Image via WikipediaYahoo stara się jak może, aby nie wpaść w ręce Microsoftu. W ostatnich dniach Yahoo porozumiało się z Google w sprawie przeprowadzenia kilku tygodniowego testu, który polegałby na umieszczeniu reklam google w wynikach wyszukiwania Yahoo.
Jeśli obie strony będą zadowolone z wyników testu to prawdopodobnie (chociaż Yahoo nie mówi tego wprost) obie firmy podpiszą umowę na podstawie której Yahoo całkowicie przejdzie na reklamy google jeśli chodzi o wyszukiwarkę.
Microsoft błyskawicznie zareagował na tę informację, stając w obronie rynku reklamy i przeciw monopolowi Google:
Any definitive agreement between Yahoo! and Google would consolidate over 90% of the search advertising market in Google’s hands. This would make the market far less competitive, in sharp contrast to our own proposal to acquire Yahoo! We will assess closely all of our options.
Kto by się spodziewał, że Microsoft kiedykolwiek wcieli się w rolę wojownika walczącego z dużym monopolem.
To jednak nie koniec, podobno Yahoo jest coraz bliżej zawarcia umowy z AOL na bazie której AOL kupi pulę akcji Yahoo po cenie wyższej niż oferowana przez Microsoft. Według analityków transakcja ta nie będzie wystarczająca do powstrzymania Microsoftu, ale biorąc pod uwagę potencjalny układ z Google pozycja Yahoo może się nieco odmienić.
Najważniejsze pytanie jakie powinno zadać sobie Yahoo to czy potencjalne porozumienia i umowy z AOL i Google przekonają akcjonariuszy do nie układania się z Microsoftem?
Cała sytuacja robi się jeszcze bardziej ciekawa, bo jeśli wierzyć plotkom do rozmów pomiędzy Yahoo i MS włączył się News Copr., który swoim dodatkiem do oferty złożonej przez MS może spełnić wymagania Yahoo odnośnie wartości firmy.
Trójstronna umowa w przypadku tak dużych firm był by dość ciężkim do przeprowadzenia procesem (ale nie niemożliwym) – jeśli trójstronne rozmowy o których krążą plotki okażą się prawdą to Yahoo ponownie będzie w trudnej sytuacji bo będzie miało coraz mniej argumentów na odrzucenie oferty.
Przyznam, że jestem pod wrażeniem strategii obronnej Yahoo – w sytuacji w której mało kto widział drogę ucieczki od Microsoftu, Yahoo zbudowało dość złożony i skomplikowany plan wyjścia dający im cień nadziei na sukces. Niespodziewanie do gry włączył się właściciel Myspace – włączył się jednak po stronie Microsoftu.
Z serii Microsoft kupuje Yahoo do tej pory ukazało się (chronologicznie) :
- Microsoft chce kupić Yahoo za $44.6 miliarda !
- Czy Yahoo powinno przyjąć ofertę Microsoftu?
- Użytkownicy Flickr boją się Microsoftu
- Microsoft vs Google 1:0 w potyczce na oficjalne komunikaty
- Jak wynegocjować $98 miliardów za Yahoo?
- Yahoo odrzuca ofertę Microsoftu
- Yahoo oficjalnie odrzuca ofertę Microsoftu
- Microsoft odpowiada Yahoo i jego akcjonariuszom
- Gates mówi, że nie zapłacą więcej za Yahoo
- Yahoo pozwane przez akcjonariuszy
- Microsoft obniży ofertę dla Yahoo
- Microsoft daje Yahoo 3 tygodnie na decyzję !

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

po pierwsze to yahoo nic nie musi, no moze poza wymiana designerow o UI oraz koderow ;)
po drugie smiech ogrania czlowieka jak monopiolista w swiecie oprogramowania (nie licze tych promili linuksow w jakims rzadzie na sumatrze;-) mowi o monopolu innych
“To jednak nie koniec, podobno Yahoo jest coraz bliżej zawarcia umowy z AOL na bazie której AOL kupi pulę akcji Yahoo po cenie wyższej niż oferowana przez Microsoft.”
A później MS łyknie i Yahoo i AOL :))))))
Plan ratunkowy Yahoo! – ucieczka pod skrzydła Time Warner poprzez połączenie z AOL – jest bardzo sprytny. Microsoft zagrał vabanque grażąc wrogim przejęciem. Już sam fakt, że wyszedł z takim pomysłem jest jednoznacznym sygnałem – ‘tak, my też wiemy, że MSN i Live są do niczego i też nie wierzymy w ich przyszłość’. Microsoft nie ma już teraz wyjścia – musi kupić Yahoo! Podbije więc cenę, dogada się z Murdochem (odda mu pewnie część serwisów Yahoo!), będzie dalej naciskał akcjonariuszy Yahoo!..
Tyle tylko, że może mu się to nie udać. Szefostwo i większość pracowników Yahoo! są mu niechętne – w końcu jak MSN powstawał, to rzucał rękawice właśnie Yahoo! Dla nich to trochę potwarz – ‘wygraliśmy z nimi, ale oni i tak nas kupili’. Nawet jeśli fuzja doszłaby do skutku, to Yahoo! może się zupełnie rozjechać. Microsoft będzie mieć markę i technologię, ale kapitał ludzki ucieknie mu w ramiona kunkurencji albo wyskoczy z jakimś Yahoo 2!
Z kolei Time Warner może na Yahoo! całkiem nieźle skorzystać i wrócić do pierwszej ligi. Pamiętacie kto kogo przejmował podczas fuzji z AOL? A dziś firma nie nazywa się już AOL Time Warner, a AOL jest tylko jednym z jej pionów. A przecież ambicje na to by być No. 1 w internecie na pewno gdzieś tam pozostały i mogły ostatnio zacząć odżywać. Na dodatek AOL z niedawno kupionym Bebo całkiem dobrze się dopasowuje do Yahoo! Rzut oka na rankingi comScore czy HitWise tylko potwierdza, że byłby z tego gracz nie wiele słabszy niż MicroHoo. W końcu gdyby Microsoftowi się udało, to sytuacja Time Warner nie uległaby poprawie..
A więc może jednak Time Warner Yahoo!?
Yahoo z AOL i Google przeciwko Microsoft i Myspace at AntyWeb…
Yahoo stara się jak może, aby nie wpaść w ręce Microsoftu. W ostatnich dniach Yahoo porozumiało się z Google w sprawie przeprowadzenia kilku tygodniowego testu, który polegałby na umieszczeniu reklam google w wynikach wyszukiwania Yahoo….
czego jestem pewien, to to, że jest to ciekawa rozgrywka
Eh biedny MS, pieniadze Yahoo nie daja to sie odwoluje do monopolizmu ;) I kto to mowi!
[...] jest na dobrej drodze do podpisania umowy z Google na bazie której zda się całkowicie na reklamy google w wynikach wyszukiwania. Umowa taka może [...]