• Wysłać informację prasową do ponad 1100 osób to dopiero mistrzostwo!

    • Data: 20.03.2010 19:38
    • 9,062 odsłon
    • Grzegorz Marczak
    • Komentarzy: 65 »

    Informacje prasowe (których dostaję dość sporo) przetwarzam trochę jak robot – szybki rzut oka na zawartość i albo zostaje na chwilę w głównym inbox oznaczona gwiazdką (do przeczytania na później) albo szybko ląduje w koszu. Kiedy przejrzałem dziś info prasowe wysłane przez Studenckie Forum Business Centre Club miałem zamiar szybko je skasować.

    Moją uwagę zwróciła jednak lista jawnie podanych adresatów. Niby ludzki błąd bo każdemu może się zdarzyć – z ciekawości więc zajrzałem do listy adresatów informacji prasowych.


    Gmail chwilę się zamyślił i wyświetlił mi długo listę mail, którą przewijałem i przewijałem… aż w końcu skopiowałem ją i wkleiłem do excela. Ostatni wiersz miał numer 1102. Początkowo myślałem, że to błąd bo kto wystałby informacje prasową do ponad tysiąca osób? Pomyłki jednak nie było.

    Przejrzałem na wyrywki tę listę – nie jest to bezmyślnie skopiowana baza adresowa lecz prawdziwe adresy e-mail do firm które mogłyby być zainteresowane opisaniem rozpoczynającej się serii szkoleń na temat przedsiębiorczości i biznesu. Mamy więc na liście adresy do wszystkich telewizji, chyba całej prasy jaką znam w PL, wszystkich serwisów związanych z mediami prasą i IT. Lista jest na tyle szczegółowa, że są na niej adresy do poszczególnych oddziałów firm z różnych regionów polski (poznan.agora.pl itp).

    Nie będę oceniał sensu wysyłania informacji prasowej do ponad tysiąca osób (dla mnie go nie ma), zastanawiam się natomiast skąd autorzy wzięli taką bazę maili do konkretnych osób w różnych firmach? W zebranie samemu ponad 1000 adresów email, które często nie są dostępne publicznie raczej nie wierzę. Może więc ktoś to sprzedaje ? Jeśli tak to jest to chyba niezgodne z prawem.

    Wysłałem pytanie do nadawcy tej nieszczęśliwej informacji prasowej – czekam na odpowiedz.

    Autorem świetnego obrazka umieszczonego w tym wpisie jest joony

    KOMENTARZE

    1. Łukasz Kurowski

      Zwykłe ludzkie przeoczenie, nie ma co się tym zachwycać.

      • Grzegorz Marczak

        Przecież nie chodzi mi o pomyłkę – sam też kiedyś wysłałem info z adresami email jawnymi – ale było ich kilkanaście a nie ponad 1000 :)

      • Omar

        Ja takich delikwentów od razu wysyłam do GIODO – przez taką pomyłkę miałem dużo spamu i to bezczelnie od osób do których info było kierowane i skopiowały sobie mój mail z takiej “omyłkowej” listy.

        Przy twojej opinii…na GIODO TY zasługujesz tym bardziej.

    2. Anonim

      U, do mnie na szczęście nie doszło

    3. Krzysiek Stęplowski

      Hmm, po pierwsze: jeśli to jest 1100 faktycznie wartościowych i sprawdzonych adresów, to dlaczego taka wysyłka nie miałaby mieć sensu? Po drugie: takie bazy tworzy się (i pracuje nad nimi) nierzadko latami. Jestem w stanie przyjąć, że to autentyczna robota jakiegoś działu marketingu czy PR. Choć oczywiście dziś w necie handluje się już chyba wszystkim.

    4. Paweł Lipiec

      to jest nielegalny, ale popularny proceder.

      • Paweł Iwaniuk

        Dlaczego nielegalny? Istnieje przepis zabraniający gromadzenia danych?

      • Karol

        Tu chyba chodzi o przetwarzanie danych niezgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Jednak fakt, że nie są to adresy osób fizycznych, ale adresy do firm, gazet i innych powiązanych z mediami, którzy zazwyczaj gdzieś tam jawnie podają swój mail w celach kontaktowych.

        I tu jest kwestia czy sprzedawanie/kupowanie bazy jawnych maili jest nielegalne?

