88

Windows jest trochę ułomny – właściwie dla dobra konsumentów

Siedziałem cicho, choć wiedziałem, że tak będzie. Jak Konrad odpalił petardę w postaci Creators Update dla Windows 10, która jest możliwa do pobrania poza mechanizmem uaktualnień systemu Windows, byłem święcie przekonany, że dla mnie to jeszcze nie pora. Bo Windows jest odrobinę ułomny i coś może się zwyczajnie popsuć. Pomyliłem się? W ogóle. Aktualizacja nie przebiegła bezboleśnie. Trzeba jednak wiedzieć, że to nie wina Windowsa, że... jest Windowsem.

Na co choruje Windows?

Miałem porównać Windowsa do Maryli Rodowicz, ale wrzucając niedopałka do popielniczki uznałem, że Madonna będzie lepszym przykładem. Znacznie „ładniej” się starzeje i jednak w jakiś sposób świat zmieniła (podobnie jak niegdyś Windows). Toteż, porównajmy Windowsa do Madonny. Najpopularniejszy w dalszym ciągu system pecetowy na świecie kiedyś był czymś absolutnie świeżym, choć oczywiście nie bez wad. Szturmem jednak podbił serca konsumentów, wyznaczył po drodze sporo standardów i do dzisiaj jest ważnym ogniwem technologicznego świata, choć w zetknięciu z nowymi realiami, jest mu nieco trudniej. Madonną zajmować się zbytnio nie będę, bo wolałbym uniknąć pytań: „co to ma wspólnego z technologiami”. Mimo, że porównanie jest nieco karkołomne, mam poczucie, że jest wprowadzone tu zasadnie.

Bo i Windows i Madonna się zestarzeli. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Jeżeli miałbym wskazać coś najbardziej bezlitosnego na świecie, to zamiast imać się niesławnych w naszej kulturze ludzkich przykładów, wskazałbym czas. Ten, choć czasami nierychliwie, bardzo dosadnie weryfikuje ludzi, idee, decyzje, zaniedbania; zmienia społeczeństwo, rozdaje nowe karty. Zauważcie, w jakich czasach zaczynał Windows. Tam nikt nie myślał o tym, że kiedyś przyjdzie internet tak bardzo powszechny jak teraz i pierwszorzędną potrzebą będzie wprowadzenie idei „jednego” systemu. Do pewnego czasu uważano, że wszystko można rozwiązać w ramach cyklu wydawniczego, który będzie wyznaczał moment, w którym trzeba biec do sklepu, bo na półki rzucono nowego Windowsa.

Windows

Windows kiedyś musiał wygrać tak, żeby dzisiaj mógł przegrywać

Dlaczego po aktualizacji pisze się o sypiących się niektórych komputerach z Windowsem? Czy to wina Microsoftu, że po zainstalowaniu kolejnych poprawek wychodzą nowe „kwiatki”, a niektórzy użytkownicy dostają białej gorączki? Trudno wskazać usprawiedliwienie oczyszczające z winy software’owego giganta w kontekście takich wpadek. Trzeba jednak wiedzieć, że ów stan rzeczy nie ma jednego wymiaru. O czym się często zapomina – Windows dzisiaj dostaje po głowie za to, że kiedyś musiał się dostosować do rosnącego rynku pecetowego. Rosnący (i ostatecznie utrwalony, choć słabnący) popyt na pecety spowodował, że pojawiło się sporo twórców sprzętu – od płyt głównych aż po kamerki internetowe. Żeby oni tylko jedne modele tworzyli – oni zaś, by na rynku nie utonąć, próbowali w większości zadowolić każdego konsumenta. I tego mniej zamożnego i takiego, który grosza nie szczędzi. Dorzućmy do tego pragmatycznych klientów, którzy wolą sami konfigurować swoje maszyny i na nich Windowsa instalować. Klient musi mieć wybór. Windows wyboru nie miał – musiał się dostosować.

Taka sytuacja stwarza konieczność stworzenia rozwiązania, które będzie zgodne z niezliczoną ilością dostępnego sprzętu. Z każdą możliwą konfiguracją. Jak pokazuje praktyka – w dużej mierze jest to do osiągnięcia. Jednak nie bez wpadek, bo właśnie uniwersalność Windowsa powoduje to, że czasami, po aktualizacji, gdzie wcześniej wszystko było w porządku, coś jednak się zepsuje. Microsoft nie ma takiego przywileju jak Apple, że jeżeli już wypuszcza nową wersję systemu operacyjnego, to może sobie go testować na potrzebnej ilości konfiguracji bez obaw o koszty takiej operacji (to również powód, dla którego Apple powinno się wstydzić wszystkich poważnych błędów niewykrytych w trakcie testów przed aktualizacją!). Wspomniałem już o oprogramowaniu? Microsoft doskonale wie o tym, że niektórzy użytkownicy bardzo lubią korzystać z bardzo starego, aczkolwiek bardzo potrzebnego im programu. Świetnie działał na starszych wersjach systemu. Czy powinien również na nowej? W ogromnej większości przypadków okazuje się, że z pozoru przestarzałe aplikacje są w stanie uruchomić się nawet na Windows 10, tylko dlatego, że Microsoft dba o to, by możliwie jak najmniej osób czuło się poszkodowanych. W praktyce wygląda to tak, że Windows to ogromna zbieranina „zgodności i kompatybilności – również wstecznych”, która niektórych może dziwić, że jeszcze się nie rozsypała.

