47

Współdzielenie przejazdów lekarstwem na problemy miast. Omni eliminuje korki i zmniejsza emisję spalin

Trzy tysiące współdzielonych pojazdów mogłoby wyeliminować z nowojorskich ulic 13 tysięcy taksówek, co zmniejszyło tłok na drogach. Autonomiczne pojazdy z kolei zwiększyłyby bezpieczeństwo. To tylko kilka przykładów tego, jak prawdopodobnie będziemy przemieszczać się w inteligentnych miastach.

Ach, te miasta

Mieszkańcy większych miast w Polsce i na świecie mają powody, aby narzekać. Po zakorkowanych ulicach przemieszcza się zbyt duża ilość pojazdów, autobusy i wagony metra pękają w szwach od nadmiaru pasażerów, no i ten smog, o którym ostatnio tak głośno. Nie ma lekko, a za kilka lat nie będzie lżej. Już w 2050 roku aż 70 procent populacji będzie żyć w miastach. Jeśli nie będą one smart, zginiemy w tłumie.

Okaże się wówczas, że najbardziej zabraknie nam przestrzeni – kilku centymetrów przed zderzakiem samochodu, wolnych miejsc na parkingach oraz czystego powietrza. Dlatego tak popularna ostatnio “ekonomia współdzielenia” (z ang. sharing economy), nie będzie jedynie przejściowym trendem, ale koniecznością, z którą zaprzyjaźnimy się na dłużej. Kompletnie zmieni sposób w jaki będziemy poruszać się po inteligentnych miastach.

Wypożyczaliśmy rowery, a teraz samochody

Już teraz mieszkańcy kilku miast w Polsce mogą wypożyczać rowery na minuty. Polega to na tym, że odbierają jednoślady na specjalnych stacjach i zostawiają je w innych punktach zlokalizowanych na drugim końcu miasta, gdy zakończą przejażdżkę. To dobre rozwiązanie, kiedy mamy do przepedałowania raptem kilka kilometrów i jeśli nie wieziemy ze sobą większych bagaży.

W innym przypadku, warto wsiąść do auta – bynajmniej nie swojego, bo takiego w inteligentnym mieście nie potrzebujesz. Do wyboru masz kilka opcji: taksówki, aplikacje łączące kierowców z pasażerami oraz… samochody wypożyczane na minuty. Taką usługę na polskie ulice wprowadził jeden z największych dealerów samochodowych POL-MOT Auto we współpracy ze Skodą.

Pojazdy działające w ramach usługi driveomni.pl rozmieszczone są w kilku miejscach w Warszawie i można uzyskać do nich dostęp za pośrednictwem aplikacji mobilnej – dotyczy to zarówno rezerwacji, jak i otwierania drzwi samochodu. Wewnątrz znajdziemy kluczyk, dokumenty i kartę paliwową. Z tym wyposażeniem nie pozostaje nic innego, jak tylko odpalić silnik i ruszyć w trasę, a po jej zakończeniu wrócić na miejsce, z którego wypożyczono auto.

Współdzielone auta wyeliminują korki

Natomiast, gdy nie chcemy myśleć o konieczności znalezienia wolnego miejsca postojowego albo jedziemy na kolację biznesową, możemy zamówić kierowcę Ubera, który podwiezie nas we wskazane miejsce. Niezależnie od tego, na którą opcję się zdecydujemy, to i tak przyczynimy się zmniejszenia emisji spalin, czyli jednej z przyczyny powstawania smogu oraz do rozładowania ruchu na ulicach.

Korki zresztą są nie tylko utrapieniem dla kierowców, ale dają także po kieszeni władzom miast i mieszkańcom. Weźmy na przykład Nowy Jork, po którym porusza się aż 13 tysięcy samych żółtych taksówek. Według naukowców z Instytutu Technologicznego w Massachusetts, straty finansowe wynikające z zatorów na ulicach sięgają tam co roku aż 160 miliardów dolarów. Do tego są przyczyną zmarnowanych 7 miliardów godzin i ponad 11 miliardów litrów paliwa.

Sugerują natomiast, że rozwiązaniem problemu mogłoby być spopularyzowanie wspólnych przejazdów i dzielenie się pojazdami. Ich zdaniem korzystając z właśnie takich usług, można by zmniejszyć liczbę samochodów poruszających się po drogach o 75 procent, bez znaczącego wpływu na czas podróży. Dodają, że wystarczy tylko 3 tysiące aut z czterema pasażerami na pokładzie, żeby wyeliminować z Nowego Jorku 13 tysięcy taksówek. Wówczas tamtejsze ulicy byłyby z pewnością nieco luźniejsze.

