netflix vod
31

Wkrótce na Netfliksie sam wybierzesz zakończenie serialu

Któż inny niż Netflix mógłby sobie pozwolić na takie eksperymenty w przemyśle filmowym? Trudno wskazać choć jedną inną firmę, która byłaby skłonna oddać w ręce użytkowników platformę oferującą możliwość poprowadzenia fabuły serialu czy filmu. Nad takim rozwiązaniem Netflix już pracuje.

Naturalnie doniesienia na ten temat pochodzą z nieoficjalnego źródła i sam Netflix jeszcze tych rewelacji nie potwierdził. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że jeśli coś takiego miałoby powstać, to odpowiadałby za to właśnie Netflix. Podejmowane do tej pory kroki przez giganta nie były tak śmiałe. Co prawda Netflix jest pionierem w wielu kategoriach – 4K UHD czy HDR oraz własne produkcje o coraz większym rozmachu – lecz stworzenie interaktywnej opowieści byłoby czymś kompletnie nowym. O ile oczywiście zostanie to wdrożone na taką skalę, jak wcześniejsze projekty. Wtedy moglibyśmy nawet mówić o prawdziwej rewolucji.

Netflix szuka, Netflix rozważa. W rozmowie z Toddem Yellinem, szefem produktu, zahaczyłem o temat VR-u, który wydaje się być następną dużą rzeczą. W odpowiedzi usłyszałem, że pewne działania wewnątrz firmy są podejmowane, ale VR wciąż czeka na swój moment. Todd nie omieszkał dodać, że Netflix pracuje nad wieloma ciekawymi projektami, które są w dość wczesnej fazie i firma tylko czeka na odpowiedni moment. Być może interaktywne produkcje są jednym z tych projektów.

Najbardziej decydującym czynnikiem w całej tej sprawie okaże się opinia twórców. To przecież oni będą w największym stopniu odpowiedzialni za ewentualny sukces takiego formatu. Przygotowanie platformy pod względami technicznymi nie wydaje się zbyt dużym wyzwaniem dla globalnej usługi VOD – najważniejszą rolę odegrają same historie i decyzje, które będą mogli podejmować widzowie. Jak bardzo będą oni mogli wpłynąć na fabułę i co z tego wyniknie? Dla Netfliksa byłby to z pewnością kolejny sposób na wydłużenie czasu spędzanego przed ekranem – przecież mało kto byłby usatysfakcjonowany zobaczeniem jednej z wersji filmu czy serialu.

W przeciwieństwie do HDR, a tym bardziej 4K UHD, taki format wymaga odmiennego spojrzenia na produkcję na każdym etapie jej realizacji. Netflix mógłby dzięki temu ponownie wystąpić w roli innowatora, ale zadanie to będzie arcytrudne. Nie mniej, z chęcią sprawdziłbym taką nowość z czystej ciekawości, choć nie jestem przekonany, by miałaby ona szansę na szersze przyjęcie się. Być może przekonaliśmy się do oglądania czego, kiedy, gdzie i jak chcemy, ale potrzeba wpłynięcia na losy bohaterów w każdym tytule lub przeważającej liczbie produkcji może okazać się lekką przesadą.

  • Mike
    • Konrad Kozłowski

      Konkretna riposta :)

    • regoat

      co no ? po pierwsze to koncepcja, po drugie nikt nie kaze ci z tego korzystać. glupia riposta

    • Mike

      Tak, niech wszystko będzie ładne i proste, takie jak chcą widzowie. Avengersi zawsze uratują świat. Kasa musi się zgadzać.

      Ja chce zakończeń z którymi może się nie zgadzam, albo które mi się nie podobają. Zakończenie to nieodłączna część dzieła. Jak artysta za coś się bierze to od początku do końca. Niech bierze odpowiedzialność za swoją twórczość. Niech on podejmuje jakieś decyzje. Ja zadecyduje czy mi się podobało, czy nie, albo czy miało sens i pasowało. Nawet jeśli mój ulubiony bohater nie przeżyje to może to da mi coś do myślenia itp. Jeśli będą dawali widzowi możliwość wyboru jaki będzie miało sens tworzenie czegokolwiek.

      Z jednej strony przeniesienie odpowiedzialności na widza może wnieść coś nowego, ale od podejmowania decyzji mamy gry wideo.

    • regoat

      Spokojnie nie podniecaj się . Nie wiesz nawet jak to będzie wyglądało .

    • Patryk

      Mike wyjaśnił swoje zdanie jasno, nie trolluj.

  • Zagłoba

    Co za głupota

  • kofeina

    Jestem niemalże pewien, że było to już w publicznej u nas kiedyś ;)

    • jan

      był taki program telewizyjny – Decyzja nalezy do ciebie

    • kofeina

      Właśnie nie mogłem znaleźć tytułu, dzięki!

    • Konrad Kozłowski

      Zupełnie wypadło mi z pamięci, nawet jeśli o tym wiedziałem – więc chyba nie było to nic atrakcyjnego…

    • kofeina

      Wszystko może być wykonane dobrze albo źle, ale to też nie oznacza, że wszystko może być wykonane atrakcyjnie.

      Ale również sam pomysł nie jest przesadnie nowy. Książki, teatr, telewizja, YT.

    • jan

      swego czasu to był kontrowersyjny program :-)

  • Patryk

    Tylko idiota mógł coś takiego wymyślić. Aż sprawdziłem w kalendarzu, czy dziś przypadkiem nie 1 kwietnia, bo artykuł o takim pomyśle idealnie by się wpasował tego dnia.