Tak, utrzymanie Windowsa w takiej kondycji to spora sztuka

Bo i sporym przedsięwzięciem jest wprowadzanie zmian do systemu, który musi działać poprawnie na ponad 400 mln komputerów na świecie. Nie powinniśmy Microsoftu z tego powodu na rękach nosić, ale można unieść kciuka w górę i pogratulować tego, że Windows – mimo starych przyzwyczajeń, jest w stanie przynajmniej dopasować się do aktualnych trendów. Choć nie zabrakło raczej krótkowzrocznych decyzji. Program Windows Insider świętował kilka dni temu 10 milionów uczestników. Świta entuzjastów Microsoftu i Windows dobrowolnie, z uśmiechem na ustach testuje oprogramowanie giganta i mogłoby się zdawać, że wyręcza go z trudnego obowiązku sprawdzania „dziesiątki” pod kątem błędów. Rzeczywistość nie jest tak kolorowa, jakby się mogło zdawać. Z Windows Insider jest pewien problem. W sumie nawet dwa.

Po pierwsze, z 10 milionów Insiderów pewna pula kont jest nieaktywna. Po drugie, Insiderzy również są przezorni i nie pracują cały czas na przedpremierowej, okraszonej błędami wersji systemu. Co zatem robią? Instalują insiderowskie wersje Windows na maszynach wirtualnych, gdzie nijak nie można sprawdzić tego, jak „dziesiątka” radzi sobie z niektórymi konfiguracjami sprzętowymi.

windows

Microsoft idzie po rozum do głowy, ale głównego problemu to nie rozwiąże

To nie wina świni, że się na gwiazdach nie zna. Taką ją natura stworzyła i tak już zostanie. Microsoft co prawda pogłębił problem wprowadzając „ostrą” politykę uaktualnień – nie do ominięcia i nie do spersonalizowania. Z jednej strony ma rację. Skoro ma być wdrożona „jednego Windowsa”, to niech i tak będzie. Ta sama wersja systemu na wszystkich urządzeniach to zabieg wynikający także z dbałości o bezpieczeństwo. Ale – również i przy swojej wspaniałomyślności, Microsoft mógł to zrobić rozważniej. I… od Creators Update (które niektórym również coś popsuło), będzie z tym nieco lepiej.

Użytkownicy na nieco ponad miesiąc odłożą aktualizacje, Windows nie rozpocznie tego procesu w najmniej odpowiednim momencie i nie zresetuje już po operacji ustawień prywatności. Oklasków jednak nie będzie, bo to powinno działać już od pierwszej oficjalnej wersji „dziesiątki”. Microsoft daje nam zatem kompromis między własnymi dążeniami do ujednolicenia Windowsa na każdej maszynie, a tym, co stanowi słabość systemu. Wypuszczenie aktualizacji zawsze będzie wiązało się z tym, że coś komuś nie zadziała. Może zdarzyć się konkretny farfocel i okaże się, że ci, których ręce świerzbiły i zaktualizowali swoje maszyny jako pierwsi, będą przestrogą dla reszty, którzy tego samego nie zrobią. Ale to rozwiązanie lepsze, niż wciskanie aktualizacji każdemu, bez wyjątku. Bez możliwości odroczenia.

Windows, Satya Nadella

Kochaj Windowsa swego…

…bo mogłeś mieć gorszego. W opinii wielu z Was jestem fanbojem Microsoftu. Ktoś inny jeszcze pamięta, że mam iPhone’a i dałem się ponieść emejzingowi. Inny powie, że zbytnio zapatrzyłem się w Google. Moje zdanie jest takie, że pomimo wielu ułomności Windowsa, mamy obecnie do czynienia z jego najlepszą możliwą wersją. Dopasowaną do aktualnych trendów, w miarę przystępną dla użytkownika, choć nie bez wad. W dalszym ciągu w Sklepie hula wiatr, a Android groźnie spogląda na pecety i pokazuje w ich stronę dziwne gesty.

  • Foldex

    Mam nadzieję, że Google weźmie się za rynek pecetów. Wtedy microsoon może przestanie sobie robić jaja z klientów. Chociaz jak to oni, pewnie prześpią kolejną rewolucję i obudzą się ze snu za 10 lat.

    • Apocalypse

      Myślę, że Google trochę nie chce podgryźć na tym rynku Windowsa. Narzędzia, żeby to zrobić już raczej ma. Na coś czeka albo po prostu nie chce…

    • Krzysztof Tukiendorf

      Ja wiem? Już nie raz pokazywali, że mimo ogromnego potencjału finansowego nie są w stanie zawojować rynku swoimi usługami.

  • zenek73

    Bardzo fajnie napisane. Aż miło było czytać. To fakt że Apple ma łatwiej. Z drugiej strony też oprogramowanie jest lepiej zoptymalizowane co sprawia że coraz częściej myślę o zmianie platformy. Z drugiej strony obecnie Windows po prostu działa. Nie mogę powiedzieć że idealnie bo ostatnio miałem bsod po zainstalowaniu Kasperskiego ale po odinstalowaniu śmiga. Mam ssd ale poza tym c2d i 4 GB. Bez szału. I multum aplikacji rozwijanych od kilkunastu lat które dopracowywano i optymalizowano. Myśle ze ciężko mi będzie znaleźć odpowiednik Altap Salamander czy The Bat! na OSX. Dlatego wstępnie myśle o hackintoshu w formacie mini. No i zobaczymy co Apple zrobi z macmini.

    • Rafał Fagas

      Apple niby ma łatwiej ale mimo tego, na MacBooku 2016 co któreśtam wybudzenie z uśpienia powoduje błędne działanie karty graficznej (paleta kolorów resetuje się do jakiejś 256 kolorowej). Ze trzy updaty były w międzyczasie a problem nadal występuje. W tym kontekście Windows, który działa na bazylionie konfiguracji sprzętowej i jest w stanie wykonać tak skomplikowany upgrade to po prostu mistrzostwo świata.

