67

Wykluczenie cyfrowe to poważny problem. Niestety, cały czas się pogłębia

Wykluczenie cyfrowe kojarzymy głównie z seniorami, którzy z powodu cały czas narastających zmian w sposobie funkcjonowania społeczeństwa nie nadążają za technologicznymi nowinkami i przez to trudniej im partycypować w korzyściach wynikających z cyfryzacji wielu dziedzin życia. Okazuje się jednak, że wraz z cały czas postępującym rozwojem, wykluczenie zatacza coraz szersze kręgi i... przestaje dotyczyć tylko osób starszych.

Czym w ogóle jest „wykluczenie cyfrowe”? W ogólnym rozumieniu jest to stan, w którym jednostka bądź reprezentująca zjawisko grupa nie może uczestniczyć w pełnowartościowy sposób w specyficznych warunkach życia społecznego, definiowanego obecnie bardzo mocno przez nowe technologie. Przepaść między osobami dobrze czującymi się w realiach cyfrowych, a tymi, które mają z nimi problem wynika nie tylko z braku umiejętności, ale również aktualnej wiedzy, niewystarczającej infrastruktury informatycznej.

Coraz rzadziej wspomina się o finansowych aspektach wykluczenia cyfrowego – urządzenia elektroniczne nie są wcale drogie (albo są lepiej dostępne w planach ratalnych) i mogą sobie na nie pozwolić również osoby o niewielkich dochodach. Sporym problemem jest fakt, iż owe realia nawet dla osób, które całkiem dobrze funkcjonują w rzeczywistości cyfrowej zmieniają się czasami zbyt szybko, co może stanowić katalizator dla występowania „pośrednich stanów” wykluczenia cyfrowego.

Obsługa komputera czy smartfona przestaje definiować cyfrowe wykluczenie

Ba, ten termin w ostatnich latach wzbogacono o takie terminy jak B-wykluczenie oraz wykluczenie informacyjne. Wszystko przez fakt, iż ostatnie dwie dekady przyniosły nam nie tylko upowszechnienie się dostępu do internetu, ale również ogromną zmianę w funkcjonowaniu tego medium. Pojawiło się sporo usług, które nawet dla posiadaczy smartfonów lub komputerów i użytkowników mobilnego internetu mogą być problematyczne. Sam fakt możliwości korzystania z informacji nie oznacza, że dana grupa nie znajduje się w kręgu wykluczonych – wszystko rozbija się o brak określonych kompetencji mający jakościowy wpływ na sposób funkcjonowania w realiach cyfrowych.

Przypominam sobie dosyć znamienną sytuację, w której na jakiś czas zostałem pozbawiony karty płatniczej do swojego głównego rachunku. Dla mnie nie stanowiło to żadnego problemu – w telefonie mam zainstalowaną aplikację banku z obsługą BLIK-a oraz płatnościami mobilnymi. Tylko za pomocą telefonu mogłem wypłacić pieniądze z bankomatu (o ile ten obsługiwał transakcje bez karty płatniczej), albo zapłacić za zakupy.

Gdy opisywałem tę sytuację swoim rówieśnikom (a żyję na tym świecie ćwierć wieku), byli oni zaskoczeni po pierwsze tym, że istnieje coś takiego jak BLIK, a po drugie – zwyczajnie nie chcą korzystać z płatności telefonem. Dlaczego? Nie byli w stanie mi tego wyjaśnić – nie interesowało ich to, nie wiedzieli o tym, bardziej ufają „plastikowi”.

Pamiętam także inną dotyczącą bankowości sytuację. Miała ona miejsce całkiem niedawno, gdy w pewnej sprawie musiałem odwiedzić stacjonarną placówkę banku (dla ciekawych – jest to największy polski bank uniwersalny). Jestem przywiązany do konkretnych doradców w tym banku – udałem się więc do pierwszego oddziału w Rzeszowie. Piękny budynek, wnętrze gmachu wręcz przepastne, wielopoziomowe. Załatwisz tam wszystko – od spraw maklerskich, aż do zwykłej wpłaty w kasie.

Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, ale… poraziła mnie ilość osób, które stoją w kolejce do okienka kasowego. Mimo tego, że oddelegowanych w tym obszarze pracowników było sporo, kolejka wcale się nie zmniejszała – cały czas dochodził ktoś, kto musiał skorzystać akurat z tych okienek. W trakcie załatwiania swoich spraw w innym dziale banku, zapytałem o sytuację przy okienkach kasowych.

