24

Zaczyna się najlepszy okres dla wirtualnych asystentów. A Polska dalej w lesie…

Zapowiadany od dawna internet rzeczy nie jest już pieśnią przyszłości, lecz rzeczywistym zjawiskiem. Inteligentne domy w świadomości konsumentów co prawda jeszcze funkcjonują jako "fanaberia", co nie oznacza z kolei, że tak jest. Wizja autonomicznych samochodów, obecność interaktywnych głośników z obsługą inteligentnych akcesoriów i coraz większy wpływ algorytmów na naszą aktywność już nie tylko w sieci powodują, że o wirtualnych asystentach trzeba myśleć znacznie poważniej, niż wcześniej. Co z Polską? U nas dalej jest "bieda".

Spójrzmy na dostępność wirtualnych asystentów w Polsce. Na dobrą sprawę, jedynie Google ma nam coś na tym polu do zaoferowania. Natomiast, takie urządzenia jak Google Home nie są dla nas (przynajmniej na razie) dostępne. Alexa, Cortana, Siri w Polsce nie funkcjonują, a jeżeli już ktoś się pokusi o ich wypróbowanie, zderzy się ze ścianą. Nawet, jeżeli uruchomimy tych asystentów w naszym kraju, nie skorzystamy z ich funkcji. Ci służą przecież nie tylko do tego, żeby sobie z nimi „pogadać”, ale także do tego, by wykonywać pewne operacje automatycznie – a to wymaga integracji z innymi usługami. Na przykładzie Cortany chociażby – ta funkcjonuje w oparciu o Binga, który nad Wisłą jest tylko wyszukiwarką. Za granicą zaś jest maszynerią opartą na kontekście.

A rozwiązania, które chętnie sobie „zabiorą” wirtualnych asystentów pukają nam do drzwi

Myślicie o autonomicznych samochodach? W ciągu dekady, dwóch będą one już nie tylko ciekawostką. Staną się natomiast elementem codzienności. Jak wyobrażacie sobie interakcję z takimi pojazdami? Owszem, może to być wyświetlacz w miejscu deski rozdzielczej. Może to być również aplikacja dla smartfona. Nie wierzę natomiast, że nikt nie zdecyduje się na ich integrację z wirtualnymi asystentami. Po prostu powiesz: „podwieź mnie tu i tu”, a samochód to za Ciebie zrobi. Co więcej – bezpiecznie.

polska

Idźmy dalej. Wysiadasz ze swojego autonomicznego samochodu. Jesteś już w domu – zrobiło się ciemno, trzeba zasunąć rolety. W przyszłości nie trzeba będzie chodzić do każdego okna z osobna i je zasuwać. Jeżeli masz ustawiony harmonogram, to zasuną się same. A jeżeli nie – powiesz asystentowi, by zrobił to za Ciebie. Podobnie z włączeniem ulubionej stacji radiowej, albumu na Spotify, telewizora, konsolą i tak dalej. Asystent zamówi dla Ciebie również Twoją ulubioną pizzę, zadzwoni do rodziców i za pomocą głośników, pozwoli Ci na rozmowę z nimi w każdym pokoju. Bez użycia telefonu.

Rano, zanim jeszcze podniosą się rolety, asystent znajdzie dla Ciebie aktualne dane pogodowe, powiadomi Cię o tym, że dzisiaj będzie ślisko, więc autonomiczne auto będzie jechało wolniej. Przez to poleci Ci sprężyć się z ubieraniem i poda Ci optymalną godzinę wyjścia z domu. Odczyta listę rzeczy do zrobienia na dzisiaj i wybierze ze skrzynki e-mail najważniejszą korespondencję. Brzmi ciekawie, prawda?

Nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką rewolucję. Ale wkrótce będziemy. Tylko, czy gotowa będzie Polska?