  • Apostoł

    Windows dzisiaj przegrywa? A to ciekawostka.

    • darekols

      Wizerunek ma conajmniej nadszarpnięty. Przykładowo postrzegam go jako pokraczną mieszankę interfejsów Win8+Win7; inwigilator dla NSA; nie potrafiące się poprawnie uśpić badziewie. Miłości takiej jak do Windows 7 (aka Vista SP3) nie ma i przez długi czas nie będzie.

    • Aż taką pokraczną mieszanką to nie jest chociaż brakuje jeszcze ujednolicenia tu i ówdzie, a czas mieli na to – może kolejna duża aktualizacja da na to większy nacisk (przy okazji modyfikacji w wyglądzie).
      Inwigilator NSA? Nie dajmy się ponieść, mają w dupie szarych ludzi ;)
      Nie da się poprawnie uśpić? Kożystasz z Vaio czy co? U mnie na 3 kompach (w tym 2 aktualizowane z Win7) działają poprawnie i zasypiają jak im kołysankę zaśpiewam – szczerze mówiąc nie wiem o czym w tym momencie piszesz…
      Windows 7 był / jest bardzo dobrym systemem i jak dla mnie Windows 10 jest jego duchowym następcą – niedopracowanym, ale zdecydowanie idącym w dobrym kierunku (po za inwigilacją, ale to ogólnoświatowy trend).

    • Krzysztof Tukiendorf

      Windows = Inwigilacja? Ludzie zapominają o czymś takim jak Android, tam to dopiero jest inwigilacja…

    • Cały internet to jedna wielka inwigilacja. Płatność kartą też i podatki, i kamery miejskie, a w UK nawet umieszczone na policjantach… Czas panikować! ;)

    • Adrian Nyszko

      Na kamizelkach noszą jakieś gopro?

    • Radek Rutkowski

      A używasz Windowsa i Androida do tych samych celów?

    • Artur Łukasz

      Win 10 potrafi sam się wybudzić o 3 w nocy, nic nie robi i się wyłącza :D

      Najbardziej mnie rozwala Bayer z głośnikami microlaba, gdy uśpię laptopa i wyłącze zasilanie głośników to laptop się włącza oraz laptop się włączy gdy uruchomię głośniki.

      Win 10 ma pełno małych wkurrr problemów.

    • A to nie jest czasem wina ustawienia BIOSu? Popraw mnie jeśli się mylę, ale samoistne wybudzanie się kompa raczej niewiele ma wspólnego z z systemem operacyjnym…

    • Artur Łukasz

      Na 7 i 8.1 nic takiego nie było.
      W biosie nic nie przedstawiane od 3 czy 4 lat.

    • Bękart Mroku

      UEFI? Windows 10 dość mocno zmienia podejście do tego.

    • Artur Łukasz

      i windows 10 na pewno jest winny tym ciekawym zjawiskom :d

    • Bękart Mroku

      Albo użytkownik który źle skonfigurował 😜

    • Artur Łukasz

      co tu konfigurować?
      laptop „czuje” zmianę napięcia w wyjściu jack i włącza.

      rozumiem jakby to było usb, ale audio?

    • Bękart Mroku

      Nie wiem. Ale czuje zmiane więc obsługuje. I gdzieś pewnie da się ustawić coś. Nigdy nie grzebałem w ustawieniach w tych okolicach.

    • Apostoł

      A masz inne komputery na LANie? Któryś może wysyłać sygnał wake. Możesz to sprawdzić w cmd komendą, jeśli się nie mylę, powercfg /lastwake
      Ale tak, Win10 potrafi się czasem obudzić bez powodu.

    • Artur Łukasz

      laptop jest podłączony tylko do tv i zasilacza.

    • Radek Rutkowski

      Ta, zwłaszcza instalowanie coraz to więcej śmiecia w systemie operacyjnym + reklamy to jest bardzo dobry trend…

    • Nie wszystko co robią jest dobre…

    • Radek Rutkowski

      Jak dla mnie cały kierunek, który obrał W10 jest do bani. Powinny być 2 odrębne systemy, jeden jako „W7 SP2” i drugi jako „W8 SP1”. Apple już to wie. Ja siedzę na 8.1, które można doprowadzić prawie do użyteczności 7-ki z kilkoma rzeczami poprawionymi, ale 10 nie jestem w stanie zdzierżyć.

    • darekols

      Mi wystarczy, że zgadzamy się co do: „Windows 7 był / jest bardzo dobrym systemem i jak dla mnie Windows 10 jest jego (…) następcą – niedopracowanym” i właśnie na słowie niedopracowanym bym się skupił. (stąd mój poprzedni wniosek, że ma nadszarpnięty wizerunek)

      Wszystko inne to osobiste wycieczki po doświadczeniach z własnego podwórka.

    • Jest niedopracowany bo niekonsekwentny, ale działa i porównując go (subiektywna ocena) do Windowsa 7 nie widzę różnicy po za kilkoma pomniejszymi udogodnieniami (różnicy w obsłudze i działaniu)

    • Apocalypse

      Sukcesywnie traci udziały. Czy chcą czy nie, ruch sieciowy generują coraz bardziej smartfony. W tym sensie wg. mnie przegrywa…

    • Windows na rynku PC radzi sobie doskonale od dekad. To co wszyscy piszą to przegrana PC z urządzeniami mobilnymi, a jeśli chcemy tam doda Windowsa to trzeba pisać o jego mobilnym odpowiedniku bo MS próbowało wybić się na rynku właśnie z taką wersją, zupełnie różną od tej obecnej na PC. Jak W10 dojrzeje na PC to MS prawdopodobnie zaatakuje ponownie mobile – nie wróżę świetlanej przyszłości, ale zobaczymy co im się uda dokonać w ciągu kilku następnych lat.

