Autorem tekstu jest Piotr Peszko, pasjonat uczenia się, fan e-learningu poszukujacy nowych rozwiązań dla starych problemów. Autor bloga o edukacji i pomysłodawca konferencji educamp.

Dwie edukacyjnie interesujące informacje zbiegły się idealnie w czasie. Pierwsza to wchodzące w życie rozporządzenie MEN, a druga to kampania promocyjna iPada 2, który ma być super narzędziem edukacyjnym. Po krótkiej lekturze tego, co proponuje ministerstwo przypomniał mi się dowcip z czasów Radia Erewań: Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody? Odpowiedź brzmi: Tak, to prawda, tylko że nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, i nie na Placu Czerwonym, a na Placu Rewolucji, i nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną.

I nic śmiesznego w nim nie ma, bo idealnie opisuje on sytuację, w której są uczniowie. Zamiast obiecanych laptopów dostaną mydło i ciepłą wodę, za to w każdej szkole i od września, a w tym samym czasie Apple pokazuje, że tablet to super narzędzie szkolne, a oprócz tego można pograć w szachy.

Standardowo ładna reklama pojawiła się w internecie w środę w nocy i pokazuje najpopularniejsze aplikacje edukacyjne. Patrząc z naszej perspektywy z nieco optymistycznym nastawieniem ciekawy jestem, czy moda na kupowanie iPadów „do nauki” będzie tak samo mocna jak trend na kupowanie laptopa „bo potrzebny do szkoły”. Chociaż może w tym przypadku tablety będą lądowały w szufladzie po jakimś czasie, a planowane wdrożenie e-podręczników sprawi, że na półkach iBooks pojawią się „pożyczone” od kolegi książki.

Nie wierzysz, że iPad nadaje się do szkoły, zerknij na to…

Pozostaje wierzyć w to, że urządzenia będą taniały i w końcu staną się faktycznie dostępne, bo aktualnie, jak już wspomniałem na początku z obiecanych laptopów dla wszystkich uczniów, zgodnie z rozporządzeniami MEN, od nowego roku szkolnego w każdej szkole obowiązkowo będzie mydło oraz ciepła woda, a także, o czym zapomniałem na początku, miejsca do przechowywania podręczników i przyborów szkolnych. Gdzie Nam do iPada…

Zdjęcie pochodzi z parentdumb.com

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/sfaho Maciej Barański

    Do szkoły to tylko e-ink choćby kindle i podręczniki w formie elektronicznej.

  • http://www.facebook.com/michalzwolinski Michał Zwolu Zwoliński

    Na to że uczniowie dostaną tablet nawet nie liczyłem, ale gdyby faktycznie iPad mógł zastąpic podręczniki i zeszyty to jego cena jest chyba zbliżona do wyprawki dla dzieciaka. Przy okazji nie obciążał by tak kręgosłupa, dziecka które by go nosiło. Poza tym tablet mógłby starczyć na 2-3 lata. Co roku uczniowie kupowali by tylko iBooki do nowej klasy. Z tym, że jak tu sprawdzać pracę domową? Wysyłać ją na maila do nauczyciela? :) Może za kilkanaście lat..

    • http://blog.2edu.pl Piotr

      Wszystko zależy od formy zadania. Przecież mogłoby być zadane e-mailem i tak samo można otrzymać na nie odpowiedź. Są do tabletów piórka, więc da się.
      Jest też idea – flipping the classroom – która staje się coraz popularniejsza na zachodzie. Polega na tym, że dzieciaki w domu oglądają video z „wykładową” częścią lekcji, a „zadania domowe” robią w szkole.

    • Gadzinisko

      Co z posiadania wszystkich książek na iPadzie jeśli na tym się niewygodnie czyta?

    • http://blog.2edu.pl Piotr

      Myślę, że nie możemy się zamykać na książkę jako taką. Komputer daje dużo większe możliwości, a tekst może być przeczytany automatycznie, więc wystarczy słuchać i patrzeć.

      Warto popatrzeć na e-booka trochę szerzej niż przeniesienie 1:1 drukowanej książki na PDF.

    • http://www.gplus.to/arkadiuszdymalski Arkadiusz Dymalski

      Jest już taki projekt mający na celu wprowadzenie (w listopadzie 2011) komputera w cenie książki (25$). http://www.raspberrypi.org/
      Problemem jednak nie jest technologia, tylko brak programów/metodologii nauczania, która pozwoliłaby efektywnie wykorzystywać możliwości techniczne – skupiając się na praktycznym rozwijaniu umiejętności, a nie tylko dostarczaniu suchej wiedzy w ładnym multimedialnym opakowaniu. Wystarczy przejżeć slajdy zamieszczone w poście. Na 64 sugestie ok. 5 (10 jeśli dołączyć aplikacje muzyczne) faktycznie daje możliwość zdobywania umiejętności. Piszę możliwość, bo nie wiem na ile proces uczenia się faktycznie wdrożono.