Jazda bez kierowcy

Nie dotyczy to tylko miasta zwanego Big Apple, ale także mniejszych miejscowości w innych krajach, bo problem jest podobny, a rozwiązanie uniwersalne. Władze w Dubaju mają z kolei nieco więcej „fantazji” i bardziej zasobne portfele, żeby rozwiązać ten problem i stawiają na latające, autonomiczne taksówki, które pojawią się w przestrzeni powietrznej tego lata. Ich użytkownicy nie będą musieli posiadać licencji pilota ani nawet wiedzieć, jak sterować taką maszyną, bo zrobi to za nich algorytm. Póki co jednak zejdźmy na ziemię, bo nam bliżej jest do samojeżdżących taksówek niż ich latających odpowiedników.

Rozwiązują one zresztą inny, ważny problem – chodzi o bezpieczeństwo na drogach. Przedstawiciele firmy nuTonomy szacują, że w 2015 roku na ulicach w Stanach Zjednoczonych zginęło ponad 35 tysiące osób. Ich zdaniem w aż 94 procentach przypadków odpowiedzialność za to ponoszą kierowcy. Sugerują, że liczbę śmiertelnych wypadków można by ograniczyć wprowadzając do obiegu autonomiczne pojazdy. Takie auta nie podejmowałby brawurowych decyzji oraz lepiej oceniałby zagrożenie.

Sami wypuścili w minionym roku na ulice w Singapurze flotę sześciu samojeżdzących aut – nie oni jedyni. W tym samym czasie Japończycy przetestowali autonomiczny autobus, a inżynierowie z Singapuru skuter. Można spodziewać się, że z czasem tego typu rozwiązania będą integralną częścią smart city. Tak samo zresztą jak inteligentne drogi, które zapewniają mieszkańcom elektryczność – takie, już powstają we Francji.

Przetestuj Omni i wygraj smartfona Huawei P9!

Nie wsiadaj do własnego pojazdu i nie marnuj benzyny, wypożycz jeden z modeli Skody oferowany w ramach usługi Omni. Do udziału w testach poszukujemy 100 osób, które jako pierwsze będą miały szansę otworzyć drzwi pojazdu za pomocą aplikacji i pojechać nim w dowolnym kierunku. Każdy uczestnik programu pilotażowego otrzyma kod o wartości 50 złotych, dzięki któremu będzie mógł przetestować każdy z wybranych samochodów.

Aby wziąć udział w pilocie zarejestruj się na driveomni.pl i zgodnie z instrukcją pobierz aplikację. Po zakończeniu testów, będziesz mógł uczestniczyć w konkursie i wygrać smartfona Huawei P9. Musisz tylko napisać recenzję Omni i podesłać ją na adres biuro@antyweb.pl. Spośród nadesłanych prac, wybierzemy najbardziej rzeczową i merytoryczną. Powodzenia!

Więcej informacji o konkursie znajdziesz w artykule o OMNI.

Zdjęcia wykorzystane w tym artykule pochodzą z pexels.com

  • W USA i Kanadzie już wymuszają współdzielenie. Jest np. 8 pasów ruchu, na 7 może jechać tylko samochód z przynajmniej dwójką pasażerów, a na 8 przynajmniej z czwórką. Ludzie dojeżdżając do pracy umawiają się na parkingach i jadą jednym samochodem, a dzięki temu mają pusty pas ruchu dla siebie.

    • garrappachc

      Takie pasy są też w Krakowie.

    • xaxa

      od wielu lat. Bo większość ludzi jak jedzie do pracy to pojedyńcze osoby, każde auto z większą ilością osób to meksyki lub nianie wiozące dzieci do szkoły.

    • Prorok

      Gdzie niby? W Krk buspasami mogą jechać tylko motocykle, busy, taxi i inne służby. Na Kamieńskiego był bus pas gdzie można było jechać jak były chyba 3 osoby w samochodzie, ale go zlikwidowali i zrobili bus pas w godzinach chyba 6-10.

    • Takie rozwiązania są tam bardzo popularne. Właściwie na każdej drodze stanowej jest taki pas. I okazuje się, że to naprawdę działa.

