Xiaomi Redmi Note 5
66

Xiaomi Redmi Note 5 – recenzja. Świetny smartfon za tysiaka

Xiaomi świetnie radzi sobie w niższych półkach cenowych i obstawia przedział do tysiąca złotych naprawdę udanymi modelami. Doskonałym tego przykładem jest Redmi Note 5, którego recenzję dla Was przygotowałem.

Wizualnie Redmi Note 5 mocno odstaje od mody na notcha, natomiast nie odstaje od konstrukcji tańszych modeli smartfonów Xiaomi. Jedni uznają to za plus inni będą wytykać archaizmy. Smartfon wyglądem mocno przypomina Redmi 5 Plus. Ale to nie jest brzydki telefon, szczególnie w niebieskiej wersji kolorystycznej, która do mnie trafiła. Tył to ładne matowe aluminium. Na minus na pewno mocno wystające soczewki aparatów, które wyglądają jak te świecące diodki doklejane do obudowy.

Niespecjalnie przypadł mi do gustu sposób łączenia ekranu z tyłem obudowy. Zamiast dopracowanego szlifu jak w A1 mamy dziwną trochę odstającą plastikową ramkę. Nie wygląda to dramatycznie, ale można było ten element bardziej dopracować. Warto jednak pamiętać, że to niska średnia półka cenowa i jak na nią sprzęt prezentuje się naprawdę dobrze.

Na prawej ściance znajdziecie długi przycisk głośności, poniżej przycisk power. Lewa ścianka to tacka na karty SIM. Mamy tu hybrydowy dual SIM, możecie więc albo włożyć dwie karty SIM albo kartę pamięci i kartę SIM. Tył to wspomniane wcześniej wystające soczewki aparatu oraz sprawnie działający czytnik linii papilarnych. Na dole znajdziecie maskownicę głośnika, port słuchawkowy oraz port ładowania. Niestety zwykłe micro USB. Dodatkowo dołączona do zestawu ładowarka nie oferuje szybkiego ładowania. Szkoda.

W zestawie znajdziecie również cienkie silikonowe etui i chociażby pod kątem wystających aparatów warto z niego skorzystać.

Xiaomi Redmi Note 5

Ekran ma przekątną 5,99 cala i proporcje 18:9. To IPS z rozdzielczością 2160 na 1080 pikseli przy ich zagęszczeniu na poziomie 403 ppi. Jak na tę półkę cenową jest naprawdę dobrze. Porządne kąty widzenia i odwzorowanie kolorów, dobra widoczność w słoneczne dni. W ustawieniach można dostosować zarówno temperaturę kolorów jak i parametry kontrastu. Przy białym froncie widać jednak, że o jakiejkolwiek bezramkowości nie ma tu mowy i Xiaomi nie próbuje nikogo oszukać. Czy chciałbym tu zobaczyć notcha? Na górze tak, ale przy dość grubej dolnej ramce nie wyglądałoby to zbyt dobrze.

Sercem telefonu jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 636 wspierany układem graficznym Adreno 509 i 4 GB pamięci RAM. To droższy model z 64 GB pamięci wewnętrznej, można też kupić wersję z 3 GB RAM i 32 GB pamięci wbudowanej. Całość działa na Androidzie 8.1 z nakładką MIUI Global 9.5. Syntetyczne testy pokazują, że nie jest to demon prędkości, natomiast w tej półce cenowej wyniki AnTuTu nie są złe. Podobnie jak działanie smartfona w grach, co udowadnia chociażby testowany przeze mnie na praktycznie każdym smartfonie Asphalt 8.

W codziennym użytkowaniu też jest dobrze, czasami bardzo dobrze. Pamiętajcie jednak, że mówię o wersji z 4 GB pamięci RAM. Spotkałem się bowiem z informacjami, że 3GB Note 5 potrafi przymulać przy przełączaniu się między aplikacjami. Mnie czasowa przesiadka w ogóle nie bolała i gdybym miał zmieniać półkę cenową, na pewno rozważyłbym zakup Redmi Note 5.

O interfejsie od Xiaomi można zrobić osobny materiał, warto jednak zaznaczyć, że ma kilka naprawdę fajnych funkcji z których grzech jest nie korzystać. Gesty, tryb jednoręczny czy druga przestrzeń to tylko niektóre z nich. Bardzo lubię tę nakładkę, również ze względu na jej aspekt wizualny i możliwość ustawienia fajnych motywów pulpitu.

Testowany przeze mnie model miał 64 GB pamięci wewnętrznej, można ją jednak rozszerzyć kartami microSD o kolejne 128 GB.




Smartfona wyposażono w dwa tylne aparaty, jeden ma 12 Mpix, drugi 5 Mpix. Jest dużo lepiej niż w testowanym przeze mnie niedawno Redmi 5 Plus, co szczególnie widać podczas robienia fotek w dzień. Są szczegółowe, ostre i dobrze odwzorowują kolory. Sprzęt posiada również tryb portretowy, który jak na tę półkę cenową robi niezły bokeh i zgrabnie odcina postać od tła. Głównie na ekranie smartfona, na komputerze zobaczycie, że algorytm nie zawsze idealnie sobie z tym poradzi i do flagowej półki nie ma startu. W nocy niestety nie radzi sobie najlepiej, zdjęcia są mocno zaszumione, potrafią wyjść nieostre, niedokładne i często gubią szczegóły. 13 Mpix kamera przednia dobrze radzi sobie z selfiakami, powinniście być z niej zadowoleni – choć potrzebuje dobrego światła.


Redmi Note 5 ma baterię o pojemności 4000 mAh i na jednym ładowaniu spokojnie wytrzyma 1,5 dnia, wierzę jednak że część z Was da radę używać go i przez dwa dni. To nie jest jakiś rewelacyjny wynik, ale nie ma też wstydu i nie plasuje Redmi Note 5 niżej w stosunku do innych urządzeń z tej półki cenowej.

Za Xiaomi Redmi Note 5 w wersji z 3GB RAM i 32 GB pamięci wewnętrznej trzeba zapłącić 899 zł, za model z 4GB RAM i 64 GB pamięci wbudowanej – 1049 zł. To są ceny z oficjalnego sklepu mi-home.pl, zaglądając do porównywarek cenowych możecie wyrwać oba modele trochę taniej. Jeszcze taniej wyjdzie sprowadzenie smartfona z Chin. Ale nawet przy oficjalnych polskich cenach to w obu przypadkach bardzo dobry stosunek ceny do jakości i oferowanych możliwości oraz jeden ze smartfonów, który na pewno warto brać pod uwagę w tej półce cenowej. Czy bym go kupił? Mając do dyspozycji około 1000 złotych zdecydowanie tak, choć nie ukrywam, że jako fan Google Pay, boli mnie brak NFC.