    • http://www.facebook.com/leszek.sikorski Leszek Sikorski

      Michał Zwolu Zwoliński: Na to że uczniowie dostaną tablet nawet nie liczyłem, ale gdyby faktycznie iPad mógł zastąpic podręczniki i zeszyty to jego cena jest chyba zbliżona do wyprawki dla dzieciaka. Przy okazji nie obciążał by tak kręgosłupa, dziecka które by go nosiło.

      1. 8 godzin dziennie z LCDkiem od smarkacza? Super. A implanty oczu już wymyślili?
      2. Cena iPada a wyprawki – tak, ale przy założeniu że podręczniki spiracimy.

  • http://www.facebook.com/piotr.borowski Piotr Borowski

    jeżeli już to chyba raczej jakiś ebook reader, czytanie pozostaje głównym sposobem nauki, a ipad do dłuższego czytania się nie nadaje

  • Lokii

    trzy razy ALE
    a) mentalność
    b) zacofanie
    c) podejście do edukacji

  • http://perfumowo.com Paweł

    Szkoły nie mają pieniędzy na papier do ksero – a co dopiero na iPada? A kto zapłaci za zwiększone rachunku za prąd jak dziecku się iPad rozładuje?

    Lata zajmuje dyskusja nad zbyt ciężkim tornistrem z książkami – i nie ma pomysłu jak rozwiązać ten problem, czyli czy wstawić dzieciom szafki czy nie… a co dopiero wkroczenie w erę iPad’ów…

    Czy jakiś kraj już wprowadził powszechnie taką metodę nauczania, czyli rezygnację z wersji drukowanych książek?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Na dachu gimnazjum w sąsiedztwie pojawił się już 4(sic!) maszt sieci komórkowej. Budynek powstał, kiedy o telefonii bezprzewodowej jeszcze nie śniono. Ciekawi mnie do czyjej kieszeni wędruje honorarium za dzierżawę ?

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Zonk: Ciekawi mnie do czyjej kieszeni wędruje honorarium za dzierżawę ?

      Do tego płyta boiska szkolnego wykorzystywana jest w weekendy na parking samochodowy.

    • Paweł

      Dyskusja nad wykorzystaniem iPada w szkolnictwie to kompletny kretynizm. To tak jakby do nauki jazdy chcieć stosować supersportowe Ferrari o specjalnie usztywnionym zawieszeniu aby się wygodnie, ekonomicznie i bezpiecznie te 50 km/h po polskich drogach jeździło. iPad to chyba najdroższy z tabletów, nie nadaje się do dłuższego czytania ale dział marketingu Apple wie lepiej co jest dobre dla uczniów i portfeli ich rodziców. To nic, że produkcja takiego e-czytnika na jakichś chińskich podzespołach mogącego wytrzymać tydzień-dwa przy zachowaniu wygodnego dla oczu ekranu kosztuje pewnie jakieś 200-400 złotych ale iPad i tak jest lepsiejszy bo to iPad!

      Zamiast wymyślania takiego programu z laptopem dla każdego ucznia (kolejny idiotyzm) mogliby część tych pieniędzy zainwestować i na próbę wprowadzić jakieś tanie e-czytniki do kilku szkół i uczelni w kraju. Przedtem można by zrealizować ogólnopolski konkurs na wykorzystanie takich urządzeń, gdzie najciekawszy projekt wygrywałby owe czytniki dla całej szkoły/uczelni. Powiedzmy, że tylko 100 szkół byłoby nagradzanych. Licząc średnio po tysiąc uczniów w szkole daje nam 100x1000x400zł= 40 milionów (400zł – umowna cena e-czytnika, chociaż pewnie byłaby niższa dla zamówienia na taką skalę). Taka szkoła musiałaby zmienić bardzo wiele w tym jak działa i jak się w niej naucza ale gdyby to dobrze zorganizować i zachęcić do współpracy wydawców podręczników (elektroniczne wersje dostosowane do urządzenia) to myślę, że mogłoby się to udać.

      Niby masa pieniędzy powiecie ale z drugiej strony w końcu byłoby coś nowego w tym skostniałym systemie szkolnictwa. No i czywiście po ukończeniu przez daną osobę nauki czytnik zostawałby w szkole dla kolejnych uczniów a więc byłaby to wieloletnia inwestycja a nie jednorazowe wyrzucenie kasy. Zamiast tradycyjnej biblioteki można by stworzyć jej cyfrowy odpowiednik gdzie każdy miałby niezależny dostęp do dowolnej lektury.

