30

Wiemy, co się stało z boeingiem!

Wybaczcie mi tytuł – to parafraza starego żartu z autobusem, który opowiem Wam już za moment. Tymczasem losy boeinga 777 pozostają tajemnicą. Czyżbym więc chciał podbić sobie statystyki? Au contraire – chcę Wam zwrócić uwagę na internetowy szał, jaki towarzyszy sprawie. Skoro księżna Diana została tak naprawdę zabita zdalnie sterowanym laserem z kosmosu, to wiadomo, że poszukiwany samolot został porwany przez UFO lub […]

Wybaczcie mi tytuł – to parafraza starego żartu z autobusem, który opowiem Wam już za moment. Tymczasem losy boeinga 777 pozostają tajemnicą. Czyżbym więc chciał podbić sobie statystyki? Au contraire – chcę Wam zwrócić uwagę na internetowy szał, jaki towarzyszy sprawie. Skoro księżna Diana została tak naprawdę zabita zdalnie sterowanym laserem z kosmosu, to wiadomo, że poszukiwany samolot został porwany przez UFO lub przeniósł się do innego wymiaru.

Wróćmy do żartu – opowiem go w dużym skrócie. Pewnego letniego dnia grupa dzieci wyrusza autobusem na wycieczkę. W pewnym momencie silnik gaśnie i pojazd staje w miejscu. Zdenerwowany kierowca bezskutecznie próbuje go uruchomić. W męczącym upale wysiada z klimatyzowanego wnętrza, by pogrzebać w silniku. Wszystko na nic. Tymczasem za kierowcą chodzi mały, upierdliwy chłopczyk, który ciągle powtarza: „proszę pana, ja wiem, co się stało!  Kiedy kierowca wyczerpał już wszystkie możliwości, pomyślał, że może w tym szaleństwie jest metoda. „No dobrze, co się stało?” – zapytał chłopca. Na co ten się rozpromienił, w końcu mogąc udzielić odpowiedzi, i zakrzyknął: „autobus się zepsuł!”

Na tej samej zasadzie naprawdę wiemy, co się stało z boeingiem. Zaginął!

Dowcip taki trochę z Familiady, ale trafnie obrazuje, jak wygląda w mediach wysysanie życiodajnego soku z nośnych tematów. Przyznam szczerze, że jestem lekko zdziwiony, iż w kobiecych pismach nie poszło jeszcze nic o modnych strojach pilotów i stewardess. Bo przecież modę na Majdanie już mieliśmy.

W każdym razie od momentu zaginięcia rzeczonego samolotu atakowani jesteśmy nagłówkami, które sugerują nam, iż zaraz dowiemy się czegoś zupełnie nowego. Skuszeni tytułem sięgamy po tekst i czytamy powtórkę z rozrywki. Absolutnym mistrzem w tej materii okazał się swego czasu pewien znany ogólnopolski portal, który relacjonował „na żywo” aferę prosto z Wrocławia – ktoś zaparkował samochód w niedozwolonym miejscu (sic!).

Śledziłem sprawę, bo mało co bawi mnie bardziej od dziennikarskiej głupoty. Kiedy po odświeżeniu strony zobaczyłem dopisek brzmiący mniej więcej tak: „14.05 – samochód nadal stoi”, popłakałem się ze śmiechu. Mistrzowie temat auta wycisnęli jak cytrynkę.

To samo mamy obecnie z boeingiem, ale nie będę tracił czasu na omawianie klasycznego polskiego recyklingu informacji objawiającego się nadawaniem nowych tytułów starym tekstom. Nie chcę też opowiadać o zabiegach ze znakiem zapytania, bo to na pewno znacie. Krótko więc – gdy nie ma przełomu w sprawie, nadajemy tekstowi tytuł w stylu: „Jest przełom w sprawie?”. To zawsze działa…

Dziś jednak chcę Wam natomiast wskazać na to, co dzieje się na końcu Internetu, bo tam teorii dotyczących lotu MH370 nie brak.