      • Jan Namedyński

        na czym polega jego nielegalność? (kto wie, może posiadając listę kontaktów w gmailu i na dodatek, o zgrozo, używając ich popełniam jakieś wykroczenie).

        głupota jest cały czas legalna jakby co ;)

    5. Przemysław

      Powiem ci ze takie bazy kosztują po paręnaście tys więc opłaca się trochę pozbierać

    6. Michał Sadowski

      podeślij forward pliz ;] baza mailingowa się przyda ;]

    7. Riu

      Przepraszam Grzegorz ale trochę bzdura – wysnułeś teorię spiskową z tym, że takie listy się kupuję. Zapewniam Cię że stworzenie listy za taka ilością konkretnych adresów to po prostu wynik działalności PR. Co więcej jeśli ich działalność obejmuje cały kraj to znaczy, że ta lista jest bardzo skromna.
      Chcesz taka listę? Przepis jest banalny – na podstawie rozporządzenia działają w organach administracji publicznej rzecznicy prasowi – oni wysyłają info do mediów zazwyczaj w formie jawnej nie ukrywając odbiorców – wystarczy poprosić o dopisanie do listy mailingowej rzeczników ze wszystkich miast powyżej 100 tys mieszkańców i masz w ciągu tygodnia listę. Trudne?

      • Grzegorz Marczak

        @Riu – no wydaje mi się, że się kupuje, myślisz że tak nie jest? Nie twierdzę, że akurat w tym przypadku.

      • Riu

        @Grzegorz – proceder kupowania całych baz danych jest od dawna, jednak co innego kupienie fiszki o kliencie i telefonu do niego, a co innego email. Posiadanie bazy adresów ze źródła nieuprawnionego do ich przetwarzania jest w momencie wysłania informacji handlowej spamem. Tutaj nie jest ważne czy jest to 1000 czy 15 osób, czy nawet jedna. Dostałeś listę emaili, ale formalnie nie możesz nic z tym dalej zrobić.

    8. Piotr Bujok

      Myślę, że nie można wykluczyć tego, iż ktoś nie do końca strzeże danych osobowych. Możliwe jest też, że ktoś włożył w to naprawdę sporo pracy. Ciekawe, co by się stało jakby temat bardziej rozdmuchać.

      • Riu

        Nic by się nie stało, bo tak naprawdę media czy dziennikarze nie będą mieli nic przeciwko temu, że ktoś im śle info – przecież oni sprzedają tą informację. Problem pojawia się tylko w przypadku adresów prywatnych, aczkolwiek większość z nich to też osoby zainteresowane posiadaniem informacji, albo adresy prywatne dziennikarzy. Dane te jednak są w większości upublicznione w internecie. W Polsce większość ludzi nie weryfikuje czy jest się dziennikarzem czy nie, bo żyjemy w dobie lansu gdzie wystarczy zrobić sobie 10 profili, kupić fajną domeną i napisać sobie w podpisie “specjalista”, albo też jest się pożal się “dziennikarzem obywatelskim”. Kupa śmiechu… więc nie odkrywajmy jeszcze raz Ameryki z rozdmuchiwaniem problemu którego nie ma…

      • Marcin Kosedowski

        @Riu: jasne, że dziennikarzom, przynajmniej części z tej listy, może przydać się informacja, ale już rozsyłanie adresów tysiąca osób z TVP, PAP-u albo Newsweeka jest niezbyt eleganckie.

    9. ;)

      zapisalem sie i czekam az mnie tez przesla :)

      widze ze ich 50 osob oglada ;) niezle ich wylansowales

      “kto wystałby informacje prasową do ponad tysiąca osób?”

      nawet nie wiem czy za malo czy za duzo :)

    10. ish

      Paweł Iwaniuk: Dlaczego nielegalny? Istnieje przepis zabraniający gromadzenia danych?

      to nie gromadzenie jest problemem, ale ich udostepnianie osobom trzecim bez wiedzy i zgody

    11. Łukasz

      Cóż. To jest normalne w dobie naszych bubli prawnych i ogólnie rzecz pojętej “prywatności”. Twój numer telefonu jest kopiowany bez twojej zgody albo zgoda jest w postaci druku małymi literkami 3 strony dalej nawet w momencie jak ściągasz płatnego smsa z tapetą z gazety.

      Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i inni nic sobie robią z twojej prywatności i dzwonią na okrągło proponując cokolwiek.