      A jeśli to zbyt duża kwota dla Ministerstwa Edukacji, to co za problem umożliwić uczniom danej szkoły samodzielny wybór czy taki system wprowadzić i spłacać urządzenia samemu (np. poprzez głosowanie uczniów i rodziców oraz konsultację z Radą Pedagogiczną). Jeśli jednorazowo znów taka kwota jest zbyt duża to czy problemem byłoby spłacanie urządzenia przez te 6 (podstawówka) lub 3-4 (gimnazjum/liceum/technikum) lata nauki w danej szkole? Przecież wtedy rocznie to byłby koszt o wiele, wiele mniejszy niż wydatki na podręczniki (oczywiście w nadziei, że ceny cyfrowych wersji byłyby rozsądne a nie wyzyskujące). Same zeszyty moim zdaniem bezdyskusyjnie powinny zostać do notatek oraz zadań domowych. Tyle ode mnie.

    • Paweł

      Szkoda, że nie ma opcji edycji bo jak widać jedna linia odstępu niemal nie robi różnicy i ledwo widać podział na akapity.

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    Polski rząd (niezależnie od opcji politycznej) zaczyna rozważanie wszelkich kwestii od pytania: Ile da się na tym skręcić na boku ?
    Lobby wydawców i drukarzy posmarowało gdzie trzeba i dlatego rząd podniósł VAT na podręczniki do 23% a MEN zmienił podstawę programową.
    P.S. Woda będzie zimna, bo szkoły nie będzie stać na opłaty, a mydło wyniosą sprzątaczki :D

    • http://www.facebook.com/leszek.sikorski Leszek Sikorski

      Zonk: Polski rząd (niezależnie od opcji politycznej) zaczyna rozważanie wszelkich kwestii od pytania: Ile da się na tym skręcić na boku ?
      Lobby wydawców i drukarzy posmarowało gdzie trzeba i dlatego rząd podniósł VAT na podręczniki do 23% a MEN zmienił podstawę programową.
      P.S. Woda będzie zimna, bo szkoły nie będzie stać na opłaty, a mydło wyniosą sprzątaczki :D

      Prawdę mówiąc z tym oklepanym zrzędzeniem jesteś wart właśnie tyle co ten rząd… To największy dowód że nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie; tak robi właśnie byle baba na targu – jak nie rozumie o co chodzi to mówi „żeby można było kraść”

      A na deser rozwiń myśl w jaki sposób lobby wydawców skorzysta na podniesionym VAT…

    • http://www.facebook.com/marcin.babecki Marcin Babecki

      Też jestem ciekawy jak wydawcy mają zyskać na podniesieniu stawki VAT’u na swoje produkty. Rozwiń myśl.

  • http://www.facebook.com/andrzej.stachlewski Andrzej Stachlewski

    Pierwsza i podstawowa sprawa: „cyfrowego wykluczenia” [sic!] nie wyleczy rozdawanie laptopów, tabletów czy innych ustrojstw. Sięgnijcie pamięcią jak zachowywaliście się w szkole na lekcjach informatyki. Ile procent czasu to była zabawa, a w szczególności ładowanie do szkolnych komputerów GTA, Wolfa, Starcrafta, Unreal’a, Quake’a i poczciwego Duke Nukem 3d, a ile realna możliwość nauczenia się obsługi komputera ponad włącznie przeglądarki i napisanie tekstu w Wordzie? Tym bardziej tablety. Przecież to jest gadżet. Najzwyklejszy gadżet. Posiada pewną funkcjonalność ale bardzo ograniczoną.
    Weźmy dla przykładu Indie – wielki informatyczny offshore świata – czy oni stali się rejonem silnym w komputerach dzięki zabawkom czy dzięki temu, że na ograniczonych maszynkach, na których Doom to szczyt rozrywki, klepali programy (tak się kiedyś mówiło na aplikacje – drogie dzieci)? Proszę, odpowiedzcie na to pytanie szczerze.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Andrzej Stachlewski: Pierwsza i podstawowa sprawa: “cyfrowego wykluczenia” [sic!] nie wyleczy rozdawanie laptopów, tabletów czy innych ustrojstw.

      Cyfrowe wykluczenie:
      1/ nie jest chorobą !
      2/ nie istnieje!
      To termin zmyślony aby stworzyć kolejne bandy biurwokratów pobierające sowite uposażenia z tytułu „zajmowania” się tym zjawiskiem.