Okazało się, że obsługa kasowo-traksancyjna w tym banku jest nazywana przez pracowników „kotłem”, nikt nie lubi być tam oddelegowywany. Dlaczego? Bo dzieje się tam naprawdę dużo – cały czas jest ktoś do obsłużenia, a już najgorzej jest w okolicach 5, 6, 10, 15, 20 i 25 dnia każdego miesiąca – wtedy to wypłacane są emerytury. Listonosze pukają do drzwi oczekujących na pieniądze seniorów, a ci w chwilę potem udają się do banków – zapłacić rachunki i umieścić pozostałą część na koncie.

Pracownik placówki zdradził mi, iż realizowana jest cały czas polityka „odstraszania” klientów od okienek (opłaty za transakcje), ale… ona po prostu nie działa. Wykluczenie w tym względzie występuje nie tylko z powodu braku kompetencji, ale jak się okazuje – również dlatego, że petenci chcą mieć pewność, że pieniądze na pewno trafią tam, gdzie powinny. A przecież wszystko to, o czym mówimy można by było załatwić bez kolejek – za pomocą bankowości internetowej i coraz popularniejszych wpłatomatów, które również mogą nastręczyć sporo kłopotów osobom starszym.

Jak to wygląda u mnie? Większość rachunków opłaca się „automatycznie”. Te zobowiązania, które nie są „stałe” kwotowo są zapisane jako „odbiorcy zdefiniowani” – wystarczy, że wpiszę odpowiednią należność i nawet nie muszę tego potwierdzać np. kodem jednorazowym. Jeżeli już mam jakąś gotówkę w portfelu, korzystam z czynnego 24 godziny na dobę wpłatomatu.

wykluczenie cyfrowe

Wykluczenie cyfrowe wynikające z braku wiedzy / kompetencji

mBank, reklamujący się jako najbardziej mobilny bank w Polsce rozpoczął ostatnio kampanię edukacyjną, która ma na celu uczulić Polaków na niebezpieczeństwa związane z otwieraniem podejrzanych linków, czy odpowiadaniem na fałszywe maile. Spory nacisk na telewizję w realizowaniu tej kampanii nie jest przypadkowy – co więcej, pojawiają się tam także młodzi ludzie, którzy opisują typowe przypadki kradzieży pieniędzy z kont.

Jak się okazuje, nawet młodzi ludzie – mimo stosunkowo dobrego zaznajomienia z realiami cyfrowymi, również mogą mieć problemy ze zidentyfikowaniem niebezpiecznych sytuacji. Dla sporej grupy użytkowników internet funkcjonuje jako „medium pierwszego wyboru” w zakresie informacji i niestety, podchodzi ona do niego całkowicie bezrefleksyjnie.

Podobne reperkusje ten stan rzeczy ma również w zakresie konsumowania treści informacyjnych. Problem tzw. fake newsów nie byłby tak aktualny, gdyby nie fakt, że spora część użytkowników internetu nie posiada kompetencji potrzebnych do zidentfykowania fałszywego przekazu medialnego. Bardzo niepokojący jest fakt, iż bardzo młodzi ludzie – zasadniczo świetnie zaznajomieni z realiami cyfrowymi są niesamowicie podatni na nieetyczne zabiegi wydawców lub pewnych grup interesów sterujących przepływem informacji.

Ale brak umiejętności weryfikowania danych nie wynika tylko z nieznajomości określonych zasad, ale również… z lenistwa. Wygodniej jest nam traktować internet jako medium nieomylne. Ogromny udział w tym ma również fakt, iż żyjemy w bańkach informacyjnych, które bardzo źle wpływają na dywersyfikację poglądów w społeczeństwach. Uznajemy, że skoro nasi znajomi oraz źródła newsów zgadzają się z naszym światopoglądem, to jest on najlepszy, najsłuszniejszy i stanowi on większość. A tak często nie jest.

wykluczenie cyfrowe

Wykluczenie cyfrowe spowodowane brakiem zaufania

Wróćmy do seniorów. Ci często potrafią obsłużyć smartfona, komputer, nowoczesny telewizor, ale nie partycypują w nowoczesnych rozwiązaniach, gdyż im po prostu nie ufają. Dla nich obecność czegoś w „chmurze” jest swego rodzaju abstrakcją, którą trudno jest pojąć. Wolą mieć „fizyczny” dostęp do określonych rozwiązań – mimo pewnych wad takiego podejścia.

Istnieje także grupa osób, które świadomie pozbawiają się możliwości pełnowartościowego uczestnictwa w cyfrowych realiach, gdyż są przeświadczone o braku prywatności lub niskim poziomie bezpieczeństwa danych przechowywanych w infrastrukturach internetowych. Nie można powiedzieć, że takim osobom brakuje argumentów – znane są przecież przypadki spektakularnych wycieków informacji w bardzo popularnych usługach. Wiadomo jednak o tym, że pewne zabiegi wykonywane po stronie użytkownika mogą zminimalizować straty związane ze znalezieniem i wykorzystaniem podatności po stronie usługodawcy.

