasc
    gwalcic
    zabijac

    a co najwyzej pojdziesz na miesiac na uliczne sprzatanie smieci jako kara za mord

  • Marcin M. Drews

    Że się odniosę do Waszych wpisów. Problemem nie jest to, że Chodakowska wkleiła cudze. W dobie web 2.0 i publikowania treści w necie, przeklejanie zazwyczaj nie jest problemem, gdy poda się źródło. Nawet Polska Agencja Prasowa pozwala wklejać swoje niusy za free – pod warunkiem, że poda się autora. Wtedy mamy układ: coś za coś – content za reklamę. Ale Chodakowska postanowiła wykorzystać cudze rysunki i się pod nimi podpisać. To jest mocno nie fair. Zarabia furę szmalcu i stać ją na to, by wziąć grafika. A jeśli chciała oszczędzić, mogła samej sobie pstryknąć fotki iPhone’em – żaden problem. Najłatwiej jednak było skroić amerykańską konkurentkę.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      „Zarabia furę szmalcu i stać ją na to, by wziąć grafika.”
      Po co brać grafika i go męczyć niepotrzebnie, jak praca została wykonana. Niech grafik zamiast tego coś pożytecznego zrobi, lub odpoczywa.

    • podrozerudej

      Ostatnio dała ogłoszenie, że poszukuje grafika lub kogoś obeznanego w temacie, kto będzie jej tworzył te rysunki. Ale oczywiście wcześniej musiała odegrać rolę nadąsanej i oburzonej panny, że ktoś zwrócił jej uwagę, że kradnie czyjeś prace. Dla mnie nie byłoby problemu, gdyby podawała autorów prac wykorzystywanych na jej wallu. A tak to – czyste i wyrachowane krętactwo.

  • M M

    No cóż… Ewka palnęła pierdołę, zamiast przeprosić…
    Inna sprawa, że wszystkie te ćwiczenia wyglądają podobnie i trudno tu odkryć coś nowego. Autorka tej grafiki też pewnie nie wymyśliła tych ćwiczeń, a jedynie je narysowała:) Ewa natomiast ponieważ sama nie umiała rysować, wpisała se w Google „6 weidera”, wybrała najładniejszy obrazek, jaki się wyświetlił, wkleiła swój adres i dała na stronę. Moim zdaniem nie zrobiła nic złego i byłbym jej bronił, gdyby nie taka głupia odpowiedź…

  • Joanna

    Zdjęcie tytułowe- rewelacja!!!

  • N7

    Ktoś wie czemu mój komentarz został skasowany? :s

  • Mądrala jak ty

    niezly beton. juz tytul to jest manipulacja.
    a koncowe zdanie obnaza mentalnosc autora.
    piractwo w latach 80? piractwo czego skoro nie bylo zadnych umow miedzynarodowych o ochronie praw autorskich ani dystrybutorow aaa , no i prawa czlowieka nie byly respektowne i ruscy stali przy granicy i dlaczego akurat te lata sobie autor wybral, czyzby kultura i jak to nazywa piractwo istnialo tylko w tych czasach i tylko w polsce?
    i kto w tej odwaznej definicji byl piratem?
    kolega moze wspomina lata 80 jako wspaniale lata rozwoju kultury przez piractwo, ja pamietam czolgi na ulicy przed domem. koniec kropka i co teraz? czyja kropka jest wazniejsza?

    co kto komu zabral, czego pozbawil? http://sjp.pl/zabra%E6 z gruntu to nie pasuje do mozliwosci kopiowania w nieskonczonosc pliku.

    sadze rowniez ze bedzie problem z wmowieniem czlowiekowi , ze jak zrobi kilk na obrazku i on zostaje na danej stronie i jednoczesnie jest u mnie na dysku to cos komus zabralem.

    licze i licze bylo jeden jest dwa. identyczne
    czy kliknalem w przegladarce na obrazku „zapisz jako” czy „ukradnij”
    i czy przekroczyl ten plik granice legalnie nie obrazajac uczuc religinych na serwerze transferowym w iranie?.
    na te wszystkie pytania odpowiedz jest w cytowanych przepisach?

    mozna zainwestowac te same pieniadze w sciganie swoich fanow co w strone internetowa, zeby wyskoczyc przed chomikiem itd itd.
    no tak ale autor odnosi sie do lat 80 gdzie po zaakceptowaniu przez cenzure tworca mogl wyjezdzac na koncerty do bratnich narodow i rownie szybko mogl juz z tamtad nie wrocic gdyby byla taka potrzeba.

