32

Recenzja Wolfenstein: The New Order – Dobry nazista to martwy nazista

Pierwsze zapowiedzi nowego Wolfensteina były obiecujące. Alternatywna historia XX wieku, zwycięstwo nazistów i B.J. Blazkowicz – człowiek, który w ciągu dwudziestu lat zdążył skopać setki hitlerowskich tyłków. Wszystko to podlane klimatem filmów klasy B, tj. Iron Sky. Mało kto jednak zakładał, że The New Order będzie największym dotychczasowym pozytywnym zaskoczeniem roku w grach wideo. Jest rok 50. przed naszą erą. Cała Galia została […]

Pierwsze zapowiedzi nowego Wolfensteina były obiecujące. Alternatywna historia XX wieku, zwycięstwo nazistów i B.J. Blazkowicz – człowiek, który w ciągu dwudziestu lat zdążył skopać setki hitlerowskich tyłków. Wszystko to podlane klimatem filmów klasy B, tj. Iron Sky. Mało kto jednak zakładał, że The New Order będzie największym dotychczasowym pozytywnym zaskoczeniem roku w grach wideo.

Jest rok 50. przed naszą erą. Cała Galia została podbita przez Rzymian… Cała? Nie! Jedna, jedyna osada, zamieszkała przez nieugiętych Galów, wciąż stawia opór najeźdźcom i uprzykrza życie legionom rzymskim…

Weźcie ten fragment wprowadzający do komiksów z Asteriksem i podmieńcie Galię na Europę, Rzymian na Hitlerowców, a Galów na Williama „B.J.” Blazkowicza, a otrzymacie plus-minus historię Wolfenstein: The New Order w pigułce. Byłoby to jednak streszczenie bardzo krzywdzące dla najnowszej gry wydanej przez Bethesdę. Fabuła Wolfa anno domini 2014 jest bowiem jedną z największych jej zalet.

The New Order został stworzony przez firmę Machine Games, studia założonego w 2009 roku przez byłych pracowników Starbreeze, twórców takich tytułów jak Kroniki Riddicka czy The Darkness. Obie te pozycje były strzelaninami z widokiem z oczu z silnym jak na ten gatunek akcentem położonym na fabułę, monologi głównego bohatera i ciekawe postaci niezależne. Mimo, że tym razem szwedzcy specjaliści dostali zlecenie na pracę z serią, która nigdy wcześniej z wybitnych scenariuszy nie słynęła, postanowili to zmienić.

Wolfenstein®: The New Order_20140522221109

Fabuła nowego Wolfensteina jest oczywiście pełna absurdów i tandetnego science fiction (psy-androidy, wielkie mechy na usługach nazistów, überbeton wykorzystywany do budowy hitlerowskich baz), ale mimo wszystko przyswaja się ją bez grymasu zniechęcenia. Dlaczego tak się dzieje? Głównie dzięki umiejętnie napisanym monologom i dialogom, a także wiarygodnym (także wykonanym bardzo dobrze od strony wizualnej, z żywą mimiką itp.) bohaterom.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ponieważ gra ma kilka dość zaskakujących momentów, więc powiem tylko tyle, że na początku gry B.J., czyli żywa legenda, człowiek, który zabija Nazistów samym spojrzeniem i nie straszny mu jest nawet Mecha-Hitler, przegrywa. O mało co nie zostaje zabity w trakcie akcji, traci większość kompanów, a w rezultacie ostatnia nadzieja na wygranie przez Aliantów II wojny światowej umiera. Blazkowicz co prawda nie umiera, ale doznaje rozległych obrażeń i zapada w otępienie, w którym trwa przez kolejne 14 lat.

Dopiero atak esesmanów na szpital dla psychicznie chorych wybija go z tego katatonicznego stanu i pozwala na nowo wyruszyć w bój. Później akcja się rozkręca, a B. J. trafia do takich miejscówek jak luksusowy pociąg relacji Szczecin – Berlin, pełna strzelistych betonowych konstrukcji stolica III Rzeszy, podbity i przebudowany na własną modłę przez Nazistów Londyn, czy też obozy koncentracyjne. Zróżnicowane lokacje to zresztą kolejna istotna zaleta The New Order. Jedyne środowisko działania, które powtarza się trochę zbyt często to kanały, ale i to da się przeboleć, bo czasem po nich się skradamy, od czasu do czasu walczymy, a w przerwach pływamy (samemu lub dzięki pojazdom).