Zawsze będzie istniała grupa „wykluczonych”

Wykluczenie w realiach cyfrowych zawsze będzie występowało – wyszło ono poza standardowe ramy ustalone wcześniej przez badaczy. Najważniejszym motorem napędowym dla tego zjawiska jest ogólny rozwój nowoczesnych technologii. Infrastruktura (i jej brak) oraz koszt wejścia w świat cyfrowy nie są już najważniejszymi czynnikami.

Dodatkowo, wśród wykluczonych mogą znaleźć się również ci, którzy pozornie świetnie radzą sobie z obsługą komputerów, telefonów komórkowych, tabletów i tak dalej. Wszystko to z powodu z ogromnego zasięgu wpływu, jaki ma na życie społeczne rozwój technologiczny. Czasami i ja nie jestem pewien, czy w pewnym momencie nie dołączę do kręgu „wykluczonych”, gdyż po prostu braknie mi chęci / siły na to, aby dopasowywać się do cały czas postępujących zmian.

  • kkk

    czy jak nie mam facebooka to jestem wykluczony? ;)

    • W pewien sposób tak. :) Tracisz możliwość komunikowania się ze znajomymi za pomocą najpopularniejszej obecnie platformy. :) Dlaczego nie korzystasz z Facebooka?

    • sajmon33

      Jej „zaletą” jest tylko pompowana popularność. Nie używam, nie czuję potrzeby. Dawno przestał to być kontakt ze znajomymi.
      Wszystko co oferuje można osiągnąć w inny sposób, a takie stwierdzenia, jak „w pewnym sensie wykluczony” powodują, że niektórzy, nie używając, zaczynają aktycznie czuć się wykluczeni.
      Cieszy się z tego tylko Cukierberg…więcej uzależnionych.

    • SecretHope

      Piwo mu polać!
      Albo Tymbarka, pomarańczowego? :)

    • sajmon33

      Poproszę Tymbarka. Alkoholu nie piję póki co, noworoczne postanowienie…

    • hjgvcygv

      Też nie mam FB, więc może też odpiszę ;)
      1. Nacisk ze strony jednej osoby
      2. Szambo(na tablicy, ciągle „lubi to i tamto”, jakieś selfie itp, przy czym nie ma prawie nic czego bym chciał
      3. W dostarczaniu info wolę feedly(kilka miesięcy temu RSS)
      4. Nie lubię podążać za „stadem”
      5. Tak samo mam wątpliwości czy pisanie prywatnych rozmów na największej platformie społecznościowej jest mądre
      6. „Oznacz pajaca” i inne idiotyzmy w tym stylu
      7. Co bym zyskał? Pomyślmy… zadowolenie kuzyna, pełno śmieciowych wiadomości, śmiech „zostałeś pajacem na FB, hehe” itp. Więc bym praktycznie nic nie zyskał. Jako komunikator mam Steam i WhatsApp, jako platformę społecznościową – Twittera na którego też praktycznie nie wchodzę. Nie należę do osób które by natychmiast pisały o każdym pierdnięciu(a takich niestety znam sporo). Niestety serwisy społecznościowe ułatwiają rozpuszczanie zdjęć, info itp na czyiś temat, więc nie mam zamiaru tam wracać. PS. Nawet nie masz pojęcia jak ktoś potrafi być toksyczny, gdy 10x odpiszesz mu że nie wracasz na FB, co zabawne jest to osoba która na co dzień wygląda jak aniołek xd

    • zakius

      steam to taki sam rak jak fb, a wa należy do fb

    • hjgvcygv

      1. Korzystam ze Steam/Uplay/origin/GoG. Nie mam tam reklam tego o czym gadałem, nie mam jakichś sweet-foci, selfie itp. Nie piszą mi o tym jak „pierdzą”. Piszemy ze sobą gdy ktoś chce pograć/popisać/ma jakąś sprawę, więc to raczej nie to samo(w moim przypadku).
      2. Konto na WhatsApp mam jeszcze zanim FB go przejął. Niby ta sama firma, ale między PS messenger a WhatsApp jest przepaść. Gdybym dął ci screena to byś zobaczył u mnie prośby o coś, życzenia, typowe rozmowy itp. a nie jakiś SPAM w stylu… seksmasterki? braci golec?

    • Nazir

      Dokładnie mam identyczne zdanie i unikam bagna syfu
      Śmiać mi się chce jak blogerzy nakręcają propagują dziadostwo i żyją w świecie utopi

    • Neliel

      A dlaczego miałby? Nie ma absolutnie żadnego argumentu by z niego korzystać.

    • infeltk

      Też nie mam Facebooka. Nie korzystam, bo mogę. Nie muszę, nie chcę, nie mam potrzeby ekshibicjonizmu.
      Nie będę tworzył konta tylko dlatego, że inni myślą, że jak nie ma na facebooku to nie istnieje.
      Nie chcę być śledzony.

