22

Włosi się nie szczypią i dają Apple po łapach

O tym, że Apple patrzy wilkiem na klientów, którzy zwracają się do serwisu gwarancyjnego, krążą w sieci już legendy. Prawdą jest, że Apple daje na swój sprzęt tylko roczną, ograniczoną gwarancję oraz darmowe 90 dniowe wsparcie telefoniczne (sic). Wprawdzie na stronie firmy możemy przeczytać, że jeżeli w danym kraju obowiązują konkretne rozwiązania prawne chroniące konsumentów, […]

O tym, że Apple patrzy wilkiem na klientów, którzy zwracają się do serwisu gwarancyjnego, krążą w sieci już legendy. Prawdą jest, że Apple daje na swój sprzęt tylko roczną, ograniczoną gwarancję oraz darmowe 90 dniowe wsparcie telefoniczne (sic). Wprawdzie na stronie firmy możemy przeczytać, że jeżeli w danym kraju obowiązują konkretne rozwiązania prawne chroniące konsumentów, to gwarancje Apple są dodatkowe wobec obowiązującego prawa, ale wygląda na to, że we Włoszech firma nieco zapomniała o własnej zasadzie.

Otóż wczoraj w internecie pojawił się gorący niczym piec hutniczy news, że włoski urząd antymonopolowy (AGCM), nałożył na Apple sporą karę – 900 tysięcy euro, czyli około 1,2 miliona dolarów, za to, że, kolokwialnie mówiąc, firma pogrywała ze swoimi klientami. O co poszło?

Otóż we Włoszech obowiązuje prawo, które nakłada na producentów sprzętu obowiązek zapewnienia swoim klientom dwuletniej darmowej gwarancji. Firmie z Cupertino chyba się o tym obowiązku zapomniało, gdyż ani słowem nie wspomniała o tym przepisie swoim klientom, za co zgarnęła karę w wysokości 400 tysięcy euro.

Kolejne 500 tysięcy Apple zarobiło za to, że bazując na niewiedzy klientów, sprzedawało im swój pakiet gwarancyjno-serwisowy Apple Care. W ten sposób Apple dodatkowo kazało sobie płacić za jeden rok gwarancji, która w majestacie włoskiego prawa jest darmowa. Nieładnie, nieładnie.

Apple ma 90 dni na poprawę. Zapewne się z tego terminu wywiążę, bo wygląda na to, że Włosi są zdeterminowani i nie odpuszczą tej firmie żadnego zaniedbania. Dodajmy jeszcze, że Apple jest również pod lupą Unii Europejskiej w związku z zaistniałymi podejrzeniami, że w raz z niektórymi wydawcami naruszali zasady konkurencji w kwestii cen i sprzedaży ebooków.

Jak skomentować tę sytuację? Chyba tylko wyrażając uznanie dla włoskiego urzędu, że dba o prawa konsumentów jak należy. Z kolei Apple strzela sobie marketingowego samobója postępując w taki sposób. Jak na firmę, której niepisanym celem jest dostarczenie klientom sprzętu z najwyższej półki i satysfakcji jego posiadania i użytkowania próby „oszczędzania” na serwisie wołają o pomstę do niebios.