      Tym bardziej tablety. Przecież to jest gadżet. Najzwyklejszy gadżet. Posiada pewną funkcjonalność ale bardzo ograniczoną.

      Doczekam się jakiegoś rzetelnego uzasadnienia?

      Weźmy dla przykładu Indie – wielki informatyczny offshore świata – czy oni stali się rejonem silnym w komputerach dzięki zabawkom czy dzięki temu, że na ograniczonych maszynkach, na których Doom to szczyt rozrywki, klepali programy (tak się kiedyś mówiło na aplikacje – drogie dzieci)? Proszę, odpowiedzcie na to pytanie szczerze.

      Polska zasługuje na lepszy los niż bycię drugą wylęgarnią klepaczy kodu.
      Programy to na taśmie dziurkowanej wrzucało się do Odry (taki komputer, nie mylić z rzeką), dziadku !

  • Livia

    Świetnie skomentował temat Artur Kurasiński. Ja się z nim w 100% zgadzam. Szkoły nie wykorzystują komputerów, które mają, a MEN myśli o tabletach. Śmiechu warte.

    http://blog.kurasinski.com/2011/08/witaj-znienawidzona-szkolo/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+Ak74-BlogArturaKurasiskiegocc2007+%28AK74+-+blog+Artura+Kurasinskiego+%28cc%29+2007%29&utm_content=Google+Reader

  • Danbec

    Dobra, dobra my tu o książkach i iPadach wykorzystywanych do nauki, ale… nie zapominajmy, że bez odpowiedniej kadry pedagogicznej nie będzie możliwe wykorzystanie jego możliwości. Jakaś pani Gienia ucząca matematyki od 35 lat, zazwyczaj nie ma nawet konta mailowego, a co dopiero ma umieć ogarnąć temat wykorzystania technologii w efektywnym przekazywaniu wiedzy. Wiem, że może trochę generalizuję, bo jest cała masa nauczycieli, którzy świetnie znają się na potrafili by wykorzystać nowoczesne technologie. Jednak z czasów szkolnych pamiętam, że kupowało się podręczniki, a na końcu słyszało się: „przepiszcie do zeszytów stronę 32″. Choć rozsądniej byłoby np. przeczytać temat i wypisać w zeszycie własne wniosku lub odpowiedź na postawiony problem. Nie po to kupowałem książki, żeby później je przepisywać. Czy z tabletami w szkole część nauczycieli nie pozostawiłaby uczniów samych sobie i elektronice – tak jak to było często w przypadku podręczników? To mnie zastanawia.Pozostało u mnie jakieś takie wrażenie o skostnieniu tego naszego systemu edukacji.

  • vipmax

    moim zdaniem ipadów w Polsce nigdy nie będzie a jak będą to tylko dla bogatych, lepszym i tańszy rozwiązaniem są kindle + zeszyty + eksiążki.

  • vipmax

    nasz system edukacji jest fatalny, nauczyciele nie potrafią uczyć i narzekają na małe zarobki ale po pierwsze nauczyciel nie pracuje fizycznie, pracuje w zależności od zajęć raz 5 godzin a raz 4 a i większość nauczycieli dorabia sobie w innych szkołach i udziela korepetycji. Mój znajomy polonista pracuje w 4 szkołach i udzie korków i wyciąga 9tys. miesięcznie gdzie nie trzeba dużo się napracować.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      vipmax: większość nauczycieli dorabia sobie w innych szkołach i udziela korepetycji. Mój znajomy polonista pracuje w 4 szkołach i udzie korków i wyciąga 9tys. miesięcznie gdzie nie trzeba dużo się napracować.

      Fakt, kombinują jak mogą, śpią na forsie, pensum 18 godzin tygodniowo (a ja zap..lam 40) a stękają, jacy biedni i cały czas szantażują strajkami. Do tego dochodzą niespotykane w innych branżach przywileje (Karta Nauczyciela) i bardzo silna grupa nacisku w parlamencie.

    • Gadzinisko

      Do 18h tygodniowo dolicz jeszcze czas na:

      a) przygotowanie do lekcji (tak, nawet pani Gienia po 35 latach pracy musi się zastanowić nad tym, powtórzyć temat, czy np. polonistka – raz na 2-3 lata przeczytać każdą lekturę; oprócz tego dokształcać się)
      b) sprawdzanie klasówek itd.
      c) zebrania, dyżury, rady pedagogiczne, itp.