Wolfenstein®: The New Order_20140523132835

Rozgrywkę też trudno określić jako wyłącznie bezmózgą sieczkę, co stanowiło dla mnie spore, pozytywne, zaskoczenie. Co prawda w (doskonałych skądinąd) trailerach twórcy chwalili się, że w wielu miejscach będzie można wybierać styl działania, ale przeczuwałem, że będzie to albo ściema, albo poziomy skradankowe będą krótkie i wymuszone. Okazuje się jednak, że deweloperzy przygotowali nam doskonałą mieszankę. Lokacje, w których ścieramy się z istnymi watahami nacierających na nas żołnierzy i robotów przelatane są chwilami spokojnej eksploracji oraz dłuższymi fragmentami, w trakcie których możemy się poskradać, szukając jednocześnie tajnych przejść i skrótów. Oczywiście te walki można rozwiązać w stylu „na Jana” względnie na Rambo, ale stają się one wtedy znacznie trudniejsze.

Poziom trudności nowego Wolfensteina to też element, który zasługuje na pozytywny komentarz. Do wyboru jest ich aż pięć, gracze, którzy przeszli w życiu jakiegoś FPSa nie powinni nawet odpalać dwóch pierwszych. Na standardowym gra potrafi już w kilku miejscach dać w kość, szczególnie że zdecydowano się tu na swoistą mieszankę rozwiązań nowoczesnych ze staroszkolnymi. Nie miałbym nic przeciwko, aby tego typu miks pojawiał się w większej liczbie strzelanin.

Najlepszym nawiązaniem do klasyki jest w mojej opinii to, że niby „po nowemu” zdrowie się samo regeneruje, ale tylko do wielokrotności 20 punktów. Powyżej tego musimy się leczyć starymi, dobrymi apteczkami. Oznacza to, że nie raz trzeba będzie przerwać otwartą wymianę ognia i z życiem na poziomie 20 czy 40 punktów rozwiązać resztę starcia kryjąc się za zasłonami lub stosując inną, bardziej wyszukaną strategię. Można też, w odróżnieniu od serii Call of Duty czy Halo nosić tu ze sobą całkiem pokaźny arsenał broni, niesamowicie rajcownym strzelaniu z dwóch karabinów jednocześnie nie wspominając.

Wolfenstein®: The New Order_20140523131027

Staroszkolny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) jest też brak wielkich strzałek wskazujących kierunek poruszania, znanych ze znacznej większości współczesnych produkcji. Oczywiście mamy znacznik z celem na mapie, a elementy interaktywne są zaznaczone niebieską ikonką, ale są to subtelne sygnały. Dzięki temu da się nawet od czasu do czasu na chwilkę zgubić, co w typowych tunelowych strzelankach jest niewyobrażalne.

Samo strzelanie jest zrealizowane na dobrym poziomie. Broń może nie powala różnorodnością, czy wyszukanymi pomysłami na jej wygląd, ale działa poprawnie, czuć ciężar pukawek i ich odrzut. Narzekać można na mechanikę skradania, bo choć wrogowie ogólnie zachowują się przyzwoicie – zmieniają trasy patroli, oglądają się na boki etc., to często włącza im się „tryb idioty”. Wtedy albo nie widzą nas przemykających dwa metry obok nich, albo wręcz przeciwnie – dostrzegają bohatera znajdującego się za osłoną na drugim końcu hangaru.

Także wizualnie The New Order w wersji na PlayStation 4 nie powala może na kolana, tak jak czynią to niektóre tytuły ekskluzywne dla tej platformy, ale nie można go nazwać grą brzydką czy zepsutą pod względem technicznym. Silnik pamiętający jeszcze grę Rage sprzed kilku lat sprawuje się tu (w przeciwieństwie do konsolowego wydania Rage’a) poprawnie. Największe wrażenie robi fakt, że gra działa w stabilnych 60 klatkach na sekundę w rozdzielczości 1080p, a zwolnienia nie występują nawet w momentach, gdy na ekranie ostrzeliwuje się kilkanaście postaci.

Wolfenstein®: The New Order_20140523185719

Prawie nie występuje też największa bolączka Rage, czyli doczytujące się w ostatniej chwili tekstury. Te ostatnie są też w wysokiej rozdzielczości. Czasem trafi się co prawda jakaś rozmyta plama, najczęściej niestety na plakatach i tablicach z tekstem, ale jeśli nie liżemy ścian, to nie będzie to nam jakoś bardzo przeszkadzało. Irytować może za to brak płynnych przejść między przerywnikami filmowymi, a rozgrywką. Niestety odbywają się one na zasadzie cięcia i ciemnego ekranu przez kilka sekund i oba elementy są wykonane inną techniką. Z drugiej strony dzięki temu cutscenki wyglądają doskonale, choć momentami może odrobinę zbyt plastikowo, ale wrażenie pękającej iluzji pozostaje. Szczególnie, gdy człowiek przypomina sobie gry tak stare jak Metal Gear Solid IV z 2008 roku, w którym to wszystkie przejścia były niemal niezauważalne.