    • Arthur

      Nie działa. Wręcz odwrotnie – to tylko korkuje drogi. Ostatnio robiliśmy na ten temat badania i efekty były z pozoru zaskakujące – w miejscach powstania takich padów zatory drogowe powstawały 16x częściej.

    • fd

      Polacy rozwalili już ten system i jeżdżą z dmuchanymi lalami żeby mieć odpowiednią liczbę pasażerów.

  • airhead

    Skąd w ogóle wzięła się ta kalka i nazywanie Nowego Yorku Big Apple? To określenie jest straszne, zarówno po polsku jak i angielsku :/

  • Ludziom się teraz w doopach poprzewracało. Każdy uważa wygodnictwo za normę, a pozniej się dziwi, że korki w mieście i smog. Gdyby jaśniepaństwo przesiadło się do autobusów, to od razu byłyby mniejsze korki i czystsze powietrze. Ale po co? Jaśniepan nie zhańbi się jazdą autobusem z „motłochem”, tylko musi pokazać na mieście, że on ma własny środek lokomocji. Niektorzy nawet jak mają pol godziny drogi do pracy, to i tak jadą samochodem, bo za wygodni.

    • Anna Nowak

      Ale marznięcie zimą naście minut zimą na przystanku wcale nie jest fajne (bo pl co trzymanie się rozkładów?). Podobnie jak letnie aromaty w komunikacji gdy człowiek się zastanawia, czy zdąży dojechać czy będzie musiał wysiąść wcześniej by przeżyć.

    • Nie przesadzajmy. Jeżdżę autobusami od lat i żyję, to nie jest nic strasznego.

    • Piotr

      Gdyby w moim mieście było metro, nawet nie zastanawiałbym się nad posiadaniem auta. Ale komunikacja „naziemna”? Proszę Was – ciągłe wypadki, awarie, spóźnianie się taboru (lub kompletny brak przyjazdu) etc.. Wolę stać w korku.

    • Az tak zle? Przez 20 lat jazdy autobusami dokładnie 2 razy zdarzylo mi sie, ze autobus mial awarię. Cos nieprawdopodobnego, gdzie Ty mieszkasz, ze autobusy bez przerwy mają wypadki i awarie? A ze autobus w ogole nie przyjechal, to tez zdarzylo sie kilka razy na krzyz, a najezdzilam sie i jezdze dalej sporo. To jakis horror, co opowiadasz, az mnie ciekawi, gdzie takie dziwy sie ciagle dzieją.

    • Anna Nowak

      Tylko dwa razy? Gratuluję.

      Masę razy wpakowałam się w półgodzinny korek bo coś. Bo masa krytyczna, bo protest, bo wypadek (autem możesz kombinować, autobusem stoisz i czekasz). Autobusy jeżdżące stadami to norma (stoisz pół godziny by przyjechały cztery jednocześnie). Samobójcy w metrze, brak prądu (tramwaje stoją niewiadomo jak długo), autobusy, które z losowych powodów nie przyjeżdżają (najlepiej w środku zimy, a jak, gdy -10 na dworze i nie wiesz, czy stać jak ten dureń na przystanku czy wejść do sklepu kawałek dalej i przegapić pojazd).

    • Anna Nowak

      Ja przesadzam? Ależ skąd.

      Bo to raz siedziałam i zamarzałam na przystanku by chwilę później zastanawiać się, czy zwymiotuję teraz czy dopiero za chwilę.

    • Od mrozu wymiotujesz?

    • Anna Nowak

      Od mrozu nie. Jednak smród tygodniowego potu, niepranych od lat kurtek, nadmiaru perfum, fajek i obiadu (bo spaghetti najlepiej wcina się w tramwaju) przyprawia mnie o mdłości. W sumie sam nadmiar perfum starczy…

    • Nigdy w życiu nie widziałam, żeby ktoś jadł obiad w tramwaju… A co do nadmiaru perfum, to on również może się zdarzyć np. w kolejce dokądkolwiek. Więc musisz często mieć mdłości albo unikać ludzi do poziomu ekstremum.

    • Anna Nowak

      Tramwaj w samym centrum Warszawy, jakiś student (na oko) wcinał sobie spaghetti. W środku lata. Dałam radę przejechać jeden przystanek, miks zapachów zabijał.