NBC News pisze np. o lokalnym szamanie, który z pomocą kokosów odprawia na lotnisku w Kuala Lumpur rytuał w intencji pasażerów samolotu. – Celem tego rytuału jest osłabienie złych duchów, tak by służby ratunkowe mogły odnaleźć samolot, jeśli rzeczywiście się rozbił – tłumaczył szaman. (źródło)

A zatem mamy temat złych duchów. Coś jest na rzeczy, bo ostatnio czytałem, że w filmie o katastrofie smoleńskiej też miały się pojawić duchy.

W Lesie Katyńskim spotykają się duchy pomordowanych oficerów Wojska Polskiego i śp. Prezydenta i ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.(…) Jest ich kilkuset, w różnym wieku, różnych stopni. Spoglądają w kierunku samolotu. Słychać dźwięk trąbki. (…) Oficerowie salutują Prezydentowi. Prezydent podaje im rękę. Oficerowie otaczają Prezydenta i członków delegacji. Z lasu wychodzi coraz gęstsza mgła… (źródło)

Tu mamy sytuację podobną, tyle że drzewa zastąpione zostały przez wodorosty, a mgła przez chmury. No i duchy są złe, bo malezyjskie, w przeciwieństwie do tych dobrych, bo polskich.

Oczywiście tabloidy na świecie rozpisały się też o proroku, który miał przepowiedzieć katastrofę, a także, rzecz jasna, o UFO. Podobno jakiś portal zajmujący się wiedzą zakazaną dotarł do nagrań z radaru, na których widać, że niedaleko feralnego boeinga pojawiają się tajemnicze kuliste obiekty, których aparatura nie rozpoznaje. Nagle zamieniają się on w samoloty, nabierają niesamowitego tempa i znikają, a wraz z nim boeing…

Tajemniczy materiał okazał się oczywiście filmikiem nagranym na stronie flightradar24.com. Szybkość „podejrzanych” obiektów najpewniej wynikała z lagów systemu. A ich kulistość? Nierozpoznany samolot system pokazuje jako kółko ze znakiem zapytania w środku – ba, możemy w każdej chwili obejrzeć sobie ten lot na stronie, bowiem wszystkie zapisy trzymane są na serwerze przez miesiąc. Pamiętajmy też, że to nie wojskowy radar, a zawodny serwis internetowy stworzony i prowadzony przez entuzjastów.

Tyle że takich informacji już się w mediach nie podaje, bowiem przycięłyby skrzydła teoriom spiskowym, a jak wiemy, na tym zależy i chmurom-UFO doktora Pająka, i ludziom-jaszczurom rządzącym naszą planetą. A poza tym wszyscy zdrowi…

Oczywiście niezrównany w swych doniesieniach pozostaje polski portal Nautilus:

Sprawa lotu MH370 staje się absolutną światową „Tajemnicą numer 1”. Dostaliśmy dwa ciekawe opracowania dotyczące hipotez związanych z możliwym zaginięciem Boeinga 777. Pierwsza jest związana z tym, że samolot wpadł w tzw. „samoistny wlot do tunelu czasoprzestrzennego”. Druga hipoteza – równie fantastyczna – opiera się na założeniu, że w morzu powstało niezwykle rzadkie zjawisko związane z wytworzeniem się wiru magnetycznego. Siła tego wiru wciągnęła samolot w głębiny morskie. Ta hipoteza tłumaczyłaby nagłe zniknięcie samolotu z radarów. (źródło)

Gdybyście mieli problemy ze zobrazowaniem sobie takiego rozwoju sytuacji, portal służy stosownymi ilustracjami.

Kropkę nad i stawia święta trójca, czyli wspomniany już Nautilus oraz Super Express i maestro Krzysztof Jackowski – naczelny jasnowidz Rzeczpospolitej Polskiej. Mistrz bowiem orzekł, że miał wizję, a wymienione media poszły mu w sukurs. Mało tego, Jackowski wie dokładnie, gdzie znajduje się wrak!

