28

Paweł Stano z LifeTube: „Za topowych twórców lub tych docierających do specyficznej grupy docelowej firmy są w stanie zapłacić bardzo dużo”

Zmiany w LifeTube, jednej z największych w Polsce sieci partnerskich YouTube. Po 3 latach od stworzenia spółki Barbara Sołtysińska, współzałożycielka pełniąca od początku funkcję Prezesa Zarządu, przekazuje stery w ręce Pawła Stano zajmującego dotychczas stanowisko Dyrektora Operacyjnego firmy. Uznałem, że to dobra okazja na rozmowę z nowym prezesem - nie tylko o firmie, ale również o tym ile zarabia się na YT, co daje sieć partnerska i czy można jeszcze odnieść na tej platformie spektakularny sukces.

Czym jest LifeTube?

LifeTube to obecnie najwięszka wielokanałowa sieć YouTube (MCN) w Europie Środkowo-Wschodniej. Zrzeszamy ponad 220 najpopularniejszych digital influencerów i twórców wideo, którzy łącznie docierają do 26 milionów stałych widzów (subskrybentów) i generują ok. 180 milionów wyświetleń miesięcznie. We współpracy z influencerami realizujemy kompleksowe kampanie dla globalnych marek oraz tworzymy dla nich indywidualne kanały na YouTube.

LifeTube jest też organizatorem największych cyklicznych imprez dla youtuberów i ich fanów – Orange Video Fest i Nju Winter Games.

Co LifeTube jest w stanie zaproponować twórcom filmów na platformie YouTube? Akcje sponsorowane, współprace, czy może również rozwój i popularyzowanie kanału?

LifeTube zapewnia twórcom opiekę na wielu poziomach. Przede wszystkim trafiają oni pod skrzydła doświadczonych managerów, którzy dbają o współpracę z markami na ich kanałach oraz na kanałach marek. Nie ogranicza się to jednak jedynie do podpisywania umów z największymi domami mediowymi i agencjami reklamowymi. Managerowie doradzają swoim podopiecznym w zakresie wizerunku i realizują z nimi projekty od początku do końca. Są obecni na planie filmowym i kontrolują na bieżąco cały proces. Koordynują też multiplatformowe kampanie – warto pamiętać, że youtuberzy stali się obecnie digital influencerami, którzy angażują grupę docelową w każdym kanale komunikacji, w którym się pojawią. Często realizujemy więc kampanie wykorzystujące wszystkie dostępne media, m.in.: Facebook, Snapchat, Instagram czy działania off-line np. w postaci udziału w eventach.

W ramach współpracy z LifeTube, twórcy otrzymują wsparcie techniczne, prawne i finansowe. Oferujemy im pomoc w zakresie optymalizacji kanału, czy wdrażania nowych narzędzi. Nasz zespół techniczny dba o szybkie rozwiązanie problemów przy bezpośredniej współpracy z Google i YouTube. Do każdego influencera podchodzimy indywidualnie i staramy się odpowiadać na jego potrzeby.

Jak wygląda proces „rekrutacji” twórcy do sieci LifeTube? To autor zgłasza się do Was, czy może Wy przeczesujecie sieć w poszukiwaniu ciekawych kanałów? Z tego co wiem, funkcjonuje też LifeTube Selection, w którym zrzeszeni są mniejsi zasięgowo youtuberzy.

W sumie skupiamy ponad 220 kanałów, które podzielone są na “LifeTube Premium” i “LifeTube”. Najpopularniejszym i najbardziej wpływowym twórcom (ok. 100 kanałów) dostarczamy pełną opiekę i dedykowanego managera. Pozostałe kanały to sieć “LifeTube” – są wśród nich wybrani przez nas twórcy, którzy w naszej ocenie mają największy potencjał stać się gwiazdami internetu. Pracujemy z nimi, rozmawiamy o strategii na przyszłość, pomagamy rozwiązywać problemy, szkolimy i bacznie obserwujemy ich rozwój. Spośród nich wybieramy “perełki”, które przechodzą do sieci “LifeTube Premium”.
Twórcy trafiają do nas dwiema drogami. Po pierwsze zgłaszają się do nas sami, z bardziej lub mniej określonym planem działania. Część z nich prowadzi swoje kanały od dawna, są świadomi do czego dążą i czego oczekują od współpracy z siecią partnerską. Inni potrzebują pomocy w ukierunkowaniu i profesjonalizacji kanału. Jako sieć partnerska nastawieni jesteśmy jednak przede wszystkim na współpracę z influencerami tworzącymi treści o odpowiedniej jakości. Stąd więcej zgłoszeń odrzucamy niż przyjmujemy.

