To jest druga część wpisu traktująca o dość szerokim temacie futurologii. Podzieliliśmy go na dwie części z uwagi na obszerność zagadnienia. Do zapoznania się z pierwszą częścią zapraszam pod tym linkiem – Wstęp do futurologii (cz.1 – nauka i propaganda). Uberyzacja przyszłości Ciekawym wątkiem, związanym z modelami biznesowymi, jakie mogą zafunkcjonować na masową skalę w przyszłości, jest nowa firma transportu prywatnego: Uber. Coraz więcej mówi się o wpływie tego […]

To jest druga część wpisu traktująca o dość szerokim temacie futurologii. Podzieliliśmy go na dwie części z uwagi na obszerność zagadnienia. Do zapoznania się z pierwszą częścią zapraszam pod tym linkiem – Wstęp do futurologii (cz.1 – nauka i propaganda).

Uberyzacja przyszłości

Ciekawym wątkiem, związanym z modelami biznesowymi, jakie mogą zafunkcjonować na masową skalę w przyszłości, jest nowa firma transportu prywatnego: Uber. Coraz więcej mówi się o wpływie tego start-upu na przyszłość całej branży usługowej, która może pójść w kierunku ominięcia podatków, zobowiązań wobec państwa, czy handlowych aktów prawnych, a nawet rozliczeń pieniężnych. Obecnie, model Ubera polega na przewozie prywatnych osób, przez innych, prywatnych właścicieli samochodów osobowych. Jednak w kontekście tej firmy pojawia się szereg nowych możliwości, np. dostarczania zakupów w tym modelu, czy dosłownie wszystkiego, na co jest zapotrzebowanie danych osób, a chęć zbytu innych.

Black_Car_Driver_Color

Aleksander Manu, ekspert i wykładowca akademii Go Guru!, przytacza przykład z sąsiadami w bloku, którzy robią sobie poranną kawę: wyobraźmy sobie, że zamiast szykować kawę, poprzez aplikację zgłaszamy chęć konsumpcji, co wywołuje dostarczenie jej przez sąsiada, który np. się w tym specjalizuje, gdyż jego hobby jest parzenie kawy (Konferencja Go Guru!, PKiN w Warszawie, 30 września 2015 r.). W końcu nie każdy miłośnik tego trunku, ma ambicje by go codziennie, samodzielnie przygotowywać, co potwierdza m.in. rosnący biznes kawiarni osiedlowych, jak Green Cafe Nero. Patrząc z tej perspektywy, może pojawić się szereg niewykorzystanych możliwości, tkwiących przed nami w przyszłej gospodarce światowej – restauracje mogą znaleźć zbyt na posiłki i produkty spożywcze przygotowywane w nadmiarze, miasta mogą się odkorkować, gdyż prywatni kierowcy chętniej będą zabierały zdefiniowane aplikacją osoby, itd.

Jednak dużo istotniejszym wątkiem futurologicznym, niż metamorfoza modeli biznesowych, jest powiązanie mózgu z Internetem i komputerami. Inicjatywa BRAIN zainicjowana w kwietniu 2013 przez prezydenta USA, Baracka Obamę, ma pomóc naukowcom w odkryciu tajemnic pracy mózgu, jak i jego zaburzeń, takich jak choroby: Alzheimera, Parkinsona, depresja i urazy mózgu. Inicjatywa, polegająca na opracowywaniu mapy mózgu i zachodzących w nim procesów, ma przyspieszyć rozwój i zastosowanie nowych technologii, które pozwolą naukowcom tworzyć dynamiczne obrazy mózgu, pokazujące, jak poszczególne komórki, obwody neuronowe i złożone interakcje, zachodzą z prędkością myśli. Inicjatywę wspiera Amerykański Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (US Food and Drug Administration), który będzie wykorzystywać informacje, oraz komentarze z projektu, w celu opracowania ogólnej strategii promocji postępu w technologii, przy zachowaniu odpowiednich zabezpieczeń pacjenta. Strategia ta będzie skoncentrowana również na polityce regulacyjnej i opracowaniu wytycznych dla przyszłego rynku wykorzystującego technologię Brain-Computer Interface (BCI) – interfejsu pozwalającego na bezpośrednią komunikację między mózgiem, a odpowiednim urządzeniem zewnętrznym.

