5

Z archiwum X powraca! Przedpremierowo wiedzieliśmy odcinki 11. sezonu

Tego sezonu Z archiwum X wyczekiwałem znacznie bardziej, aniżeli zeszłorocznego powrotu po 15 latach. Tym razem obiecano nam rehabilitację po poprzednich odcinkach i wielki comeback starego, dobrego X-Files. Takiego X-Files, które pomimo prawdziwego strachu, oglądałem po nocach na TVP2 lata temu nie mogąc oderwać się od telewizora. 

Jakiś czas temu miałem okazję ponownie zobaczyć kilka najważniejszych (w mojej ocenie) odcinków „Z archiwum X” w historii serialu. Pomimo dobrej pamięci, po raz kolejny seansowi towarzyszyły niemałe emocje przy odkrywaniu zagadek. Tematyka spisków, obcej cywilizacji i zjawisk paranormalnych należy do czołówki moich ulubionych, dlatego każdy epizod „The X-Files” to świetna szansa na wyrwanie się z naszej rzeczywistości i przeniesienie się do świata agentów Muldera i Scully, którzy toczą nierówną walkę o prawdę. Prawdę, której chyba nigdy nie poznają – podobnie jak i my…

Materiał poniżej nie zawiera spoilerów z 11. sezonu „Z archiwum X”.

Zwroty akcji i odkrywanie tajemnic, to jedne z najciekawszych elementów serialu Chrisa Cartera, dlatego daruję Wam dłuższe opisy tego, co zawierają nowe odcinki. Istotne jest bowiem to, czy prezentują one wyższy poziom od tego, co oglądaliśmy przed rokiem. Dla wielu fanów „Z archiwum X” zeszłoroczny sezon był całkiem udany, inni byli totalnie zawiedzeni takim powrotem kultowej serii stacji FOX i woleliby, by w ogóle nie powstał. O ile odcinki otwierający i zamykający 10. sezon mnie zainteresowały i wciągnęły, o tyle pozostałe epizody niemal kompletnie wyparłem z pamięci starając się nie naruszyć wyidealizowanego obrazu, który kreowały w mojej głowie pierwsze serie.

To nowe „Z archiwum X” z elementami z najlepszych lat serialu

I w tym chyba leży największy problem podczas oglądania najnowszych odcinków 11. sezonu. Staramy się w nich doszukiwać klimatu i atmosfery z seriali lat ’90 minionego stulecia, a odtworzenie tego najwyraźniej nie jest już możliwe lub nie stanowi celu twórców. Zamiast odczuwania niebezpieczeństwa czającego się na głównych bohaterów, w głównym wątku mamy do czynienia z próbą ukazania światowego kataklizmu, którego uniknięcie możliwe jest tylko dzięki dwójce ulubionych agentów FBI. Wiem, że całe „Z archiwum X” czasem balansuje na krawędzi absurdu i w wielu sytuacjach należy przymknąć oko na skróty, jakie są stosowane, ale nadmuchiwanie sprawy w ten sposób czyni ją jeszcze mniej wiarygodną, przynajmniej w mojej ocenie. Takie nieszczęśliwe poczucie towarzyszyło mi przy pierwszym odcinku, który nosi tytuł „My struggle III” i bezpośrednio nawiązuje do dwóch wcześniejszych, starając się wytłumaczyć przedstawione wcześniej wydarzenia.

Na całe szczęście później możemy odetchnąć od wielkiego spisku, czyli głównej linii fabularnej serialu, i skupić się na mniejszych, lecz – paradoksalnie –  bardziej intrygujących sprawach. To właśnie wtedy najczęściej czujemy ducha starszych serii – gdy pierwsze skrzypce zaczynają odgrywać relacje pomiędzy Foxem i Daną oraz ich starania w rozwiązaniu sprawy. „Z archiwum X” wyda nam się wówczas prawdziwie znajome, takie jakie lubimy. Nie oznacza to, że następne odcinki są pozbawione wad, ale gdy inni scenarzyści i sam Chris Carter mają więcej swobody, to szanse na ponowne wywołanie najlepszych reakcji u widzów znacząco rosną. Nie wyczekujemy niecierpliwie końca odcinka, a wręcz przeciwnie: liczymy, że będzie trwać jak najdłużej, bo seans jest aż tak przyjemny.

11. sezon „Z archiwum X” liczy 10 odcinków

Wydaje mi się, że zdążyłem już pogodzić się z nową odsłoną „Z archiwum X”. Zrozumiałem, że oczekiwałem od twórców niemożliwego, dlatego cieszy mnie fakt, iż w kilku sytuacjach naprawdę poczułem się te kilkanaście lat młodszy przypominając sobie najlepsze chwile z całego serialu. Jestem pewien, że 11. sezon będę wspominał znacznie lepiej, choć widziałem tylko 5 z 10 odcinków. Przed nami wszystkimi jeszcze cztery tradycyjne epizody oraz zwieńczenie serii, powrót do spisku oraz pożegnanie agentki Scully (Gilian Anderson zapowiedziała, że po raz ostatni wcieliła się w tę rolę). Wierzę, że 11. sezon zostanie przyjęty znacznie lepiej od poprzedniego, lecz ta nowa formuła serialu nie musi przekonać do siebie wszystkich.

To tylko i aż „Z archiwum X”. 

Pierwszy odcinek 11. sezonu Z archiwum X obejrzycie już dziś o 21:05 na kanale FOX.

  • doogopis

    Kiedyś to był jedyny serial o takiej tematyce.Dzisiaj programy o ufo lecą w telewizji. Pomyśleć że sam interesowałem sie ufo.
    My już nie jesteśmy jak wtedy. I dlatego już serial nie ma aż takiego efektu,przesyt poprostu. Gdzie kiedyś w serialu było że ktoś ma chip w mózgu,obcy i takie? Dziś to jest wszystko zomje i trole i kawalkada superbohaterów ze wspomaganiem mocy. https://uploads.disquscdn.com/images/f56fde6ece0d0b190c92a0b5f8e583e1b3b394617f2a6fdc9d870b3951a94041.png A od kiedy pierwszy raz widziałem serial to ufo nikt nie widział. Chyba że Stivie Wonder,ale komórki zapomniał i foci brak,podobno.

    • dobrze powiedziane. To jest tak jak ze smakiem czekolady za PRL nie było jej więc jak już kostka wpadla do buzi to niebo w gębie, nawet jeśli to była czekolada slabej jakości. Teraz już to tak nie cieszy a gloryfikujemy w głowach to co nam sprawiało radość z dzieciństwa. Ale chyba się skuszę na ten 11 sezon :)

  • Miłosz Łupiński

    Zgadzam się z przedmówcami. Jednak nowy sezon i tak obejrzę obowiązkowo ! :)
    Do starych sezonów powracam nieustannie, świetny klimat (a może właśnie nostalgia ?) – tego nie ma w innych serialach tego typu.

  • Daniel Stawicki

    10 sezon byl 2 lata temu a nie rok :) A co do odcinków z 10 sezonu to mi podobały się te z cyklu „monster of the week” a poczatek strasznie mnie znużyl, koncówka lepsza, ale też niezbyt cudowna.nJednak całosć o niebo lepsza od 8 i 9 sezonu.

  • Dfukweof

    A gdzie można było zobaczyć te 5 odcinków?