    • Arkadiusz Grzanka

      Powiedziałbym, że mam podobnie.

      Korzystam z FB (a dokładniej tylko z Messengera) do kontaktów biznesowych.

      Samymi ludźmi którzy całą swoją prywatność wrzucają do neta na fejsbuki, instagramy, snapchaty i inne badziewia – Gardzę – co najgorsze, moja kobieta jest uzależniona od tych całych mediów społecznościowych i każdy przez nią wie nie tylko kiedy sra czy co ma w torebce ale też tym samym o mnie, z racji, że razem mieszkamy.

    • John Snow

      A teraz wie o tym każdy, kto przeczyta ten wpis. Mądrość polega na tym, by zamiast żalić się na łamach portalu w Internecie, wziąć żonę na poważną rozmowę na dywaniku. W końcu kto w tej rodzinie jest mężczyzną? Bo po wpisie sądzę, że żona pełni rolę głowy, a Pan szyi. Proszę odwrócić role i wyjaśnić jej, czego Pan oczekuje i czego sobie Pan nie życzy, ponieważ wpływa to na Pana PR, a chce Pan być profesjonalnie postrzegany.

    • Arkadiusz Grzanka

      Sęk w tym, że już do tego przywykłem a babie jak to babie – nikt nie przetłumaczy, więc należy się przyzwyczaić do smutnej utraty prywatności.

      To tak samo jak dawniej z obgadywaniem się, tylko na dużo szerszą skalę – jeżeli nie ty, to ktoś nawet ukradkiem zrobi Ci zdjęcie i gdzieś wstawi albo napisze że byłeś wtedy i wtedy tu i tu.

      Możesz bronić się rękami i nogami, używać startpage zamiast Google, chodzić w masce a i tak brak prywatności cie nie ominie.

    • zakius

      kontakty biznesowe na messengerze? ja bym nie chciał mieć nic wspólnego z tak niepoważnymi ludźmi…

    • Grzmotoruchacz2000

      Ale co daje komunikowanie się że znajomymi akurat za pomocą najpopularniejszej platformy? Wydaje mi się, że najważniejsza jest komunikacja oraz to czy dana metoda jest dla nas optymalna a nie logo.

    • pawbuk6

      Facebook obecnie stał sie tablicą ogłoszeniową albo reklamową – naprawdę coraz mniej prywatnych osób cokolwiek tam wrzuca. Z moich kilkuset znajomych robi tak może kilkanaście osób, reszta ewentualnie używa bardziej Messengera niż FB. Teraz na topie jest bardziej obrazkowy Instagram, pewnie za jakiś czas pojawi się coś nowego.

      Niby jestem na bieżąco z tymi wszystkimi nowinkami, płacę telefonem, w banku nie byłem od 10 lat, portfel wyciągam z torby może raz na dwa tygodnie. Poza produktami spożywczymi wszystko kupuję przez internet, bilety na komunikację miejską oplacam poprzez aplikację mobilną. Z drugiej strony największą traumą byłoby dla mnie zgubienie telefonu, więc coś za coś. Technologia pędzi tak do przodu, że liczba osób wykluczonych cyfrowo pewnie nie będzie szybko spadała – nieliczni mają wystarczająco dużo czasu, żeby to na bieżąco śledzić.

    • Łukasz

      A nie lepsze podejście to używać samego messengera? Tam mam sporo kontaktów, moi rówieśnicy (rocznik 1985) już nie gonią za najnowszymi technologiami. Nie mamy czasu co kilka miesięcy bawić się w nowe komunikatory, serwisy społecznościowe, gdzie komunikacja sprowadza się w zasadzie do pisma obrazkowego (tak postrzegany instagramy, snapczaty itp. badziewie). Ewidentnie cofnięcie się cywilizacji w rozwoju :)

      Zatem ja olewam fejsbukową tablicę, galerie, quizy. Nie wrzucam tam żadnych zdjęć, znajomi wiedzą, aby moich też tam nie wrzucać (jedna była znajoma do dziś jest obrażona za to, że 10 czy 11 lat temu kazałem jej usunąć wspólne zdjęcie z naszej klasy). Używam tylko messengera, bez podania numeru telefonu, na specjalnie dla tego celu stworzonym adresie email, na telefonie aplikacja w wersji lite z zablokowanymi wszystkimi uprawnieniami w miui.

      A z kilkoma bardziej świadomymi użytkownikami konwersuję za pomocą telegrama.