Znam mało osób, które zdecydowałyby się na tego typu udogodnienia, gdyby tylko były szeroko dostępne. Sam jestem typem człowieka, który bardzo chętnie zainstalowałby sobie tego typu rozwiązanie w domu. Z wirtualnymi asystentami bawię się, odkąd tylko pojawili się na rynku. Znam możliwości Cortany, Siri, Google Now. Mało jeszcze znam Alexę, ale i to jest do nadrobienia. Wiem jedno – w tych mechanizmach tkwi przyszłość naszej interakcji z urządzeniami – nie tylko tymi mobilnymi.

polska

I martwi mnie w dalszym ciągu to, że Polska znajduje się w ogonie peletonu po tego typu rozwiązania. Cały czas jesteśmy pomijani w trakcie rozszerzenia zasięgu wirtualnych asystentów na nasze kraje. Smuci mnie to i jednocześnie nie jestem tym zdziwiony. Po pierwsze – Polska nie jest szczególnie atrakcyjnym krajem dla firm technologicznych, które przede wszystkim chcą robić biznes, a nie zmieniać świat. Po drugie – dostosowanie asystenta do naszego języka nie jest najłatwiejszym zadaniem, a dodatkowo – trzeba zadbać o kwestie kulturowe. I ostatecznie – integracja usług. Bez tego w naszym kraju, asystent głosowy będzie jedynie dobrym kompanem do rozmowy, a nie wirtualnym concierge’em.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców.

  • QWERTY

    I tak jest lepiej niż w krajach afrykańskich gdzie dużo produktów i usług nie dociera

  • Tomekkkk

    Zgadzam się z autorem. Asystenci głosowi to jak już wiele razy pisałem ostatnie brakujące ogniwo, by np. inteligentne domy stały się standardem. Dla mnie osobiście będzie to prawdziwa rewolucja w moim domu, wprawdzie już teraz nie muszę biegać po piętrach, by coś zrobić, ale potrzebuję smartfona. Z integracją nie powinno być problemu, znam już kilka firm, które nam tym pracują np. http://www.grenton.pl , a jest tylko kwestią czasu kiedy google, czy amazon dodadzą obsługę naszego języka. Myślę, że będzie to jeszcze w tym roku :)

  • golem14

    Jedynym poważnym celem wszelkiej maści „asystentów” jest zbieranie danych o nas dla wielkich korporacji, NSA i rządów. O tym co mówimy, kiedy w jakich okolicznościach i jakim tonem. Dlatego nasłuch wirtualnych asystentów trwa cały czas. Jeśli autorowi podoba się wizja Orwella z „Roku 1984”, to pewnie szkoda, że takich asystentów u nas nie ma. Z drugiej strony, gdyby miały być, to pewnie „nasze własne” robione przez polską firmę, będącą fasadą dla rządu. Mnie takich asystentów nie brak, doskonale radzę sobie bez nich.
    Żartobliwie zaś mówiąc, ta funkcja asystentów głosowych realizowana jest u nas przez starze panie i starszych panów, którzy podsłuchują co się da i wiedzą co się dzieje.

    • Przemysław Rumik

      @golem14:disqus nasłuch za frazami kluczowymi, w przy Google Home to „OK, Google” i „Hey, Google”, u Alexy to „Alexa”, dopiero te frazy uruchamiają nagrywanie i przesyłanie dalej.

    • yagoodtp

      Śpij słodko aniołku

    • Przemysław Rumik

      @yagoodtp:disqus weź sobie ptaszyno przepuść ruch z Google Home czy Alexy przez maszynę z tcpdump’em, podeślij te pakiety, które prześle, i sprawdź sobie że a) nie lecą ciągle, a czasami, b) poza transmisją po słowie kluczowym transfer jest zbyt mały by przesłać głos.

