Mógłbym zacząć ten artykuł na kilka różnych sposobów, a wszystkie w ten czy inny sposób brzmiałby jak narzekanie, że biblioteki kiedyś wymrą. Amerykanie to już nawet nie muszą chodzić do biblioteki – wystarczy, że będą mieli Kindla albo urządzenie z odpowiednią aplikacją i mogą sobie wypożyczyć książkę, w postaci elektronicznej, z lokalnej biblioteki. Amazon właśnie uruchomił program wypożyczania e-booków w ponad 11 tysiącach amerykańskich bibliotek. A mnie czas na ponowne wcielenie się w futurystę.

Na mocy odpowiednich umów, ponad 11 tysięcy bibliotek na terenie Stanów Zjednoczonych, poprzez swoje strony internetowe, umożliwia wypożyczanie e-booków, a dokładniej edycji “kindle’owych”. Zasada działania jest prosta – czytelnik wchodzi na stronę swojej biblioteki, w której ma ważną kartę biblioteczną, loguje się i wyszukuje odpowiednią książkę. Jeśli ta jest dostępna w edycji na Kindla, a możliwość jej wypożyczenia na pewien okres czasu.

Ot, to wszystko. Mechanizm ten działa już od jakiegoś czasu, teraz jednak dostępny jest w amerykańskich bibliotekach. Gdy okres wypożyczenia upłynie, książka znika z czytnika. Nie znikają jednak dane, które zostawiliśmy w książce – ot, choćby notki na marginesach. O ile te w prawdziwych książkach są prawdziwą zbrodnią i powinno się za pisanie po książkach obcinać ręce, o tyle dzięki różnym chmurkom i elektronice, nasze notki w wypożyczonych książkach są tylko nasze. I gdy zdecydujemy się na zakup książki już przeczytanej, notki te będą dla nas dostępne.

No właśnie, zakup ebooków. Umowy na wypożyczanie e-książek to dla Amazona ponad 11 tysięcy dystrybutorów. Czytelnik, przeglądający strony bibliotek, ma możliwość nie tylko wypożyczenia ebooka, ale też jego zakupu. Najpierw może więc książkę wypożyczyć za darmo ze swojej biblioteki, a jeśli publikacja mu się spodoba, wtedy może sobie książkę ze strony biblioteki kupić. Rozwiązanie to jest kolejnym krokiem w stronę monopolizacji rynku, nie każdy bowiem robi zakupy na Amazonie, mimo wielkości tego sklepu. Wypożyczanie ebooków przez biblioteki to po prostu nowi klienci.

Czy biblioteki to ginący gatunek?

Nawet, jeśli to kwestia wielu lat, to być może w jeszcze za naszego życia biblioteki zamienią się z placówek odwiedzanych przez masy, w zamknięte archiwa dla badaczy, a przy rosnącej ilości digitalizowanych tytułów, szary Kowalski nie będzie już chodził do biblioteki, by wypożyczyć sobie książkę. Kwestia czasu i popularności odpowiednich narzędzi, choć mentalność też się musi zmienić.

Jest to jednak dobry trend, moim zdaniem, tak naprawdę ułatwiający dostęp do książek, które można zdobyć, nie wychodząc z domu, poświęcając jedynie kilka sekund na wyklikanie odpowiednich opcji. Gdy połączy się to z odpowiednimi serwisami społecznościowymi, zapewniającymi nam bazę recenzji, opinii i rekomendacji czytelniczych, biblioteki przestają się aż tak liczyć. Szybko, prosto i wygodnie.

“Ginący gatunek” to, rzecz jasna, przesada, ale trend digitalizacji treści w bibliotekach jest widoczny od lat. Dostęp do internetu czy mediateki to zaledwie początek, który w większych miastach jest już standardem. Powolne przerzucanie się bibliotek na wypożyczanie ebooków to kwestia czasu. Trochę to smutne (choć nie każdy, tak jak ja, lubi zapach gnijącego papieru), z drugiej strony też nie ma co liczyć, że zmiany nastąpią szybko. Będzie to proces. Powolny, ale zawsze.

Biblioteki przyszłości jawią się niczym wielkie serwerownie z dostępem on-line, z niedostępnymi piwnicami przechowującymi stare wydania papierowe. A szary Kowalski, gdy potrzebuje, loguje się do systemu i ściąga co trzeba na swój czytnik. I papier nie gnije i MPK oszczędza na paliwie. I szczerze wam powiem, że nawet przy moim zamiłowaniu do książek wcale się nie obrażę, jeśli biblioteki będą kierowały się właśnie w tę stronę. Bo kto chce kopie papierowe, zawsze może sobie stworzyć własną bibliotekę.

Tymczasem Amazon przeciera szlak i chwała mu za to.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Ghoran

    „Bo kto chce kopie papierowe, zawsze może sobie stworzyć własną bibliotekę.”
    Ale tak myśląc to przecież dziś „kto chce mieć kopie cyfrowe może sobie stworzyć własną e-bibliotekę” :)

    Sam pomysł bardzo fajny. Tutaj co prawda jest to zagrywka Amazona, ale nawet abstrahując od tej firmy to myślę, że wcześniej czy później biblioteki staną się cyfrowe. Kwestia upowszechnienia się czytników.

    Dziś najbardziej mnie wkurza to, że książki, które chciałbym mieć w wydaniu cyfrowym są tylko na papierze (mówię oczywiście o nowych tytułach). Mam nadzieję, że doczekam czasów kiedy wydawcy będą na rynek wypuszczać wersję elektroniczną jednocześnie z papierową przy każdej wydawanej książce.

