42

A gdyby tak wszystko było na abonament?

Usługi streamingujące filmy, seriale, muzykę - to chyba najpopularniejsze abonamenty, z których korzystamy. Oczywiście jeśli pominiemy abonamenty telefoniczne czy opłatę za kablówkę. A gdyby tak w ogóle niczego nie kupować i wszystko objąć abonamentami? Są zarówno plusy, jak i minusy takiego pomysłu.

Zacznę od siebie, prosząc Was od razu o komentarze, z jakich abonamentów/subskrypcji Wy korzystacie. Spotify do muzyki, Netflix do filmów, kablówka (z internetem domowym) i abonament telefoniczny – do tego PlayStation Plus, ale naprawdę dużo czasu spędzam przy multi na PS4. Wszystkie te usługi oznaczają stałą opłatę, część z nich „opłaca się” automatycznie, po podpięciu karty. I to tyle, opłaty te wydają mi się naturalne, o tych odnawiających się automatycznie zapominam. Zaskakują mnie jednak pomysły podobne do tych właściwych dla Gillette, gdzie w modelu subskrypcji wysyłane są użytkownikowi maszynki nowe ostrza. Niby pomysł fajny, dla wielu osób na pewno wygodny – sam bym jednak się na niego nie zdecydował. Dlaczego? Zacznę od minusów usług na tak zwany abonament.

Kontrola kosztów

Najprostsza rzecz – stała opłata za jakąś usługę czy zawartość ma sens jeśli faktycznie dużo z niej korzystamy. Nie ma tak naprawdę znaczenia, czy to filmy z usługi streamingującej, nielimitowana karta do kina czy karnet na siłownię. Jeśli korzystamy z niej często – opłaca się, jeśli sporadycznie – nie. Logiczna sprawa, z która najczęściej wywołuje uśmiech na twarzach właścicieli siłowni, gdy uderzają do nich tłumy osób z noworocznymi postanowieniami. Nakupują karnetów na rok, a najlepiej dwa (gdy jest korzystna promocja) i ze swojej karty nie korzystają. To samo z Netfliksem czy Spotify, sporadyczne korzystanie z tych usług zwyczajnie się nie opłaca, a część osób podpina kartę i o tym zapomina – fajnie natomiast, że można szybko z usługi zrezygnować, anulować subskrypcję i odczepić kartę.

Ale co mam na myśli pisząc o kontroli kosztów? Oglądając dwa filmy w miesiącu we wspomnianym kinie, karta bez limitu się zwyczajnie nie opłaca. Płacimy więcej za więcej, nie wykorzystując oddanych w nasze ręce zasobów. Wtedy często taniej jest kupić jeden zwykły produkt i nie inwestować w abonament. Podobnie jest z programami, gdzie model abonamentu właściwy jest dla aplikacji firmy Adobe. Jako osoba, która nie lubi rat i kredytów zdecydowanie bardziej odpowiada mi model dystrybucji programu Final Cut Pro X – płacę więcej, ale raz i mam dożywotnią licencję. Adobe chce od nas abonamentu, fakt jest on dość elastyczny, ale obciąża budżet co miesiąc. Za Premiere Pro trzeba zapłacić około 105 zł miesięcznie (przy abonamencie za pojedynczą aplikację), za FCPX około 1250 złotych, ale jednorazowo. Program do obróbki wideo od Apple (a w zasadzie metoda jego dystrybucji) będzie więc dla użytkownika korzystniejsza już po roku, wtedy bowiem suma opłat za Premiere Pro zacznie być z każdym miesiącem wyższa niż jednorazowa opłata za program Apple. Różnica jest oczywiście taka, że po zakupie programu już nie odsprzedam, abonament mogę zakończyć w dowolnym momencie. Wciąż jednak gdzieś podświadomie czuję, że ten jednorazowy wydatek już dawno uleciał mi z pamięci, a „stówka” obciążająca moje konto co miesiąc dawałaby o sobie znać przy każdym pobraniu abonamentu z konta.