    • Apocalypse

      Zgadzam się. Radzi sobie doskonale ale chodziło mi o to, że PC nie radzą sobie doskonale. Trend jest jednak taki, że rzadziej włączamy komputery od kiedy są smartfony…

    • Nie w moim przypadku, ale trend znam i jest on nieco niepokojący – a może za stary jestem na takie zmiany ^^

    • Apocalypse

      Rozumiem. Ale skoro taki jest trend to MS traci a jak traci to przegrywa. Tak tylko do tezy nawiązuję.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Do konsumpcji treści to może i tak, ale nie do ich produkcji. Próbowałem raz pisać na tablecie… bez fizycznej klawiatury, to raczej mordęga i nieustanna walka by nie rzucić tym o ścianę.

    • Apostoł

      Desktop zawsze będzie potrzebny. Teraz ludzie po prostu siedzą na fejsie i tak dalej na telefonach.

    • Apocalypse

      Oczywiście, że będzie. Nie mówię, ze nie ale Windows wg, mnie przegrywa – ma mniej udziałów niż kilka lat temu…

    • latalante

      Nie ma go na miliardach serwerów, które napędzają cały dzisiejszy biznes. Nie ma go wszędzie tam gdzie jest wolny i otwarty rynek. Nie ma go i w SmartTV, który gości niemal w każdym domu, nie ma w routerze, NAS, „inteligentnej” żarówce.
      Microsoft przegrał już wszędzie.

    • Bękart Mroku

      I tu się mylisz. Na serwerach napędzających biznes jest. Chyba nie chcesz pakować systemu desktop do żarówki :P Jest Windows IoT jest CE i on w poważnych projektach jest używany. Ale jak projekt jedzie po kosztach i robią go pryszczate nastolatki to biorą linuxa bo za free. Tylko to za free jest pozorne. No ale co kto lubi.

      :P :P :P :P

    • latalante

      Jeśli za „pryszczate nastolatki” bierzesz takiego potentata jak choćby Google, to się grubo mylisz. Linux napędza ich wszystkie serwery (a mają ich, że ho, ho), oprócz tego Androida, ChromeOS.
      kubernetes.io/
      Owszem w pewnej serwerowej niszy istnieje miejsce i dla systemów od Microsoftu. Ale to jest nisza.
      Nie ma miejsca dla niego w HPC, superkomputerach i serwerze z pokracznym WordPressem. Nie ma wszędzie tam gdzie gości Docker, Kubernetes, CoreOS, LXC, LXD, na serwereach napędzających Netflixa, Facebooka, Pokemon Go, itd.
      W ubiegłym roku wyprodukowano pewnie ze 100 miliardów procesorów ARM i podobną ilość urządzeń z nimi. Nawet na promilu z nich nie zagościł system od M$. Gdzie MIPS, SPRAC?
      Zejdź pan na ziemię.

    • Bękart Mroku

      No tak sobie Google wybrało, czy dobrze? Nie wiem nie interesowałem się ich rozwiązaniami. Ale z drugiej strony ciekawe ile Linuxa jest w tych serwerach Google a ile ich przeróbek pod własne potrzeby. Skoro Facebook stworzył własny jezyk programowania na swoje specyficzne potrzeby, to czemu i Google nie miałoby sobie przerobić Linuxa? A dlaczego Linuxa? Bo mogli. Windows ma zamknięty kod.
      Android ani do bezpiecznych ani do dobrych rozwiązań nie należy.
      Jak nie ma miejsca w HPC? Jest nawet specjalna wersja. A dlaczego w większości zastosowań idzie linux? Bo jest za free.
      Na ARMy masz Windows CE/Embeded które to są używane w profesjonalnych rozwiązaniach.
      I tak dalej i tak dalej.
      Jak mówiłem co kto lubi. Bierzesz Windows i działa, bierzesz Linuxa pakujesz miliony w konfigurację i dostosowanie go do swoich potrzeb i też działa ale drożej i później.

    • latalante

      Na tysiąc serwerów i urządzeń łączących cię z tą jedną witryną, realizujących zapytania i odpowiedzi http po TCP/IP jedno z nich mogło być napędzane przez system Microsoftu, najprawdopodobniej to z którego wysłałeś ten post. I tylko ono. Żadne inne. Cały współczesny internet to w przeważającej większości – Linuks. Miliardy urządzeń generujących ten cały WEB i w znacznej większości się z nim łączący (głównie to BOT-y) ale też i ogromna część urządzeń mobilnych – ANDROID.

    • Bękart Mroku

      Którędy moje żądanie szło, że przeszło przez te tysiące urządzeń?
      Unixow nie liczysz? Autorskich systemów tez?
      Limux to pomyłka w dziejach informatyki. Taki rak.
      Jak lubosz grzebać w dokumentacji i szukać po forach jak go przekonać do współpracy to rozwiazanie dla Cibie. Ja lubię jak działa od razu a konfiguracja wymaga podsnia tylko niezbędnych danych.

    • marcinsud

      „ja lubię jak działa od razu a konfiguracja wymaga podsnia tylko niezbędnych danych”

      I tak właśnie działa linux na tych wszystkich urządzeniach, które nie są desktopami.

