facebook-censored
20

Ogromny wyciek dokumentów z Facebooka – jak cenzurować treści?

The Guardian dotarł do wewnętrznych dokumentów Facebooka, które ukazują w jaki sposób gigant mediów społecznościowych radzi sobie z cenzurowaniem treści.

Wyciek dokumentów z Facebooka ukazuje dokładne instrukcje przekazywane moderatorom serwisu, którzy na ich podstawie mogą dokonywać decyzji związanych z usuwaniem takich a nie innych treści. The Guardian przedstawia to w kilku punktach:

  • Komentarze takie jak „ktoś powinien zastrzelić Trumpa” powinny być usuwane, ponieważ jako głowa państwa znajduje się w kategorii chronionej. Jednak dopuszczalny jest komentarz: „żeby złamać suce kark, upewnij się, że cały nacisk zostanie skierowany na środek jej gardła” albo „o*******l się i umrzyj”, ponieważ nie są uznawane za autentyczne groźby – więcej szczegółów nt. instrukcji o autentyczności gróźb.
  • Brutalne nagrania wideo przedstawiające śmierć, które zostaną oznaczone jako niepokojące, nie muszą być zawsze usuwane, ponieważ mogą pomóc w tworzeniu świadomości na temat problemów związanych ze zdrowiem psychicznym – więcej szczegółów nt. instrukcji o brutalnych nagraniach śmierci.
  • Niektóre zdjęcia przedstawiające nieseksualne fizyczne nadużycia wobec dzieci oraz prześladowanie, nie muszą być usuwane i nie trzeba podejmować wobec nich żadnych akcji, dopóki nie będzie w nich elementów sadystycznych lub elementów celebrowania (tych aktów przemocy) – więcej szczegółów nt. instrukcji o nieseksualnych nadużyciach wobec dzieci.
  • Zdjęcia przedstawiające znęcanie się nad zwierzętami mogą być rozpowszechniane. Jedynie ekstremalne przypadki mogą być oznaczane jako „niepokojące” – więcej szczegółów nt. nadużyć dot. zwierząt.
  • Wszystkie odręczne przykłady sztuki przedstawiającej nagość oraz aktywność seksualną są dozwolone, ale cyfrowo stworzona sztuka ukazująca takie akty jest niedozwolona.
  • Nagrania wideo przedstawiające aborcję są dozwolone, dopóki nie ma na nich żadnej nagości.
  • Facebook pozwoli ludziom na transmisje na żywo przedstawiające próby samookaleczania, ponieważ nie chce cenzurować lub karać ludzi w potrzebie – więcej szczegółów nt. samookaleczania na Facebooku.
  • Każdy kto posiada więcej niż 100 tys. obserwujących (ang. followers) w social media, zostaje uznany za osobę publiczną i nie może liczyć na pełną ochronę, którą otrzymują zwykli użytkownicy.

Moderacja Facebooka – ciekawy temat

To ciekawe móc zobaczyć jak firma posiada slajdy z dosłownymi przykładami typu: “niech ktoś zastrzeli Trumpa” i oznaczeniem „treść do usunięcia” oraz inny przykład zdania „kopnąć osobę z czerwonymi włosami” z oznaczeniem „dozwolone”. Jest tego całkiem sporo i pokazuje pewne absurdy oraz trudności wynikające z moderowania tak wielkiego tworu. Według niektórych FB urósł zbyt szybko do zbyt dużych rozmiarów, żeby móc skutecznie zarządzać regularnie przybywającymi treściami, które po prostu przytłaczają moderatorów. Podobno często mają oni zaledwie 10 sekund na podjęcie decyzji o tym czy cenzurować jakąś treść czy też nie.

Inna sprawa, że gigant mediów społecznościowych zwyczajnie nie nadąża za usuwaniem pewnych rzeczy jak np. transmisja na żywo, która przedstawia morderstwo człowieka. Z kolei w niektórych przypadkach dochodzi do absurdalnych decyzji i pozostawiania cycków z jakiegoś hentai, ale za to usuwania np. zdjęcia rzeźby z Neptunem z XVI wieku.

Dlaczego Facebook ma tyle władzy?

Swoją drogą, czy to dobre, że jakiś facet założył stronę, kupił serwery, a teraz prawie 2 mld ludzi czerpie stamtąd informacje na temat świata i to właśnie ten facet decyduje o tym, co do nich trafia, a co nie? Moim zdaniem to trochę dziwny stan rzeczy. Dla wielu ludzi to FB stał się podstawowym oknem na świat, a więc to algorytmy oraz moderatorzy Marka Zuckerberga decydują o tym jak ci ludzie będą postrzegać rzeczywistość.

Przykład dziennikarza Matthew Caruana Galizia

W maju Matthew Caruana Galizia opublikował serię wpisów na Facebooku (ponieważ tam trafi to do wielu ludzi), z których wynikało że premier Malty, Joseph Muscat jest skorumpowany. Kilka dni później dziennikarz zauważył, że jego konto w serwisie społecznościowym zostało zablokowane, a wiele z postów zostało usuniętych. To przykład moderacji, która decyduje o tym co może trafiać do ludzi, a co nie.

Ktoś powie: „jak ci się nie podoba, to nie korzystaj z FB”, więc chciałbym zawczasu się do tego odnieść. Tu nie o to chodzi, czy mi się to podoba czy nie. Chodzi o zjawisko, w którym coraz więcej ludzi tego świata kształtuje swoją opinię na temat wspomnianego świata właśnie za pośrednictwem tego jednego miejsca. Wiem o tym, że Facebook to prywatne przedsięwzięcie i właściciel może decydować co może tam być, a co nie… i właśnie o to mi chodzi. Jeden facet decyduje o tym co zobaczy 2 mld ludzi. To niezdrowe.

Więcej informacji nt. wydarzenia z dziennikarzem: A journalist’s account was suspended after he posted allegations of corruption to Facebook.

Źródło 1, 2, 3

Grafika: Piotr VaGla Waglowski, www.vagla.pl