To może plusy abonamentów?

Jasne, gdyby ich nie było, nikt by się takimi usługami nie interesował. Plusem jest bez wątpienia wygoda – zakupienie abonamentu oznacza, że nie musimy się już niczym więcej interesować. Patrząc na usługi oferujące dostęp do filmów, muzyki czy gier – ogromnym plusem jest również duża biblioteka. Narzekamy, że w serwisie Netflix jest mało treści, ale pamiętajcie, że to 43 złote za jakość FHD i naprawdę imponującą bazę materiałów. Wiem, że tego typu podejście nie ma sensu, ale policzcie ile musielibyście zapłacić za same filmy z usługi, nawet te kilka które chcecie obejrzeć. EA Access niby nie ma ogromnej biblioteki, ale patrząc na cenę (14,99 zł za miesiąc) trzeba pamiętać, że za tyle można sobie kupić grę na promocji – jedną i w dodatku nie na konsolę.

Model subskrypcji w świecie cyfrowym będzie się rozwijał i rósł w siłę, bo za relatywnie niewielkie pieniądze mamy dostęp do większej bazy treści niż gdybyśmy mieli je kupować oddzielnie. A wiele osób w ogóle nie zdecydowałoby się na ich zakup gdyby nie tego typu usługi (tak, mówię o piractwie). Czy we wszystkich gałęziach się to sprawdza? Znam ludzi, którzy chwalą samochody na abonament, choć dla mnie posiadanie własnego auta jest „normalniejsze”. A Wy co sądzicie o takiej formie sprzedaży treści czy produktów?

  • Andrzej

    Ja z abonamentów mam: telefon kom., telewizja sat (pakiet z kom), Spotyfiy, PS Plus. Internet mam na kartę.

    • Ach, zupełnie zapomniałem o PS+, aż dopiszę :)

    • Andrzej

      Właśnie kojarzyłem że korzystasz z PS Plus i zastanawiałem się czemu nie jest wymienione, domyślałem się też że jak zobaczysz to sobie przypomnisz :D

    • so good

      Telefon z abonamentu po latach przeniosłem na kartę

      Płacę połowę mniej, dostaję 2 x więcej netu.

      Na abonamencie zawsze promocje były tylko dla nowych klientów, starzy i przedłużający byli jak śmiecie.
      Na kartę promocja goni promocję. Operator dba o mnie bo abonementowiec przez 2 lata nie ucieknie a karciarz przenosi numer w 24 godziny.

    • tiger

      3 godziny. Potwierdzone.

    • switcher

      poszedłeś do salonu przed zamknięciem? maintenance window zazwyczaj jest 24-1AM.

    • tiger

      Numer przeniosłem o 17, o 20 już działał.

    • Andrzej

      Też już chciałem przejść na kartę po zakończeniu umowy ale po przeliczeniu wyszło mi że abonament jest tańszy. Z tym że uwzględniam darmowy abonament przez 6 miesięcy (zmiana operatora) + telefon. Jakbym chciał najlepszą wtedy ofertę na kartę + telefon ze sklepu zapłaciłbym więcej. Dochodzi też telewizja, w pakiecie z abonamentem tel jest już dużo taniej niż tel na kartę + TV osobno.

    • looz

      Za rok będziesz w połowie umowy, będziesz dostawać połowę tego co nowy klient na kartę i zapłacisz połowę drożej

    • Andrzej

      Chciałbym żeby tak było.

    • kofeina

      A to nie tak, że w tym Orange masz o te darmowe pół roku dłuższą umowę?

  • sparky

    Jestem na nie. Niby małe kwoty, a finalnie wychodzi czasem dużo drożej. Właśnie jestem na etapie zakupu Office do nowego komputera. Niby O365 to mała kwota, ale jeśli założyć, że będzie on używany dłużej niż 2 lata (a będzie) to w trzecim roku abonamentu przekraczam kwotę, którą dziś mogę wydać na box jednorazowo. Przekraczam i płacę, płacę, płace dalej…

    Tak, więm, że O365 to „więcej”. Ale nie dokładnie wiem co potrzebuję i nie chcę płacić za niepotrzebne mi więcej.