    • Bękart Mroku

      Nie zawsze. Tam gdzie producent się nie postarał tam działa to jako tako. Albo wręcz tragicznie. Jak ze wszystkim, trzeba popracować i dopieścić aby dobrze działało.

    • latalante

      W realizację twoich żądań było zaangażowanych dużo więcej serwerów. niż ten skromny „tysiąc”.

      Jest to realizowane na szeregu warstawch. Od ISP, poprzez NASK, który jest podłączony do dużo większej rurki, tamta rura z kolei do ogromniastej rury, tamta do naprawdę olbrzymiej.
      Zaangażowane w to są DNS-y, dziesiątki serwerów „reklamowych”, inne wysyłające fonty, css-y, jquery i tonę innego JS. Każdy z tych serwerów podlega monitoringowi, backupowi, NTP. Tamte kolejnej warstwie zabezpieczeń (backupów oraz wszeogarniającemu monitoringowi). Wszyskie one działają w ogromnych serwerowniach. Same serwerownie działają dzięki tysiącom innych niezbędnych urządzeń, itd. Serwerownie podlegają monitoringowi naprawdę DUŻYCH graczy, tych na trzy litery. To jest prawdziwa machina.

    • Bękart Mroku

      Czekaj czekaj mówimy o całym internecie czy „Na tysiąc serwerów i urządzeń łączących cię z tą jedną witryną” ?
      Bo łączących mnie z tą jedną witryną jest góra parędziesiąt.
      Ciekawa teoria o backupie backupu ;-) To z jednego serwera można miliony zrobić idąc tym tropem :-)
      Zdziwiłbyś się ile z tego wszystkiego nie jest monitowana i backupowana :P
      A małych serwerowni nie ma? Nie widziałeś pojedynczych serwerów stojących w pokoju? Albo serwerowni z 1-2 szafami?
      Dobra wiesz, coś tam ale chyba niezbyt dogłębnie. Ewentualnie próbujesz zrobić na mnie wrażenie jakie to jest skomplikowane i wszędzie rządzi linux :D
      No nie wszędzie. Prawda jest taka, że linux to zabawka a do poważnych rzeczy bierze się Windowsy i UNIXy.

    • Apostoł

      A Microsoft Azure to co jak nie tysiące serwerów?

    • Kozak127

      Azure ok, jest to nisza dla dotnetowych rozwiązań chmurowych (i tylko dla nich) – wszystkie inne rozwiązania chmurowe preferują Linuxa jako główny system. Powodów wiele, między innymi łatwiej znaleźć administratora Linuxa niż kogoś kto się będzie męczył z Windows Server. I to nie dlatego że Linux jest darmowy – tylko dlatego że konfiguracja Windows Server to ból w tyłku.

      Innym powodem dla którego Linux króluje na serwerach nie dlatego że jest darmowy, ale dlatego że daje administratorom totalną kontrolę nad maszyną. Ludzie w IT nie są tępi, nie trzeba ich zabezpieczać przed ich własnym systemem. Zwykłych użytkowników jak najbardziej. Soft i hardware serwerowy to coś zupełnie innego niż konsumencki. Ogień i woda.

      Opowieści Bękarta o tym jak to Linux ma problemy sprzętowe są z tego co widzę bazowane na problemach Linuxa na zwykłym rynku konsumenckim – bo i owszem, Linux ma problemy ze sterownikami do laptopów i nowszych podzespołów. Ale rynku serwerowego producenci pilnują, zawsze są drivery (czasem nawet szybciej dla Linuxa niż Windowsa), bo inaczej żadna serwerownia nie kupi ich sprzętu.

      Jeszcze inny powód? Linux ma mniejszy narzut na podzespoły komputera, mniej obciąża serwery, przez co zamiast kupować 500 maszyn, można kupić ich około 400. Jego niezawodność na serwerach również jest legendarna – uptime idący w lata to norma.

      Następny powód? Na Linuxie wszystko wykonasz w terminalu. Ba, prawie wszystkie serwery nie mają w ogóle interfejsu graficznego, monitora również – łączy się do nich przez SSH. A dopiero w najnowszym Windowsie Serwer jest możliwość skonfigurowania *prawie* wszystkiego przez terminal. Prawie wszystkiego. Pragnę zaznaczyć że administratorzy kochają terminal – można raz napisać skrypt konfigurujący farmę serwerów, i nie martwić się tym na później.

      Że Google ma własną dystrybucję Linuxa? Prawda. Ale ilość dystrybucji Linuxa idzie w setki, a maintainerzy poszczególnych wersji ściągają od innych to co się sprawdziło. Każda z tych dystrybucji jest skrojona pod jeden konkretny cel, dlatego szybciej i mniej boleśnie robi się deployment nowych systemów na maszyny.

      Zgrywanie *wiedzącego*, czy profesjonalisty, w przypadku gdy naprawdę nie miało się głębszej styczności z tematem naprawdę nie popłaca na forach technicznych. Zwłaszcza na takie, na które czasem zaglądają programiści, czy administratorzy.

    • Bękart Mroku

      No to jedziemy :-)

      Azure ok, jest to nisza dla dotnetowych rozwiązań chmurowych (i tylko dla nich) – wszystkie inne rozwiązania chmurowe preferują Linuxa jako główny system.

      Jesteś w bardzo wielkim błędzie. Azure to nie tylko Windows, możesz mieć i Linux. Aplikacje w wielu językach PHP, C#, Node.Js i wilele innych odsyłam do dokumentacji. Plus wiele innych usług które dostajesz z paczki i nie muszisz już ich wynajdować.

      Powodów wiele, między innymi łatwiej znaleźć administratora Linuxa niż kogoś kto się będzie męczył z Windows Server.