      Szczytem chamstwa są ludzie z dziwnych firm co dzwonią i proponują laptopy czy inny sprzęt elektroniczny przez telefon w cenie 1000zł wyższej niż na allegro nie rozumiejący dziękuję bądź nie jestem zainteresowany i trzeba się rozłączać a jak spyta się skąd mają mój numer odpalają że komputer wylosował.

      Z emailem jest podobnie. Najgorsze to że przed ustawą “antyspamową” i przed ustawą o ochronie danych osobowych dostawałem mniej spamu niż teraz. Wszyscy teraz tylko wysyłają maile z prośbą o zgodę, gdzie z góry wszystko piszą co mają w ofercie (łącznie z linkami, zdjęciami itp).

      Reasumując. To o czym Grzegorz napisałeś to nic nowego. Handel bazami danych emaili i telefonów istnieje conajmniej od kilku lat w formie zauważalnej więc nie ma czym się “podniecać”.

    12. Marcin Kosedowski

      Gdybyś o tym nie napisał nawet nie przeszłoby mi przez myśl, żeby zajrzeć do tego e-maila. “JAK ZAROBIĆ PIERWSZY MILION?” – przecież to do razu wygląda na jakiś spam;)

      A baza rzeczywiście wygląda konkretnie.

    13. Michal

      wystarczy slac zamiast cc –> bcc – rozumiem, ze tylko w tym przypadku mogl powstac taki blad ;-)

    14. rafał.ronio

      czy masz jakieś niecne cele niezgodne z prawem?
      “Gmail chwilę się zamyślił i wyświetlił mi długo listę mail, którą przewijałem i przewijałem… aż w końcu skopiowałem ją i wkleiłem do excela.”

    15. WildWezyr

      no dobra, czy ich notka jest już gdzieś opublikowana?

      może jednak dało im to jakąś skuteczność większą?

      coś wiadomo?

    16. Paweł Jarco

      żadne mistrzostwo… Wysłali do wszystkich, do których mają kontakt, bez profilowania. Informacja, którą wysłali może zainteresować pewnie wyłącznie 10% adresów.

    17. Prasówka 21.03.2010 « Blog NetCenter Solution

      [...] Rekordowa informacja prasowa? Antyweb [...]

    18. Rodri

      A co można zrobić w sytuacji, gdy mam od nich non stop maile z kilkunastoma innymi adresami, w tym moim i też widocznym dla wszystkich?

    19. bns

      Karol: Tu chyba chodzi o przetwarzanie danych niezgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych. Jednak fakt, że nie są to adresy osób fizycznych, ale adresy do firm, gazet i innych powiązanych z mediami, którzy zazwyczaj gdzieś tam jawnie podają swój mail w celach kontaktowych.I tu jest kwestia czy sprzedawanie/kupowanie bazy jawnych maili jest nielegalne?

      Przecież adres mailowy nie podlega ochronie danych osobowych.

    20. Karol

      Prawnikiem nie jestem. Więc nie wiem jak interpretować ustawę, żeby było dobrze, ale weźmy pkt.1 art.6

      Art. 6.
      1. W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.

      Moim zdaniem adres e-mail podpada pod ten punkt. Tym bardziej jeśli mail będzie miał postać jankowalski@www.pl

    21. Piotr

      Grzegorz, przydałyby się chyba na Antyweb notki o prawach autorskich do obrazków, jakich używasz. Chyba że są, ale nie znalazłem :)
      Źródłowy URL jest trochę niepokojący ;) bo np. tu oryginał wydaje się pochodzić stąd: http://www.pbase.com/joony/image/69715745

    22. WildWezyr

      bds: Niestety nasze prawo jest tak skonstruowane, że adres mailowy typu bambuko14@domena.pl nie jest daną osobową, ale już jan.kowalski@domena.pl jest, także budując wszelkie bazy danych bezpieczniej z punktu widzenia kontroli GIODO jest założyć, że każdy mail jest daną osobową.

      Idąc twoim tokiem rozumowania każde miejsce w jakie coś można wpisać musi być potencjalnie traktowane jako dana osobowa? Ja przecież mogę wpisać moje dane osobowe w swój status na GG lub blipnąć je – czy w takim razie wszystkie statusy z blipa należy traktować jako potencjalne dane osobowe? To prowadzi imho bardzo szybko do absurdu.