      @”nauczyciel nie pracuje fizycznie”

      (Can’t see if trolling or…) Spróbuj chodzić po sali nawet te 3 godziny dziennie w stanie podwyższonej uwagi, a zobaczymy co powiesz…

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Gadzinisko: Do 18h tygodniowo (…)

      A wakacje i ferie zimowe kontra 26 dni urlopu po przepracowaniu pełnego roku ?

      Za http://pracownik.net.pl/minister_edukacji_chce_zlikwidowac_18_godzinne_pensum_dla_nauczycieli
      Pozostałe 22 godziny nauczyciel powinien przeznaczyć na:
      – realizację statutowych zadań szkoły (zajęcia opiekuńcze i wychowawcze wynikające z potrzeb i zainteresowań uczniów),
      – przygotowanie się do zajęć, samokształcenie i doskonalenie zawodowe.

      22 godziny zajmuje mu przygotowanie formułki Przepiszcie stronę #32 :D
      Obecnie, Karta Nauczyciela zawiera bardzo ogólny katalog czynności, które nauczyciel powinien wykonać – należałoby go doprecyzować.
      Czy to oznacza, że praktycznie dowolną czynność nauczyciel może wliczyć w godziny nadwymiarowe?

    • http://www.facebook.com/CowardTheAnonymous Coward Anonim

      Jasne bo ja sie nie musze doszkalac. Po przepracowaniu w biurze tych 40h/tydzien.
      Srednio co 2 lata musze zrobic certyfikat z administracji, poznac nowy jezyk skryptowy, poznac nowa platforme sprzetowa, zaktualizowac wiedze o klastrowych systemach plikow itd.

      Nauczyciel matematyki w szkole podstawowej i liceum przez 40 lat uczy tego samego. Co innego nauczyciel akademicki matematyki, polprzewodnikow albo technologii sieciowych.

  • Królik

    po pierwsze nauczyciel nie pracuje fizycznie

    Chyba z byka spadłeś.

  • http://www.facebook.com/leszek.sikorski Leszek Sikorski

    Zonk:
    Cyfrowe wykluczenie:
    1/ nie jest chorobą !
    2/ nie istnieje!
    To termin zmyślony aby stworzyć kolejne bandy biurwokratów pobierające sowite uposażenia z tytułu “zajmowania” się tym zjawiskiem.
    Doczekam się jakiegoś rzetelnego uzasadnienia?
    Polska zasługuje na lepszy los niż bycię drugą wylęgarnią klepaczy kodu.
    Programy to na taśmie dziurkowanej wrzucało się do Odry (taki komputer, nie mylić z rzeką), dziadku !

    Myślę że wystarczy nam już twoich „mądrości” i łopatologicznego rozumowania tekstu w oderwaniu od stylistyki tekstu. Doprawdy twoje wywyższanie się wygląda przekomicznie w konfrontacji z wiedzą.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Leszek Sikorski:
      Myślę że wystarczy nam już twoich “mądrości” i łopatologicznego rozumowania tekstu w oderwaniu od stylistyki tekstu. Doprawdy twoje wywyższanie się wygląda przekomicznie w konfrontacji z wiedzą.

      Niczego merytorycznego nie wnieśliście do dyskusji, towarzyszu (o ile mnie moja wiedza nie zawodzi, jedynie oni wypowiadają się w 1. osobie liczby mnogiej).

      PS. Uderz w stół, a nożyce się odezwą !

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Zonk naskrobał:
      To termin zmyślony aby stworzyć kolejne bandy biurwokratów pobierające sowite uposażenia z tytułu “zajmowania” się tym zjawiskiem.

      Leszek Sikorski:
      Myślę że wystarczy nam już twoich “mądrości” i łopatologicznego rozumowania tekstu w oderwaniu od stylistyki tekstu. Doprawdy twoje wywyższanie się wygląda przekomicznie w konfrontacji z wiedzą.

      Za wpisem Artura Kurasińskiego przytoczonym powyżej:
      Nie jest to temat nowy – Premier Tusk już w 2008 roku mówił o potrzebie „informatycznej rewolucji w szkołach”. Pokłosiem tych deklaracji był zespół z szefem kancelarii premiera Tomaszem Arabskim na czele a na szkolenie nauczycieli rząd wysupłał ze kiesy 16 mln zł. Kasę a góra urodziła mysz (ponownie jak to bywa w zakamarkach urzędów wszelakich)
      A wy mi towarzyszu mówicie że ja nie posiadam wiedzy w temacie?
      I kto tu jest komiczny?

      Jak mówił Stefan Kisielewski:
      Socjalizm (inna nazwa d***kracji) to system bohatersko walczący z problemami nieznanymi w żadnym normalnym systemie
      Steve Jobs kreował potrzeby tak, jak d***kracja wymyśla nieistniejące problemy, aby z nimi „walczyć” na koszt podatników!

