0

Do polskich startupów powinien popłynąć strumień pieniędzy. Rozkręca się projekt Witelo

Kiedy Polska doczeka się jednorożca, czyli startupu wycenianego na minimum miliard dolarów? Możliwe, że nigdy (chociaż niektórzy przekonują, że już je mamy - wystarczy wspomnieć Allegro). Ale biznes może się świetnie kręcić także za sprawą mniejszych biznesów, taka dywersyfikacja ma sporo atutów. W rozwoju zarówno tych dużych firm, jak i mniejszych przedsiębiorstw pomóc ma Witelo - uruchomiony w ubiegłym roku fundusz funduszy. Pojawiają się kolejne informacje na jego temat.

Witelo pojawił się na AW pod koniec września, pisałem wówczas, że to projekt Grupy PZU, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju realizowany pod patronatem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Ministerstwa Rozwoju. Jego celem jest stworzenie w Polsce ekosystemu VC, który przyniósłby korzyści inwestorom, przedsiębiorstwom technologicznym, a szerzej polskiej gospodarce. Witelo miałby m.in. przekazywać pieniądze funduszom venture capital, by te zainteresowały je w najlepiej rokujące biznesy. Sensowne, ponieważ zwiększa szanse powodzenia – kasę lokują specjalisci.

Przedstawiciel PZU poinformował, że ubezpieczyciel przekazał już do funduszu 200 mln złotych. Pisałem jesienią, że Witelo ma dysponować środkami rzędu pół miliarda złotych, ale już teraz mówi się, że suma może być jeszcze wyższa, a wszystko za sprawą środków pochodzących z innych instytucji. Zastanawiam się czy będą to jedynie polskie podmioty i czy stanie na firmach kontrolowanych przez Skarb Państwa?

Do tematu wracam, ponieważ początek marca przyniósł informacje o ważnych decyzjach i działaniach Witelo. Zainwestował on 100 mln złotych w trzy globalne fundusze VC: Atomico, Evolution Equity Partners oraz DN Capital.

Za Atomico stoi Niklas Zennström, twórca Skype’a oraz Kazaa. DN Capital to potężny gracz — zarządza aktywami wysokości 370 mln EUR. Natomiast Evolution Equity Partners specjalizuje się w inwestycjach w obszarze cyberbezpieczeństwa, perłą w jego portfelu jest czeska spółka AVG Technologies.[źródło]

Nie mamy zatem do czynienia z biznesami-krzakami. To istotne nie tylko ze względu na bezpieczeństwo inwestowanych pieniędzy (chociaż nie oszukujmy się – w tej branży nie są to sumy porażające), ale też z uwagi na wiedzę i doświadczenie, z których będą mogli skorzystać Polacy. Dzięki tym czynnikom mogą rosnąć szanse na uczynienie z Polski ciekawego miejsca na startupowej i inwestycyjnej mapie Europy. Nie będę pisał, że zaraz powstanie tu druga Dolina Krzemowa czy Izrael, bo to nierealne (mam nadzieję, że politycy w końcu to zrozumieją i przestaną powtarzać bzdury), ale nasz kraj rzeczywiście ma szansę stać się hubem dla IT w regionie. A państwo może w tym pomóc.

Do polowania na polskim rynku sturtupów zachęcić ma wsparcie ze strony Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. NCBR ma brać udział w doinwestowaniu wybranych przez zagraniczne fundusze venture capital projektów w formie koinwestycji i grantów. [źródło]

Jeśli PZU dobrze to rozegra, może być poważnym beneficjentem inwestycji – firma najwyraźniej zdaje sobie sprawę z tego, że w gospodarce zachodzą duże zmiany i niekoniecznie muszą się one przysłużyć korporacji działającej na obecnych zasadach:

– Sektor ubezpieczeniowy zmieni się szybciej, niż myślimy. Big data, sztuczna inteligencja mają dużo większy potencjał do zmiany sektora ubezpieczeń niż w bankowości. Nasza filozofia jest następująca: albo możemy stać w bezruchu i dać się przejechać, albo wsiąść do pociągu zmiany technologicznej i być maszynistą, nie tylko pasażerem. My wybieramy to drugie. Jako grupa mamy wszelkie składniki, by być twórcą takiej zmiany – podsumowuje Michał Krupiński, prezes PZU.[źródło]

Aby lepiej zrozumieć te przemiany, wystarczy wspomnieć o możliwej rewolucji w branży motoryzacyjnej: jeżeli na ulice masowo zaczną trafiać autonomiczne samochody, spadnie nie tylko liczba wypadków, ale też koszt polis. Tesla już teraz eksperymentuje z własnym systemem ubezpieczeń – duzi gracze muszą być na to gotowi.

W co i na ile zainwestują zagraniczne fundusze VC wciąż jest otwartą sprawą. Wiele zależy od branży i tego jak dane przedsięwzięcie będzie się rozwijać. – VC musi być cierpliwe. To inwestycje, które potencjalnie dają bardzo wysokie zwroty, ale są długoterminowe. Większość jest trzymana w portfelu nawet 10 lat. Jako ubezpieczyciel szukamy właśnie takich długoterminowych inwestycji – dodaje Surówka.[źródło]

Dzieje się coś ciekawego. Przekonamy się, czy także pożytecznego.