      • bds

        To nie jest mój tok rozumowania a wykładnia GIODO. A ustawa o ochronie danych osobowych prowadzi do wielu absurdów, np. wg niedawnego wyroku NSA daną osobową jest również adres IP.

    23. WildWezyr

      bds: To nie jest mój tok rozumowania a wykładnia GIODO. A ustawa o ochronie danych osobowych prowadzi do wielu absurdów, np. wg niedawnego wyroku NSA daną osobową jest również adres IP.

      spoko, ja rozumiem, że tok rozumowania jaki tu przedstawiasz wynika z pokrętnej wykładni GIODO. sorry, źle się wyraziłem, powinienem to jawnie i jasno napisać…

      wydaje się, że samo GIODO raz pisze tak, raz tak – sami nie wiedzą i chyba sami widzą absurdalność części swoich interpretacji.

      • bds

        Dokładnie. Zupełnie prywatnie uważam, że ustawa absolutnie nie przystaje do prowadzenia jakiejkolwiek działalności w internecie. Wracając do wyroku NSA logi serwera stanowią zbór danych osobowych, który należałoby zarejestrować w GIODO. Tak samo komentarze na Antywebie, gdzie przecież należy podać email albo nie daj boże zarejestrować się Facebook ID.

    24. WildWezyr

      bds: Dokładnie. Zupełnie prywatnie uważam, że ustawa absolutnie nie przystaje do prowadzenia jakiejkolwiek działalności w internecie. Wracając do wyroku NSA logi serwera stanowią zbór danych osobowych, który należałoby zarejestrować w GIODO. Tak samo komentarze na Antywebie, gdzie przecież należy podać email albo nie daj boże zarejestrować się Facebook ID.

      Jak raz z adresami e-mail podawanymi na antyweb i innych blogach opartych na WordPress to jest grubsza sprawa: niechcący bez udziału autora bloga, część tych adresów jest UJAWNIANA każdemu chętnemu – poprzez system avatarów “gravatars”…

      Więcej tu: http://wildwezyr.wordpress.com/tag/gravatar/

    25. SiliconMind

      Pół biedy, gdy są to adresy i tak publicznie dostępne (ok wyszperanie ich czasem wymaga pracy, ale nie o to chodzi).
      Gorzej, jak ktoś nieodpowiedzialny ujawnia kilkadziesiąt tysięcy adresów e-mail swoich użytkowników: http://siliconmind.eu/content/czy-twoj-adres-e-mail-jest-bezpieczny

      • WildWezyr

        niezły przykład podałeś! w sumie – to całkiem dobrą skuteczność miał ten mailing, a kolejny… możecie sobie zrobić sami na podstawie zgromadzonych adresów – taki bonus w promocji ;-)…

        jednak z gravatarami – zauważ – jest sprawa poważniejsza i bardziej subtelna. poważniejsza bo wordpress jest bardzo popularny – ilość stron po jakich może przejść bot i adresów jakie może zgromadzić (nawet przy 10% skuteczności) jest imponująca. po drugie – niby wszystko jest ok, bo hash MD5 ma zabezpieczać i w teorii jest funkcją jednokierunkową. ale przy podawaniu zawsze dodatkowo nicka sytuacja zmienia się diametralnie (do odnajdywania adresu używa się wtedy właśnie tej samej funkcji hash MD5 i już).

        BTW: napisałeś u mnie, że wystarczy MD5 posolić. możesz to rozwinąć, bo wydaje mi się, że się nie da. będę wdzięczny za info jak to zrobić.

      • SiliconMind

        WildWezyr: BTW: napisałeś u mnie, że wystarczy MD5 posolić. możesz to rozwinąć, bo wydaje mi się, że się nie da. będę wdzięczny za info jak to zrobić.

        Chyba się da :)
        http://wildwezyr.wordpress.com/2010/03/11/niewinna-dziura-zwiazana-z-prywatnoscia-w-gravatarze/#comment-31

      • WildWezyr

        “Dostępna liczba sztuk: 12 z 15 wystawionych” ;-)

        czyli 3 osoby kupiły, szkoda wielka że nie widać już loginów na allegro…

        swoją drogą: cena za 633 adresy = 1 zł – czy takie właśnie są stawki na czarnym (skojarzenia z nigerią jak najbardziej na miejscu) spamerskim rynku?

