19

Wojna, wybuchy, szok, niedowierzanie. Czyli jak naTemat łapie kliki

Umówmy się – kliki to rzecz poważna. Nie będę owijał w bawełnę, że jeżeli tekst jest opatrzony słabym tytułem, to choćby był to najlepiej przygotowany pod kątem merytorycznym i językowym wywód, po prostu się nie przeczyta. Jestem absolutnie pewien, że wiedzą to także Panowie z naTemat. Szkoda tylko, że w swojej pogoni za klikami poszli naprawdę daleko. Rzekłbym, że… zdecydowanie za daleko. Na początku tego tygodnia napisałem bardzo osobisty felieton […]

Umówmy się – kliki to rzecz poważna. Nie będę owijał w bawełnę, że jeżeli tekst jest opatrzony słabym tytułem, to choćby był to najlepiej przygotowany pod kątem merytorycznym i językowym wywód, po prostu się nie przeczyta. Jestem absolutnie pewien, że wiedzą to także Panowie z naTemat. Szkoda tylko, że w swojej pogoni za klikami poszli naprawdę daleko. Rzekłbym, że… zdecydowanie za daleko.

Na początku tego tygodnia napisałem bardzo osobisty felieton jedynie zahaczający o media, nowe technologie, ale pokazujący problem upadku mediów z mojej perspektywy – przede wszystkim czytelnika. Rzadko rozprawiam o mediach przez pryzmat tego, że sam pracuję w podobnym miejscu. W nim doszedłem do tego, że gazety, portale, blogi traktujące o wydarzeniach w Polsce często ścigają się o to, kto jeszcze bardziej pogłębi dno. Okazuje się, że w tym konkursie z tyłu nie chce być także naTemat. Spójrzcie tylko.

Gdy tylko ujrzałem wielką grafikę z grzybem atomowym na pierwszym planie i krzyczącym do mnie o wojnie tytułem… jedynie się zaśmiałem. Że niby coś mnie ominęło? Że to… już? Tak cicho? Pod nosem burknąłem jedynie, że autor tej błazenady z pewnością wojny na oczy nie widział – podobnie jak i ja. Ale „wojna” i atomowy grzyb będą się klikać – to nie ulega żadnej wątpliwości.

l3

A co w artykule? Jedynie na potrzeby tego wpisu analizuję to, co zostało napisane przez Panią Annę J. Dudek. Nie wiem, czy to ta Pani jest odpowiedzialna za „grzyba” na stronie głównej. Jednak jej artykuł niewiele ma wspólnego z tym, co przedstawiała do pewnego czasu strona główna owej platformy blogowej. Po kilku wpisach na Facebooku i Twitterze oburzonych działaniem naTemat osób, kontrowersyjna tytuł został najpierw opatrzony znakiem zapytania, a potem zmieniono grafikę na tę z… Putinem.

lis2

Jestem oburzony

I na tym mógłbym ów akapit zakończyć. naTemat był dla mnie miejscem, gdzie oprócz treści naładowanych „politycznym ładunkiem” znajdowałem naprawdę ciekawe treści. Głównie te „niepolityczne”, mówiłem Wam o tym, że ta dziedzina interesuje mnie raczej słabo. naTemat według mnie wygrywa w niechlubnym rankingu najbardziej żenujących tytułów – głównie dzięki zastosowaniu dodatkowo równie kontrowersyjnej grafiki, która niezorientowanemu czytelnikowi mogłaby zasugerować, że za kilka chwil powinien spodziewać się morderczego podmuchu lub początku historii rodem z Fallouta. Kliki poleciały – niesmak pozostał.

Cieszy mnie jedno – ludzie w social media zareagowali wzorowo. Oburzyli się – podobnie jak ja. Jest pewna granica przyciągania klików, której nie powinno się przekraczać. naTemat powędrowało tam, gdzie prawdopodobnie nie był jeszcze nikt. A to smutne.

Grafika główna

  • @Jakub przecież wszystkie te portale – natemat, wp, onet, interia – dwoją się i troją aby przyciągnąć jak największych ruch mocnym tytułem etc. Jest okazja to z niej korzystają. Nie ma się co spinać tylko przywyknąć trzeba. Sami też walicie czasami extra tytułami, ale na razie macie hamulce i nie posuwacie się dalej, a kto wie jak będzie za 2, 3 lata?

    ====

    PS co z tym działem (osobnym serwisem?) z „obrazkami”?

  • msm

    tym tekstem, ktory nic merytorycznego nie wnosi (szumna zapowiedz w leadzie, a potem tylko problem z grzybem). Antyweb pokazal jak sie zeruje na naTemat.

  • To Pikuś. Zobacz co ostatnio wyprawia Polityka.pl na swoim FanPage’u. Poważny tygodnik publikujący treści rodem z kwejka – co totalnie irytuje fanów (patrz komentarze pod postami).

    • Kamil

      Polityka juz dawno przestala sie zachowywac jak powazny tygodnik. Tak samo z reszta jak Lisweek.

  • pmallek

    To jest znacznie większy problem, wspominałem już przy okazji nowej odsłony gazety. Obecnie portale, telewizje ogólnotematyczne to maszynki do robienia $$$ i z ludzi idiotów. Przy tym wszystkim politycy nie odbiegają od tego „wysokiego” poziomu i jest jak jest… Póki co próżno szukać „tego mądrzejszego”.

  • Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci klikiem…


    Ok, rzucamy. Każdy podkręca, ale taką żenadę, jak tym razem naTemat, to faktycznie: ciężko by było mieć ją na sumieniu.

  • aa

    Kurcze, a ja zaplanowałem urlop na przyszły tydzień…
    P.S. Proponuję konkurs, „znajdź fotkę bez golizny na stronie głównej WP” :)

  • Horatio

    Anna J. Dudek? Pani z działu „Świat oczami dziecka” – teksty głównie o tym, że nie trzeba nic wiedzieć o opisywanej materii, żeby móc publikować w NaTemat.
    Wystarczy trochę banałów, rodem z rozprawki gimnazjalisty, i klikający się grzyb.

    • Proto

      Ale pracuje za 5 złotych od tekstu. Machała jest szczęśliwy. Czego chcieć więcej?

  • @

    No to wytykano już błędy onetowi, wp, teraz naTemat. Co będzie następne? Interia? Dobrze, że Gazeta nie popełnia błędów.;)

  • A kto nie walczy dziś o kliki? Screen ze strony głównej gazeta.pl sprzed dwóch tygodni i antyweb.pl sprzed tygodnia ;)

    PS Kilka dni później tytuł o onecie i axelu wisiał w dziale gorące dyskusje, czyli emocjonalny tytuł zrobił swoje ;)

  • jk

    Znacie jakieś ciekawe (nie upolitycznione) strony informacyjne, bez takich tanich chwytów? Z chęcią się przerzucę, bo z najbardziej popularnymi stronami coraz gorzej… :

  • Najbardziej się oburzyły Antyweb i SW (szczególnie SW), które same stosują takie praktyki i jest to wkurzające. Hipokryci.

  • Michal Nowosielski

    Sorry, ale od jakiego portalu zacząć dzień, jesli ktoś moze podpowiedzieć. Nie liczac antyweba, spiderswwba etc…?

  • Myślę że natemat czyta tyle osób że nie potrzebują takich praktyk.. chyba, że odzywa się żądza pieniądza heh..