    • Nazir

      Nakręcacie na blogach utopię absurdy i syf kit wciskacie dzieciakom jako norma na życie
      Wybacz ale FB to jedno wielkie bagno syf tak jak inne portale
      A jak mam znajomych to do mnie dzwonią i się spotykamy tak wygląda realny świat

    • Ala Mierzejewska

      Do kontaktu ze znajomymi wystarczy telefon, sms, a FB to jednak coś innego.

    • Alot

      Nie tracę.
      Znajomych spotykam osobiście. Poza tym wiem gdzie mieszkają, ich odwiedzić, mogę też do nich napisać zwykły list, e-mail, wysłać SMS lub zadzwonić.
      Do kontaktu z nimi nie potrzebuję fb.

      Co więcej, osoby, które utożsamiają kontakt wyłącznie z niebieskim, bez żalu eliminuję ze swojej przestrzeni.

    • Artur Marciniak

      Mam FB ale najpopularniejszym komunikatorem w moim otoczeniu jest whatsapp

    • Morski Morświn

      To jak nie oglądasz pornoli w internecie to też jesteś wykluczony…!

    • Abotage

      O ile telefon komórkowy, prąd czy internet były naprawdę dużymi wynalazkami dla ludzkości to nie mogę pojąć fenomenu Facebooka. Do kontaktu ze znajomymi służy mi telefonowanie i SMSy, nie jestem internetowym ekshibicjonistą i nie publikuję postów o każdej bzdurze z mojego życia, więc to jest główny powód, brak sensu i potrzeby.
      Inna sprawa to głupie posty które mnie nie obchodzą, oznaczanie na zdjęciach na których nie jestem (a nawet jak jestem to po co oznaczać, chyba wiem że ktoś mi zrobił zdjęcie), reklamy i jeszcze parę innych rzeczy by się znalazło.
      Jedyny sens trzymania konta na tym portalu to promowanie swojej działalności i grupy. Choć wolałbym żeby tą drugą funkcję pełniły fora dyskusyjne.
      Autor narzeka na zjawisko wykluczenia cyfrowego natomiast ja się świadomie wykluczyłem cyfrowo. Komputera używam wtedy kiedy mam na nim coś do zrobienia, nie włączam bezsensownie żeby tylko sprawdzić newsy. Zresztą po kilku godzinach obrabiania zdjęć mam ochotę go wyłączyć w cholerę, poczytać coś czy posłuchać muzyki albo wyjść gdzieś.
      Zamiast smartfona mam zwykłego SE, zdjęcie zrobię, notatkę zapiszę i od biedy posłucham jakieś muzyki (choć wole mieć osobny odtwarzacz). Nie zaglądam do internetu nierzadko cały dzień albo nawet dwa dni. Uświadomiłem sobie że bycie online cały czas to jak uzależnienie, zabiera czas który można przeznaczyć na normalne życie a nie siedzenie nad smartfonem ze zwieszoną głową. Mam gdzieś newsy i wiadomości ze świata bo w kółko powtarza się to samo i nie ma to żadnego pozytywnego wpływu na moje życie. Myślę że nie wrócę już do życia „online 24h” bo wolę zająć się swoimi sprawami i chillować zamiast przejmować sie powiadomieniami i szumem informacyjnym.

    • grzesiek

      Jest nas dwóch 😁

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Polecam Twittera i śledzenie kompetentnych osób ;)

  • qwerty

    Jest jeszcze coś takiego jak „negatywne doświadczenie”. Nigdy nie pozbędę się całkowicie gotówki, bo pieniądz elektroniczny mnie zawiódł. Noc, zatankowany do pełna samochód na stacji benzynowej, chcę zapłacić kartą, a tu lipa. mBank ma przerwę w obsłudze kart do rana. Od tego dnia karta jest dla mnie tylko pomocniczym środkiem płatności, kilka stówek mam w gotówce przy sobie zawsze.

    • Czyli brak zaufania. :) Ale tutaj nie dochodzi to intencjonalnego wykluczenia lecz komplementarności. :)

    • Chaos Deterministyczny

      A komunikat o przerwie był? Był, tylko po co czytać.

  • OP

    „Dopasowanie do zmian”…

    Groźnie brzmi zwłaszcza, że te zmiany niekoniecznie są dobre :) Nie chciałbym wchodzić w dyskusje typu: gotówka vs brak gotówki, tradycyjny system operacyjny vs przeglądarka internetowa i chmura, portale społecznościowe itd. Niektóre rozwiązania są ok, ale mogą otwierać furtki do sporych nadużyć, niekoniecznie widocznych od razu i w tym czasie.
    Pozdro.

    • Pewnie, że nie są dobre, ale są wymagane – albo przez obowiązujące trendy, albo kierujące nimi grupy interesów. Od dawna wiadomo, że najmożniejszym tego świata bardzo zależy na pozbyciu się gotówki, by móc absolutnie regulować przepływ pieniędzy. Ale te zmiany zachodzą stopniowo tak, aby nie wywołać ogromnego szoku w społeczeństwie.