    • indy

      Daleki jestem od teorii spiskowych w tym temacie, ale:
      – na koncie Google możesz sprawdzić, jakie zebrał próbki głosu i często są one z dziwnych momentów
      – ilość przesyłanych danych być może jest zbyt mała, by przesłać głos w dobrej jakości, ale wystarczająca do transkrypcji (innaczej nie miałoby to sensu)
      – to, że dźwięk nie jest wysyłany stale, nie znaczy, że nie można takiej funkcji odpalić zdalnie np na prośbę służb

    • golem14

      @przemelek – badasz to co jawne, co wyniuchają Ci podglądacze twojej sieci ale scenariuszy może być więcej:
      a) redukowanie dźwięku do minimalnych parametrów umożliwiających rozpoznawanie mowy i przesyłanie danych na serwer;
      b) rozpoznawanie mowy już na urządzeniu i wysyłanie skompresowanych plików tekstowych na serwer;
      c) wysyłanie danych po alternatywnej sieci, np. korzystanie z okolicznych wi-fi, transmisji komórkowej itp.
      IMNHO dostarczanie usług asystentów głosowych to nie jest główne źródło dochodu w tym biznesie.

    • JakiśTypo

      a im to tak w piz*u potrzebne…

  • airhead

    Nie „Polska”, tylko język polski jest powodem dlaczego Amerykanie nie inwestują tego u nas/dla nas

    • aPoCoMiLogin

      Dokładnie tak. Sam siedzę w temacie przetwarzania języka (NLP/NLU) i znaleźć jakiekolwiek liby dla języka polskiego graniczą z cudem. To też nic dziwnego że nikt się tym nie zajmuje, bo jeżeli komuś się wydaje że każdy jeden tego typu asystent jest tworzony od podstaw, to jest w sporym błędzie.

      Ciekawy fakt: nad alexą amazona pracuje bardzo dużo polaków, głównie programiści, lecz mimo tego wprowadzenie tam polskiego jest wysoce nikłe.

    • adam m

      Nie język bo asystenci potrzebuje miliardy danych. O pizzeriach, sklepach, miejscach parkingowych, protokolach choćby nadania paczki itepe

  • fizolof

    Proponuje autorowi oderwać na chwilę oczy od monitora, wtedy zobaczy, że jednak nie jest w tym kraju tak biednie. Nasze życie nie kręci się wokół wirtualnych asystentów, bajeranckich gadżetów czy super samochodów.

    To zachód jest zacofany, bo żyją jak żyją. W luźnych związkach, babcie i dziadków oddają do domu starców żeby wygodniej było się pobawić nową zabawką od Samsunga czy Google, później na fejsiku wpis jacy jesteśmy szczęśliwi i na koniec sesyjka pornografii, bo każdy żyje sam dla siebie.

    Polacy są jednak mądrzejsi, bo widzą co najważniejsze – druga osoba, rodzina, święta, mądrość starszych pokoleń. Rzeczy nazywają po imiemiu i śmieją się z ludzi, którzy zboczeństwa nazywają normalnością. To jen nowoczesność.

    • Elmot

      Udana próba trollingu :)

    • sdsdsds

      Chyba żyję w innej Polsce niż ty.

    • Łukasz Wii Doo

      Dobrze sie czyjesz?

  • Rybczyk Łukasz

    To jest strona o nowinkach technologicznych, a nie o Orwellu czy mądrości starszych pokoleń.
    Pamiętam jak wchodziły komórki i też wielu mówiło, że się nie przyjmą, bo śledzą ludzi i na pewno nas podsłuchują.
    Jak wchodziły banki online to samo, że pieniądze nam ukradną i nikt nie będzie chciał się logować. Jak sklepy online znów to samo – nikt nie kupi ubrań jak nie przymierzy :) Dzisiaj większość, czy nawet wszyscy z tego korzystamy. Tak samo będzie z asystentami głosowymi, z inteligentnymi domami czy autonomicznymi samochodami. Asystenci to po prostu kolejny krok w rozwoju interfejsów. Była klawiatura, przyciski, muszka, ekran dotykowy, teraz głos. Następny będzie kontrola za pomocą fal mózgowych. A dalej to już nie wiem co

    • wombat

      To nie na
      temat

  • natankraps

    Sama idea asystenta głosowego jest świetna. Weźmy np. mapy google – teraz jest zima, nie trzeba zdejmować rękawiczek, aby wyznaczyć trasę. Przykłady można mnożyć.