      • wojtekm

        jeżeli ta baza jest naprawde aktualna, to najoprawdopodobniej poprostu pracownik jakiejś firmy ubezpieczeniowej, albo energetycznej-jakiejś o szerokim zakresie działalności kręci własne lody. Za 150 złotych by się nie opłacało czegoś takiego sprzedawać.
        Do zbudowania takiej bazy trzeba kilku-kilkunastu pracowników na pełen etat posadzić, żeby na bieżąco dzwonili i aktualizowali dane.
        Legalnie taką bazę można kupić za kilka-kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprzedaje coś takiego np Coface. Spokojnie można tego typu bazy, nawet pochodzące z nielegalnych źródeł wykorzystać do telearketingu.

        Natomiast z mailingiem jest już gorzej. Jeżeli chcesz przeprowadzić mailing, to musisz mieć określoną dokładne źródło adresu czyli :” Dane zostały wysłane do Państwa, ponieważ wyrazili Państwo zgodę na przetważanie danych firmie xxx”. Firmy zbierające dane rzadko zezwalają na mailing na zebrane przez siebie adresy. Tu dochodzą jeszcze kwestie synchronizacji danych. Np jeżeli firma x sprzedała firmie y bazę, a w tym czasie użytkownik jan.kowalski napisał do firmy x, że nie życzy sobie otrzymywania maili, to firma y nie ma prawa wysłać mu maila.

      • Grzegorz Marczak

        i to są jaja – czy takie coś można w jakikolwiek sposób sprzedawać legalnie?

    26. shadow_no

      Grzegorz Marczak: miałem zamiar szybko policzyć ilość maili i tyle :)

      Opróżnij schowek, żebyś gdzieś przez przypadek jej nie wkleił. ;-)

    27. Paweł Choiński

      Ale jaki “ludzki błąd”? To “studenci” nie potrafią korespondencji seryjnej zrobić? Tam nie ma mowy o takiej pomyłce :>

    28. Marcel

      Ja bardzo chętnie nabyłbym taką listę mailową dziennikarzy do działań PR. Niedługo będę czegoś takiego potrzebował. Może się dogadamy??? Oferuję w zamian satysfakcję ze wsparcia młodego start-up’a:)

    29. jozly

      Ich strona wygląda całkiem sensownie, tzn. prowadzą sensowną działalność i nie kwalifikowałbym tego maila jako spamu. Prawdopodobnie zebrali te adresy samodzielnie, przy różnych okazjach. 1000 adresów to nie jest dużo. Wysyłają info do wszystkich, bo to przecież nic nie kosztuje, a zawsze jest szansa na publikację.

      Że poszło w jawnej liście, to ludzki błąd – innym, większym też się zdarzało.

    30. Miklosz

      Mi również ta liczba nie wydaje się imponujaca. Zajmujac sie prowadzeniem niewielkiej bazy noclegowej nad morzem (10 miejsc) dostaje rocznie kilkaset maili z zapytaniami/rezerwacjami.
      Skoro przy tak małym obiekcie mozna zgromadzic ponad tysiac adresow w 2 lata, to duzej firmie zajmie to pewnie 2 miesiace ;)

    31. WildWezyr

      SiliconMind:
      Chyba się da :)
      http://wildwezyr.wordpress.com/2010/03/11/niewinna-dziura-zwiazana-z-prywatnoscia-w-gravatarze/#comment-31

      dzięki, przeczytałem – dałem odp. w skrócie: chyba jednak się nie da, bo blogi używające gravatarów musiałyby znać wartość używanej soli…

    32. Luke

      Słuchajcie internet to źródło wszelkich możliwości-wystarczy czas, odpowiednie narzędzia i wiedza. Co do tego info, to na 100 % żadna pomyłka; przy dzisiejszych możliwościach to nie problem wkleići wysłać coś do kogoś :D
      A propo websit-u antyweb.pl-to bardzo przyjemnie się go czyta, sam miałem pomysł, żeby coś wykombinować w tym temacie:)
      Takze dobra robota panie Grześku )

    33. eimi

      “W zebranie samemu ponad 1000 adresów email, które często nie są dostępne publicznie raczej nie wierzę.”