    skoro tak chetnie kradna jakis utwor to chyba da rade cos z tego uczciwie wyciagnac? czy lapiemy kto sie nawinie i przykladnie ukarajmy. internet na pewno przyklasnie

    jak w google wpisze film polski to znajdziemy i filmy scigane za kopiowanie i takie opublikowane dobrowolnie na jakiejs tam licencji – czy ja mam szukac odpowiedzi czy dany plik jest tam legalnie? a moze google za to odpowiada czy moze przegladarka? a moze moj dostawca internetu czy producent sprzetu. w zasadzie gdyby nie ten caly internet to nie byloby problemu.

    co do pani ewy to sie nie bede rozwijal bo do wiezienia raczej nie pojdzie i nie robi tego w celu osiagniecia korzysci majatkowej. zycze powodzenia w dociekaniu utraconych zyskow wlascicielce obrazkow, mam nadzieje ze pozwie rowniez google i inne portale gdzie potencjalnie moze istniec kopia tego obrazka. w tym czasie pani ewa zdobedzie milion nowych fanow.

  • jesze jeden Madrala

    Gratuluje tej linii programowej, ale wspolczuje jej fundamentom.
    Autor ulegl prostemu zabiegowi i teraz sam mowi co, w co nie moze do konca wierzyc – musialbym przeprowadzic rozmowe, ktore by wykazla moje racje w sposob logiczny.
    Stosuje prosty zabieg, ktory go zamknal –
    „jesli jakas teza – w tym przypadku ochrona praw autorskich metoda liczenia i rozlicznia kopii przesluchanych [kiedys to byly nosniki fizyczne – a tera kwestia przesluchan czy sciagniec – ja np korzystajac z internetu sciagam rzeczy w kolko bo mi szybciej niz znalez na dysku) okazala sie prawdziwa i zrozumiala oraz nie budzaca sprzeciwu ani watpliwosci twierdzacego w pewnych okolicznosciach (jak wszystko – dzieje sie w konkretnych okolicznosciach – z zasady niepowtarzalnych) to przykladajac te norme do czegos innego (w innych okolicznosciach – bo zawsze sa inne) zawsze ma racje – niezaleznie od celowosci i niemozliwosci egzekwowania z uwagi na zmiane okolicznosci – ktora jest norma cywilizacyjna, kiedys nie bylo nawet adapterow itd.

    W kazdym razie – nalezy przede wszystkim zalozyc ze pani Ewa Chodakowska wie co robi bo ponoc ma setki tysiecy fanow – wiec podwazac jej metode moze ktos kto ma podobne osiagniecia. A juz ta fala opinii co ona powinna a co nie . ja naprawde proponuje pomyslec przed napisaniem (no chyba, ze to zwykly hejt no to wiadomo) krytyki w stosunku do osoby ktora osiaga wiekszy sukces z cala pewnoscia.

    lata 80 i piractwo – to ja poprosze o rozwiniecie, kto i co piracil konkretnie – bo rozumiem , ze skoro porownujemy to osoba piracaca wedle autora dzisiaj jest tozsama z piratem z lat 80 – wyjasnienie musi byc karkolomne, bo dzisiaj zyjemy w kraju prawa a wtedy walczylismy z calym systemem itd itd kazzdy wie,.
    Ale posluchac ciekawych ludzi zawsze warto – czy jest szansa na polemike autorze , bo chce ci wykazac bledy, ktore moze sprawia, ze jako dziennikarz wykonasz cos pozytywnego w tym temacie .

    ja jestem w stanie rozpykac kazda racjonalna probe dyskusji sprowadzajac wszystko do odpowiedzi tak/nie. bo nie ochrona praw autorskich,( skad inad barddzo sluszna i potrzebna, bo ludzie nie znaja granic bezczelnosci) musi i powinna byc egzekwowania ale w poszanowaniu okolicznosci! a nie slepo wedle ustawy.

    Prawo opiera sie m.in na celowosci, literze i duchu tego prawa
    i te wszystkie elementy musza pasowac
    sciganie dziecka przupadkowo sciagjacego a potege u2 i udostepniajace nie majac nawet swiadomosci, ze to zle, ale wiedzac nawet ze udostepnia, ale robi to z checi podbicia leechow itd, nie moze byc obiektem proesu.

    jesli komputer i internet jest legalny i nikt nie usuwa tam tego co mu nie pasuje (to jest co innego , e jest to w zasadie niemozliwe – I BARDZO DOBRZE akurat ja sadze) tylko to tam dalej jest, a ja nie zastanawiajac sie nad tmy w ogole, – bo czy ja mam obowiazek sie zastanawiac czy jakis plik na 2 miesu wynikow jest legalny czy nie? skad pochodzi i dokad zmierza, czy ja potrzebuje utworu to i teraz bo tak mnie uczysz autorze prezentujac nowinki coraz szybsze i lepsze.

    jak mozna chciec zrzucic odpowiedzialnosc na jakas osobe ktora nie jest od teog ,zeby to badac!

