8

Nie kupuj kart podarunkowych w kiosku. Jest od tego aplikacja!

Sam nie jestem fanem wszelkiej maści zdrapek doładowujących portfele w sieciowych usługach - wolę mieć tam podpiętą kartę. Ale wiem, że część osób za bezpieczne uważa tylko zakupy związane z kupionymi samodzielnie doładowaniami. Nie jest to zbyt wygodne. Chociaż powinienem napisać, że nie było dotychczas specjalnie wygodne. Takie zakupy zmienia bardzo fajna aplikacja HAIZ.

Czym jest HAIZ?

Zabrzmi to trochę enigmatycznie, ale HAIZ to mobilna aplikacja, która łączy funkcję komunikatora finansowego, usług bankowych i platformy m-commerce. Dla jej użytkownika to jednak po prostu wygodny sposób na szybkie zakupy, płatności i rozliczanie się przy jednoczesnym zachowaniu standardów bezpieczeństwa transakcji. Działa to dość intuicyjnie, wystarczy otworzyć odpowiedni moduł w aplikacji, następnie wybrać dostawcę, produkt i zapłacić bezpośrednio z poziomu aplikacji. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki można się w aplikacji zarejestrować – przygotowano coś na kształt rozmowy na czacie, w którym ktoś z drugiej strony pyta o imię, podstawowe dane czy numer telefonu. Wiem, że to drobiazg, ale nastraja pozytywnie do HAIZ i w sumie ten klimat pozostaje w aplikacji już cały czas.

Co można kupić przez HAIZ?

Haiz GO S.A., współpracując z Alior Bankiem oeraz epay Polska (jest to dywizja sieci Euronet), udało się pozyskać ciekawych partnerów. HAIZ jest pierwszą na świecie aplikacją, w której udostępniono mobilnie kupony prezentowe Google Play, PlayStation, Nintendo, Spotify oraz Xbox. Można tam również znaleźć bezpłatne kupony Ubera i Termy Bukovina.

Mogłoby się wydawać, że w erze cyfrowych zakupów fizyczne karty podarunkowe będą odchodzić do lamusa. Niekoniecznie, choć to oczywiście kwestia podejścia do sposobu dokonywania transakcji. Ja sam wolę mieć podpięte pod Spotify, Google Play, PlayStation czy eShop od Nintendo na stałe karty, natomiast „zdrapki” dla wielu osób wydają się bezpieczniejsze. Tyle tylko, że ich kupienie nie jest wbrew pozorom tak banalnie proste. Oczywiście przy okazji – odwiedzając supermarket tak, ale żeby specjalnie po taką kartę podarunkową jechać żeby wydać w jakiejś sieciowej usłudze 50 zł czy na przykład odnowić Spotify? Wtedy HAIZ wydaje się wyć szybkim, łatwym i przyjemnym rozwiązaniem.

Co ciekawe, jest to platforma otwarta, może więc do niej dołączyć również mniejszy gracz – na przykład autor książki, który chce ją sprzedawać w postaci bonów. Jestem ciekawy czy tego typu współprace będą się pojawiać.

Co poza tym?

To jednak nie wszystko – enigmatyczny „komunikator finansowy”, to ciekawy pomysł, który wielu osobom ułatwi przekazywanie sobie pieniędzy. Mamy więc na przykład czat, przez który komunikujemy się z rodziną i za pomocą tej samej aplikacji przelewać im pieniądze. Pomysł ciekawy, szczególnie dla rodziców przekazującym swoim dzieciakom kieszonkowe. HAIZ daje rodzicowi nadzór nad wydatkami dziecka, co pewnie niejedna osoba doceni.

Aplikację znajdziecie w Google PlayAppStore.

  • rodzic

    Da się podpiąć pod to Google Play dziecka i doładować np. na 20 albo 40 zł?

    • Madlen

      Tak, można podarować dziecku/znajomemu doładowanie, należy ściągnąć HAIZ -> aktywować funkcje finansowe -> zakupić kupon „GO” -> przekazać wybranemu użytkownikowi -> on może wówczas zrealizować kod -> w przypadku Google Play robi to bezpośrednio w apce Sklep Play bądź na stronie www.

    • MaxKey

      Czyli rozumiem, że kwota doładowania może być dowolna tak?

    • Madlen

      Kwoty doładowań są narzucone przez Google Play: 50, 75, 150zł.

  • mirosław borubar

    O proszę! Może nawet wypróbuję na Google Play, skoro nie chcą wprowadzić PP

  • łukasz Jedryszczyk

    Fajnie tylko chyba trzeba mieć konto w Alior banku ?

    • Anonim22

      No trzeba ale jest darmowe.

  • mkp

    Czy ja dobrze rozumiem? Jeśli nie chcę z jakiś względów „podpinać karty/konta bankowego” do Google Play („aktualnie” kupując zdrapki „raz na ruski rok”), „wygodniejszą” propozycją jest założenie konta bankowego w konkretnym banku, „podpięcie” go do innej apki niż sklep Google (wymienionej w artykule), podanie danych osobowych i numeru telefonu jakiemuś trzeciemu podmiotowi dla dokonania rejestracji, przelanie jakiejś kwoty na nowe konto… i po tych wszystkich czynnościach kupować „zdrapki”/kody do GP dalej „raz na ruski rok”? Jeśli tak, to jakoś się to raczej nie kalkuluje dla osób z rachunkiem w nieobsługiwanym przez ten system/aplikację banku lub tych, którzy takowego w ogóle nie mają (możliwe opłaty za prowadzenie konta itp. itd.). Nie wspominając już o tym, że dla takiej pierdółki, jak zakup zdrapki „przy okazji”, dajemy komuś swoje dane – w tym nr. tel., aby wydzwaniali potem z super propozycjami promocji „na patelnie i garnki w kredycie hipotecznym i karnetem za 1zł”. ;)