Przez 16 składających się na grę poziomów płynie się z ogromną przyjemnością, przygoda trwa mniej więcej 12-13 godzin. Na współczesne standardy to zaiste długa produkcja. Dodatkowo, jak ktoś chce od razu wyłapać wszystkie możliwe do znalezienia za pierwszym przejściem „znajdźki”, w tym odlotowe niemieckojęzyczne wersje znanych przebojów na płytach winylowych, to musi doliczyć co najmniej dodatkowe 3-4 godziny. Fani zdobywania platynowych trofeów, czy też calaków przejdą Wolfensteina raz jeszcze na najwyższym poziomie trudności, dokonując przy okazji innego wyboru w pierwszej misji i dzięki temu odblokowując inną umiejętność oraz dodatkowe ukryte pokoje.

Na tym kończy się zabawa z The New Order, bo trybu dla wielu graczy brak. Z drugiej strony Szwedzi pokazali przy okazji pierwszego The Darkness, że w zakresie tworzenie trybów multiplayer nie są mistrzami, więc może lepiej, że poświęcili swój czas w całości na szlifowanie kampanii. Ich najnowsze dzieło nie jest może najładniejszym czy też najbystrzejszym dzieckiem w klasie. Mimo to warto się z nim zapoznać. Powodów jest kilka – mamy tu do czynienia z niesamowicie przyjemnym w odbiorze shooterem, z wplecionymi pożądanymi elementami starej szkoły robienia gier, a także wiarygodnymi, wielowymiarowymi bohaterami. Jak doskonale wiecie, te trzy cechy niezwykle rzadko występują razem w jednym tytule.

Wolfenstein®: The New Order_20140523131912

  • No no, przyjemnie się czytało. Szkoda, że coraz mniej u Was artykułów na takim poziomie ;)

    • Chcesz się bić czy co ? :)

    • misiek

      ambicja zabolała?

    • nie, wyrażam tylko swoją opinię jako czytelnik. mógłbym rozwinąć ją i przedstawić wszystkie moje „ale”, choć nie sądze, by udało się je zniwelować. ;)

      poza tym keep calm, ten artykuł jest boski!

    • Hyke

      Tak ciężko jest wyłapać sarkazm…

    • Maciej Płocki

      Jak masz niedosyt to na kotaku też napisano bardzo przyjemny review:
      http://kotaku.com/wolfenstein-the-new-order-the-kotaku-review-1579710698
      :P

    • z kotaku jestem na bieżąco ;D

    • buua

      i ja byłem pozytywnie zaskoczony poziomem recenzji… może gdyby Mikołaj był redaktorem naczelnym… :)

  • pasożyt społeczny

    Naziści, hitlerowcy… zaraz, zaraz, gdzie to państwo leżało, bo nie mogę znaleźć na mapie?

  • pasożyt społeczny

    Ministerstwo Myśli funkcjonuje sprawnie, wątki skasowane, zadanie wykonane.

  • stopro

    A jak z grywalnoscia na starszym (powoli upgrade) sprzecie jedno pisze a drugie pokazuje. Mam athlon ii x3@3750,4gb,gtx285 bedzie to jakos dzialalo w medium-high czy raczej low. Moj nastepny zakup to bedzie chyba r9 280x ale narazie musze sie cieszyc tym co mam. Gtxa kupilem za 20£-100zl. Wiec sie pytam da rade pograc na tym, bo od czasu deusa w nic nie gralem.dzieki

    • Paweł Kozierkiewicz

      Trudno nam powiedzieć. Gra była testowana na PS4. Może wypowie się ktoś z posiadaczy nowego Wolfa.

    • stopro

      Dzieki

    • Domino

      Ja gram na i3-2300, 6gb RAM i radek 7790.
      Wszystko na full poza cieniami i aliasing rozdziałka 1920×1080

    • kosmosky

      Na pclab pisali że pod względem graficznym ta gra jest słaba. Robiona pod kątem „next ;)” genowych konsol. Ponoć wygładzania krawędzi nie obsługuje.

    • stopro

      Dzieki. Wlasnie zerknolem i gtx jest ciut szybszy jak 7790 wiec powinienem mowisz spokojnie pograc w high .
      Ps. Wczoraj na ebaju znalazlem 6970 za 60£ ale akurat nie mam hajsu wiec nie kupilem . taka okazja

    • Ja grałem na PS4 i to podobno jest pod względem technicznym najlepsza wersja, ponieważ port na PC (zdaniem na przykład Digital Foundry z Eurogamera) nie jest, delikatnie mówiąc, idealny. Ale podkreślę raz jeszcze – tylko o tym czytałem, sam nie testowałem.