      Unikać ludzi <3. Oczywiście, że może się to zdarzyć wszędzie. Jednak ze sklepu w razie czego mogę wyjść, w autobusie trzeba poczekać na przystanek. Jeśli jeździ chociażby raz na pół godziny to wyjścia raczej nie mam – trzeba przeżyć. W dodatku w autobusach śmierdzi wystarczająco, dodatkowy zapach (tu – perfumy) powoduje mieszankę wybuchową dla mojego nosa.

      Pamiętam, gdy raz w autobusie podmiejskim dosiadła się do mnie starsza pani. Zapach był tak cudowny, że automatycznie zrobiłam się zielona i łapałam podmuchy świeżego powietrza zza okna. Nawet nie było gdzie uciec ;x.

    • To musisz mieć ciężkie życie. :( Albo zaopatrz się w takie zatyczki na nos, jakie miał Daxus w „Ultraviolet” – nie wiem, czy oglądałaś.

    • PIT

      1. autobusy w dni robocze zwykle jeżdżą w cyklu do 10 minut (w niedzielę do 20 min poza liniami podmiejskimi 7xx i egzotykami 2xx .
      2. Dla osób z peryferii są parking park & ride koło metra lub stacji kolejowej
      3. Jak ktoś wcina spagetti to należy mu zwrócić uwagę żeby jadł na zewnątrz – jest to zakazane
      „§ 11 8) spożywania napojów i artykułów żywnościowych, jeżeli może to spowodować zabrudzenie pozostałych pasażerów, zanieczyszczenie pojazdu, stacji metra lub przystanku;”

    • Lump

      To, że ty jeździsz nie znaczy, że inni muszą upadać do twojego poziomu. Komunikacja miejska czy inne współdzielenie nie eliminują korków, a mają poważne konsekwencje gospodarcze. Takie pasożyty powinny być opodatkowane.

    • JamesVoo

      A co, jeśli samochodem dojazd to 30 minut, a komunikacja 1,5h, bez uwzględnienia korków?

    • Jezeli dla kogos to jest wystarczający argument do kupowania i oplacania samochodu, i do wiecznego szukania miejsc parkingowych oraz przyczyniania sie do ww.korków, no to co ja moge na to poradzic? Ja sie nauczylam zyc bez prawa jazdy i samochodu, i naprawdę da się, to nie jest zaden wyczyn. Rozumiem, ze ktos potrzebuje auta np.do pracy do wozenia jakichs sprzetow, ale wiekszosc ludzi bez problemu moglaby sie bez niego obyc. Tylko jest jeden szkopuł: nie chce im sie! Wygodniej doope w sam.posadzic i pozniej narzekac, ze a to miejsc parkingowych brakuje, a to korki wszedzie. Przez 30 lat mieszkalam w halasliwej okolicy, gdzie samochod, tir, motocykl gnal jeden za drugim i przejscie na drugą strone ulicy bylo wyczynem. Nie bylo tak naprawde jak wyjsc na spacer bez aut za mną, przede mną i obok. Wszedzie beton i sznur samochodow – jakby ludzie zyli mniej „wygodnicko”, to i od razu powietrze by sie polepszyło, i przestrzeni dla ludzi więcej, i spokojniej trochę.

    • Robiłem to pod wiatr

      Moim zdaniem źle myślisz, bo chcesz przekonać innych do swoich racji. Mam dla Ciebie pomysł – przeprowadzka na prowincję.

    • Na prowincji nie ma pracy.

    • Robiłem to pod wiatr

      Dajesz taki argument jak Ci w samochodach, którzy nie chcą się przesiąść do komunikacji.
      Nie jesteś w tej sytuacji lepsza, bo dla własnej wygody się nie przeprowadzisz.
      To Twój argument „jeżdżę autobusami od lat i żyję, to nie jest nic strasznego”. Ludzie na prowincji też żyją, to nic strasznego,a powietrze czyste i cisza.

    • To najlepiej w ogóle przeprosic za to ze zyje i ze chcialabym zyc godnie. Ludzie to ludzie, niektorzy przetrwali nawet w obozach koncentracyjnych. Niektórzy są bezdomni, spią na ławce i tez zyją. Czlowiek moze przezyc nawet i tydzien bez jedzenia, tylko co z tego? Chodzi o to, zeby zyc godnie, niekoniecznie wygodnie.