    • Grzmotoruchacz2000

      Tylko co mnie obchodzą trendy albo grupy interesów? Jak będzie trend odcinania sobie stóp to będę zacofany tego nie robiąc?

    • Alot

      Obrót gotówkowy jest nie w smak służbom fiskalnym. Wyłącznie.
      A te do najmożniejszych nie należą.

  • jansava

    Skoro nawet nasz führer jest wykluczony cyfrowo to co sie dziwic?

  • Klepie ficzery na akord

    A Wy żyjecie w ‚bezrefleksyjnym zachłyśnięciu technologicznym’. Jako osoba zawodowo zajmująca się szeroko rozumianą technologią (dev) najchętniej korzystałbym wyłącznie z gotówki. Kartą płacę wyłącznie z lenistwa. Natomiast mam przy sobie żelazny zapas gotówki, żeby w razie wcale nie tak rzadkich f*kapów nie zostać z ręką w nocniku. Technologia jest dobra jako wsparcie i ułatwienie życia a nie na zasadzie ‚bez technologii sobie nie poradzę’. Wcale się nie dziwię, że ludzie podchodzą z rezerwą do nowinek, mało już razy się nacięli? Elaborat można napisać o tym, ale piszę ten komentarz ze smartfona i połowę czasu walczę z autokorektą. Wsadźcie sobie tą technologię w .. ;)

    • Robert M

      Po co walczyć? Zostawić podpowiedzi a wyłączyć zastępowanie/autouzupełnianie. Od razu lepiej to działa.

  • Snoopy

    Często korzystałem z wpłatomatów, ale ostatnio wprowadzono opłaty za taki typ transakcji (i to nie takie małe). Teraz więc i ja chodzę do okienka w banku, bo Alior nie daje mi innej możliwości wpłaty pieniędzy bez prowizji. I gdzie tu sens?

    • rotor

      Sensu brak absolutnie. Sugeruję zmianę podejścia do banku… na zasadzie zmiany operatora Twoich środków, na takiego który ma taką opcje za darmo. Ja tak zrobiłem bez sentymentu ;)

    • opos

      Co za różnica czy do wpłatomatu, czy do okienka? Ważne zeby z rana, to w kolejce nie
      stoisz. Poza tym ciesz się ze jest bezpłatne.

    • Snoopy

      Właśnie chodzi o to żeby było bez kolejki (a są w banku nawet rano). Poza tym wpłatomatów jest więcej i w wygodniejszych lokalizacjach. Można też z wielu korzystać w różnych porach. Równie dobrze mógłbyś kwestionować istnienie bankomatów skoro można wybrać pieniądze z okienka.

  • kaszub

    Powoli, ale sukcesywnie art. na AW nabierają profesjonalizmu.
    +1

  • YY

    To ja w takim razie również wykluczam się cyfrowo na własne życzenie, bo nigdy nie powiążę smartfona z kontem bankowym. Za dużo się teraz słyszy o atakach hakerskich. Poza tym telefon może zostać po prostu ukradziony i potem nie zablokujesz go zdalnie, tak jak karty do bankomatu (chyba że jesteś Solorzem:)

    • Petruszek

      Po pierwsze zablokuje telefon.
      Po drugie po zalogowaniu na swoje konto zablokujesz samą aplikację.
      Po trzecie ataki hakerskie są po coś. Najczęściej po pieniądze, więc nikomu nie będzie się chciało hakować telefonu przeciętnego Kowalskiego dla paru drobnych. No chyba, że Solorza właśnie. 😉

    • YY

      Już teraz ataki hakerskie przeprowadzają nie pojedyncze osoby, tylko algorytmy masowo atakujące komputery czy smartfony i kradnące drobne kwoty od tysięcy Kowalskich – to będzie się rozwijać w tym kierunku

    • Alot

      Jeśli ukradniesz 1 grosz z jednego konta, to nikt tego nie zauważy a Ty się nie wzbogacisz.
      Ale…
      jeśli ukradniesz 1 grosz miesięcznie, z 20 milionów kont, to nikt tego nie zauważy, ale…

    • Petruszek

      Trzeba byłoby shakować system bankowy, a nie każdy pojedynczy telefon. Zresztą jedno i drugie mało prawdopodobne i bardzo kosztowne.

    • Alot

      Co jest łatwiejsze – shakowanie kilku milionów smartfonów czy systemu bankowego?
      Co jest trudniejsze do wykrycia w przypadku, gdy shakowany smartfon „nie robi nic złego” zauważalnego dla przeciętnego zjadacza chleba?