    • Ja wziąłem okres próbny, akurat potrzebowałem PowerPointa, potem stwierdziłem – a zostawię jeszcze miesiąc, w końcu dużo miejsca w OneDrive. I kilka dni temu, po miesiącu płacenia odpuściłem, głównie właśnie ze względu na OneDrive, które na Maku zaczęło wyrzucać błędy po pobraniu kilku plików (skompresowanych przez OD) – Grzesiek miał to samo pobierając linki z mojego konta. Więc doskonale rozumiem o co Ci chodzi, jednocześnie cieszę się, że nie kupiłem całego pakietu jednorazowo, bo uznałbym to za pieniądze wyrzucone w błoto.

    • jw23

      Kiedy płaciłem za licencję Office dostałem 10 GB w chmurze

      W trakcie jej trwania miejsce na dysku zostało przez Microsoft zmniejszone 10 razy.

    • Ciekawe co piszesz bo ja nadal mam 1TB za free i nic mi nie zmniejszono do 15GB ???

    • Przemek

      nie free tylko w ramach abonamentu

    • Nie mam żadnego abonamentu , uzbierałem 1TB wcześniej i za korzystanie z chmury MS na sgs7 edge .
      Teraz sgs8+ zdjęcia i wszystko przesyła do OneDrive :)

    • Przemek

      ok.

    • Burles

      a mogę się spytać czemu google prezentacje nie dały rady ??

    • damianglu

      Z drugiej strony w abonamencie masz zawsze aktualnego Officea :)

    • kofeina

      Tylko po co? 😉

    • Drzwi Percepcji

      Eliminacja bugów, hot fixy, optymalizacja i usprawnienia oprogramowania.

    • kofeina

      No tak, ale w Office to akurat nie problem.

  • Tomek_S

    W Stanach można subskrybowac ubrania, bieliznę usługi pocztowe czy wino. U nas pewnie też niedługo

    • kofeina

      U nas też można.

  • duoboy

    …ale (!) tak właściwie, to większość rzeczy w naszym życiu JUŻ jest na abonament.

  • W przypadku subskrypcji np. za programy Adobe zaletą jest to, że na bieżąco dostajesz aktualizacje aplikacji. W przypadku jak kupisz wersję pudełkową (już w przypadku Adobe to chyba nie jest możliwe) to nie dostaniesz różnych aktualizacji.

    W przypadku mojej żony zaletą subskrypcji jest to, że jak potrzebowała programu Adobe InDesign na miesiąc, wykupiła tylko subskrypcję na miesiąc – kosztowało ją to tylko 150 zł. W standardowym modelu, żeby skorzystać z pełnej wersji programu musiałaby wydać dużo więcej pieniędzy.

    Tak jak napisałeś w artykule, wszystko trzeba przeliczyć i dopasowywać do swoich potrzeb.

    • mój nick

      „W przypadku mojej żony zaletą subskrypcji jest to” – a już myślałem, że masz żonę na abo:) Choć jakby tak policzyć wydatki na żonę… MSPANC

  • Grzegorz Krycki

    Już niedługo Windows na abo. Potwierdzone info.

    • JD tego orka

      Potwierdzone info to takie, że MS Windows 10 ma dożywotnie wsparcie które dadzą nie tylko poprawki zabezpieczeń ale też nową funkcjonalność i wygląd, więc nie zmyślaj bajek :)

  • Adrian

    Abonament to zniewolenie. Kupując produkt mam go na własność (np. płytę) i mam wolność dysponowania nim. Ale ludzie jednak chcą być niewolnikami w imię „wygody” czy „bezpieczeństwa”.

  • Nie lubię korzystać z dziadostwa abonamentów tylko jak coś chcę to kupuję i nikt mnie w jajo nie robi

  • Burles

    Ja w sumie korzystam na abonament tylko z inernetu i z carsharingu, tak się składa że mieszkam w centrum miasta i pracę mam akurat pod nosem.