      Coś na poparcie tej tezy? Mi łatwiej znaleźć admina Windowsowego.

      I to nie dlatego że Linux jest darmowy – tylko dlatego że konfiguracja Windows Server to ból w tyłku.
      Mam odwrotne wrażenie. Windows się konfiguruje całkiem przyjemnie.

      Innym powodem dla którego Linux króluje na serwerach nie dlatego że jest darmowy, ale dlatego że daje administratorom totalną kontrolę nad maszyną. Ludzie w IT nie są tępi, nie trzeba ich zabezpieczać przed ich własnym systemem. Zwykłych użytkowników jak najbardziej. Soft i hardware serwerowy to coś zupełnie innego niż konsumencki. Ogień i woda.

      A czego nie możesz zrobić na Windowsie co możesz na Linuxie? Nie wiem dlatego pytam jakiej to opcji konfiguracyjnej Ci brakuje w Windowsie?

      Opowieści Bękarta o tym jak to Linux ma problemy sprzętowe są z tego co widzę bazowane na problemach Linuxa na zwykłym rynku konsumenckim – bo i owszem, Linux ma problemy ze sterownikami do laptopów i nowszych podzespołów. Ale rynku serwerowego producenci pilnują, zawsze są drivery (czasem nawet szybciej dla Linuxa niż Windowsa), bo inaczej żadna serwerownia nie kupi ich sprzętu.

      Skoro ma problemy gdzieś to one magicznie nie znikają w pokoju obok. Z tymi driverami to zależy od urządzenia. I pytanie gdzie lepiej działają.

      Jeszcze inny powód? Linux ma mniejszy narzut na podzespoły komputera, mniej obciąża serwery, przez co zamiast kupować 500 maszyn, można kupić ich około 400. Jego niezawodność na serwerach również jest legendarna – uptime idący w lata to norma.

      Hmm, można też jechać maluchem i cieszyć się, że pali mniej niż Volvo XC 90 :P Kwestia czy warto oszczędzić te 100 maszyn. Gdzie za to zapłacimy?
      Fakt jeśli masz farmę do hostowania WWW, to fakt nie warto dopłacać do Windows.
      Linux przy update nie wymaga restartu? Oj chyba wymaga. Więc uptime idący w lata raczej świadczy o tym, że admin jest debilem nie aktualizującym systemu. Chyba, że się mylę więc mnie popraw.

      Następny powód? Na Linuxie wszystko wykonasz w terminalu. Ba, prawie wszystkie serwery nie mają w ogóle interfejsu graficznego, monitora również – łączy się do nich przez SSH. A dopiero w najnowszym Windowsie Serwer jest możliwość skonfigurowania *prawie* wszystkiego przez terminal. Prawie wszystkiego. Pragnę zaznaczyć że administratorzy kochają terminal – można raz napisać skrypt konfigurujący farmę serwerów, i nie martwić się tym na później.

      Słyszałeś o PowerShell? Dużo potężniejszy niż każdy terminal Linuxowy. Słyszałeś o Windows Server Core? Windows nie obsługuje zdalnych pulpitów? Jakoś nie biegam codziennie do serwerowni coś zrobić na serwerze, robię to siedząc przy biurku. Narzędziami administracyjnymi też można się zdalnie połączyć.

      Że Google ma własną dystrybucję Linuxa? Prawda. Ale ilość dystrybucji Linuxa idzie w setki, a maintainerzy poszczególnych wersji ściągają od innych to co się sprawdziło. Każda z tych dystrybucji jest skrojona pod jeden konkretny cel, dlatego szybciej i mniej boleśnie robi się deployment nowych systemów na maszyny.

      To jest akurat wada nie zaleta. Napisz aplikację działającą na każdej dystrybucji. Życzę powodzenia.

      Zgrywanie *wiedzącego*, czy profesjonalisty, w przypadku gdy naprawdę nie miało się głębszej styczności z tematem naprawdę nie popłaca na forach technicznych. Zwłaszcza na takie, na które czasem zaglądają programiści, czy administratorzy.

      Więc nie rób tego bo nie wiele wiesz o tym co piszesz jak widać. Niestety Linux wygrywa tylko ceną.

      To teraz praca domowa. Taki case biznesowy. Nie samym hostowaniem WWW biznes stoi.

      Porównaj koszty wszystkie Linuxa i Windowsa dla takiego scenariusza.
      Centralne zarządzanie użytkownikami i uprawnieniami w jednym miejscu. Możliwość zdalnej konfiguracji wszystkich maszyn. Własny pulpit nie zależnie na której maszynie użytkownik się zaloguje. Poczta i kalendarz zintegrowane z zarządzaniem użytkownikami. Plus portal intranetowy, wspierający mechanizmy obiegu dokumentów i ich edycji. Możliwość użycia magazynu użytkowników i uprawnień przez inne aplikacje.

      Moja propozycja to Windows Server, AD, Exchange, SharePoint, Office, System Center. Wszystko ładnie i pięknie ze sobą współgra.

      Pewnie i na Linuxie coś podobnego dałoby się zrobić, tylko jakim kosztem (praca) i jak fajnie by to ze sobą współgrało. Jakie byłyby problemy z wdrożeniem i utrzymaniem + użytkownicy końcowi.

    • Apostoł

      Odpowiadając na ostatni akapit, który usunąłeś – co za zbieg okoliczności, ja jestem programistą. I nie zgrywam wiedzącego tylko się dopytuję. Ale usunąłeś to, więc chylę czoła :D
      Ale w temacie serwerowym rzeczywiście nie będę zgrywał wiedzącego, bo nim nie jestem. W ogóle ten temat to już totalny offtopic, zaczynałem to wszystko od zupełnie czego innego hahah ;P

    • Apostoł

      Ale i tak każdy ma w domu komputer, bo bez tego ani rusz.