    P.S. Muszę jednak przyznać, że czasami mi brak wersji papierowej…

    • Wojciech Usarzewicz

      Kwestia „papierówek” to zapewne tylko mentalność – od małego się przyzwyczajamy, to teraz tęsknimy. Ale jak kiedyś młodzi będą operować jedynie na e-bookach, to za edycjami papierowymi tęsknić nie będą.

      Co do „zagrywki”, racja :). Taka prawda, że innowacje pojawiają się albo dla pieniędzy, albo dla pozbycia się konkurencji.

  • Tomek

    Tylko że to jest sprzedawanie tlenu – potężny biznes po to żeby piasku na Saharze nie starczyło dla każdego.

  • http://blog.wilgucki.pl/ Maciej Wilgucki

    Pomysł fajny i z chęcią bym skorzystał z możliwości wypożyczenia książki przed jej zakupem. Już nie raz się przejechałem na popularnym tytule. Z drugiej jednak strony zapach książki oraz jej dotyk papieru jest nie do zastąpienia i żaden Kindle tego nie zastąpi.

    • Wojciech Usarzewicz

      Eee, Kindle już wydaje dźwięki, więc kto wie, może kiedyś będzie też emitował zapachy? Już widzę to okienko opcji:

      1. Książka stara, z piwnicy o wilgotności ponad 50%.
      2. Książka nowa, ale farba śmierdzi.
      3. Ksero, rocznik ’99

      He he

  • Robert

    W Szwecji od dłuższego czasu też mogę wypożyczać ebooki lub audiobooki przez internet.

  • ams

    Możliwy kolejny krok to wprowadzenie takich cyfrowych bibliotek na lotniskach. Wypożyczam książkę na czas przelotu z możliwością jej zakupu po dotarciu do celu. To o wiele lepszy model niż to co doświadczyłem na lotnisku w Tajpej. Tam istniała (kilka miesięcy temu) możliwość wypożyczenia na miejscu czytnika z podręczną biblioteczką książek.

  • Andrzej

    W Polsce też już można wypożyczać ebooki na http://www.czytelnia.bezkartek.pl

    • http://e-book.info.pl Justyna

      Szkoda tylko, że nie na Kindle’a.

  • Tomek Sułkowski

    O co chodzi z tymi stwierdzeniami w kwadratowych nawiasach? „przemyślenia”, „felieton”, „rozprawka”?

    To ma nieść jakąś wartościową informację / pomagać w nawigacji?

  • Łukasz Brągoszewski

    W US to może działać, w PL – nie do końca.
    Wydawca chce zarobić – prawda? – biblioteka to tutaj utrudnia. Dla papieru obszar rynku zabierany przez biblioteki jest marginalny – liczba danej pozycji w bibliotece jest ograniczona (sztuki). I praktycznie wydawnictwo może dać do biblioteki książkę jako „reklamę”. Bo wiedzą, że nie biblioteka nie zabierze im rynku.

    Dla wydawnictw e-książek jest już gorzej. Bo nie ma limitów ile książek może być (tysiące) w bibliotece.
    Pojawia się też kwestia ceny samej e-książki – niska cena $.99 – lub nasze ;) 5zł i wtedy bez udostępniania bibliotekom, czy też droga e-książka – 20 -30zł i … też nie udostępniamy bibliotekom :)

    Oczywiście, można wprowadzić opłaty abonamentowe w bibliotekach (obecnie też są stosowane).
    No ale to wszytko musi brać wydawnictwo pod uwagę wydając książkę i decydując się na edycję dla bibliotek.
    Dlatego sądzę, że w PL to sobie na te nowości poczekamy.

  • W

    To nie jest „już” i Amazon nie przeciera tu szlaku. W Stanach wypożyczanie działało już od pewnego czasu w bibliotekach, ale tylko z czytnikami obsługującymi EPUB i ADEPT. Ten fakt był często wymienianą przez użytkowników lub potencjalnych nabywców wadą czytnika Kindle w stosunku do czytników np. firmy Sony i innych.

  • http://marcinignac.com Marcin Ignac

    W Danii tez mozna wypozyczac ebooki http://www.netlydbog.dk/ a nawet muzyke http://www.bibzoom.dk/ Jakie sa statystyki wypozyczania tego juz niestety nie wiem.

  • Jaromir Bartman

    Nie do końca rozumiem jak ktoś miałby na tym zarabiać. Wypożyczam książkę z biblioteki. Po dwóch tygodniach znika. Idę i znów ją wypożyczam. I tak aż przeczytam. Czy może można ją tylko raz wypożyczyć? Czy jeśli minie termin „oddania książki” trzeba jakiś czas odczekać przed ponownym wypożyczeniem?

    • American librarian

      No wlasnie — dobre pytanie. Ebooks w biblitekach maja ograniczenia narzucone przez dystrybutorow czyli vendors. Czesto umowy takie okreslaja 12-15 wypozyczen w ramach zbiorowego zakupu danego tytulu, a powyzej tego limitu biblioteka musi placic za kazde nastepne wypozyczenie. Biblioteki podniosly krzyk no I troche to ucichlo, ale jest to w dalszym ciagu pewnego rodzaju nie ekspnowane. Wszystko w ramach taktyk przetrwania. Biblioteki publiczne w Stanach rzeczywiscie sa pod silna presja jako, ze sa prawie w calosci finansowane z lokalnych podatkow mieszkancow.

  • Michał Gumienny

    Warto zaznaczyć, że do otrzymania takiej książki z biblioteki konieczne jest połączenie wifi ^^

    „Public library books require an active Wi-Fi connection for wireless delivery to a Kindle device. Library books will not be delivered via your Kindle’s 3G connection.”

  • Pingback: Wypożyczalnia e-booków w… Amazonie? | malin.net.pl