shutterstock_178355147

Niektóre obszary mózgu odpowiadają za planowanie i przewidywanie przyszłości. Z amerykańskich badań wynika, że najważniejszą rolę w tym procesie odgrywa lewa strona kory przedruchowej, lewy przedklinek, oraz prawa, tylna część móżdżku. „Jest to odkrycie dość zaskakujące. Dotychczas obszary te wiązano z czynnościami motorycznymi i wyobrażaniem sobie ruchów własnego ciała. Dziwny wydał się fakt, że w planowaniu przyszłości uczestniczy móżdżek, uważany dotąd za głównego koordynatora procesów ruchowych. Dzięki takim odkryciom możliwy jest rozwój nowych metod pozwalających na sterowanie ludzkim zachowaniem” (K. Pawłowska, Dlaczego tylko człowiek potrafi przewidywać przyszłość, 22-01-2007) – twierdzi prof. Anna Grabowska, kierownik Pracowni Psychofizjologii w instytucie im. Nenckiego, Polskiej Akademii Nauk.

W 1924 roku, niemiecki neurolog i psychiatra Hans Berger (ur. w 1873, zm. 1941), zarejestrował aktywność ludzkiego mózgu za pomocą elektroencefalografu (EEG), identyfikując aktywność mózgu, taką jak fale alfa (8-12 Hz). Dopiero w 1987 roku Philip Kennedy odkrył sygnał neuronowy, a w kolejnych latach testów na mózgach małp, dokonano kolejnych odkryć, nie tylko wyświetlając przybliżony obraz myśli zwierzęcia na monitorze, ale także sterując ruchami kończyn, za pomocą komputerowego interfejsu przymocowanego inwazyjnie, lub nieinwazyjnie do czaszki. Inwazyjne badania BCI wykorzystywane są między innymi w naprawie uszkodzonego wzroku, czy ruchu. Z tego też względu, co roku przyznawana jest nagroda z zakresu interfejsów BCI – Annual BCI Research Award.

Inny ciekawy wątek to neurogaming, wykorzystujący już teraz nieinwazyjne BCI w celu poprawy gry, dzięki czemu użytkownicy mogą współdziałać z konsolą bez użycia tradycyjnego joysticka, klawiatury, czy myszki, korzystając z fal mózgowych, tętna, gestów, rozszerzeń źrenicy, a nawet emocji, do wykonywania zadań lub wpływania na nastrój gry. Twórcy gry Emotiv określają nieinwazyjnie np. nastrój gracza i dostosowują muzykę/tło dźwiękowe gry, do emocji użytkownika.

Japońskie badania Laboratorium Komputerowej Neurologii do Zaawansowanych Badań Telekomunikacyjnych (ATR) z 2008 roku, pozwoliły zrekonstruować obrazy bezpośrednio z mózgu i wyświetlać je na komputerze. Według naukowców, dalszy rozwój technologii, pozwoli osiągnąć kolorowe obrazy, a nawet nagrywać sny. Kwestia spięcia mózgu z Internetem, oraz interfejsami komputerowymi, rodzi szereg pytań natury etycznej oraz prawnej, z którymi przyjdzie się zmierzyć kolejnym pokoleniom. W 2012 roku przeprowadzono testy, które w 10 do 40% wypadły poprawnie – za pomocą interfejsu BCI i poprzez wykrywanie fali mózgowej P300, wyłudzono informacje z głów testowanych osób, w tym kody PIN do kart kredytowych, nazwiska i miejsca zamieszkania. Monitorowanie tych fal, od wielu już lat, służy również w przesłuchaniach świadków i podejrzanych.

Mózg spięty z siecią komputerów

Interfejsy mózg-komputer (BCI) pozwalają użytkownikowi na interakcję myśli z systemem komputerowym. Jednak dopiero od niedawna istnieją urządzenia zdolne do zapewnienia wyrafinowanego sterowania, wielowymiarowego, w dodatku nieinwazyjnie. Głównym celem dla nieinwazyjnych systemów BCI jest zapewnienie ciągłego, intuicyjnego i precyzyjnego sterowania, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiego poziomu autonomii użytkownika. Badania „Continuous Three-Dimensional Control of a Virtual Helicopter Using a Motor Imagery Based Brain-Computer Interface” Alexandra J. Douda, opublikowane w 2011 roku, udowodniły, że badana grupa zrealizowała ponad 85% założonych celów. Wyniki te potwierdzają skuteczność trójwymiarowej kontroli systemu BCI. Tak więc, dotychczasowe badania wskazują, że człowiek przyłączony mózgiem do komputerowego interfejsu, będzie musiał nauczyć się inaczej definiować przestrzeń. Obok przedefiniowania przestrzeni, pojawia się problematyka prywatności i tzw. własności intelektualnej właściciela mózgu.

