Ostatnie lata stanowiły ogromny postęp w segmencie smartfonów, jednak szczególny rozwój z generacji na generację mogliśmy zaobserwować nie wśród flagowców, a pośród najtańszych urządzeń. Obecnie dysponując nawet budżetem około 500-600 złotych, jesteśmy w stanie kupić dobrze działający sprzęt. Według ostatnich danych z całego świata, przeciętnie wydajemy na telefon o 7% więcej niż jeszcze rok. Czym jest to spowodowane?

Tworzenie bańki

Towar jest tyle wart, ile konsument będzie w stanie za niego zapłacić. Zgodnie z tym zdaniem firmy regularnie podnoszą ceny właśnie wprowadzanych na rynek smartfonów, mimo że rzadko kiedy wiążę się to bezpośrednio z wyższymi kosztami produkcji. Ot, taka magiczna, doliczona kwota. Zresztą tego typu przeskok nietrudno zauważyć, przytoczę nawet kilka przykładów:

Naturalne jest, że różnice względem nimi jest spore. Ba! Dzieli je kilka lat, co w świecie technologicznym stanowi wieczność. Producenci dostrzegli jednak, że klienci potrafią wydać na ich produkty naprawdę każde pieniądze, jeżeli uznają, że mogą stać się posiadaczami naprawdę ładnego urządzenia ze znanym logo i do tego z jakimś efektownym, niekoniecznie praktycznym dodatkiem. Zakrzywiony ekran, bezramkowy przód telefonu, wyświetlacz o proporcjach 2:1? Tak, mogą to być tego przykłady. Dobrze, że w ogóle jakieś nowości się pojawiają, ale nie obraziłbym się, gdyby przy zachowaniu wcześniejszych cen.

Rozciąganie rynku

Ceny flagowców rosną i jest to zjawisko, które łatwo można zauważyć, jeżeli śledzi się wszystkie informacje związane z debiutami w naszym kraju nowych modeli. Powoduje to także, że powstają nowe nisze. Moglibyśmy podzielić kategorię telefonów na kilka segmentów, wśród których na dole byłyby najprostsze, klawiszowe modele, powyżej smartfony do 400 złotych, potem do 750-800, do 1200-1300, 1300-1800, 1800-2500 oraz te najdroższe bez „widełek”. Czy każde urządzenie warte jest wydania na nie pieniędzy, których żąda sprzedawca za niego? Nie, dlatego warto być rozważnym konsumentem i kupować sprzęt spełniający nasze wymagania, a nie wszystkie wytyczne, aby został królem DxO Mark czy AnTuTu Benchmark.

ceny smartfonów

W obliczu takiej sytuacji mieliśmy wyjątkową okazję zobaczyć narodziny klasy tanich high-endów. Tak, dobrze przeczytaliście. Nie do końca jednak jestem przekonany, czy użyłem właściwego słowa do ich opisu, ale zerkając na iPhone X 256GB czy coś od Vertu, upewniam się w tym, że była to dobra decyzja. Dzięki temu mocny smartfon może nosić logo OnePlus, ZUK (submarka Lenovo, jeszcze istniejąca) czy LeEco/LeTV i nie kosztować małej fortuny. Nie wspomnę już tu o Xiaomi czy Meizu, które są nieco innymi firmami w porównaniu do wyżej wymienionych.

Liczne przyczyny

Wzrost cen urządzeń elektronicznych wiążę się nie tylko z chciwością wielkich, złych korporacji. Jak zapewne wiecie nieodłącznym ich elementem pozostają kości pamięci, a z ich produkcją wciąż są liczne problemy, ponieważ popyt na nie zdecydowanie przewyższył podaż. Niestety prawa rynku negatywnie zadziałały. Czy sytuacja szybko się uspokoi? Podobno już wygląda nie najgorzej, ale SK Hynix, Micron czy Samsung nie wydają się być szczególnie zainteresowani obniżaniem cen.

cena smartfon

Co ciekawe, według danych zgromadzonych i opracowanych przez GfK, średnia cena sprzedawanego smartfona wzrosła o 7% względem ubiegłego roku. Moim zdaniem może wynikać to zarówno ze wzrostu zainteresowania flagowcami, jak i tego, że ludzie po złych doświadczeniach z „budżetowcami” wolą poszukać czegoś mocniejszego. Warto również zauważyć, że w naszym regionie (Europa Środkowa i Wschodnia) sprzedaż tych inteligentnych produktów zwiększyła się o 9%, do 22,3 miliona sztuk, podczas gdy wcześniej wspomniana średnia cena – o 26%. Wynik dosyć zaskakujący. Które państwa miały w tym szczególną zasługę? Rosja i Ukraina.

Coraz więcej wydajemy

Możemy mówić znajomym, pisać w internecie, ciągle narzekać na to w głowie, że smartfony drożeją, a koszt kupna flagowca staje się już naprawdę trudny do zaakceptowania i przekroczył dawno magiczną barierę psychologiczną trzech tysięcy złotych. W praktyce jednak wielu z nas ugina się. Ostatecznie w naszych kieszeniach lądują jednak te drogie konstrukcje, przynajmniej na to wskazywałaby statystyka, choć tej dziedzinie nauki nigdy nie można do końca ufać…

Ile byłabyś, byłbyś w stanie wydać na swój wymarzony smartfon?

 

źródło: GfK przez GSM Arena