    • jan

      dlaczego idiota?

    • Patryk
    • jan

      ok – nie masz własnego zdania. Ale dlaczego od razu idiota?

    • Patryk

      to, że skierowałem do komentarza Mike’a, wcale nie oznacza, że nie mam własnego zdania, ale kolega jasno wyraził w czym sęk i nie ma sensu się powtarzać. warto czasem się chwilę zastanowić przed napisaniem komentarza…

    • jan

      ale dlaczego od razu idiota? Jakoś tego jeszcze nie uzasadniłes tylko sie migasz. Może sam nie zastanowiłes sie zanim napisałs komentarz

    • Patryk

      Alternatywne zakończenie ma sens w sytuacjach, kiedy mamy wpływ na fabułę. Dobrym przykładem mogą być tutaj gry komputerowe, gdzie faktycznie ma to uzasadnienie. Natomiast tworzenie kilku wersji zakończenia w przypadku serialu służy tylko jednemu: zmniejszenie liczby niezadowolonych ludzi, którym nie podobało się to, co przedstawił reżyser. Więcej zadowolonych ludzi, to większa oglądalność (zwłaszcza kolejnych produkcji), a to przekłada się na większe zarobki. Ja się na to nie nabieram. Ale nie to powoduje, że pomysł uważam za idiotyczny, bo każdy chce zarobić, wiadomo. Najbardziej boli to, jak spłyca się fabuła, a więc i wartość danego serialu (a patrząc z perspektywy satelity: sztuki). Jeśli już widz miałby o czymś decydować, to większy sens miałyby momenty właśnie przed zakończeniem. A tak postawili na najsłabszą (bo i najprostszą) stronę, ze względu na $.

    • jan

      a skąd wiesz że chodzi o samo zakonczenie albo wogóle o zakończenie – ja czytałem że widz w zależności od serialu będzie mieć mniejsze lub większe pole do popisu, jeśli chodzi o bieg zdarzeń. Ale to wszystko póki co nieoficjalne wiadomosci i nie wiadomo tak na prawdę jak to w ogóle bedzie tak wyglądało. Chyba trochę zawcześnie krytykowac cos o czym w sumie oficjalnie nic nie wiadomo – może krytykujesz pomysły których w ogóle nie bedzie. Nie lepiej poczekać z nazywaniem kogoś idiotą skoro nawet nie wiesz na czym polega jego pomysł

    • Patryk

      „a skąd wiesz że chodzi o samo zakonczenie albo wogóle o zakończenie”.
      tak zostało napisane w powyższym artykule.

      „Chyba trochę zawcześnie krytykowac cos o czym w sumie oficjalnie nic nie wiadomo”
      to już Twoja opinia. jeśli pomysł uważam za idiotyczny, to nazywam rzeczy po imieniu. nie staraj się na siłę radzić innym.

    • Konrad Kozłowski

      Cóż, zobaczymy co wymyślą. Nie mówię „nie” jak na razie.

  • Netflix juz eksperymentuje z alternatywnymi zakonczeniami od jakiegos czasu. Poki co sa to serie dla dzieci. Na przyklad Kong: King of the Apes (https://en.wikipedia.org/wiki/Kong:_King_of_the_Apes ) pozwala podczas ogladanie niektorych epizodow na odblokowywanie nowych umiejetnosci, ktore na koncu odcinka mozna wykorzystac do walki – w zaleznosci od tego jaka opcje sie wybierze Kong wygrywa, lub przegrywa walke.

  • Ja bym wolał możliwość cenzury. Czyli np. możliwość obejrzenia serialu bez scen erotycznych.

    • kofeina

      Ale to wtedy cały sezon Sense8 trwałby 15 minut.

    • Patryk Kala

      a ja chciał bym aby w serialu pomijali głupie wątki rodzinne/miłosne które nie mają wpływu na fabułę ;-) wtedy serial idzie obejrzeć 3 razy szybciej nie tracąc głównego wątku. A ile unika się irytacji nudnymi scenami z bezsensownymi dialogami ;-)

    • fidrygałki

      A gdyby można było pominąć wszystkie idiotyczne łubudubu w ciemnych alejkach, odbijanie się od ścian, etc.
      Marzenia…

  • Tmk

    Mam taka wizje:
    Tworzą serial gdzie conajmniej raz na odcinek następuje zastopowanie akcji gdzie na ekranie pojawia sie 3 wersje do wyboru poprowadzenia rozwoju zdarzeń (opcja pozytywna, negatywna i neutralna). Cos jak w grze the walking dead. A to wszystko w goglach VR, gdzie my jesteśmy w centrum zdarzeń. I to bedzie ten moment dla VR, o którym mówi szef netflixa. I to Apple dostarczy te gogle po raz kolejny biorąc czyjś pomysł i „robiąc to dobrze”.

    • Feniks06

      Jakoś nie kupuje tej wizji oglądania filmów w VR. Chyba że ktoś w końcu zrobi to naprawdę dobrze i mnie zaskoczy. Wymaga to przecież zmiany całego sposobu montażu filmu. I jakoś tak widzę wtedy te strasznie słabe ujęcia jak np cutscenki w need for speed gdzie Ci ludzie zwracają się do niemego Ciebie. Ruch kamery też by musiał być zależny tylko od widza. Ale jak wtedy reżyser ma zwrócić uwagę widza na detale. Jeśli będą przeskoki ujęć to będzie można oszalec.

  • Butipsal

    To twórcy powinni tworzyć serial.