Publikowanie na Antyweb sprawiło, że uwierzyłem we własne możliwości. Choć wcześniej przez prawie 4 lata pisałem dla wortalu poświęconego fantastyce, to dopiero tutaj faktycznie mogę się wykazać, także ze względu na większą ilość czytelników oraz ich zdecydowanie wyższą aktywność.
Antyweb nie zajmuje mi jednak na tyle czasu, abym sam nie spróbował własnych sił i stworzył własny projekt. AntyTECH, to mój własny blog tematyczny, który poświęcony będzie szeroko pojętej technologi popularnej, czyli różnego rodzaju elektronicznym gadżetom, urządzeniom mobilnym, komputerom i konsolom, a także wielu innym rzeczom, które interesują nas – miłośników wszystkiego przez co płynie prąd.
Nie jest to bynajmniej żadna konkurencja dla Antyweb, a raczej dopełnienie w zakresie tematyki sprzętowej. Nie będę tu jednak mydlił nikomu oczu. Blogów w sieci są miliony. Uważam jednak dla każdego jest miejsce, gdyż internet jest właściwie nieograniczony. Użytkownicy, rzadko jednak skupiają się na jednym serwisie/blogu. Zazwyczaj czytają od 2 do 5, gdyż taka liczba zapewnia stały dopływ treści, a jednocześnie nie sprawia większej trudności do przyswojenia.

Blog jednak trzeba przygotować. W dzisiejszych czasach już chyba nie pisze autorskich CMSów pod blogi (albo mało kto). Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość oczywista. Wszyscy kochamy Wordpressa. Przez lata od swojego powstania stał się on bardzo plastyczną i łatwą w użyciu platformą, która obecnie jest synonimem bloga.
Spotkałem się z taką opinią, że w początkowym okresie istnienia bloga tematycznego jego wygląd nie jest najważniejszy i dopracowanie layoutu można zostawić na później, gdy już działalność się rozwinie. Co prawda, to kontent jest najważniejszy. Nawet najpiękniejszy pod względem designu blog nie zyska popularności jeśli nie będzie publikował regularnie dobrych postów. Uważam jednak, że dobry blog musi być charakterystyczny wizualnie, aby został na dłuższy czas w pamięci czytelnika.
Pisanie własnego themesa do WP również jest chyba obecnie rzadkością, głównie ze względu na ilość dostępnych obecnie darmowych “skórek”, które bardzo łatwo można zmodyfikować i dostosować do własnych potrzeb. Tutaj jednak zaczynają się schody dla moich blogerskich ambicji. Otóż przygotowując jakąś publikacje w internecie przypominam sobie, że na rynku istnieją inne przeglądarki niż ukochany Firefox lub coraz bardziej lubiany przeze mnie Chrome. Moja uwaga wędruje w kierunku 4 przeglądarek, z których korzystają potencjalni czytelnicy mojego przyszłego bloga. Jak się okazuje Safari i Opera bezproblemowo radzą sobie z wyświetlaniem zmodyfikowanego przeze mnie themesa. Problem sprawiają natomiast Internet Explorer 6 i 7.
Irytuje mnie fakt, że tak naprawdę winna nie leży w kodzie themesa, a w silniku interpretującym kod stron zawartym w przeglądarkach Microsoftu. Co więcej, nawet jeśli uda się wprowadzić takie zmiany które sprawią, że IE właściwie wyświetli AntyTECH, to nie mam gwarancji, że pozostałe przeglądarki nadal będą robić to poprawnie.
Na koniec pytanie: Czy nie moglibyśmy wszyscy używać Firefoxa? ;)
AntyTECH jest całkowicie niezależnym od Antyweb blogiem, więc nie miejcie obaw;) To nie są narodziny kolejnej sieci blogowej.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Publikowanie takiej informacji przed zarejestrowaniem domeny (antytech.pl) jest dość ryzykowne.
Nie bardzo rozumiem co chciałeś przekazać w tym wpisie oprócz tego, że będziesz prowadził nowego bloga AntyTECH..? Dużo zbędnego “bełkotu”, a wystarczyło napisać o czym to będzie i co chcesz tam pisać ;) powodzenia i czekam na start!
@toonczyk, miałem takie samo wrażenie, że domena nie jest zarejestrowana ale po sprawdzeniu okazało się, że już zajęta…
Ta nazwa i logo to tylko przykłady, tak aby nie pisać ciągle blog XXX;] Logo powstało w 5 minut
Co do zgodności z IE — wystarczy kilka (całkiem poprawnych pod kątem zgodności ze standardami CSS) hacków, jak * html dla IE6, czy *+html dla IE7 i po krzyku…
hmmm…antytech, antyweb…hmmmm….antymobile?
Wszystko sie da. Masz tu sciage ;-)
http://csshacks.devbox.pl/
@Dominik – no sorry ale jakaś jak mówi młodzież “z dupy” ta krytyka. Paweł napisał o tym, że będzie tworzył własny blog (powodzenia!) i o tym co go czeka, co musi zrobić itp.
Rozumiem, że takie przemyślenia dla niektórych to podstawy o których nie warto czytać – ale nikt nie powiedział, że AW to blog tylko dla geeków i innych blogerów.
@ Dominik: Nie chcę tutaj robić autopromocji. Gdy będę miał gotowy produkt, myślę że Grzegorz o nim napisze. Moim celem w tym poście było wskazanie, że IE6i7 sucks:P Może faktycznie za mało to podkreśliłem.
@Artur – nice try but no way. To co robi Paweł to Pawła sprawa i Pawła blog a czy będzie się tak nazywał jak w przykładzie – tego nie wiem.