    Spotify korzystam za free ta wersja mi pasuje, reklamy wycinam korzystając ze spotifree (there is soft why don’t use it :P)

    Gry kupuje na promocjach bo nie mam parcia na nowe gry w dniu premiery – zwykle i tak nie mam czasu w nie grać :(

    Jeśli chodzi o oglądanie filmów to z powodu tego że seriale, które oglądam nie są tylko na Netflix, korzystam z alternatywnych źródeł.

    Poza tym ja jestem fanem minimalizmu, nie kupuje czegoś z czego nie korzystam, albo tylko po to bo „może się kiedyś przydać”.
    Jeśli chodzi o soft to wolę raz zapłacić i mieć spokój niz bujać się z abonamentem – zaznaczam nie kupuje softu, który nie potrzebuję w pracy/domu.
    Telefon na kartę – raz miałem abonament, niestety oferty na kartę wychodziły dla mnie lepiej i o wiele taniej niż 2 lata abonamentu, telefon zawsze kupowałem z własnej kieszeni bo telefon w abonamencie to tak naprawdę jest wliczony w twój abonament więc spłacasz go w ratach. Wychodzę z założenia że lepiej czegoś nie mieć i na to zaoszczędzić/zainwestować niż pakować się w kredyt czy tam pożyczkę.

    Niestety albo i stety konsumpcjonizm to nie moja bajka, bo nowe rzeczy nie powodują że jesteś szczęśliwszy dłużej niż 14 dni.

    • kofeina

      Alternatywne źródła to ciekawe określenie na torrenty 😉

    • Burles

      Akurat nie torrenty a streaming :)

  • Natalia Pierzchała

    Abo Spotify, Netflix, HBO GO (w pakiecie z nc+), 2x T-mobile firmowy, PS plus, net z UPC niestety, bo światłowód Orange nie obejmuje mojej lokalizacji. Na razie więcej grzechów nie pamiętam, ale za wszystkie szczerze nie żałuję :) (może poza UPC, ale nie mam wyboru, to najlepszy zgniły kompromis)

  • Wally_Bishop

    Wasza, mam nadzieje,hipoteza się nie sprawdzi – uczyni nas niewolnikami korporacji, nie posiadającymi nic na własność. Dom na abo, auto na abo, itp uczyni z nas istoty uzaleznione od dobrego humoru korporacji

  • jamirq!

    Nalezy rozróżnić subskrypcje dóbr niematerialnych takich jak sygnał TV bo to jest zwykly abonament, od dóbr takich jak muzyka, kto re mozna miec rowniez w formie fizycznej, ktora zostaje nam po uiszczeniu opłaty

  • Michał

    Moje 2 abonamenty to Internet i Legimi

  • mef

    „Pomysł Gillette” nie jest pomysłem Gillete- skopiowali pomysł od młodej amerykańskiej firmy Dollar Shave Club, która oferuje przyrządy do golenia w abonamencie.
    Firma została latem zeszłego roku przejęta za około 1 mld dolarów przez Unilever.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Dollar_Shave_Club

  • Hahahaha

    Jakie Ty widzisz redaktorze, plusy takiego pomysłu? Wszystko na abonament to brak własności prywatnej, nic na własność. Brak możliwości powrotu do filmu czy serialu, jak wygaśnie licencja lub firma padnie. Pełny monitoring aktywności użytkownika i brak prywatności. Wymieniać dalej? To już nawet nie jest Orwell, to niesłychana krótkowzroczność i dobrowolne niewolnictwo.

  • Resquil

    „Narzekamy, że w serwisie Netflix jest mało treści, ale pamiętajcie, że to 43 złote za jakość FHD i naprawdę imponującą bazę materiałów.”

    Za 43 zł, w pakiecie Standard, jest chyba tylko HD :>
    I potem 4K w Premium.