    rozwiazanie jest proste – uwolnic muzyke – swoja droga moim zdaniem publiczne odtworzenie powinno juz dawac prawo do sciagania i sluchania – to sie miesci w granicach dozwolonego uzytku co prawda, ale ten przepis nie zahacza o udostepnianie, ktore moze nie byc wykonywane w celu popelnienia przestepstwa moim zdaniem tylko wynikac z technicznej konfiguracji oprogramowania i nie musi byc wyrazone pre tworce wprost, wiec znow mozna to zrobic nieumyslnie.

    generalnie da rade osaczyc nawet premiera czy prezydenta jak sie czlowiek zepnie w sobie,

    tylko ze ta waka jest skazana na porazkę od swojego zalozenia, po prostu nie idzcie ta droga bo to jest droga do placenia genialnych pieniazkow prawnikom koncernow, ktorzy doskonale wiedza to i inne rzeczy i udaja ze walcza a piractwem zdajac sobie sprawe, ze jes tto nie mozliwe.
    kogos przydupca raz na jakis czas dla przykladu.

    chetnie po polemizuje na jakies postawione tezy i argumenty obalajacy moj punkt widzenia, anyone?

  • czekajacy na polemike z autore

    podstawowa usterka założenia tej całej afery jeśli chodzi o świete oburzenie o „kradzież praw autorskich” wiąże się z tym że ktoś zakłada – a tak robi autor (co ułatwia potem wszystko bo jest się do czego odnosić i manipulowac dzialajac na emocjach znanych – zlodziej wiadomo – a nieuprawnionych bo ja sadze, ze to nie kradziez i mysle, ze wiekszosc ludzi ktorzy uprawiaja tak tepiony przez autora proceder) – jeśli wyeliminujemy założenie oczywiście nieuprawnione w tym wypadku, że
    sciągniecie utworu nie mogac sie na pierwszy rzut oka dowiedziec czy sie kradnie czy nie (to nie zamkniety dom czy auto do ktorego wchodzimy, nawet nie plotek z tabliczka – po prostu pliki jakies) – kradzież portfela w tramwaju

    to stanie sie jasne, ze nie mozemy tego samego prawa przykladac, bo kazda inna proba skonczy sie naginaniem rzeczywistosci do prawa najpierw a potem prawa do rzeczywistosci.

    poza tym ludzie to robia samoistnie nie jako zlo tylko wyplywa z nich autoamtycznie – bez zadnej , a wrecz ze sprzeczna informacja – ze to przestepstwo – to mimo to maja to gdzies, bo nikt nie zrozumie, ze ma srawdzac (Ale gdzie) czy dany utwor (ale czy pod ta nazwa pliku bezdie ten utwor to tez jest zagadka) jest udostepniony za darmo czy nie.

    no chyba ze dadza PRZYMUS kupowania i pobierania na itunes albo innych serwisach co jest abstrakcja juz w zalozeniu – przymus w internecie ….

    pliki sie mnoza a nie znikaja (definicja kradzieży) jak sie je sciagnie,
    prosze o rownie zarliwy tekst z taka teza w zalozeniu.

    po raz kolejny wnioskuje o dyskusje bo temat arcy ciekawy i dla spolecznosci internetowej wazny ale i moim zdaniem latwy do rozwiazania jak przestaniecie dawac sobie wciskac, ze jak cos skopiowaliscie to ktos cos stracil

    To przeczy logice bo i on ma i wy macie,
    wiec nikt nic nikomu nie zabral!

    niech to bedzie starting point!
    mam nadzieje ze to dotrze, ale ja zawsze mam nadziee na posluchanie argumentow logicznych i znajduje opor przypuszcajacy co bedzie najgorsze, skoro model np w ty przypadku jest gotowy, bo ludzie go stosuja bez zadnej infor

    jeszce raz slowo na niedziele:

    kopiowanie pliki nie jest kradzieza ani zabraniem niczego nikomu, a wykorzystywanie go do celow ktore nie robia nikomu krzywdy nie moze byc uznane za przstepstwo(juz nawet abstrahujac od przepisow o dozwolonym uzytku etc – jestesmy tego nauczenii – jak spadnie jablko sasiada do nas do ogrodka to mozemy je zjesc albo wyrzucic albo cokolwiek do momentu, ze nie rzucimy w kogos z zamiarem bezposredniego narazenia zdrowia) dodatkowo wiedzac, ze potencjalny przstepca nie jest w stanie zidentyfikowac czy robi dobrze czy zle bo nawet nie ma takiej informacji (a jak jest to jest zazwyczjaj falszywa , ze jest free czyli mozna sciagac i tyle) na jakiej podstawie moze byc scigany, nie ma obowiazku nauki rozpoznawania legalnie udostepnionych i nielegalnie
    ani nie ma obowiazju pozyskiwania czegokolwiek ze strony internetowej wydawcy czy autora – nie ma takich zastrzezen , to jak??