Ponieważ kwestie prywatności człowieka, są nierozerwalnie powiązane z kluczowymi prawami jednostki i z bezpieczeństwem, powinny one być przedmiotem analizy oraz rozważań naukowych już teraz. Szczególnie, że przyszłość własności intelektualnej i sposobów określania jej przynależności, zwiąże się z aplikacjami monitorującymi procesy zachodzące w mózgu człowieka – twórcy.

street

Powyższe postulaty, nie brzmią już jak czyste science fiction, dla ludzi ery rewolucji cyfrowej, którzy wiedzą zarówno o postępach w badaniach nad pracą i strukturą mózgu, ale i znają przykłady permanentnej obserwacji audio-wideo ludzi (programy telewizyjne typu „Big Brother”, czy usługa Instant Google Street View). Jednakże dla każdego człowieka, brzmią niepokojąco, z uwagi na prawo/potrzebę jednostki do prywatności. Obecnie, ciężko jest przejść do porządku dziennego z myślą, że moglibyśmy być permanentnie nagrywani audio-wideo, ale w przyszłości człowiek może zgodzić się nie tylko na to, ale również na monitorowanie procesów chemicznych i energetycznych w ciele, wreszcie na stałe nagrania procesów myślowych i innych, zachodzących w mózgu. Pęd za nowinkami technologicznymi, lepszym i wygodniejszym życiem, może ustawić nas w kolejkach po te i inne zdobycze technologii, jak to obecnie dzieje się w przypadku np. premier nowych telefonów firmy Apple. Skoro po telefonie przyszedł czas na zegarki, w przyszłości Apple może przedstawić miniaturowy chip umożliwiający surfowanie w sieci dzięki myślom, bez myszki, czy dotykowych screenów. Co jeśli, np. ze względów na efektywność, jak i bezpieczeństwo danych, chip będzie instalowany pod skórą właściciela – np. w mózgu? Czy takie predykcje nadal przerażają, czy też można spodziewać się masowego zainteresowania celebrytów, trendsetterów, wręcz kolejek pod sklepem? Pojęcie prywatności ulegnie, już ulega, dużej metamorfozie. Zresztą, dobrze to obrazują zgody milionów osób na całym świecie, na śledzenie np. ich położenia geograficznego, w telefonicznych aplikacjach randkowych jak Tinder, serwisach typu Facebook, czy też w mapach samochodowych (np.: Google Maps, Automapa).

„Upowszechnienie BCI (…) rodzi wiele innych pytań, nazwijmy je po staroświecku, natury etycznej. Czyżby nadchodziła epoka transparentności doskonałej, kiedy żadne kłamstwo nie będzie miało szansy, a przestępcy będą wyłapywani prewencyjnie, na podstawie analizy ich myśli? I pomyśleć, że nie są to już pytania dla autorów science fiction, tylko musimy o nich myśleć poważnie tu i teraz”.

Połączenie mózgu z maszynami, a więc m.in. komputerami i Internetem, może przynieść szereg korzyści dla ludzkości:
a) interfejsy zmienią formy pracy w fabrykach, kontrolę nad samochodami, zapewnią przewagę militarną, pozwolą na nowe zawody sportowe, formy sztuki i sposoby wzajemnego oddziaływania między ludźmi,
b) wygodne i poręczne komputery, zwiększą świadomość każdego człowieka o stanie jego zdrowia, ochronie środowiska, zanieczyszczeniach chemicznych, potencjalnych zagrożeniach i interesujących informacjach,
c) osoby i zespoły będą mogły komunikować się i współpracować ponad tradycyjnymi barierami kultury, języka, odległości, specjalizacji zawodowych, tym samym znacznie zwiększając efektywność grup, organizacji międzynarodowych,
d) ludzkie ciało będzie bardziej trwałe, zdrowe, energiczne, łatwiejsze do naprawy i odporne na różne rodzaje stresu, zagrożeń biologicznych i procesy starzenia,
e) artyści, architekci i projektanci, doświadczą niezwykle rozbudowanych, nowych możliwości twórczych, zarówno poprzez szereg innowacyjnych narzędzi jak i lepsze zrozumienie źródeł ludzkiej kreatywności(The National Science Foundation (NSF) and the Department of Commerce (DOC) organized a workshop on December 3-4, 2001, link).