  • Slawo

    Polecam, dobrze się czytało. Uśmiechałem się przy niektórych sytuacjach :)

  • Grzmotoruchacz2000

    Są gorsze rzeczy. Znam ludzi, którzy nie piją alkoholu!

    • Arkadiusz Grzanka

      O cholera! :o

  • Kamil Nowak

    Autorze a czy pomyślałeś chodź przez moment że to co napisałeś to totalna głupota – przynajmniej dla mnie. Jestem administratorem IT oraz ABI nie korzystam z kart kredytowych i innych jak to nazywasz udogodnień – a dlaczego ? To proste porostu wiem jak dużo informacji taka osoba jak TY zostawia wszelkiego rodzaju instytucjom od banków do Państwa przechodząc po drodze przez wszelkiej maści Mietków biznesu i marketingu. I nie uważam się za wykluczonego cyfrowo tylko za kogoś kto chroni Swoją prywatność i znam sporo osób które tak robią.

  • zakius

    coraz mniej osób potrafi używać komputera, chociaż upośledzone oprogramowanie odurzające standardowych rozwiązań na pewno nie pomaga
    coraz więcej osób korzysta z niestabilnego łącza, czy to LTE zamiast kabla do domu, czy wifi zamiast kabla wewnątrz…
    a część kabli to gnijące od lat łącza tepsy, z roku na rok zapewniające coraz gorszą jakość usługi
    to również jest rodzaj wykluczenia

  • Nazir

    Z tego co ja widzę to najbardziej ograniczeni i wykluczeni są blogerzy i trolle żyjąc w własnym świecie fantazji jak płatności telefonem i inne g*no wciskane ludziom którego nikt nie chce a używa to margines dzieciaków aby się wyróżnić.
    Zazwyczaj wszystkie dziwne problemy zawsze mają blogerzy i trolle z netu

  • Rafał Małek

    Większość z tych pojawiających się usług jest po prostu niepotrzebna, więc ludzie z tego nie korzystają. Naprawdę niełatwo wymyślić coś nowego, co się ludziom przyda.

    Zauważyłem też, że ludzie są bardzo schematyczni. Jak coś robili „od zawsze”, tak już będą robić, chyba że większość ludzi dookoła zacznie robić inaczej. To potężna bariera dla innowacji technicznych i zmian społecznych.

    Odnośnie samego Internetu, to większość ludzi nie wie na jakiej zasadzie działa. Po prostu korzystają, coś tam klikają i jest reakcja, ale to powierzchowne, nie mają pojęcia jakie pod tym kryją się mechanizmy.
    To dotyczy nie tylko Internetu, ale techniki w ogóle, ludzie korzystają z urządzeń bez pojęcia na jakiej zasadzie działają. Później serwisanci zarabiają potężne pieniądze na instalacji programów i przeglądarki w komputerze, bo zwykły użytkownik nie ma o tym pojęcia, na podłączaniu i konfigurowaniu telewizora, bo użytkownik telewizora nie ma pojęcia co to są te kanały, częstotliwości, na jakiej zasadzie działa antena, z tyłu są jakieś tajemnicze kabelki, które też nie wiadomo do czego.
    Nawet tak pozornie banalna czynność, jak podłączenie monitora do komputera, wymaga serwisanta, gdyż ludzie nie mają zielonego pojęcia o standardach wtyków i kabli. Niejednemu, nawet z doktoratem z jakiejś tam dziedziny, trudność sprawi podłączenie zakupionej drukarki do komputera. Bo to trzeba wiedzieć czym jest sterownik i gdzie go szukać, oraz że istnieje coś takiego jak kabel USB. W której szkole nauczają o istnieniu kabli USB, oraz rodzajach wtyków USB?

    • Driggooziz

      My interesujemy się technologią to dla nas jest to oczywiste, ale identyczny tekst mogą napisać starsi co sami stawiali domy o młodzieży, która nie potrafi rozróżnić zaprawy od tynku. Ot, kwestia zainteresowań i zapotrzebowania. Jeżeli na codzień nie interesuję się komputerami tylko przeglądam internet to nie będę się w to zagłębiał, mam od tego ludzi, żeby naprawili i skonfigurowali. Jeżeli nie buduję na codzień domów to nie będę się na tym skupiał, zamawiam ekipę i mi robią.

  • doogopis

    Oni mają raczej technicznie wyjeba.ne!
    Żyli w czasach kiedy nie było neta i mają inne rozrywki pewnie.
    Choć bez przesady,niedawno widziałem dziadka co lupą sprawdzał godzine na fonie.Są starsze typy co mają fona i komputer,sam widziałem.
    Wielu młodych podobnie jest wykluczona! To raczej od wieku nie zależy aż tak.
    Dużo starszych ma problemy ze wzrokiem,ręce im latają to nie dziwne że ich nie ciągnie do takiej rozrywki. A to nie znaczy że są wykluczeni!