  • Pingback: Pomysły na wykorzystanie iPada w edukacji dzieci

  • Królik

    Zonk:
    A wakacje i ferie zimowe kontra 26 dni urlopu po przepracowaniu pełnego roku ?Za http://pracownik.net.pl/minister_edukacji_chce_zlikwidowac_18_godzinne_pensum_dla_nauczycieli
    Pozostałe 22 godziny nauczyciel powinien przeznaczyć na:
    – realizację statutowych zadań szkoły (zajęcia opiekuńcze i wychowawcze wynikające z potrzeb i zainteresowań uczniów),
    – przygotowanie się do zajęć, samokształcenie i doskonalenie zawodowe.

    22 godziny zajmuje mu przygotowanie formułki Przepiszcie stronę #32 :D
    Obecnie, Karta Nauczyciela zawiera bardzo ogólny katalog czynności, które nauczyciel powinien wykonać – należałoby go doprecyzować.
    Czy to oznacza, że praktycznie dowolną czynność nauczyciel może wliczyć w godziny nadwymiarowe?

    Zonk, skoro jest tak super, to czemu nauczycielem nie zostałeś? Było się lepiej uczyć, to byś nie zap***ał 40h.

    Natomiast zgadzam się z tym, że poziom nauczania w publicznych szkołach jest denny i stale się obniża. Problem w tym, że nie ma lepszych (prywatne to jeszcze większe dno).

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Królik:
      Zonk, skoro jest tak super, to czemu nauczycielem nie zostałeś?

      Bo nie czułem powołania. Prawda, że proste ?
      Eric Schmidt powiedział: Life is short, spend it working with people you like. Nie wyobrażam sobie satysfakcji czerpanej z przebywania nawet przez godzinę tygodniowo wśród gromady rozpuszczonych bachorów bądź kontaktów z ich jeszcze bardziej frustrującymi rodzicami. Nie ma takiej kasy, za którą zgodziłbym się zostać trybikiem w machinie systemu deedukacji!

      Było się lepiej uczyć, to byś nie zap***ał 40h.

      Miałem nieszczęście trafić do klasy eksperymentalnej w 8-klasowej podstawówce (przeniesiony 1:1 oddział przedszkolny, wychowawczyni świeżo po studiach), w której odstawałem poziomem inteligencji a zwłaszcza zachowania kilkanaście pięter w górę od reszty. Nie miałem najmniejszych szans na przeniesienie, z różnych względów. Wtedy w Polsce obowiązywała zasada równania w dół i „wyciągania za uszy” najsłabszych, chociaż nie miało to najmniejszych szans na powodzenie. W efekcie trafiłem do najgorszej klasy w roczniku gdzie zmarnowano mój talent.
      Jak mawia JKM, trzeba znieść przymus szkolny.
      Ludzi, którzy nie chcą być piekarzami, nie bierze się do piekarni!

    • http://www.facebook.com/CowardTheAnonymous Coward Anonim

      Bo pracuje przy tym co lubie.
      Nauczyciele zapewne tez lubia swoja prace. Jezeli nie, to po co nimi zostali.

  • Hal

    Śpię od dzisiaj spokojnie, wiedząc, iż tylu ekspertów od oświaty mamy.

  • Marcin

    Hmm a nie macie czasami dosyć zrzędzenia i urzędniczej papki – bo ja mam. Szkoda tylko, że nie można się doczekać kogoś kto by na prawdę chciał coś w tym kraju poprawić.

    Elektroniczne podręczniki – w naszym wykonaniu okażą się zapewne totalnym niewypałem i porażką – bo po drodze będzie trzeba wykarmić tysiące chętnych pysków. Mnie trzęsło już przy pierwszych komentarzach w TV od „wydawców” który wyrażali obawy, że uczniowie będą piratami!!!

    Raz, że świadczy to o poziomie wiedzy tych „autorów” który oczekują jak widać wysokich profitów z tworzenia porażających swą wartością intelektualną utworów o dodawaniu 2+2.

    Dwa, że widać już jak lobbować będą te setki pasożytów żerujących na rodzicach chcących wykształcić swoje dzieci.

    A prawda jest taka, że kilka odważnych działań załatwiło by chociaż ten fragment organizacji naszego państwa ku chwale i rozwojowi.

    Na to jednak chyba brak wyobraźni bo pieniędzy… raczej nie!!!

    Sam jestem ojcem i wydałem w tym roku ok. 550zł na tzw. wyprawkę szkolną – z własnych uprzednio już opodatkowanych przychodów – które następnie znów zostaną opodatkowane.