Hakeryzacja własności intelektualnej

W dobie pierwszych podłączeń mózgu do sieci, pojawiają się pytania, czym jest prawo do prywatności, podobnie jak czym jest własność intelektualna człowieka. „Mamy swoje mieszkania, ulubione gadżety, zwierzęta itd. Posiadanie ich jest dla nas równie ważne, jak prawo do prywatności czy wolności słowa (dla niektórych nawet ważniejsze). Pytanie tylko, czy tak rozumianą własność można w ogóle porównywać z własnością intelektualną? Nie, nie i jeszcze raz nie. Tak rozumiana własność przysługuje jednostce ludzkiej. Ta jednostka może uznawać rzeczy za swoje i bronić tych rzeczy w granicach istniejącego prawa. Wiąże się z tym również prawo do nabywania własności i wyzbywania się jej wedle uznania. Nazwijmy to własnością indywidualną. Własność intelektualna jest z kolei prawem do ograniczania innym korzystania z danych dóbr. Jednostka ludzka nie potrzebuje takiej formy własności. Potrzebuje go tylko i wyłącznie określony przemysł do ochrony swoich interesów. (…)Rick Falkvinge, założyciel Swedish Pirate Party, zauważa, że jeśli kupię fotel, mogę go sprzedać, przerobić, rozłożyć na części lub po prostu mieć. Kupując film na DVD, mam natomiast ograniczone prawo do wyświetlania go lub wykorzystania we własnej twórczości. Mało tego. Niby płacę za film, ale nikt nie udostępni mi kopii filmu, jeśli płyta DVD zostanie zniszczona. W rzeczywistości więc ograniczana jest moja możliwość korzystania z dzieła. Ba! Nie mam nawet prawa posiadać kopii dzieła, tylko egzemplarz płyty. Mogę śmiało powiedzieć, że własność intelektualna nie odnosi się do posiadania, ale ogranicza posiadanie. Taka własność jest prawem przemysłu a nie prawem człowieka”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do podobnych, a nawet dalej idących wniosków, doszedł Richard Matthew Stallman (ur. w 1953 w Nowym Jorku), haker i jeden z twórców ruchu wolnego oprogramowania, założyciel projektu GNU oraz Free Software Foundation. Jego zdaniem, sformułowanie „własność intelektualna” celowo wprowadza w błąd opinię publiczną na wielu obszarach: „według profesora Marka Lemleya, obecnie pracującego w Stanford Law School, powszechne używanie określenia własność intelektualna jest modą, która nastąpiła po utworzeniu w roku 1967 Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (World Intellectual Property Organization – WIPO) i stała się naprawdę powszechna w kilku ostatnich latach (Formalnie WIPO jest organizacją wyspecjalizowaną ONZ, ale w rzeczywistości reprezentuje interesy posiadaczy praw autorskich, patentów i znaków handlowych)”. Stallman wskazuje, że kwestie zgrupowane pod szyldem własność intelektualna nie mają ze sobą za wiele wspólnego, co więcej jedynie prawo autorskie może mieć coś wspólnego z kreatywnością, ale na pewno nie z innowacyjnością: „Prawa autorskie nic nie mają wspólnego z innowacją; piosenka czy powieść jest objęta prawami autorskimi nawet jeśli w niej nie ma nic innowacyjnego”. Z takim podejściem nie zgodzi się wielu twórców, a spór ten może rozwiązać jedynie przyszła technologia powiązana z wiedzą kolejnych pokoleń.

Unia Europejska, która od lat stara się ujednolicić kwestie własności intelektualnej wśród państw członkowskich, stwierdza, że „własność intelektualna oznacza ogół praw wyłącznych przyznawanych z tytułu twórczości intelektualnej. Obejmuje dwa rodzaje praw: własność przemysłową, na którą składają się wynalazki (patenty), znaki towarowe, wzory przemysłowe i oznaczenia pochodzenia, a także prawo autorskie, na które składa się własność artystyczna i literacka. (…)Dyrektywa 2001/29/WE z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym dostosowuje przepisy o prawie autorskim i prawach pokrewnych do zmian technologicznych, zwłaszcza do społeczeństwa informacyjnego. Jednak akt unijny w obecnym kształcie pilnie potrzebuje reformy. W związku z nadzwyczajnie szybkimi zmianami, jakie zaszły w przestrzeni cyfrowej od 2001 r., dyrektywa nie odpowiada już dzisiejszej sytuacji w technologii cyfrowej”.