Dodatkowo nasz zespół śledzi aktywność twórców, którzy rozpoczynają swoją przygodę na YouTube lub szukają nowych możliwości współpracy i oferuje współpracę tym, którzy dynamicznie rozwijają swoje kanały.

Czy ze zmianą na stanowisku prezesa wiązać się tez będą jakieś zmiany w funkcjonowaniu samego LifeTube?

W związku z globalnym rozwojem firmy indaHash, Barbara Sołtysińska często przebywa za granicą, co czasem nieco spowalniało bieżącą formalno-prawną działalność. Jej przejście do rady nadzorczej i zmiana na stanowisku prezesa usprawni pracę LifeTube przede wszystkim na poziomie organizacyjnym. Pomoże nam też szybciej podejmować niektóre decyzje strategiczne i elastyczniej reagować na potrzeby rynku.

Już teraz LifeTube rozwija się na poziomie 100-procentowego wzrostu obrotów rok do roku – planuję nie tylko utrzymać, ale jeszcze polepszyć ten wynik.

Niedawno cała branża żyła materiałem TVN dotyczącym Gimpera – dość szybko odcięło się od niego agorowe Epic Makers (wcześniej AIA). W katalogu twórców zrzeszonych pod skrzydłami LifeTube nie znalazłem tak kontrowersyjnych osób. Oznacza to, że zwracacie na ten aspekt dużą uwagę już na etapie nawiązywania współpracy?

Tak – jesteśmy nastawieni na współpracę z twórcami produkującymi treści o odpowiedniej jakości. Do każdej współpracy podchodzimy indywidualnie – ich zasięgi (wyświetlenia czy subskrypcje) to zdecydowanie nie wszystko. W opiekę nad kanałami wkładamy od początku dużo pracy – musimy więc już na wstępnie ocenić motywację twórcy (czy na przykład produkowanie wideo nie znudzi mu się po miesiącu) oraz sprawdzić treść materiałów, które publikuje. Nie chodzi jedynie o wizerunek naszej sieci i całej branży (choć to oczywiście też jest ważne), ale o przyszłą współpracę z markami i profesjonalizację działalności youtuberów.

Wpadki się oczywiście zdarzają – i od tego jesteśmy, żeby czasem doradzić twórcom czego nie robić lub jak wybrnąć z kontrowersyjnej sytuacji. Stale tworzymy rynek influencer marketingu w Polsce, edukujemy marketerów, rozwijamy nowe narzędzia badawcze, szkolimy youtuberów – czujemy się więc w pewnym stopniu odpowiedzialni za wizerunek całej branży.

Ile można zarobić w Polsce na YouTubie?

Trochę lub bardzo dużo. To bardzo indywidualna kwestia. Twórcy wideo zarabiają na YouTube na dwa sposoby: na reklamach i współpracy z markami. Pierwszy (mniej dochodowy) sposób to tzw. AdSense – czyli przychody ze wszystkich reklam, które są wyświetlane na kanale youtubera (w ramach GDN – Google Display Network). Są to zarówno reklamy wyświetlane na ekranie obok wideo (tzw. in-display), reklamy banerowe widoczne podczas oglądania filmu (in-video), jak i filmiki (pomijalne lub nie) wyświetlane przed właściwym materiałem wideo (tzw. in-stream lub pre-roll). Wysokość stawek wypłacanych bezpośrednio przez Google zależy jednak od bardzo wielu czynników, m .in.: liczby wyświetleń filmu, demografii widzów, „klikalności” reklam, tego jak długo reklama była wyświetlana i wielu innych. W Polsce nie są to jednak kwoty pozwalające na utrzymanie się jedynie z tego źródła (ze względu na sprzedaż reklam najczęściej w tzw. modelu aukcyjnym i tego, ile reklamodawcy są w stanie zapłacić za wyświetlenie reklamy konkretnemu użytkownikowi stawki są kilkukrotnie niższe niż w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy USA).

Drugi – zdecydowanie bardziej lukratywny – sposób to współpraca z różnymi firmami i markami. Youtuberzy lokują w odcinkach produkty, testują je i recenzują, przygotowują odcinki dedykowane danym zagadnieniom, korzystają z różnych usług i dzielą się wrażeniami, są twarzami kampanii, biorą udział w akcjach specjalnych, goszczą na różnego rodzaju wydarzeniach, itp. Za topowych twórców lub tych docierających do specyficznej grupy docelowej firmy są w stanie zapłacić bardzo dużo.