    • Dokładnie, jest sporo rzeczy które można prościej ogarnąć z pomocą asystenta

  • Adolf

    Mieszkam w UK, mam echo dot z Alexą, i za nic nie mogę jej namówić by włączyła program 3 polskiego radia mimo że ustawiłem go jako ulubiony w aplikacji amazon alexa, i mimo że mam go w tunein. Nie jarałbym się za bardzo na miejscu autora. Alexę kupiłem z ciekawości i stwierdzam że głupia jest w ch#j

  • Kwarc

    „Zapowiadany od dawna internet rzeczy nie jest już pieśnią przyszłości, lecz rzeczywistym zjawiskiem. Inteligentne domy w świadomości konsumentów co prawda jeszcze funkcjonują jako «fanaberia», co nie oznacza z kolei, że tak jest.”
    Nie chcę się kłócić, ale to jest fanaberia, bo wzrost wygody z implementacji jest pisany palcem po wodzie. Co się zmieni w Twoim życiu jak lodówka i toster będą miały stały dostęp do sieci? Ano nic… A inteligentne domy? To niby ma więcej sensu, ale to tak trochę przerost formy nad treścią, z której nikt korzystać za bardzo nie będzie. No chyba, że włączenie światła komendą głosową zamiast pstryczkiem to „mieszkania wstają z kolan” :P Wybacz, ale prawda jest taka, że to fanaberia jak pagery, smartwatche czy telewizory 3D i to jest skazane na śmierć naturalną.

  • doogopis

    Etam. Ja myśle że wielkiego bun na takie bajery nie bedzie. Takie gadzety smart do domu kosztują kupe siana. Nikt nie bedzie wywalał nie wiem ile żeby mu asystent w kiblu światło zapalił. Smartność domu powinna ewoluować z czasem,a przeciętny dom dziś za wiele smart nie jest.
    A nie ewoluuje. Dalej wszystko włanczamy palcem. A byle użądzenie co potrafi komendą włanczać cokolwiek to już niby smart. Fajnie gdyby istnialo,ale to chyba jeszcze nie te czasy by stało sie to powszechne. Większość ludzi ma na to wyj..bane na takie technologie. Może z ciekawości kupią se by sie pobawić,ale czy komuś to do szczęścia potrzeba. Kiedyś jak wprowadzając sie gdzieś to wszystko bedzie to ok. No i jeszcze problem że Żydzi ze stanów nie lubią Słowian,jakoś nie idzie im wprowadzanie nowości w krajach które nie są dużymi graczami na arenie potępionych.
    Byśmy se światło w kiblu zapalili z komórki,a tak czekać aż wszystkim sie znudzi to zapodadzą w Polandzie.

  • Alicja

    Dziwne, że Autor tekstu uważa to za „udogodnienia”. Widać lubi, aby ktoś myślał, działał, decydował za niego. Większość z tych udogodnień są bez sensu, po co mi pogoda kiedy mogę wyjrzeć przez okno, albo zajrzeć do smartfona i już wiem, po co mi ma włączać „coś” radio codziennie na tej samej stacji, słucham różnych, zasłony, rolety można naprawdę samemu zasłonić to żadna fatyga, zamówić pizze, a po co – nie wie jaką chcę, lubię, gdzie mam chęć zamówić, telefony absolutnie nie – każdy wie kiedy do kogo chce zadzwonić. To jakieś elektroniczno-informatyczne ubezwłasnowolnienie! NIE!