    W tym ok. 400zł to był koszt samych „podręczników” – piszę w cudzysłowiu bo dla mnie podręczniki skonstruowane tak aby dzieci miały w nich pisać – mimo iż są jeszcze dodatkowe zeszyty ćwiczeń – to pseudo-podręczniki. A ich konstrukcja jest taka a nie inna tylko dlatego aby nie można ich było odsprzedać po roku użytkowania.

    Spójrzmy teraz na statystyki.

    Przyjmijmy, że można by rozpocząć program przechodzenia na podręczniki elektroniczne od gimnazjów – dzieci tam są już poważniejsze. Potrafiły by się takimi urządzeniami sprawnie posługiwać, nie niszczyły by ich notorycznie itd.

    Uczniów w gimnazjach jest ok. 1 500 000.

    W USA ipad2 kosztuje powiedzmy 500 USD czyli 1500zł przy mniej więcej obecnym kursie. Ale przecież nie musi to być akurat to urządzenie – zresztą nawet nie powinno.

    Patrząc na ceny konkurencji Androidowej oraz Kindle – można przyjąć że przy tak GIGANTYCZNYM zamówieniu cena nie powinna przekraczać 1000zł

    Zatem mamy łączną kwotę zapotrzebowania na poziomie 1 500 000 000 zł.

    Półtora miliarda złotych.

    Dużo?

    Może i dużo – ale… tylko w tym roku MEN na dofinansowanie – czyli zakup podręczników wyda dla uczniów biednych, wymagających specjalnych podręczników itd. 100 mln!

    Takich uczniów szacuje się że w tym roku będzie prawie 500 000!

    Subwencja oświatowa w Polsce jest GIGANTYCZNA. To są miliardy złotych.

    Ile? Proszę: „Kwota części oświatowej subwencji ogólnej na 2011 r. została ustalona z uwzględnieniem zapisów ustawy o dochodach jednostek samorząd terytorialnego. Zgodnie z założeniami projektu wynosi ona 36 924 829 tys. zł, ”

    Czyli prawie 37 miliardów!!!

    Do tego dorzućmy wydatki takich rodziców jak ja. I czymże jest kwota 1.5 mld na dostarczenie cyfrowego podręcznika uczniom gimnazjów?

    Poza tym osobiście ważąc plecak mojego dziecka który dobił w tym roku do 5kg. I patrząc na ograniczony zakres wiedzy zawarty w podręcznikach które kupiłem – osobiście chętnie bym rozbił to co wydam przez 3 lata na książki i kupił dziecku tablet – np. na raty płatne co 3 lata.

    Kwota wyszła by taka sama jak za książki.

    A czego oczekiwał bym od MEN? Tego aby podręczniki w formie aplikacji były dostępne w formie public domain na licencjach open source do pobrania bądź to do użytku offline z zasobów MEN albo do użytkowania w… chmurze.

    Dodajmy do tego fakt iż przy obecnej mocy obliczeniowej cykl życia produktu który ma tylko służyć jako elektroniczna książka mógłby być dłuższy niż 3 lata. I po zakończeniu edukacji na danym poziomie można by urządzenie odsprzedać / oddać dalej.

    Nie twierdzę, że tablet to ideał. Czytać też trzeba. Ale to co się dzieje obecnie z MONETYZACJĄ uczniów i trzaskaniem kasy na wiedzy o poziomie podstawowym to jest po prostu granda i skandal.

    Osobiście uczę się każdego dnia i każdego dnia pozyskuję z internetu wiedzę za którą de facto nie płacę. I jakoś z tego nikt nie robi problemu. Ale oderwać dossane do koryt ryje w wydawnictwach, drukarniach, urzędach i kuratoriach to jest niestety sztuka która się pewnie ani temu ani następnemu rządowi nie uda.

    Bo Ci którym zasmakowały ciepłe posadki i łatwy pieniądz trudno pojąć, że świat może wyglądać inaczej.
    Że pieniądze wydawane na tworzenie podręczników w wersji elektronicznej to wystarczą na godne życie ich autorom a dystrybucja elektroniczna jest obecnie najtańsza. A problemem jest celowe skracanie życia produktów jakim są podręczniki – zmuszanie do ich wymiany co roku – oraz kosztotwórczy model dystrybucji bo na produktach które nabywca jest zmuszony kupić nikt nie odpuszcza marży.