Patrząc na rozwój kwestii, związanych z poszanowaniem własności intelektualnej w Unii Europejskiej, widać, że Europa zmierza w przeciwnym kierunku, niż to wynika z założeń dyrektyw. Rośnie liczba aktów prawnych, procesów sądowych i wzrasta poziom niezrozumienia kwestii podstawowych, powiązanych z twórczością i kreatywnością, takich jak prywatność, wolność, własność, czy dozwolony użytek. Jednocześnie przybywa organizacji pośredniczących w procesie twórczym, np. w przemyśle muzycznym, w relacjach z organizacjami zbiorowego zarządzania, kompozytorom pomagają publisherzy i kancelarie prawne, wykonawcom i producentom wytwórnie, prawnicy i inni wyspecjalizowani pośrednicy, jak managerowie muzyczni. Kuleje transparentność modeli biznesowych i zależności między podmiotami przemysłu muzycznego, ale także rozrywkowego, nie tylko w Polsce.

Biznes powiązany z twórczością intelektualną, ewoluuje z roku na rok, a modele biznesowe coraz mocniej powiązane są z rynkiem reklamy mobilnej. Według eMarketer (Mobile Internet Ad Spending Worldwide, 2013-2019) globalny rynek reklamy mobilnej wyniesie w 2016 roku ponad 100 miliardów dolarów i będzie stanowił połowę wszelkich wydatków cyfrowych. Pomiędzy 2016 i 2019 rokiem, wydatki na reklamę mobilną zostaną podwojone, dochodząc do poziomu 195 miliardów dolarów co stanowić będzie ponad 70% wszelkich wydatków w tym obszarze.

Pamiętać należy, że od początku Internetu, mamy do czynienia, ze zjawiskiem piractwa, które oznacza, że część użytkowników sieci nie respektuje faktu własności intelektualnej twórców prywatnych i instytucjonalnych. „Straty z tytułu piractwa muzycznego w Polsce szacowane są na przeszło 100 mln zł rocznie. Z kolei RIAA, zrzeszenie amerykańskich wydawców muzycznych straty z amerykańskiego rynku liczy w miliardach dol. Są jednak badania dowodzące, że piractwo nie wpływa negatywnie na sprzedaż muzyki. Tak czy inaczej, jest zjawiskiem negatywnym. W dyskusji o piractwie często podnosi się przykład Norwegii, która zredukowała piractwo z 80 do 5 proc. po części dzięki restrykcyjnym przepisom, ale głównie dzięki temu, że postawiła na rozwój i dostępność legalnych usług, w tym streamingowych. Ale Polska to nie Norwegia i piractwo muzyczne występuje tu na poziomie 30 proc”. Czy przyszłość przyniesie zwalczenie piractwa intelektualnego w sieci i jak owe zjawisko zagraża ludzkości spiętej mózgami z komputerami na skalę globalną? Na te pytania warto szukać odpowiedzi już teraz, nie tylko tworząc strategie firm, ale również myśląc o prywatności i bezpieczeństwie przyszłych pokoleń.

piotrturek-300x269dr Piotr Turek – futurolog, ekonomista i przedsiębiorca. Pracę zawodową łączy z zainteresowaniem futurologią i nowoczesną technologią. Ekspert rynku e-commerce, treści cyfrowych, oraz usług dodanych.

Pracował jako Zastępca Dyrektora Produktu w grupie Cyfrowy Polsat, oraz u operatora komórkowego Polkomtel (sieć Plus) na stanowisku Kierownik Zespołu ds. Usług Muzycznych i Rozrywkowych, rozwijając m.in. serwisy muzyczne: Muzodajnia, Czasoumilacz. Pracował również dla operatora komórkowego P4 Sp. z o.o. (sieć Play) rozwijając m.in. usługi muzyczne, gaming, wideo, oraz w czołowych agencjach Public Relations w Polsce (Sigma International, Edelman Polska), działając na rzecz m.in. firmy Microsoft, kolejnych wersji produktów Windows, Office, jak i marek: Xbox 360, Burger King. Kierował agencją marketingu młodzieżowego Nokaut Skład, której był współwłaścicielem – wybrani klienci: LPP (marki: Cropp/Cropptown), Philips, Sprite, Belvedere, Viva Polska, Simplus Team – sieć Plus, Heyah – sieć T-Mobile, Creative Labs, Adidas, Nike, Snickers.

