75

Wynik badania dotyczącego płatnego dostępu do Antyweb

Szatański plan zrobienia ankiety odnośnie płatnych blogów powstał w głowie Michała Samojlika z agencji autentika.pl. Bardzo chętnie więc przyjąłem zaproszenie do zabawy (zaproszeni zostali również AK74, Mediafun, Tomasz Topa, Webfan, Dailytech), której efekty był w dniu wczorajszym komunikat o tym, że mój blog staje się płatny. Cennik obejmował dwie opcje 5 PLN + VAT za […]

Szatański plan zrobienia ankiety odnośnie płatnych blogów powstał w głowie Michała Samojlika z agencji autentika.pl. Bardzo chętnie więc przyjąłem zaproszenie do zabawy (zaproszeni zostali również AK74, Mediafun, Tomasz Topa, Webfan, Dailytech), której efekty był w dniu wczorajszym komunikat o tym, że mój blog staje się płatny. Cennik obejmował dwie opcje 5 PLN + VAT za tydzień lub 9 PLN + VAT za miesiąc. Była oczywiście możliwość podziękowania za płatny dostęp. Każdy kto kliknął na jakąkolwiek z opcji natychmiast miał rozwiązanie zagadki i informacje o tym, że to tylko badanie. Co ciekawe wiele osób potraktowało sprawę poważnie. W komentarzach przeczytałem, że są już następcy którzy zacierają ręce, że nie zarobię i że to absurdalny pomysł.

Badanie trwało jeden dzień i jego wyniki dobitnie pokazały (prezentacja powyżej) to co jest oczywiste czyli, że czytelnicy blogów nie są chętni płacić za dostęp do nich. Jest wprawdzie małą grupa (w przypadku mojego bloga 7% i 8% w zależności od opcji cenowej), która potwierdziła chęć płatności – jednak gdyby faktycznie wprowadzić opłaty za treść to jestem pewien, że wynik ten spadłby do 1%.


Tłumaczenie twórcy całego zamieszania:

W niechęci do płacenia za treści z blogów nie ma nic dziwnego. Mnie natomiast zaczęło zastanawiać jak bardzo musiałby zmienić się dany blog po wprowadzeniu opłat. Przede wszystkim już nie czytelnicy ale klienci, którzy mogliby wymagać (np. poprawnej ortografii :)). Nie ma w tym jeszcze nic strasznego ale z pewnością autor bloga musiał by brać pod uwagę ich wymagania i z czasem mogłoby dojść do sytuacji, w której blog zamienia się w miejsce z artykułami na zlecenie. Oczywiście istnieje tez scenariusz bardziej optymistyczny – płacący są nadal bardziej czytelnikami niż klientami, bloger rezygnuje z pracy i jeszcze bardziej angażuje się w pisanie w efekcie czego tworzy jeszcze więcej ciekawych treści itd. Myślicie, że to realny scenariusz?

Kolejna sprawa – stawanie na głowie aby pozyskać nowych czytelników. Nikt nie będzie polecał naszego newsa przez flakera, twittera czy facebooka. Stracimy możliwość łatwego dotarcia do szerszego grona użytkowników, nasze opinie będą odbijały się często od ściany jaką będzie płatny dostęp itp.

Na koniec zarobki – bardzo łatwo się mnoży procenty przez liczbę użytkowników i kwotę za jeden SMS. Gdyby tak wyglądała sprawa zarabiania w internecie to właściciel każdego 2 milionowego serwisu był by bogaczem (po przemnożeniu cen sieci reklamowych przez liczbę użytkowników i odsłon wychodzą naprawdę duże pieniądze). Do tego należy pamiętać, że zamknięty serwis bardzo ogranicza źródło dochodów jakim są reklamy.

Wszystkie powyższe argument są z kategorii tych bardziej pragmatycznych. Robiąc z blogów biznes z płatnymi treściami z pewnością straciłby one swój charakter i bardzo trudno by było ich autorom utrzymywać odpowiedni poziom motywacji do dalszej pracy. Wszystko to przełożyłoby się natychmiast na jakość treści i w niedługim czasie doprowadziło do końca całej „zabawy”