I tak dalej, i tym podobne. Póki tylko kręci się temat i można na nim zarobić. Prorocze wizje, tunele międzywymiarowe, wiry morskie, UFO…

Pewnie z czasem ktoś dorzuci Tuska z Putinem (bo oni strącają samoloty zawodowo), potwora Nessie z Loch Ness (bo miał prawo popłynąć do Malezji na wakacje!), zaginione wąsy Komorowskiego, w które wstąpił demon (bo to złe wąsy były!) czy… ale długo by wymieniać. Od czasu, gdy w Skandalach ukazał się artykuł pt. „Gigantyczne chrabąszcze pożerają wieśniaków w Brazylii”, a amerykański tabloid (bodajże The Weekly World News) opublikował pierwsze zdjęcia z piekła i informację, że Hillary Clinton adoptowała małego kosmitę, nic mnie już nie jest w stanie zdziwić. 

Problem w tym, że w zalewie tego pseudodziennikarskiego guana kompletnie zagubił się temat ludzi i ich tragedii. Choć możemy wierzyć w cuda i wciąż mieć nadzieję, że wszyscy podzielili się złotem i piją teraz na rajskiej plaży drinki z palemką, to faktem pozostaje, że pasażerowie i załoga najpewniej zginęli w strasznej katastrofie. Nie od dziś wiadomo, że w mediach i polityce najlepiej wozić się na trupach, ale właśnie to najbardziej pozbawia nas wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka. Homo homini lupus. I wszystko gra.

  • Łuk Łuk

    Zdjęcie Jackowskiego powinno być na Wikipedii pod hasłem : kompromitacja :-)

    • Mateusz

      Albo co demony robią z ludzi

    • Shinjiru

      Takie pytanie; wy na serio wierzycie w to, że to jest oszust? Jak dla mnie to on w jakiś sposób odblokował możliwość ‚jasnowidzenia’ czy jakkolwiek to działa, a potem zaczął z tego korzystać, tylko potem widocznie zaczęło się to ‚psuć’ może z powodu wieku, bo i mózg się starzeje. Ale serio to żałosne, że nie doceniacie możliwości ukrytych w naszych mózgach, czy coś takiego jak wyobraźnia to zbyt mały dowód na to, że coś więcej się w nas kryje?

    • steveminion

      „to żałosne, że nie doceniacie możliwości ukrytych w naszych mózgach”
      Zanim zaczniesz oceniać innych może sam doceń możliwości jakie daje Ci mózg i pomyśl, jak mówi przysłowie – to nie boli :)

    • Shinjiru

      a masło jest maślane

    • steveminion

      Wolę śmietankowe…

    • Shinjiru

      śmietankowe powiadasz *meaningful look*

    • Mateusz

      Jakie „możliwości” daje oddanie się na służbę szatanowi i o jej skutkach dużo mówi ten pan http://vod.gazetapolska.pl/2916-zmanipuluje-cie-kochanie-robert-tekieli

    • Jan Nowak

      Tą stronę prowadzą sami debile , bądź też sieją propagandę i ogłupianie ludzi. Nie ma co wchodzić na tą stronę. Po kłamliwym tyt. pseudo artykułu można wywnioskować że sami wprowadzają ludzi w błąd. Poza tym obrażają innych .

    • sadfgdszfv

      tak tylko ze on za ten wpis wziol kase ktora ty zarabiasz w kwartal :)

      a to ze jest klamca to tylko dziala na jego korzysc bo teraz bedzie kolejny platny art o tym :) i jeszcze go do tv zaprosza

    • Shinjiru

      tylko, że on wielokrotnie dementował że udzielał jakichkolwiek wywiadów do tabloidów, ba nawet się próbował z nimi sądzić, ale na marne

  • Szef Rady Puchaczy

    „W każdym razie od momentu zaginięcia rzeczonego samolotu atakowani jesteśmy nagłówkami, które sugerują nam, iż zaraz dowiemy się czegoś zupełnie nowego. Skuszeni tytułem sięgamy po tekst i czytamy powtórkę z rozrywki. […] Krótko więc – gdy nie ma
    przełomu w sprawie, nadajemy tekstowi tytuł w stylu: „Jest przełom w sprawie?”. To zawsze działa…

    Jakbym czytał o kolejnym tytule artykułu o jakiejś ‚erze post-PC na łamach Spider’s Web:
    „Na całym świecie spada sprzedaż komputerów, a jak wygląda post-PC w Polsce?” http://www.spidersweb.pl/2014/03/polski-rynek-komputerow.html

  • Eksploatator tematów

    A ja wiem co się stało z boeingiem.
    Rozbił się na Krymie!