Wysokość wynagrodzenia znów zależy jednak od wielu czynników – głównie wkładu pracy influencera i stopnia wykorzystania jego wizerunku. W LifeTube realizujemy akcje, w których influencer wrzuca pojedynczego “snapa” i na tym współpraca się kończy lub takie, w których youtuber nawiązuje długoterminową współpracę strategiczną z daną marką na wyłączność, zostaje jej twarzą we wszystkich kanałach komunikacyjnych, przygotowuje dedykowane, publikuje obrandowane treści we wszystkich swoich social mediach, itp. Ostatecznie budżety wahają się w przedziałach od kilku do kilkuset tysięcy złotych.

Marża LifeTube’a jest ustalona, czy negocjujecie ją z poszczególnymi twórcami? Jak procentowo rozkłada się podział zysków między Was, a Waszego podopiecznego?

Jesteśmy elastyczni. Twórcy, kanały, które prowadzą, treści, które tworzą i publiczność, do której docierają – są tak różne, że z założenia wszystkie warunki współpracy ustalamy indywidualnie. Jednak to nie procentowy podział przychodów z AdSense jest dla nas najważniejszy. Przy ustalaniu warunków współpracy z Twórcą stawiamy przede wszystkim na maksymalnie wysoką liczbę komercyjnych projektów realizowanych z youtuberem i wysokość przychodów, które dzięki nim generujemy. Współpracujemy z największymi domami mediowymi i agencjami reklamowymi w Polsce – dzięki czemu zdobywamy coraz większe budżety na współpracę marek z digital influencerami.

Co w zasadzie świadczy o popularności youtubera? Subskrypcje, wyświetlenia, czy łapki w górę?

Pytanie – o jakiej popularności mówimy? Ogólnie pojęta sprowadzi się pewnie do liczby stałych widzów (subskrypcji) i wyświetleń oraz obecności w mediach. Ale doradzając markom przy wyborze influencera do współpracy, dalecy jesteśmy od patrzenia jedynie na zasięgi. Każdy digital influencer skupia wokół siebie pewną społeczność – na początku trzeba więc określić, kim ona jest i w jakim stopniu pokrywa się z grupą docelową. Dalej, obok dopasowania demografii widowni, możemy sprawdzić, jak bardzo angażujący jest dany twórca i jego materiały: jaki jest średni czas oglądania wideo (jako LifeTube mamy przykłady zasięgowych kampanii, w których średni czas oglądania odcinków w całości poświęconych marce sięga bez problemu 8 minut), ile interakcji wywołuje (komentarze, łapki w górę, udostępnienia) oraz jaki ma wizerunek wśród szerszej publiczności.

Prócz tego, dziś twórcy rzadko pozostają jedynie na YouTube. Mówimy już nie o youtuberach, a o digital influencerach. Ich “siła” (rozpoznawalność, sympatia i szum medialny, jaki generują) bez problemów dorównuje już celebrytom – a wśród młodszych (15-25) internautów nawet ją przewyższa. Żeby to mierzyć przy współpracy z Millward Brown stworzyliśmy nawet specjalny wskaźnik – InScore.

Co poleciłbyś “świeżakowi”, jaką ścieżkę rozwoju na YouTube powinien wybrać? Na pewno są jakieś uniwersalne rady na początek przygody z tą platformą. Jest jeszcze na YT miejsce dla nowych twarzy, czy niezależnie od pomysłu i charyzmy nie ma szans na przebicie się do czołówki?

YouTube w Polsce ogląda 76% osób w wieku 15-34 – to ok. 18,5 mln osób. Z pewnością znajdzie się więc miejsce dla dobrych, oryginalnych projektów, które przyciągną swoją widownię. Przede wszystkim warto jest przeglądać kanały, zarówno polskie, jak i zagraniczne, śledzić bieżące trendy i szukać inspiracji. Dobry pomysł to połowa sukcesu. Druga połowa to konsekwencja i czas zainwestowany w tworzenie treści. Nie można liczyć na natychmiastowy sukces. Nawet w przypadku pojedynczego wiralowego wideo, które zyskało miliony wyświetleń droga do rozpoznawalnego influencera jest jeszcze daleka. Początki bywają trudne, a na stworzenie dużej grupy lojalnych odbiorców potrzeba czasu. Ważna jest systematyczność, autentyczność i unikatowy styl prezentowania treści.

Trzeba też dobrze poznać samą platformę i narzędzia, które dostarcza. Wiedza na temat optymalizacji kanału czy pozycjonowania wideo jest bardzo pomocna przy budowaniu szerokiego zasięgu. Praca twórcy wideo – bo obecnie to pełnoprawny zawód – to także godziny spędzone na montażu, postprodukcji, tworzeniu scenariuszy, organizacji planu i wszystkich czynnościach, które wymaga prowadzenie kanału YouTube.