    Że podnoszenie problemu „piractwa” w tym kontekście to sprawa conajmniej nie etyczna. Ciekawe jakie tantiemy otrzymywał Marian Falski (autor Elementarza – dla młodszych czytelników) bo nie sądzę żeby to były milionowe zyski jakimi raczą się obecnie prezesi spółek wydających podręczniki.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      +1

    • Danbec

      W samo sedno kolego… w samo sedno :)

  • http://www.facebook.com/leszek.sikorski Leszek Sikorski

    Zonk:
    Niczego merytorycznego nie wnieśliście do dyskusji, towarzyszu (o ile mnie moja wiedza nie zawodzi, jedynie oni wypowiadają się w 1. osobie liczby mnogiej).PS. Uderz w stół, a nożyce się odezwą !

    Cały czas czekamy na zadanie domowe z VATem. Oj będzie ubaw.

  • Królik

    Zonk: Socjalizm (inna nazwa d***kracji) to system bohatersko walczący z problemami nieznanymi w żadnym normalnym systemie

    To samo dokładnie można powiedzieć o każdym innym systemie gospodarczym. Czysty kapitalizm ma równie wiele problemów co socjalizm – opiera się na równie bzdurnych i niemających poparcia w praktyce założeniach.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      I dlatego jedynym rozsądnym ustrojem jest monarchia.
      Działa w mrowisku? Działa!
      Sprawdza się w ulu? A jakże!
      Od wyżej wzmiankowanych owadów człekokształtni muszą nauczyć się efektywnego współdziałania!

  • http://blog.2edu.pl Piotr Peszko

    Cieszę się, że aż taka dyskusja się rozwinęła, ale popatrzcie też na pracę nauczyciela z takiej perspektywy, że co roku ma startup, w którym inwestor wziął 100% i za 4817zł brutto z bezładnej masy macie zrobić trybiki, które przejdą testy automatyczne. To czasami może być wyzwanie.

    • Alicja

      Pełna zgoda, z tym, że za ile brutto? Bo paskowi wypłaty, który przynosi do domu moja matka – nauczyciel mianowany, 25 lat stażu, gimnazjum w mieście wojewódzkim – brakuje do tej kwoty co najmniej tysiąca.

    • Danbec

      Zgadzam się, że praca nauczyciela jest wyzwaniem. Jak najbardziej, i zdaję sobie sprawę, że po wielu latach użerania się z bandą dzieciaków, która ma coraz mniej szacunku do czego- i kogokolwiek, entuzjazm i energia do pracy może opaść. Co więcej, jeśli dochodzą do tego mierne pensje, to do tego może dojść frustracja. To pewnie też ma wpływ na postawę nauczycieli.

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk
  • http://perfumowo.com Paweł

    Zonk
    W efekcie trafiłem do najgorszej klasy w roczniku gdzie zmarnowano mój talent.

    Zonk – pochwal się tym talentem, co to było?

    Dzieci w szkole kanapki ci zabierały, że tak nie lubisz szkoły?

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    Jeszcze jeden głos w dyskusji => http://speirs.org/blog/2011/8/28/a-supercomputer-in-every-backpack.html
    The question is simple: is there any plausible non-apocalyptic scenario in which technology is less prevalent, less widely distributed and less embedded in our culture in 2029 than it is in 2011? I simply can’t imagine one.
    (…)
    We are already at a point where the ratio of professionals to computers is 1:2. A laptop and a smartphone are standard equipment in our society. With the advent of the tablet, we may be moving towards or beyond three computers per person.
    The fact of the matter, though, is that this ubiquity of computing devices is not reflected in most schools.
    (…)
    People visit my school all the time. They shake my hand as they leave and tell me how inspiring it all is and often they sign off with „truly, the iPad is the future of education”. I bite my tongue every time because unlike Richard Stallman I’m not an anti-social jackass, but I want to correct them.
    I want to tell them that the iPad is not the future of education, it’s the present of education.
    (…)
    The hour is already late. We have allowed a 16-year gap to develop between society and schools in terms of our children’s access to computers. Can we properly prepare Beth and her cohort for the year 2029 with the same level of access to computers that I had 35 years before?
    How long can we let this gap continue to grow? Another five years? Another ten? In another 14 years, if GSMA are right, society as a whole will have 7 connected devices each – will we be delivering relevant education in that world if each pupil only has a third of a computer to themselves?
    Cedars is not a school of the future. I think we’re a decade late.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      http://cedars.inverclyde.sch.uk/wiki/index.php?title=Main_Page
      Cedars School of Excellence
      Welcome to Cedars School of Excellence, Greenock, Scotland. Cedars is an independent Christian School catering for children from 5 – 17 years. We use the Apple iPad for pupils at every level in the school. Visit our blogs to see how it is being used.