    • Apocalypse

      Ale ja się z tym absolutnie zgadzam co nie zmienia faktu, ze ma mniej udziałów niż kilka lat temu z powodu nowych urządzeń…

    • Apostoł

      No cóż, to nieuniknione… Ale osobiście nie nazwałbym tego przegrywaniem ;P

    • Apocalypse

      Spoko :-)

  • pawbuk6

    Ja korzystam z 10 od dnia premiery, mam go zainstalowanego na 3 komputerach i po prostu działa dobrze. Oczywiście, na dysku SSD pracuje się znacznie przyjemniej, ale sam w sobie system jest stabilny. Problemem są aplikacje firm trzecich (i Office, który w wersji mobilnej działa znacznie lepiej niż na desktopie), które powodują problemy.

    Owszem, Microsoft ma sporo na sumieniu, ale trzeba mu też oddać, że Windows 10 działa praktycznie na każdej konfiguracji, niezależnie od tego czy ma rok, czy 10 lat. Ma rozbudowaną wsteczną kompatybilność, jest ciągle ulepszany. Wg mnie wygląda to znacznie lepiej niż w przypadku Androida lub iOSa (zobaczcie jak działa najnowszy iOS na 4 letnim sprzęcie).

    • Krzysztof Tukiendorf

      Potwierdzam, u mnie dużo dało przejście z HDD na SDD. W końcu „sfc /scannow” nie wywalał komunikatów o braku jakiś plików Windowsowych.

  • kornuto

    Konkretny felieton rzucający trochę światła na to jak skonstruowany jest Win10 i dlaczego tak różni się od MacOS.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Konkretny? Gdzie widzisz jakieś informacje jak skonstruowany jest Windows 10? Czytałeś to w ogóle.
      Żeby nie było zgadzam się, że Windows zapewnia bardzo dobre wsparcie staremu oprogramowaniu i w sumie, to jest jego największą wadą, bo każda kolejna wersja dźwiga balast niepotrzebnych funkcji.

  • YY

    Kup Apple i się nie przejmuj, a Windows trzymaj na wirtualnej ;]

    • kozdromen

      Wszystko gra tylko to tak drogie, że człowieka żal ogarnia

    • Mam iPhone’a

    • YY

      to nie to samo ;]

  • PN27

    Właśnie zaktualizowałem windowsa do 15063.0. Bez żadnych problemów. Nawet tapety mi nie zmienił. Chyba mam jakąś podstawową konfigurację PC. Nigdy nie widziałem na tym komputerze BSOD-a. Od Windows 8 do najnowszej dziesiątki. Przypuszczam że raczej niewielu użytkowników ma problemy. Ale tak nieszczęśliwie się składa, że problemy ma kilku blogerów i najgłośniejszych komentatorów. Dlatego Windows ma złą sławę.

    • Apocalypse

      No widzisz a ja do tej pory piewca niezawodności Windowsa miałem z Creators same problemy. NIgdy przenigdy wcześniej ich nie miałem a wczoraj po raz pierwszy musiałem przywracać poprzednią kompilację. Ktoś może napisać no dobrze ale to nie jest jeszcze gotowy produkt. OK. Poczekam na WU ale obawiam się, że może być podobnie…

    • Krzysztof Tukiendorf

      Zapomniałeś wspomnieć o tych, co mają komputery z okolic 2007 roku z C2D lub jakieś po-leasingowe wynalazki, które już dawno powinny się znaleźć na śmietniku. Dobrze złożony komputer i Windows 10 jak skała.

    • foggy_lad

      No ja mam z 2008 na core 2 quad, i pokolei aktualizowany od 7ki do 10ki, absolutnie żadnych problemów. Raz mi systemowa galeria przestała działać na jakiś tydzień i to wszystko.

    • Krzysztof Tukiendorf

      To jesteś tym szczęściarzem, który nie skomle i nie płacze, że Windows 10 na jego już antycznym sprzęcie ledwo działa.

    • PN27

      Mam jeszcze netbooka emachines na atomie N270. Był na nim XP na HDD. Teraz jest W10 na SSD. Działa tak samo jak XP (znaczy: trochę muli). Ale nie było z W10 na tym urządzeniu żadnych problemów. Podobnie w pracy mam komputer na C2D. Poprzednio był na nim W7, teraz jest zaktualizowany do W10. Na tym jest 6 kont, i wielu użytkowników. I też brak problemów. Na obu pracuje W10 w najnowszej wersji RS1. Jak będzie z RS2, to się dopiero okaże.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Pracy powiadasz? Ciekawe jakiej? Mam Toshibe NB500-112 z Atomem N455, Windows 7 Starter na tym mulił, Windows 7 Pro też mulił, Windows 10 też muli – piszę o zwykłym HDD. Choć bym nie wiem jak udoskonalać taki sprzęt Windows będzie na tym mulił…

    • Radek Rutkowski

      Akurat moja mama ma kompa na C2D i Windows 10 działa bez zarzutu. Znaczy się działa tak, jak był zaprojektowany – to chyba lepsze określenie :).

  • majkel

    To błędna teza. Windows sie sypie bo producenci sprzetu i oprogramowania nie nadarzaja. Sterowniki sa niedostoswane. Mysle ze wlasnie dlatego powstal surface zeby polaczyc sprzet z systemem tak jak to jest u Apple. A oprogramowanie firm trzecich, no cóż tu nie jest różowo na żadnej z platform. Wchodzi nowa wersja macosa i gpgmail nie dziala przez pare miesiecy….

