Football Manager Touch 2018
185

Wygraj konsolę Nintendo Switch z grą Football Manager Touch 2018!

Mamy dla Was konkurs, w którym do wygrania jest konsola Nintendo Switch z zainstalowaną grą Football Manager Touch 2018. Zadanie jest banalnie proste! Oczywiście piłkarskie.

Liga Mistrzów już za nami, ale za kilka dni rusza kolejny turniej, a to oznacza kolejne emocje. Korzystając z tej okazji mamy dla Was okazję do zdobycia fantastycznej nagrody – konsoli Nintendo Switch wraz z grą Football Manager Touch 2018.

Nintendo Switch to najnowszy produkt japońskiej firmy, który szturmem wkradł się na rynek wykręcając świetne wyniki sprzedaży i podbijając serca zarówno fanów jak i nie-fanów Nintendo. Konsola napędzana jest układem Nvidia Tegra, co czyni z niej całkiem wydajną bestię. Co szczególnie ważne, możemy jej używać zarówno w trybie stacjonarnym jak i mobilnym. A to stwarza mnóstwo możliwości. Zresztą sami pewnie doskonale o tym wiecie, jeśli czytacie Antyweb – poświęciliśmy Nintendo Switch u nas sporo miejsca.

Football Manager Touch 2018

Seria Football Manager to natomiast gra narkotyk. Sam spędziłem przy stacjonarnych edycjach kilkaset godzin, zapominając o całym świecie. Wersja Touch jest nieco uproszczona i skupia się na najważniejszym – strategii oraz graniu w piłkę. Recenzja Football Managera Touch 2018 pojawiła się również niedawno na naszych łamach, a więc możecie się bliżej zapoznać z grą, klikając link powyżej.

Co trzeba zrobić, żeby zdobyć konsolę wraz z grą Football Manager Touch 2018. Zadanie jest proste – odpowiedzcie na pytanie:

Jesteś selekcjonerem polskiej reprezentacji. Gramy w ćwierćfinale MŚ. Przegrywamy 1:0. Jest 89. minuta spotkania. Lewandowski kontuzjowany. Zieliński i Glik z czerwonymi kartkami. Co robisz?

Najciekawsza, naszym zdaniem, odpowiedź wygrywa. Na odpowiedzi czekamy do piątku 15 czerwca. Zwycięzcę ogłosimy w poniedziałek 18 czerwca.

Regulamin konkursu

 

Rozwiązanie konkursu

Drodzy, bardzo dziękujemy za wszystkie komentarze. Niestety tylko jedna osoba może wygrać. Wybór był trudny i czasochłonny. Chętnie nagrodzilibyśmy więcej osób, ale nie możemy. Tym samym nagrodę w konkursie, a więc konsolę Nintendo Switch otrzymuje użytkownik NubisPL za następujący komentarz:

Rok 2036.

Pamiętam to jak dziś. 89
minuta… 0-1, Kibice powoli opuszczają stadion w Kazaniu. Słychać przekleństwa
i szlochanie, smutek i rozczarowanie unoszą się w powietrzu. Janek ze sztabu
medycznego biegnie ile sił do leżącego w rogu boiska Roberta. Mój wzrok od 3
minut szuka i skupia się tylko na reakcji lekarza.

Nie jest dobrze. Na pucułowatej i
czerwonej jak soczysty pomidor twarzy Janka pojawia się grymas. Szybkie
skinienie w moją stronę i wiem, że już muszę zareagować. Robert już jest w
tunelu w drodze do szpitala. Została mi jedna zmiana. Widzę już kątem oka przebierającego
nogami Arka Milika. „Arek jest pewny, że wejdzie…” – pomyślałem. Obok Arka
siedział młody, lekko zbuntowany Kownacki. Coś mnie urzekło w tej chwili jak
popatrzyłem na niego. Zobaczyłem w oczach Dawida błysk i postawę pewnego
siebie. Podszedłem do chłopaków, Arek wstał z uśmieszkiem i czekał aż zacznę
dawać mu instrukcję. „To się zdziwi” – powiedziałem w duchu do siebie.

Zwróciłem się do Dawida, który nie spodziewał
się, że do niego podejdę. Zszokowany
Arek patrzył się na nas jakby nie mógł uwierzyć co robię. „Wstawaj młody, masz
okazję przejść do historii!” – szepnąłem. Kownacki przełknął ślinę, podniósł
się powoli z fotela. Nie wiem kiedy minęło ostatnie kilka sekund, ale znalazłem
się przy linii bocznej. Techniczny uniósł tablice z numerami. Główny pozwolił
na wejście Dawida. Gdy prawa stopa młodego piłkarza Sampdorii przekroczyła
linię boiska rzuciłem: „Jak spadnie piłka, uderz!”. Popatrzyłem nerwowo na zegar i na głównego.
Główny zakomunikował, przez mikrofon technicznemu, że dolicza 4 minuty. „4
minuty…” – powiedziałem w eter. Na trybunach robiła się coraz większa pustka, słychać
było radosne śpiewy kibiców drużyny przeciwnej. Minuta do końca meczu. Sławek
wywalczył rzut wolny na 30 metrze. Nie muszę nic mówić, Wojtek biegnie już do pola
karnego. Pazdan ustawia się już na 7 metrze przepychając się z obrońcą przeciwników.
Sławek z bólem i zmęczeniem zmierza do bliższego słupka. Do piłki podchodzi
Kuba. Ostatnia szansa. I co? Nie uwierzycie zapewne. Nie, nie strzelił Wojtek.
Dawid również nie. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Każdy normalny kibic
postawiłby dom, samochód, emeryturę, a nawet żonę i dzieci na to, że będzie
dośrodkowanie. I wiecie co się stało? Kuba uderzył. Kuba uderzył piłkę tak,
jakby to miało być jego ostatnie kopnięcie w karierze. Piłka bez rotacji
poleciała prosto w okienko bramki. Kuba tak chciał. Nigdy nie widziałem takiej
euforii. Reszta jest historią… Historią którą wspominam z dumą i z łezką w oku.
Powiem wam jeszcze tylko, że Dawid strzelił. Dobiliśmy ich w dogrywce w 114
minucie. Piękny strzał z prostego podbicia po podaniu Sławka. Później półfinał
z Niemcami. 2-0. Finał z Argentyną. 1-0. Polska mistrzem świata!

Kiedy teraz po 18 latach spoglądam
na ten złoty puchar trzymając wnuka na rękach, myślę sobie – „Dałeś radę… Wygraliśmy!”.

 

Zwycięzcę proszę o kontakt na adres tomasz.popielarczyk[malpa]antyweb.pl – umówimy się na wysyłkę nagrody.

Gratulujemy i zachęcamy do udziału w kolejnych konkursach!