    • Shinjiru

      nie prawda bo ostatnio u mnie coś jasno świeciło i leciało 200km/h a potem skręciło prawie w miejscu i zaczęło wracać, to był [o ufo, ale chu] boeing! Poczuł zew wolności, stał się wolnym samolotem!

  • Szymon

    Nie wiem tylko po co taki artykuł na ANTYWEB?

    • Marcin M. Drews

      Ludzie, zlitujcie się, to pytanie jest już nudne, naprawdę. Odpowiadam na nie po raz setny i ostatni.

      „Antyweb to jeden z najpopularniejszych w Polsce blogów o internecie, nowych technologiach.”

      Ja tu pisuję o zjawiskach zachodzących w Internecie i o tzw. nowych mediach. Poza tym to nie jest gazeta – ja moim tekstem nie zabieram miejsca innemu autorowi. To miejsce jest nieograniczone. I wiesz co? Nie tylko nie brudzisz sobie rąk toksyczną farbą drukarską, ale i nie płacisz za codzienną lekturę. Fajnie, prawda? A do tego na mainpage’u masz zajawki, dzięki czemu możesz sobie sam wybrać, co chcesz czytać. I nikt Ci danego tekstu nie wciska na siłę. Czy może się mylę???

    • Szymon

      Tak, mylisz się. Mój punkt widzenia jest następujący. Jestem czytelnikiem antyweba od niemal jego początku. Polubiłem profil na facebooku, na mojej tablicy pojawiają się zajawki do artykułów. Nie chcę otrzymywać informacji, które nie są zgodne z tematyką antyweb. Zamieszczony artykuł o zaginionym samolocie jest bliżej gazety Fakt niż antyweb. Nie zabierasz miejsca innym autorom, ale zabierasz czas, przestrzeń czytelnikom. Idąc Twoim tokiem myślenia dodajmy do antyweb działy: celebryci, śmieszne fotki kotów, wróżka Jadzia radzi itd. wszystko się przecież zmieści. Gdybym chciał czytać o technologiach wybierając z pośród 100 innych działów wchodziłbym na onet i szukał szukał szukał. Oczywiście wyolbrzymiam, na antyweb tylko znikomy % to takie niepasujące artykuły. Wyrażam więc mój sprzeciw zanim będzie takich artykułów za dużo. Odnośnie opłat za lekturę, takie mamy czas, że treści są za darmo, za ulotki reklamowe w skrzynce też nie płacę, a dostaję mimo, że nie chcę. Koszt wydań internetowych są niskie w porównaniu z prasą tradycyjną stąd opłatą za czytanie jest mój czas i np. oglądanie reklam. Choć nie ukrywam, że mikro opłaty też byłbym w stanie przekazać. Warunek jest jeden treści muszą być zgodne z tym czego oczekuję.

  • mirosław borubar

    Śmieszni byli eksperci tvn24, na początku mówili, że nie ma takiej możliwości, żeby w dzisiejszych czasach ktoś mógł porwać samolot, a za dwa dni już była to najpewniejsza wersja na tym kanale.

    Ja się nie znam, ale na niebezpieczniku jest wpis, jak można porwać taki samolot i wydaje mi się, że trzymie się kupy.

    • Szef Rady Puchaczy

      Poprosimy link do wpisu na niebezpieczniku.

      Co do ekspertów tvn24 to chyba coś kręcisz.
      Jeden ekspert a nie eksperci (choć mogłem coś przegapić) mówił, że przy przy przestrzeganiu procedur porwanie jest praktycznie niemożliwe.
      Za dwa dni NIE była to NAJPEWNIEJSZA wersja na tym kanale ale JEDNA Z KILKU MOŻLIWYCH i z zastrzeżeniem, że pilot mógł WSPÓŁPRACOWAĆ z porywaczami. Był to wniosek po przeszukaniu mieszkania pilota i zabraniu jego symulatora lotów do analizy.
      Inna, według tvn24 równie prawdopodobna, to samobójstwo pilota