  • Marecki

    Tysiące programistów, miliony dolarów i jak W10 był betą tak jest, nawet rozmary ikonek zmienia….
    xubuntu- darmowy a tego nie robi, w czym gorszy ?

    • Artur Łukasz

      Zaraz ci wyjadą z PS, grami i innymi programami które na linuxach nie istnieją (bo w sumie to prawda).

    • marcinsud

      Jest pełno narzędzi których na windowsie nie ma tak, że argument obosieczny. Poza tym jak komuś wygodniej na xfce to sobie może windowsowe programy z maszyny wirtualnej odpalać jednocześnie nie tracąc wygodnego środowiska pracy to samo dotyczy maka.

    • Artur Łukasz

      to po co przechodzić z windowsa na linuxa i odwrotnie?

      nigdy nie zrozumiem rzucania tekstu żeby przesiąść się windowsa jak coś nie odpowiada, a potem bawić się w emulacje … windowsa/programów z windowsa.

      to się mija z celem.

    • marcinsud

      to nie jest emulacja, a na nowoczesnych procesorach narzut jest pomijalny.

      Po co przechodzić z linuksa czy maka (jeśli działają) na windowsa nie wiem.

      Ja w pracy wirtualizuje windowsa na windowsie, bo inaczej pracować się nie da, bo o dziwo oprogramowanie firm trzecich mocno oparte na technologiach microsoftu nie chce działać na innych niż konkretna wersja windowsa, lub instalacja kilku programów różnych firm powoduje niestabilne działanie tychże itd. itp.

  • Przemek

    po aktualizacji zainstaluję pierwsze Wrota Baldura. zobaczę jak będzie śmigało

  • „ale wrzucając niedopałka do popielniczki uznałem”
    Palenie powoduje raka i z buzi śmierdzi (nie mówiąc o włosach i ubraniach) – zdecydowanie warto rozważyć jego rzucenie, a jak się uda opisanie tego na AW ;)

  • steveminion

    Zwalanie wszystkiego na „niezliczoną ilością dostępnego sprzętu. Z każdą możliwą konfiguracją” to spore nadużycie. Kwiatki jakie się pojawiają po zainstalowaniu aktualizacji są głownie systemowe i nie mają nic wspólnego ze sprzętem.

    • Bękart Mroku

      Ze sprzętem jako takim może i nie ale z architekturą którą wymusza ilość konfiguracji już tak.

  • Krzysztof Tukiendorf

    „(…)to również powód, dla którego Apple powinno się wstydzić wszystkich poważnych błędów niewykrytych w trakcie testów przed aktualizacją!(…)” – testów? Panie jakich testów! My tu tylko grzyby sadzimy…

  • APPLE_KING

    Właśnie sprawdziłem najnowsze dystrybucje Linuxa: Debiana na Gnome, openSUSE i Fedorę.

    Te systemy były kiedyś niedorobione, a dzisiaj pod względem przyjazności, łatwości obsługi, stabilności (desktop) i przewidywalności działania (poziom stresu) NISZCZĄ Windows 10, przy którym ostatnio cierpliwość mi się skończyła.

    Windows 10 nawet za darmo, nie jest lepszy od nowego Linuxa.

    • Arek P

      zmień dillera xD

    • marcinsud

      scroll na ikonach w zasobniku (dźwięk, jasność itp) bez klikania w nie, scroll na nieaktywnym oknie, karty w menadżerze plików, wygodne wirtualne pulpity. Wiem, że są aplikacje firm trzecich rozwiązujące lepiej lub gorzej te kwestie, ale to dalej nie to samo.

  • Bękart Mroku

    Ciekawe kiedy MS powie koniec. Dość. Od dziś macie nowe Windows mega coś tam, nowy zoptymalizowany system z nową architekturą, ale bez kompatybilności wstecznej. Będziemy obie linie rozwijać przez 10 lat a później starą wygasimy.
    Wiem jaki płacz by się podniósł ale chyba już czas odciąć balast. Stworzyć coś nowego. Lepszego.

  • Dzień dobry

  • Rav-X

    A ja mam kilka uwag do tego co jest w artykule:
    1. Windows musiał być kiedyś dostosowany do wielu urządzeń i zachować zgodność, gdzie dzisiaj powinien mieć o wiele łatwiej, ponieważ z racji słabnącego rynku PC wiele firm się wykruszyło i jest ich znacznie mniej. Druga rzecz, że również sterowniki producentów musiały/muszą być dostosowane do standardów systemu.
    2. M$ przy Windowsie 10 narzucił sobie formę aktualizacji podobną do „rolling release”, czyli nieprzerywalne aktualizacje systemu bez potrzeby instalacji go na nowo (w skrócie mówiąc). Niestety, ale M$ tworząc 10-kę na bazie starej konstrukcji systemu, która do tego rodzaju aktualizacji nie była stworzona, sam się pogrążył i to nie mogło się dobrze skończyć. M$ powinien stworzyć Windowsa 10 od podstaw, przygotować na to producentów sprzętu i oprogramowania, wbudować wirtualną maszynę dla kompatybilności ze starszymi programami.
    3. Po M$ jakoś nie specjalnie widać żeby skupiał się na naprawieniu problemów z „dużymi aktualizacjami”, jedyne co zrobi to doda funkcję opóźnienia ich w najnowszym wydaniu systemu. Normalnie innowacja na miarę XXI wieku.

  • Seba

    Coś w tym wszystkim​ jest. I na prawdę świetnie napisane. Aż przyjemnie czytać.