      Oplułem monitor ze śmiechu :D 1k adresów to jest nic, kropla w morzu wartościowych (czytaj: takich, których właściciele będą zainteresowani otrzymywaniem od nas wiadomości) adresów e-mail, które można zdobyć nie wykonując nawet jednego telefonu. Mało tego – można proces pozyskiwania tych adresów w znacznej mierze zautomatyzować z weryfikacją ich przydatności włącznie. Jak widzę kilku komentujących już zauważyło ten fakt :)

      • WildWezyr

        hej, o jakiej metodzie mówisz? tej z gravatarów czy jakiejś innej? napisz coś więcej, pliz. temat mnie bardzo interesuje. nie zamierzam wykorzystywać do spamowania, ale tak w teorii jako dziura oraz jak ew. się zabezpieczyć, dyskutuję o tym z SiliconMind u mnie…

      • eimi

        Metodzie Google :) Nie potrzeba tutaj żadnych dziur, bugów itp. – to co nas interesuje leży na wierzchu i jest ogólnodostępne. Uprzedzając pytania o to co z tymi, które nie są podane do publicznej wiadomości – tych jawnych (i wartościowych) jest aż nadto – w końcu każdy biznes opiera się na kontaktach i tak naprawdę przedsiębiorca często chce, żeby do niego dotrzeć :) Jedyny problem to zebranie tej ogromnej ilości danych w miarę szybkim czasie. Co robić?

        Wynająć rozgarniętego programistę (albo dwóch) i serwer dedykowany. Programista pisze nam bota wyszukującego dane kontaktowe firm przy użyciu wyszukiwarek, yellow pages itp. Im lepszy programista, tym więcej adresów e-mail (wraz z innymi danymi kontaktowymi) bot wyciągnie z czystego przeglądania sieci (omijając “zabezpieczenia” przed email harvesterami w postaci [at], -at- itp.) – można to zrobić również ręcznie. Większość z nich będzie ogólna (typu sekretariat@domena, kontak@domena), ale trafi się również sporo adresów konkretnych pracowników – zależnie od branży – ale liczba wartościowych 1000 maili nie jest niemożliwa do osiągnięcia już w pierwszym podejściu.

        Co bot robi dalej? Pisze na pozyskane ogólne adresy e-mail (sekretariat, kontakt etc.) wygenerowane wcześniej maile z zapytaniem ofertowym/ prośbą o kontakt do konkretnego pracownika/ pytaniem odnośnie konkretnego produktu (wszystkie potrzebne do tego dane dobry bot wyciągnie ze strony, dostosowując treść wiadomości do ilości danych). Oczywiście wiadomości te bot wyśle również przy użyciu formularzy kontaktowych znajdujących się na wielu stronach. Jeżeli będzie naprawdę dobry to poradzi sobie nawet z captcha na np. yellowpages.pl – ogromna baza danych. Tutaj efekt zależy od jakości pracy programistów – jeżeli wygenerowane wiadomości będą wystarczająco dobrze udawały te prawdziwe, to uzyskamy sporo odpowiedzi z często bardziej szczegółowym adresem email + innymi danymi kontaktowymi. To nie jest SF, próba stworzenia AI, czy inne cuda – to coś co działa i się sprawdza (piszę tu o generowaniu treści wiadomości).

        Oczywiście bot może też szukać informacji na naszaklasa.pl, facebook.pl … Po prostu wszędzie. Kto chociaż raz ręcznie zabawił się w internetowego detektywa wie jak wiele danych (w tym adresów email) można w ten sposób uzyskać. Tak naprawdę to robi Google – zbiera informacje z wszelkich możliwych źródeł, szuka korelacji, ulepsza swojego bota, indeksuje tony danych i cały czas ulepsza możliwości ich przeglądania.

        A co z weryfikacją danych? Najprościej – wysłać wygenerowany email, który umożliwi ocenę zdobytego adresu (jaką wiadomość wysłać? patrz wyżej). Bardziej wyrafinowaną metodą jest sporządzenie przez bota statystyki odnalezionych adresów email, porównanie częstotliwości z jaką występują, gdzie je znaleziono itd. Tu od Ciebie zależy jak bardzo przyłożysz się do opracowania metody, ale na dobrą sprawę zwykła próba kontaktu jest prostsza do wdrożenia i pewnie skuteczniejsza (nie stać Cię raczej na podkupienie pracowników Google, którzy napiszą Ci dobry algorytm sortujący dane pod względem ich istotności – chociaż może znasz naprawdę dobrych informatyków :) ).