Posiada tytuł doktora nauk ekonomicznych (Szkoła Główna Handlowa), udziela się w charakterze wykładowcy, dziennikarza, oraz eksperta rynku nowoczesnej technologii, Public Relations, rozrywki i muzyki. W wolnych chwilach podróżuje po świecie, oraz komponuje i produkuje utwory muzyczne/teledyski.

Część druga artykułu pod tym linkiem – Wstęp do futurologii (cz.2 – mózg i własność intelektualna)

Foto thoughts via Shutterstock.

  • Mozart napisał swoją operę Wesele Figara na podstawie sztuki teatralnej wystawionej 2 lata wcześniej. Gdyby wtedy istniało dzisiejsze prawo o własności intelektualnej, to pewni autor sztuki procesowałby się z Mozartem. Kto dziś pamięta o tamtej sztuce teatralnej? Nikt, za to Wesele Figara – opera Mozarta weszła do klasyki. A to przecież była kradzież własności intelektualnej :-P

    • borysses

      Hollywood zbudował potęgę po przeprowadzce do Californi bo nie miała takiego prawa jak NY (czytaj nie trzeba się było przejmować IP). Disney zbudował potęgę na dziełach z domeny publicznej. I teraz ci co się dorobili na luźniejszym prawie robią wszystko by to prawo zradykalizować dzięki czemu utrzymają swoja pozycję.

      O wiele łatwiej było osiągnąć sukces budując na dziełach, które były w świadomości ludzi. Dzisiaj używając dzieł z domeny publicznej trzeba mieć świadomość, że od czasu powstania dzieła minęły 3 generacje i nie żyje nikt to by je pamiętał.

      No, ale nic. TPP zostało dogadane i teraz 11000 stron prawniczego bełkotu zostanie opublikowane by po 60 dniach zostać poddane pod głosowanie. Porozumienie transatlantyckie w drodze. Jeśli UE ratyfikuje to będziemy mieć w prawie takie kwiatki jak większe kary za piractwo niż za gwałty, molestowanie nieletnich czy spowodowanie śmierci w wyniku niefrasobliwej jazdy samochodem. Tak już jest w UK (najwolniejszy, ale i największy lotniskowiec USA).

      Piractwo będzie ścigane z urzędu a poszkodowany nie będzie musiał udowadniać straty. Kary za piractwo są tak duże, że lepiej napaść na sklep z płytami i go zwyczajnie obrabować…

    • Piotr Turek

      hahah…nie no nie rabujmy sklepów…ale dużo w tym trafnych przemyśleń…

    • Piotr Turek

      jak dodamy współcześnie najbogatszych muzyków jak Dr Dre, czy P Diddy i poszperamy, na czyich pomysłach opierali swoje pierwsze utwory, to też będzie ciekawie…w zasadzie mam ostatnio inne pytania – czy istnieje coś takiego jak własność intelektualna kompozytora, wykonawcy i producenta…rozważania za i przeciw są interesujące…sam mam kilka „własności” tego typu..hmm

  • ToJa

    Dlaczego zrezygnowaliście z tamtego layoutu, który był w 1. części? Lepiej się czytało :(

    • Za dużo błędów jest i jeszcze nie jest dostosowane do wyświetlania na urządzeniach mobilnych. Dopracujemy i będzie:)

  • tomek

    ciekawe. dzięki za starą czcionkę. TA z pierwszej części za bardzo przestrzelona.

  • Pingback: Co wiedzą o nas twórcy programów lojalnościowych - AntyWeb()

  • Pingback: Surfowanie myślami w internecie - AntyWeb()

  • Pingback: Futurist Of The Year()

  • Pingback: CO WIEDZĄ O NAS TWÓRCY PROGRAMÓW LOJALNOŚCIOWYCH – Futurist Of The Year()

  • Pingback: WSTĘP DO FUTUROLOGII (CZ.2. – MÓZG I WŁASNOŚĆ INTELEKTUALNA) – Futurist Of The Year()