    • Ryuk

      Ja gram na x360 i tez jest całkiem przyjemnie jedynie rożnego rodzaju plakaty i obrazy z bliska są w słabej jakości przeciwnicy znikają a nóż który go zabił lewituje w powietrzu sama rozgrywka jest płyna.

    • Z plakatami i obrazami ten sam problem na next-genie, przeciwnicy za to wyglądają jak najbardziej okey, błędów z lewitującymi lub przenikającymi przedmiotami sam nie doświadczyłem, ale widziałem je na filmikach. Podejrzewam więc, że poza rozdziałką i 60 klatkami na sekundę jakichś ogromnych różnic międzygeneracyjnych nie ma.

    • Marcin Wiśniewski

      Id Tech 5 ma te same bolączki co przy Rage, dotyczy to szczególnie tekstur. Silnik jest miejscami dość wymagający ale ja u siebie dałem radę odpalić na max lecz użwałem do tego ustawień zewnętrznych przy użyciu nVidia Control Panel, Tobie również polecam przygotować tam odpowiedni profil dla gry. Co do samych możliwości na takim sprzęcie to musisz poszukać testów wydajnościowych na innych portalach – na pclab jest sporo.

    • stopro

      Dzieki bardzo zaraz sobie poszukam.

    • stopro

      Docelowo planuje fx8320-50,8gb-2133-400,2x280x, ale jak mi sie trafi jakis phenom ii x4-6 za rozsadne pieniadze to nie pogardze. Puki co mam solidna baze do rozbudowy mb asus m5a99fx pro 2.0 , psu seasonic mi12-850w 80bronz ale w testach wychodzi ze jest silver+ 2x120gb evo840 raid0 plus stary160gb wypruty z laptopa ;).

      Ps. Ja mam chyba dobrego syna ,chcialem mu kupic ps4 to powiedzial ze niechce woli stare ps3

    • Póki.

    • stopro

      Dzieki poprawione

    • Maciej Płocki

      i5 + r7850 + 4gb
      1080p, wszystko prawie na max, z wyłączonym strumieniowaniem tekstur + w ccc aa morfologiczne (fonty troche mniej czytelne) i gra wygląda/działa miodnie. pierwsze 10 sec szarpie (doczytuje?) po czym wszystko jest super. Czuć optymalizacje pod konsole o czym inni wspominają, ale przy dynamicznej grze, a nie ‚szukaniu problemu’ można dojść do wniosku, że i tak jest wszystko ok. Bądź co bądź jak jest rozwałka to idtech pokazuje na co go stać

      Uwaga! delikatny spojler poniżej!

      Przy ostatnim starciu opadła mi szczena jak zobaczyłem efekty z ogniem. Ludzie w innych serwisach starali się porównać idtech5 z cryenginem3, który dużo lepiej radzi sobie z otwartymi przestrzeniami, ale nie wierze by sobie tak dobrze poradził z tym co sie dzieje przy bossie w ‚dziurze’ :D.

    • stopro

      Wiec powinienem sobie pograc na mid-hi , gra bedzie leciec z ssd takze niepowinno byc problemu z ladowaniem.
      Dotego moj monitor jest dupiaty co najwyzej 1152*854*75mhz , tak mysle ze hi bedzie dzialalo dobrze.
      Dzieki bardzo

  • asd

    Haha, plus za screenshot na końcu :)

  • Maciej Słojewski

    Zakupiłem w piątek bo po pierwsze to Wolf, a po drugie brak multi wskazuje na kozacką kampanię. Najpierw 6gb update trzeba zassać i go!
    Kiedy dopiero po pół godzinie grania pojawiły się napisy „Bethesda
    Software Presents…” szczęka mi opadła.
    Przejscia między cut scenkami a grą sa super płynne. Ps4 pokazuje pazury.
    Flekowanie nazistów znów jest miodne :)

  • Marcin Wiśniewski

    W recenzjach zdecydowanie brakuje konkretnego systemu ocen oraz jasnych informacji o +/- . Dobre wideo do recenzji to też dobry pomysł na przyszłość.

  • Wpis był bardzo przyjemny :)

  • DonEladio

    SKANDALICZNA CENZURA

    TO NIEMCY NAS ZAATAKOWALI TO O NIEMCACH JEST TA GRA

    CZEMU TYTUŁ NIE BRZMI:

    DOBRY NIEMIEC TO MARTWY NIEMIEC

    DLACZEGO WYPACZA SIĘ NARODOWOŚĆ AGRESORÓW

    Jeszcze jedno ocenzurowanie i zgłaszam to gdzie trzeba, cenzura jest zabroniona prawnie.

  • balduros

    Zarabista Gra. Polecam. Tutaj macie hacka jak by ktoś chciał – http://www.thelrein.com/download/1/5465000/WolfNOHack