  • Ala Mierzejewska

    No właśnie – ciągłe zmiany. Kiedy już zżyję się z moim smartfonem, to trzeba go wymienić, bo np. jakieś hmm… niezbędne aplikacje „nie wchodzą”, albo bateria już nie trzyma, albo… To samo z tv, z tabletem, czytnikiem itd. Jest tego za dużo i za często, a do tego wcale nie jest tanio, no i ile rzeczy można brać na raty!

  • Alot

    Nie muszę przed kimkolwiek się tłumaczyć dlaczego czegoś nie chcę.
    To się nazywa asertywność.
    Polecam.

  • Alot

    Wczorajszy wieczór.
    Niewykluczona cyfrowo pani usiłuje zapłacić za zakupy telefonem – nie przechodzi.
    Wyjmuje więc kartę płatniczą – nadal nic.
    Konsternacja, czas płynie, kolejka się robi coraz dłuższa, ludzie nerwowo patrzą.
    Z tłumu pada sugestia – na koncie jest mniej pieniędzy niż kwota zakupów.
    Więc niewykluczona cyfrowo pani, losowo oddaje towary i po każdym zwrocie próbuje płatności, a nuż przejdzie.
    Przeszło po zwrocie dwóch sztuk.
    Tłum klaszcze, kasjerka jeszcze musi odnieść na miejsce zwroty, bo to towar z zamrażarki.
    Wszystko wraca do normy.

    To ja już wolę sklepy, gdzie można płacić wyłącznie gotówką.

    • hjgvcygv

      na jedno by wyszło… jedyna różnica by była taka, że by brakowało jej kasy w portfelu…

    • Alot

      Nie zrozumiałeś.
      Wtórny analfabetyzm też wyklucza. Z dyskusji.

    • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

      Wtedy bym podszedł i zapytał co zwraca terminal. Bo jest na nim powód odrzucenia transakcji. Ale lepiej stać w kolejce i narzekać niż pomóc :)
      Gotówką zawsze dłużej płaciłem. Czy to ja musiałem poszukać co do grosza albo kasjerka wydać

  • Dr.Komp

    To nie chodzi o nie wiedzę,ja siedzę przy kompie 8 lub 10 godzin dziennie,BLIK wiedziałem że od 1szego dnia że to jest ale ja tego nie potrzebuje, Facebook mam czy miałem również od 1szego dnia (skasowałem)też tego nie potrzebuje,dobrze że takie coś jest i ułatwia to życie innym,ale niektórzy jak ja niechce już tego.Swietnie że są nowe technologie a Polska i Polacy wcale nie są wtyle, wręcz przeciwnie do Niemców jesteś w przodzie,Czy czasem to niejest Reklama aby jeszcze dłużej więcej siedzieć przy kompie?

  • Driggooziz

    Tylko czy Ci wykluczeni cyforowo ludzie naprawdę tracą coś istotnego? Z naszego punktu widzenia, osób zainteresowanych technologią i nowinkami może wydawać się to takie straszne, ale dla zwykłego użytkownika na ten moment nowa technologia nic nie wnosi. Cały czas możemy płacić tak samo, poruszamy się tak samo, starsze osoby w swojej grupie wiekowej również komunikują się tak samo. My się trochę zachłysnęliśmy, bo czy jest FB czy dalej byłaby naszaklasa czy zamiast poprzez what’s up komunikowałbym się przez smsa, spotkanie klasowe zbierałbym tak samo, jedynie aplikacja się zmienia.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Ostatni raz w banku byłem jak otwierałem konto firmowe :D Nawet jak mam problem to korzystam z opcji online.
    Ostatnio przekonałem rodziców aby skorzystali z kantora i konta walutowego zamiast latać do banku.

  • Wykluczony Cyfrowo

    Zastanawiam się jak naukowcy zaklasyfikowali by osoby które tworzą nowe technologie i po godzinach pracy nie chcą mieć z nimi nic wspólnego?To nie zawsze jest tak,że brak wiedzy czy chęci powoduje wykluczenie bo czasem ludzie mają już tego dość.Wiele osób które projektuje dane rozwiązania nawet ich nie używa bo dobrze wie jakie są wady tych urządzeń i co w nich nie funkcjonuje albo jakie posiadają tylne furtki dla NSA czy innych 3 literowych agencji.Nawet Bill Gates używa telefonu z Androidem a nie Windows 10 Mobile,dlatego takie gadanie jest bez sensu bo ilu ludzi,tyle przypadków wykluczenia.

  • Red Shoehart

    Ojoj…nie mam Fb, nie mam smartfona, nie mam konta na żadnym serwisie typu Instagram, Snapchat więc jestem wykluczony. I bardzo mi z tym dobrze :)