Stwierdzanie, że IE ssie troszkę infantylne jest. Wszyscy związani z projektowaniem stron wiedzą o tym od wielu lat. Coraz więcej zwykłych userów też ma tego świadomość. Więc świeżość i odkrywczość, tudzież wartość tego stwierdzenia bardzo nikła.
Mógłby autor się zdecydować, co właściwie miał na myśli w tym poście :-)
…Czy nie moglibyśmy wszyscy używać Opery? ;)
I jak z tą domeną? Do kogo nalezy?
Błagam, piszcie po polsku, a nie po polskawemu… “Themesa”? Co dalej – topicsa do textsa na blogsa?
Bez ie6 projektowanie stron było by dużo prostsze właściwie ograniczało by się do przeczytania jednej dobrej książki o html/css a tak to zawsze jest dodatkowa wiedza którą trzeba zdobyć i nie wszystko da się zrobić w edytorach wizualnych.
@Marcin Paweł pisząc” Moim celem w tym poście było wskazanie, że IE6i7 sucks:P miał na myśli zapewne że sucks=do bani (wg. słownika google) a nie że ssie
@marcin : Szejk-hend. Trafnie panie. Autor pewnie jeszcze mlody i raczkujacy. Wybaczamy.
Hmm… A jakby to zrobić w XHTML 1.1? :)
Jak robię szablony, piszę w XHTML1.1 i we wszystkich przeglądarkach wygląda tak samo :P
Chyba, że o czymś nie wiem ;)
@cz@rnnuch
Jesteś w tyle, jeśli chodzi o slang – już od lat w rodzimym języku potocznym występuje słowo “ssie”, które oznacza dokładnie to samo, co w angielskim – jest do bani, do kitu :) Wic “IE ssie” oznacza tyle samo co “IE sucks” czy “IE jest do bani” ;)
Panowie, nie trzeba zaraz hacksów, przy większości różnic wystarczy napisać kod inaczej.
A za odkrycie konieczności optymalizacji stron internetowych pod różne przeglądarki po 4-5 (?) latach działania w necie co najmniej WebStar:] Ale może się czepiam, może to po prostu znak czasów?
Powodzenia z nowym projektem!:)
@ Julek: Masz racje;] Ale tak bywa gdy człowiek z konsumenta staje się producentem;)
to zabawne, ale dokładnie o tej samej porze pisałem o tym samym :P wg mnie trzeba policzyć, czy czas i pieniądze poświęcone na przystosowanie layoutu do IE6 się zwróca. bo mam co do tego wątpliwości. FF, Safari, Opera, Chrome i IE7 nie dość, że przyjemnie kompatybilne (IE trochę odstaje, jak zwykle…), to pokrywają 4/5 użytkowników. http://f055.net/article/lazy-compatibility/
na roznice miedzy przegladarkami polecam: http://meyerweb.com/eric/tools/css/reset/ – sprawdza sie niezle. oczywiscie nie rozwiazuje wszystkich problemow, ale sporo tych najbardziej podstawowych
przepraszam, ze w osobnym poscie, ale wczesniej cos nie moglem tego ponownie odszukac: zestawienie roznych reset.css http://perishablepress.com/press/2007/10/23/a-killer-collection-of-global-css-reset-styles/ uzywam, polecam, u mnie sie sprawdza.
Chciałem tylko powiedzieć, że IE zdecydowanie obsysa, a nie ssie. Dziękuję za uwagę.
@popydo – techkultura “ssie”
dc1 – twój komentarz też..:)
@popydo. Nie nie do końca. “Ssie” to kalka, anglicyzm. Francuzi mówią np. “merde”, Niemcy “sheise”, ale Polacy nie przeklinają raczej krzycząc “gówno”. Gówno nie jest dla nas takie naturalne jak dla zachodnich sąsiadów. My wolimy “cholera” albo mocniej – “kurwa”. Tak samo “ssie”. Po polsku mówi się “do dypy”. Czy Anglicy mówią “for/to arse?” Nie słyszałem. Polacy mają maniere zachłystywania się cudzymi sformułowaniami. Zamiast ręczny – manualny, zamiast tak czy siak – anyway. Głupota moim zdaniem.
@Grzegorz:) Teraz wszyscy bedziemy sie przezywac;p
Ja pamiętam czasy kiedy to IE6 wymiatało i trzeba było robić hack’i żeby działało w NN4 czy NN6. To w IE pojawiło się “contenteditable” bez którego teraz nie ma szans żadnen porządny CMS. Co by nie mówić, trochę pchęli świat przeglądarek do przodu być może nawet tym, że przestali rozwijać IE i tym samym wywołali ogromne zapotrzebowanie na nowoczesną przeglądarkę, rozkręcili konkurencję ;)
Ta… themesy, hacksy, hack’i…
Czy moglibyście się nauczyć zasad pisowni jezyka polskiego, zanim zaczniecie wrzucać do niego (i to błędnie) anglicyzmy?
@Paweł Iwaniuk:
Nie, nie moglibyśmy wszyscy używać FireFoxa, bo właśnie na tym polega wolność i walka z monopolem, że każdy może używać tego, czego chce.
Problem z implementacją standardów w przeglądarkach rzeczywiście istnieje, ale też bez przesady – jakoś stron internetowych jest sporo, a ludzie je tworzący (w tym ja) aż tak strasznie nie narzekają. Widocznie można sobie z tym poradzić.
Nie mogę się także zgodzić z tym, że rzadko tworzy się własne skórki. Owszem, jeśli ma to być blog prywatny, to nikt się w grafikę nie będzie bawić. Jeśli jednak ma to być stronka, na którą ma wchodzić więcej użytkowników, a autor chce na niej zarabiać (choć trochę), to jednak branding jest konieczny, a tego za pomocą darmowego i ogólnie dostępnego themesa nie uzyskasz.