    • Robiłem to pod wiatr

      Żyjesz w mieście więc masz świadomość jak ono wygląda. Nie wygrasz z samochodami. Sam mam samochód i sobie nie wyobrażam życia bez niego. Do pracy jeżdżę autobusem, czasem rowerem bo to ekonomiczne, ale nie obrażam się jak ktoś jeździ samochodem. Stać go, niech jeździ.

    • Jakby ktos sobie kupil bombe jądrową, to tez niech ją odpali. Stac go, to niech się pobawi.

    • Robiłem to pod wiatr

      Przykład z półki sci-fi. Stać Cię na więcej, próbuj dalej.
      Teraz w modzie bomby termobaryczne :)

    • Tamta blyskotliwa metafora to juz szczyt moich mozliwosci kreatywno-przyczynowo-skutkowych, wiecej chyba nie wykrzesam. :(

    • Robiłem to pod wiatr

      To pewnie przez smog i detergenty :)

    • Detergentow malo używam.

    • Robiłem to pod wiatr

      A mydło, choćby szare?

    • Ostatnio kupiłam dove, ale to się nie liczy, bo dove to w 1/4 krem nawilżający – tako rzecze ich reklama.

    • Lump

      Nie. Pasożyty jak ty nie mają prawa do życia. Szczególnie kosztem bardziej wartościowych jednostek.

    • Na szczescie to nie ty decydujesz, które jednostki są wartościowe, a które nie.

    • PIT

      To znaczy że miasto jest źle zaprojektowane lub mieszkasz/pracujesz na jakiś peryferiach.

    • JamesVoo

      Mieszkam w jednej miejscowości ościennej Poznania, pracuje w drugiej.
      Jadąc samochodem lecę przez autostradę i jestem w 30 min.
      Jadąc komunikacja muszę zahaczyc o Poznań, znacząco wydłużając trasę

    • PIT

      Dopóki jeżdzisz autostradą/obwodnicą to żaden cyklista/pieszy cię nie zaatakuje swym ciałem na pasach :).

      Szerokiej drogi

    • Robiłem to pod wiatr

      Chcesz jeszcze jaśniepanów do autobusów dać? W tym tłoku i bez nich jest ciężko jechać.

  • adix

    tylko jest jeden problem, autobus jedzie dluzej i ciagle sie zatrzymuje co jest denerwujace, od 10 lat nie jechalem zadnym autobusem i tramwajem a jazda z kimś zawsze wiąże się z tym,że jest się od niego uzależnionym,gdy bierzemy kogoś musimy na niego czekać. Nie lubie jeździć autem po mieście i zazwyczaj tego nie robie ale jeżdzić z kimś to już w ogóle odpada. Po to się ma własny srodek transportu aby korzystać bez oglądania się na innych. Najlepiej o każdej porze roku w obrebie powiedzmy do 40 km radzi sobie rower ale ilu namówisz na nawet tak krótkie trasy rowerem?
    z doswiadczenia wiem,że nikogo przynajmniej w moim otoczeniu, ludzie nawet 10 km nie chcą jechać czy na wycieczkę a co dopiero do pracy czy po zakupy. A przeciez rower to wieksza niezależność niż auto.

    • PIT

      1. Jak pada deszcz to rower już sobie nie radzi .
      2. Rower najwygodniejszy jest od 1 do 8 km. Mniejszy dystans wygodniej pokonać pieszo a większy to już bez odzieży termoaktywnej lub elektrycznego wspomagania skutkuje spoceniem które może być kłopotliwe.

  • Arthur

    Nie działa. Wierz mi.

  • Marek Crom

    Co ma omni do wspoldzielenia? Caly czas mowa jest o wspoldzieleniu wlasnego auta a aplikacja jest po prostu wypożyczalnią. Nie ma to nic wspolnego ze współdzieleniem. Blabla tak, to współdzielenie. I te 3000 z…. pupy. Zakładają, że każdy wynajmujący samochód zapełni go całkowicie więc 4 osoby to przejazd 12000 osob w porównaniu do użycia do tego celu 13000 taksówek. Bzdura jakich mało. Sporadyczne będą przypadki wynajmu auta dla 4 osób. W taksówkarz z kolei często jedzie 4 pasażerów, bo wracają z imprezy pijani.
    Współdzielenie TAK, zwykły wynajem auta o jakim jest mowa, a sugeruje się coś innego stanowcze NIE.