    • mirosław borubar

      Było to jeszcze sporo przed przeszukaniem mieszkania pilota. Zaraz po tym jak się okazało, że malezyjczycy „zgubili” samolot. Moim zdaniem przyczyna była prosta. Zaprosili kogokolwiek kto ma pojęcie o lotnictwie, a nie interesowało ich to, że zna się na lotnictwie w Polsce czy w Europie, a nie na lotnictwie w Azji, które jak widać kieruje się innymi zasadami, czy też luźniejszym podejściem do zasad, zupełnie innym zagęszczeniem lotów i ogólnie trudno porównywać do tego co mamy np. u nas.
      Po mądrzył się i tyle z tego wyszło, że za dwa dni najmniej przez niego dopuszczana teoria- wręcz niemożliwa „bo samolot nie ma prawa dzisiaj tak po prostu zaginąć”, w sensie zostać porwany- została teorią główną. Jak widać taktyka tvnu jest słuszna, bo nikt już o tym nie pamięta.

    • Szef Rady Puchaczy

      1. Prosiłem o link do niebezpiecznika. Zmyślałeś?

      2. Proszę o konkrety – którzy to byli ci „Śmieszni byli eksperci tvn24” którzy zamienili się w „mądrzył się i tyle ”

      3. „najmniej przez niego dopuszczana teoria- wręcz niemożliwa „bo samolot nie ma prawa dzisiaj tak po prostu zaginąć”, w sensie zostać porwany- została teorią główną.
      Jak doszedłeś do dość głupawego wniosku:
      >>samolot nie ma prawa dzisiaj tak po prostu zaginąć = w sensie został porwany<<
      ???

      Proponuję, byś swoją wiedzą i autorytetem przekonał TVN, Polsat i TP, by do studia zapraszali Ciebie a nie wyśmiewanych przez Ciebie gości tych stacji.

      Kiedy zobaczymy Ciebie na ekranach? ;)

    • 8
    • Szef Rady Puchaczy

      A w tym wpisie jest cokolwiek na temat „jak można porwać taki samolot”?
      Czy jest cokolwiek na temat sforsowania zabezpieczeń elektronicznych i mechanicznych, sterroryzowania załogi, włamania do kabiny pilotów itp?
      Chyba pomyliłeś linki ;) Ale kombinuj dalej…

  • Konrad Uroda-Darłak

    Nowa sprawa dla The X Files xP

  • wyzimir

    Jeszcze był Koziej mówiący o tym, że to mogło być UFO…
    Poważnie.

  • Żałosny tytuł, od dziś szerokim łukiem omijam wszelkie „artykuły” autorstwa Marcina.

    • Warto czasem przeczytać cały artykuł

    • Przeczytałem, ale nic nie usprawiedliwia tytułu. Ciekawe, czy autor byłby zadowolony, gdyby zaginęła jego rodzina, a w internecie zobaczył nagłówek artykułu „Wiemy, co się stało z rodziną Marcina!”, jako „parafraza starego żartu”. Bieda redakcyjna.

  • Ja

    Polecam nowelę Stephena Kinga „Langoliery” – rownie prawdopodobny przebieg wydarzeń co te proponowane tutaj ;)

  • Alfa

    Marcinie nie przejmuj się. Już takie czasy nastały, że gimbaza z Facebooka nic nie rozumie. Ja np. zawodowo robię coś innego aby się właśnie nie narażać na taki dyskomfort przebywania wśród lemingów.
    To działa w ten sam sposób w jaki producenci tworzą swoje produkty. Robi się je zunifikowane dla jak największej grupy docelowej.
    Inny przykład to praca zawodowa. Jak na jakieś stanowiska startuje dużo kandydatów to oczywiste jest, że ten zawód się dewaluuje i pensja spada do minimalnej. Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach konkurujesz również z kobietami, a te z natury są mało asertywne, więc nie żądają dobrej pensji za taką samą, a często nawet lepiej wykonaną pracę, i nie chodzą do szefów po podwyżkę. I co na to poradzisz?

    Tak więc, albo się dostosujesz albo zacznisz robić coś innego. W przeciwnym razie czeka Cię wegetacja, gdzieś na skraju Wszechświata :)