Swego czasu głośno było o transferach – w Waszą stronę. Nie boicie się, że któregoś dnia pojawi się na rynku nowy gracz (tak, jak Wy kiedyś) i „podbierze” Wam najciekawsze i najpopularniejsze kanały?

Od początku istnienia zabiegamy o rozwój i profesjonalizację rynku – pojawienie się nowych podmiotów i konkurencji jest więc naturalną konsekwencją. Nie zamierzamy jednak oddać pozycji lidera, co doskonale widać w liczbach. W ostatnim kwartale pozyskaliśmy blisko 30 nowych kanałów, w czerwcu sieć wygenerowała rekordową liczbę ponad 180 milionów wyświetleń, a obecnie pod względem subskrypcji (ponad 26 milionów) jesteśmy największą siecią w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Pod względem przychodów i liczby realizowanych kampanii rośniemy wykładniczo. Dywersyfikujemy również naszą działalność i zgodnie z globalnymi trendami z sieci wielokanałowej (MCN) przekształcamy się w multiplatformową sieć digital influencerów (MPN – multiplatform network).

Kiedyś, na firmowych warsztatach, stworzyliśmy sobie motto, które z założenia nie było przeznaczone do umieszczania na stronie www czy firmowych tabliczkach – ale było wypracowane przez wszystkich pracowników LifeTube jako nadrzędny cel naszych działań: “Nigdy nie przestaniemy się rozwijać”. I tego się trzymamy.

  • Paulus

    „Digital influencer” podobnie brzmi jak „sprzedales sie” ;)

  • Sebastian

    Polecam filmik Krzyśka Gonciarza, który wypowiada się o faktycznej pomocy takich sieci partnerskich :-)

    • Paulus

      Zapodalbys linka? (wujek google ma dzis kaca, i nic nie znajduje)

    • Piotr Szymaniak

      to były 2 minuty w jednym z daily vlogów
      Jakiś miesiąc temu… a może dwa…
      Mam nadzieję że pomogłem : )

    • gosc

      Też nie mogę znaleźć. Jak nie masz linka to powiedz przynajmniej czy ocena była pozytywna czy negatywna?

    • Sebastian

      To na pewno było we vlogu ale nie pamiętam w którym odcinku.
      Generalnie Krzysiek Gonciarz przekazał, że taka sieć jest w ogóle nie potrzebna. Jak masz mało widzów to Ci nie pomogą, a jak osiągnąłeś sukces na YT i robisz już coś dobrze to nie potrzebujesz ich pomocy, bo nie zaoferują Ci nie więcej co już wiesz/robisz, ale i tak będą chcieli procent od zysków.

    • BB

      Ale z jakiegoś powodu większość kanałów jest w MCN-ach i ściśle z nimi współpracuje. Nawet ci, którzy „osiągnęli sukces”, nie dają rady robić wszystkiego sami – a tym bardziej nie mają tak rozwiniętych relacji z agencjami reklamowymi czy domami mediowymi. Więc ‚coś’ jednak te sieci dają ;)

    • Sebastian

      Agencja na pewno potrafi pomóc ale tu raczej chodziło o to, że nie zaoferują Ci nic czego sam nie byłbyś w stanie wykonać. Mając silną markę jesteś w stanie sam złapać np. kilka kontraktów, ale możesz też siedzieć na tyłku i liczyć na pomoc agencji, która zrobi to za hajs. Agencja nie wpłynie jednak na to, że będziesz robił lepsze filmy i nagle zyskasz większą popularność.

    • abradab

      pytasz retorycznie tak?

    • Tomasz Zagórski

      To był bodajze odcinek w ktorym mowil o Patronite i swoim udziale w nim. Tutaj bym szukał.

    • Sławek

      zapodaj linka

    • abradab

      leniu sam sobie poszukaj. co inni mają to robić za ciebie?

  • dddc

    „jesteśmy nastawieni na współpracę z twórcami produkującymi treści o odpowiedniej jakości” Buhahahaah jakość dla 12 latka po lobotomii mózgu chyba

    • Paweł Winiarski

      Generalizujesz jednak. Przejrzyj listę ich kanałów – Polimaty, SciFun.
      Ale masz też trochę racji, treści tworzone są takie, jakie chcą oglądać odbiorcy – to samo jest w telewizji, z tym nie wygrasz

  • jyuj

    Youtuberzy to najgorsze ścierwo

  • Cebulowy Katol

    Już niedobrze mi się robi od tego internetu. Wszędzie komercja i pieniądze. Marne kanały o pierdołach typu „10 rzeczy”, „Najśmiejsze” byle by tylko wcisnąć w widza-frajera reklamy. Wszędzie kłamstwa. Artykuł wygląda jakby Antyweb patrzył pilnie co się dzieje w jakimś Lifetube ale pewnie zapłacili za wywiad żeby zrobić trochę szumu dla frajerów-przyszłych-konsumentów.

