Zamykam właśnie ankietę na temat reklam w kanałach RSS. To, że zjawisko to niedługo przybierze na sile obserwuje z pewnością każdy kto korzysta z RSS-ów do ułatwienia sobie codziennego przeglądania news-ów.
Niektóre blogi czy też serwis bardzo ostrożnie podchodzą do reklamy w RSS-ach nie chcą nachalnymi formami zniechęcić swoich czytelników. Są jednak też takie serwis, które nie mają skrupułów. Przykładem tego mogą być RSS z bloga wired.com – gdzie reklama w czytniku zajmuje więcej miejsca niż sama treść.
Wired przesadza z reklamami w RSS-ach

W mojej ankiecie zostało oddane ponad 1 tysiąc głosów. Czytelnicy mojego bloga w większości stwierdzili, że nie akceptują reklam w RSS-ach (43%) – jest to bardzo ciekawy wynik bo jeśli czytają oni choć w części te same źródła news-ów co ja to z pewnością mają do czynienia z tego typu reklamami. 19% głosujących jest w stanie zaakceptować reklamy, natomiast 16% jest w stanie je tolerować pod pewnymi warunkami. 25% głosujących stwierdziła, że widząc reklamy w RSS-ach rezygnuje z czytania źródła które je emituje.
Podsumowując reklamy w RSS-ach są odbierane raczej negatywnie, niezależnie od tego czy będą one agresywne czy nie wiele osób po prostu nie chce ich oglądać. Inna sprawa to efektywność takich reklam – można założyć, że na bardzo ściśle tematycznych blogach IT skuteczność takich reklam będzie niska (oczywiście jeżeli przez skuteczność rozumiemy tylko ilość kliknięć).
Jeśli chodzi o mój blog – to nie jestem jeszcze zdecydowany co do reklam w RSS-ach. Jeśli miał bym coś w ten sposób reklamować musiało by to mieć na pewno nie inwazyjną formę, a produkt musiał by być ciekawy dla czytelników. Czy znajdą się takie reklamy? – tego nie wiem.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Naturalna kolej rzeczy… Przyzwyczailiśmy się, że kanał RSS to nośnik, który serwuje czystą treść, bez żadnych dodatków. Bez wystroju bloga, blogrolla, reklam…
powiem tak. uzywam czytnika RSS do odszukiwania nowosci, a ogladam je “u zrodla” – czyli na stronie www a nie przez czytnik rss (on sluzy mi tylko do powiadamiania o newsach). Jesli jednak musze skorzystac z czytnika np. w komorce to nie mam ochoty sciagac dodatkowych danych/reklam. sorry winetou.
Ja się zastanawiam na czym polega brak akceptacji u tych użytkowników, którzy “nie akceptują” ale “nie rezygnują”. Tak zredagnowane odpowiedzi ciężko interpretować.
No bo z jednej strony niby tylko 16% akceptuje reklamy w RSS, ale z drugiej strony tylko 25% rezygnuje ze źródła, które takie reklamy stosuje. A co z tymi 75%, które nie rezygnują? Jeśli widzą reklamy i nie rezygnują, to znaczy, że je akceptują. Może i z bólem, ale jednak. :)
Czyli jakie wnioski? 75% akceptuje reklamy w RSS, ale tylko 16% robi to bez bólu?
Jak dla mnie mogą być, byle na końcu i tekstowe, typu “zobacz jeszcze”.
Mi już ciśnienie skoczyło jak czytałem ten post i zobaczyłem reklamę (jak się później okazało z Wireda).. Masz szczęście ;)
Można jeszcze dawać zajawkę postu a resztę na stronie gdzie będą reklamy, ale wydaje mi się to chybione, ja najpierw przeglądam nagłówki a następnie środkowoklikiem otwieram ich oryginały, na jedno wychodzi. Ważne aby reklama nie przeszkadzała a jedynie była na tyle ciekawa by ktoś chciał ją otworzyć.
Reklamy nie powinny przeszkadzać, chyba, że jest tak jak w przypadku Wired…
“Zamykam właśnie ankietę na temat reklam w kanałach RSS.” – Patrzę w prawo a ankieta nadal wisi. Mało tego – głosy zbiera :)
“Czytelnicy mojego bloga w większości stwierdzili, że nie akceptują reklam w RSS-ach (43%) – jest to bardzo ciekawy wynik bo jeśli czytają oni choć w części te same źródła news-ów co ja to z pewnością mają do czynienia z tego typu reklamami.”
Nie za bardzo rozumiem na czym ta “ciekawość wyniku” polega. Przecież nawet jeśli twoi czytelnicy natykają się na reklamy w RSSach, to wcale nie znaczy, że je akceptują, a więc wynik jest jak najbardziej zrozumiały.
Sprawa jest oczywista. Ludzie zapytani o akceptację reklamy w jakiejkolwiek “nowej formie” ZAWSZE odpowiedzą NIE. Co oczywiście nie zmienia faktu, że i tak ją zaakceptują :)
Sprawa jest raczej oczywista: Dasz reklamy? Ok. Ale adblock i tak mi jest zablokuje w Firefoksie i Google Readerze, a tekstowe sobie przez Yahoo Pipes przefiltruję.