        Wszystko to co opisałem wyżej możesz zrobić sam, ręcznie, strona, po stronie spisują dane i wysyłając wcześniej przygotowane wiadomości z formularzy kontaktowych. Jeżeli się przyłożysz to myślę, że pozom 1000 adresów email uzyskasz w przeciągu dwóch dni roboczych. To naprawdę nie jest trudne – spróbuj sam :) Najważniejszy jest stopień poświęcenia się zadaniu.

    34. kasia

      z jakiego programu pocztowego mozna wyslac tyle maili za jednym razem?

    35. Ha-Ga

      wątpię, żeby to był zwykły błąd. taka ilość maili, tym bardziej niedostępnych nie umyka ot tak. Chociaż z 2 str. to nieznana odpowiedź, po co to wszystko. ufff
      http://milionnastart.pl/

    36. WildWezyr

      eimi: Metodzie Google :) [...]

      Brzmi na skomplikowane i pracochłonne (kosztowne) rozwiązanie. Chyba rzadko który programista jest w stanie napisać łamacza kapczy i to jeszcze w jakim czasie (czyli: ile to będzie kosztować)?

      Po drugie – to brzmi jak straszne spamerstwo ;-). Czy nie lepiej kupić od kogoś dostępne adresy ew. ściągnąć / kupić gotowego e-mail harvestera + coś do łamania captchy: http://www.captchakiller.com/ ? Tak chyba będzie znacznie taniej i szybciej? Inni ludzie poświęcili na to już kupę czasu i wiedzą jak to robić dobrze. Na szybko to można chyba tylko prostego web crawlera + prymitywnego harvestera sobie naklepać ;-).

      • eimi

        Ale sam właśnie udowodniłeś, że to nie jest wcale drogie i skomplikowane :) Programiści nie muszą pisać wszystkiego od podstaw – mogą modyfikować już dostępne narzędzia. Poza tym rozgarnięty programista powinien poradzić sobie z napisaniem wydajnego bota :) Łamacza captchy, jak sam zauważyłeś można dokupić. Nie mówiąc już o tym, że np. na yellowpages.pl captcha jest wybitnie OCR-friendly – a istnieją darmowe narzędzia do OCR :)

        Straszne spamerstwo powiadasz – ale w którym momencie? Sam fakt zbierania adresów email nie podpada jeszcze pod SPAM – nawet jeżeli zbierasz je tylko w celu spamowania.

        Jak bardzo chcesz to możesz sobie kupić bazę adresów albo zapłacić za marnej jakości harvestera i używać go bez żadnych modfyikacji – pytanie tylko po co? Jak masz już płacić za tak proste czynności jak zebranie adresów e-mail to nie lepiej wydać kilka złotych więcej i dostosować wszystko do swoich potrzeb? :)

        Nie mówiąc już o tym, że jak zamierzasz potem spamować na te adresy to lepiej od razu ściągnąć sobie spiraconego harvestera i captcha breakera (da się – sprawdzone empirycznie) – w końcu i tak zamierzasz łamać prawo, więc po co się ograniczać – taniej, szybciej, prościej. O jakość adresów nie musisz się martwić, bo mając odpowiednio dużą bazę wystarczy Ci 1% wartościowych pozycji.

        Podsumowując – jakkolwiek nie podejdziesz do zagadnienia (bardziej kompleksowo [drożej, ale więcej możliwości], czy na chybcika [w miarę tanio z niezerową skutecznością]) to i tak zebranie 1000 adresów email, które będą naprawdę przydatne nie jest czymś niezwykłym – sam to udowodniłeś przed chwilą :)

        Tak btw odnośnie gravatara i MD5, o którym to pisałeś u siebie – sposób na wyciągnięcie adresu e-mail stamtąd jest jeszcze prostszy – zwykły łamacz MD5 korzystający z CUDA (już jest i działa – również sprawdzone empirycznie) + prosty skrypcik generujący losowe adresy w formacie [random]@domena.com – i złamanie kilkuset hash’y nagle staje się całkiem realne (tym realniejsze z im większą dokładnością jesteś w stanie określić przypuszczalną domenę dostawcy poczty).

    37. WildWezyr

      eimi: [...] Tak btw odnośnie gravatara i MD5, o którym to pisałeś u siebie – sposób na wyciągnięcie adresu e-mail stamtąd jest jeszcze prostszy – zwykły łamacz MD5 korzystający z CUDA (już jest i działa – również sprawdzone empirycznie) + prosty skrypcik generujący losowe adresy w formacie [random]@domena.com – i złamanie kilkuset hash’y nagle staje się całkiem realne (tym realniejsze z im większą dokładnością jesteś w stanie określić przypuszczalną domenę dostawcy poczty).