    Wszędzie fajność i fajne emocje ale zero konkretów czy jakiejś logiki, rozwoju.

  • Andrzej

    „Digital influencerów”. Dalej już nie czytałem. Chyba się starzeję, bo irytuje mnie ta nowomowa.

    • kommy

      A to jakiś jakiś polski odpowiednik tej „profesji”, że taki zwrot może kogokolwiek irytować? Po prostu język polski nie nadąża i takich zwrotów będzie coraz więcej.

      Może loker produktów? :D

  • KOKO

    Ci kolesie są śmieszniejsi od urzędników i milicjantów z PRL.
    Ten język, który udaje „wielki świat”. Czy oni naprawdę uważają, że jak powiedzą „Digital influencer”, to nabiorę do nich większego szacunku? ;)))

    • Korpomysz

      W sytuacji gdy sporą cześć dnia obcujesz z branżowym angielskim, to nie tak łatwo zawsze używać polskich odpowiedników, które nie oddają tak znaczenia.
      Nie rozumiem, dlaczego tyle osób to tak pieczę.

    • KOKO

      To jest wywiad, do którego można się przygotować. Również cały dzień mam do czynienia z obcym językiem, ale nie kaleczę swojego. To, po prostu, jest irytująco-śmieszne. Klasyczne buractwo.

    • KB

      KOKO, nawet nie wiesz, jak bardzo przydałby się polski odpowiednik „digital influencera” i polska nazwa, której można by łatwo używać. Kłopot w tym, że zjawisko jest nowe i taka nazwa aktualnie nie istnieje :(
      Cewebryta, Lider Opinii, S.I.P? Vloger, youtuber? Jak inaczej nazwać sławnych/popularnych ludzi, którzy mają rzeszę fanów albo skupioną wokół siebie społeczność i nie są celebrytami? (swoją drogą „celebryta” czy „marketing” to też mało polskie słowa ;) ).

    • Paulus

      Pewnie chodzi o to, ze jutjuber ma juz wydzwiek pejoratywny i kojarzy sie z gimbaza, i reklamodawcom latwiej wcisnac „influencera”, takie klasyczne ocieplanie/zmienianie wizerunku. A Polskich slow by sie kilka znalazlo.. moze naciskacz? lobbysta? chociaz moim ulubionym jest : cwelebryta.

  • doogopis

    Ci super influenserzy dla kasy i wyłącznie to robią.A robią co im sie opłaca.A takich luzaków grają.Powiedzą i zrobią wszystko jak im sie to opłaci.
    To takie alternatywne bijacze medów nie jutuberzy!

    • NobbyNobbs

      Przecież to praca. Pracuje się dla kasy właśnie

    • doogopis

      Rozumiem!Ale jednak to jakby artyści robiący to dla ludzi!A tu motywacją są pieniądze.Jak on pracuje skoro nic nie robi i nic nie produkuje?

    • NobbyNobbs

      Robi filmy. W rozwiniętych krajach najwięcej ludzi pracuje w usługach a nie w produkcji. Robienie filmów to usługa.

  • ARTUT

    Po lekturze komentarzy pod tym artykułem trudno jest mi wstrzymać się przed dorzuceniem swoich trzech groszy… :) Osobiście nie lubię „nowomowy” choć sam czasem się łapię na tym, że używam „korpojęzyka”. Ale nie jest niczym wyjątkowym, że w pewnych branżach i środowiskach tak po prostu się mówi dla ułatwienia komunikacji. Niektóre słowa trudno jest po prostu zastąpić polskimi odpowiednikami bo albo brzmią pokracznie, albo ich po prostu nie ma. Gry wideo, szeroko rozumiane IT czy reklama to obszary gdzie czasem łatwiej jest wręcz wypowiadać się i korespondować w języku angielskim. A do tego nie można jeszcze zapomnieć o całej masie skrótów, które pojawiają się jak grzyby po deszczu… Trudno jest w tych tematach zachować dystans i złoty środek, ale przynajmniej można spróbować nie obrażać tych, którzy mają inne zdanie. A sam artykuł na pewno jest bardzo interesujący, ale takich na Antyweb nie brakuje.