69

Przyszły rok może być nudny. Ale spokojnie, w 2018 roku zobaczymy wyginane smartfony

Jeżeli by przyjąć, że rok 2017 wcale nie przyniesie nam przełomowego w historii rynku smartfonów iPhone'a, to prawdopodobnie będzie w tej sferze nudny jak flaki z olejem. Następny może być jednak bardzo ważny, bo według dostawcy części do elektroniki użytkowej, wtedy mogą się pojawić pierwsze doniesienia o produkcji wyginanych smartfonów.

Źródłem tych doniesień jest firma Kolon Industries, która bardzo ściśle współpracuje z producentami elektroniki użytkowej. Wśród jej partnerów znajdują się takie tuzy rynku mobilnego jak Samsung oraz LG, co powinno nam sugerować, że nie są to wróżby z fusów, lecz bardzo realne prognozy. Na podstawie własnych danych, Kolon Industries wskazuje, że w 2018 roku powinna rozpocząć się produkcja pierwszych wyginanych urządzeń, a dopiero w 2019 roku zobaczymy je na rynkach.

Kolon Industries to firma, która zajmuje się wytwarzaniem komponentów dla elektroniki użytkowej. W jej portfolio znajduje się również poliamid pozbawiony barwy, który według obecnie opracowanej technologii wyginających się urządzeń oraz wyświetlaczy, gra kluczową rolę w ich budowie. Co ciekawe, minimalny promień zagięcia sprzętu ma wynosić 5 milimetrów, co może nieco rozczarować fanów tego rozwiązania, ale tuż po tym, jak zostaną zaprezentowane pierwsze urządzenia mobilne wyposażone w wyginające się ekrany, będą wdrażane unowocześnione pod tym względem jednostki. Wprowadzenie tego ograniczenia jest podyktowane względami bezpieczeństwa. Kolon Industries, a także producenci elektroniki użytkowej muszą mieć pewność, że zaginanie sprzętu nie spowoduje jego uszkodzenia.

wyginane smartfony

Dodatkowo, firma wskazuje na to, że w 2018 powinna wyposażyć aż 100 milionów urządzeń mobilnych w bezbarwny poliamid. Oznaczałoby to, że wyginające się smartfony będą bardzo mocnym argumentem największych producentów smartfonów na świecie. Pytanie tylko, czy czeka nas rewolucja?

Wyginające się smartfony muszą przejść jeszcze próbę rynku. A ten już zweryfikował sporo pomysłów na „rewolucje”

Dobrze pamiętam, jak mówiło się o smartwatchach. Miały być powiewem świeżości w urządzeniach mobilnych, świetnym ich dopełnieniem. Co się okazało? Wcale nie zawojowały rynku i nic nie wskazuje na to, by to się miało zmienić. Zagięte ekrany? W dalszym ciągu nie jest to jakiś szczególny „game changer”. Sam, gdybym miał wybrać między konwencjonalnym telefonem, a zagiętym odpowiednikiem, wybrałbym ten pierwszy.

Konsumentom trzeba będzie pokazać, że to może się przydać. Jak dla mnie, podstawowym argumentem za takimi sprzętami może być to… że trudniej będzie w nich zbić ekrany. Dzięki zastosowaniu tej technologii, wyświetlacz będzie niesamowicie odporny na upadki. Wcale nie zaginająca się konstrukcja może okazać się wspomnianym wyżej „game changerem”, lecz bardzo prozaiczna właściwość technologii.