      Nie chcę się wdawać w nieetyczne i nielegalne praktyki ;-). Gdybym był zainteresowany, to pewnie spróbowałbym poznać koszty zakupu “narzędzi” / dostosowania ich do moich potrzeb lub napisania od nowa – rękami programistów wybrałbym metodę jaka wróży najlepszy stosunek jakości do ceny (w ramach założonego celu) ;-). Pomińmy to.

      Zainteresowała mnie ta końcowa część. Co to jest ten łamacz MD5 na CUDA? Co to znaczy “łamacz”? Generator kolizji? Co masz na myśli? Napisz coś więcej, albo rzuć linkiem do artykułu gdzieś. Zaciekawiło mnie to…

      • eimi

        Nie wiem czy nie dubluje postów, ale miałem drobny problem przy wysyłaniu, zatem raz jeszcze:

        Ciekawa dyskusja nam tu się wywiązała :)

        Co do “łamacza” – http://3.14.by/en/md5 – nie pamiętam, czy akurat z tego korzystałem, ale chodzi o to samo – użycie GPU do obliczeń przy pomocy Nvidia CUDA :)

    38. eimi

      Argh, znowu… Albo to antyspam, albo nie wiem ;p Hazan przyjdzie to posprząta ;)

      Nie wiem czy nie dubluje postów, ale miałem drobny problem przy wysyłaniu, zatem raz jeszcze:

      Ciekawa dyskusja nam tu się wywiązała :)

      Co do “łamacza” – 3.14.by/en/md5 – nie pamiętam, czy akurat z tego korzystałem, ale chodzi o to samo – użycie GPU do obliczeń przy pomocy Nvidia CUDA :)

      • WildWezyr

        nie przeceniaj możliwości metod siłowych (brutal force). choć te crackery md5 robią wrażenie, to pamiętaj, że nadają się do zgadywania stosunkowo krótkich ciągów.

        dla dłuższych ciągów – nie działają. a e-maile jak raz są długie dość (jak dla łamacza). Jeżeli – załóżmy – taki cracker odgaduje ciąg długości 10 znaków w 0.01 sekundy, to po wydłużeniu 3 znaków będzie potrzebował ponad 460 sekund (zakładam tylko cyfry i litery a-z). To już jest nieakceptowalnie długo dla złamania jednego ciągu.

        Jeśli się mylę i nie jest trudno, to może złam tą MD5-kę: a657b162df4e3c96c68a41dd2dc140c3 – to mój alternatywny e-mail. Nieszczególnie długi – razem z @ i domeną ma lekko ponad 20 znaków ;-).

        I ciekawe ile czasu zajmie złamanie tego jednego hasha…

        Te łamacze MD5 / SHA1 itp. są dobre – do stosunkowo krótkich, ale silnych… haseł. Choć jednak taki hash mojego hasła: b0cf694e3dc7a9b09fd037f521485d77 nie chce się złamać na tej stronie http://md5crack.com/crackmd5.php choć ma poniżej 10 znaków…

        Złamiesz go?

        Wyniki możesz podać tutaj publicznie (albo u mnie jeśli to Hazanowi przeszkadza). No pokaż, że to się do czegoś w praktyce nadaje! Gorąco zapraszam!

    39. marek

      Narzędzie do pobierania adresów e-mail ze stron, koszt 20-50 zł
      Sprawdzone i skuteczne, nawet adres jan.kowalski@cośtam.pl nie jest daną osobową gdyż nie pozwala bez wysiłku określić kto konkretnie jest właścicielem adresu. To nie nip, pesel, czy data urodzenia.
      Byłaby to dana osobowa gdyby bez dokładania nadmiernych starań można było określić gdzie posiadacz adresu mieszka lub zdobyć konkretne dane osobowe. Nawet wypełniając dokumenty do GIODO nie widziałem rubryki e-mail – sam dopisałem opcję e-mail w odpowiednim miejscu.

      Zebranie 1000 adresów ze sprawdzeniem czy są aktywne – ok 30 minut.
      Adresy mogą być dla konkretnej branży. Z powodów oczywistych metod ani nazw programów nie podaję. Proszę nie pisać w tej kwestii próśb bo i tak zostaną zignorowane.

    Odpowiedz

    Connect with Facebook