Na początku przyznam się do kilku rzeczy. Lubię od czasu do czasu zjeść fast fooda, napić się koli i pochłonąć wysoko kaloryczne ciastka. Generalnie lubię niezdrowe rzeczy – ale staram się korzystać z nich z umiarem. Nie lubię natomiast jak się mnie straszy, że wszystko co jem jest niezdrowe (życie też jest niezdrowe). Szczególnie jak ktoś np. rozbiera na części skład chemiczny gumy orbit i wypisując jej składnik pokazuje do jakich następstw w skrajanych przypadkach może ich spojrzycie doprowadzić. Ten wstęp ma być wprowadzeniem do tego co oferuje nam serwis wiem-jem.pl – przeglądając go możemy przekonać się jak śmiercionośne substancje zawiera w sobie sprite czy też inne produkty spożywcze.

Tak więc wiem-jem.pl jest katalogiem produktów, który zawiera dokładny opis każdego z składników wraz z wypisaniem skutków ubocznych spożywania każdej substancji chemicznej jaką dany produkt zawiera.
Serwis jest przyzwoicie wykonany z dużym naciskiem na to, żeby uświadomić konsumentom jakie to świństwa codziennie jedzą i ile w siebie kalorii pakują. Do dopełniania tego startupa brakuje mi jednak jakiegoś delikatnie podłączonego sklepu ze zdrową żywnością gdzie za 10 PLN kupimy kilogram nie pryskanych buraków (mytych pewnie na zapleczu).
Teraz tak na poważnie – wydaje mi się, że zdrowe jedzenie nadal jest modne ale nie wiem czy na tyle aby na tej bazie zrobić dochodowy startup tego typu. Katalog trzeba nie tylko uzupełnić ale później dbać o jego aktualizację – co będzie albo kosztownym albo bardzo pracochłonnym zajęciem. Oczywiście można liczyć na społeczność i jest 80% szansy na to, że się przeliczymy.
Nie wspomnę już o zarabianiu bo tutaj perspektywy pojawienia się jakiegoś konkretnego grosza też chyba są dość odległe – budowanie zasięgu na taki serwisie może być misją niemożliwą do wykonania.
No ale może to być serwis zrobiony dla sporu w ramach czasu wolnego – wtedy jak najbardziej należy go docenić.
Ps. Jeśli znajdziecie produkt bardziej zabójczy niż fanta to dajce znać






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

haha! aż mnie zaleciło…
Przesadzasz. Prawda jest taka, że wiele osób nie ma zielonego pojęcia jakie gówno je. Twórcy serwisu nie przykuwają się do lodówek, nie wysadzają hipermarketów, więc niech dalej pracują nad swoim dziełem :)
Ale ja im niczego nie zabraniam – niech się nawet do mojej lodówki przykują byleby pokazali mi jeszcze alternatywę i to nie w cenie 10-15 pln za buraki (a takie kupowałem dla alergicznego dzieciaka)
Im więcej ludzi się o tym dowie, tym więcej będzie chciało kupować zdrowe żarcie. Teraz to nisza, z mikroskopijną liczbą producentów i konsumentów. Więc i ceny można sobie dyktować kosmiczne. Mnie też takie stawki wkurzają, ale mimo wszystko czytam etykiety i omijam masę syfu.
Miranda jest chyba “lepsza” :D
Doskonała strona! Dla ludzi z otwartymi umysłami – takich, którzy próbują swoje życie ulepszać i którzy nie chcą w wieku 35 lat mieć kamicy nerkowej, w wieku 50 cukrzycy, a w wieku 65 lat regularnych dializ w wyniku zniszczenia sobie nerek.
Bez zbędnego patosu chciałbym zauważyć, ze dziś wszyscy jesteśmy wychowankami kultury masowej i jedzenie większości produktów dostępnych w sklepach wynika z narzuconego nam wzorca kulturowego (tworzonego z kolei przez reklamę). Wynika też ze znajomości ludzkich słabości przez producentów żywności – we wszystkim dziś cukier i wzmacniacze smaku, przed którymi trudno uciec, bo poprawiają nam samopoczucie, powodują wydzielanie endorfin.
Dla jednego człowieka jedzenie wszystkiego na co aktualnie ma ochotę, będzie oznaką wolności wyboru i braku przejmowania się pierdołami (“na coś i tak trzeba umrzeć”).
Dla drugiej osoby, staranny dobór żywności będzie próbą zachowania wysokiej jakości życia, próbą uniezależnienia się od farmaceutyków i opieki zdrowotnej.
Lada moment uruchamiamy serwis o bardzo podobnie brzmiącej nazwie. I na tym podobieństwa się skończą.
BTW to organiczne/bio/eko zarcie ma szanse staniec tylko jezeli bedzie czesciej kupowane. w marketach juz sie pojawiaja bio odpowiedniki – za mniej niz 15 zeta za buraki.
wspolpraca ze sklepem bedzie bardziej udana, jak userow bedzie wiecej ;)
Może niekoniecznie ten serwis odniesie wielki sukces ale brakuje czasami czegoś takiego. Bywa, że z ciekawości bym sprawdził co za cholerstwo jest to E ileś tam a tu jest to ładnie i wygodnie zaprezentowane. I baza produktów też chyba nie mała, kosztowało to trochę pracy.
Polecam ten film -http://tinyurl.com/ycm6wz8
Gwarantuję niezapomniane przeżycia i stałą zmianę w sposobie odżywiania – zwłaszcza swoich dzieci (jeżeli ktoś ma).
Pomysł ciekawy i jeśli komuś w PL udałoby się pójśc w ślady kultowego niemieckiego http://www.test.de/ to jest szansa i na biznes. Jeśli ktoś szuka inspiracji polecam postudiowanie niemieckiego pomysłu. W PL wciąż brakuje magazynu konsumenckiego z prawdziwego zdarzenia. Także drogi hazanie pieniądz jest, tylko trzeba znaleźć pomysł dobry pomysł :)
Sorki pokićkały mi się adresy :)
Miałem na myśli: http://www.oekotest.de/
Potężna marka i gigantyczne zaufanie konsumentów. Popilarny nawet w Polsce.
“Nie lubię natomiast jak się mnie straszy, że wszystko co jem jest niezdrowe”
- oni nie straszą, tylko pokazują fakty. Zbyt surowo oceniasz tą stronę, oni nikomu ni usiłują wmawiac “co jest zle”, bo ludzie i tak mysla, ze “wiedzą swoje”.
Czlowiek jest cudowną maszyną zaprojektowaną przez naturę (nie hipermarkety), która aby była zdrowa potrzebuje surowych warzyw i owoców jako podstawowy posiłek każdego dnia. Mięso i białko = tylko do 15%!
Co daje zycie w zgodzie z naturą?
prawidlowe jedzenie – zycie do 20 lat dluzsze, bez chorob.
pelne oddychanie – zycie do 40 lat dluzsze.
Jeden z lekarzy, mając 90 lat twierdzil “moje cialo nie ma wieku”. Biegal, plywal, gral w tenisa itp. Po tragicznej smierci nie z jego winy, w wieku 96 lat, lekarze podczas sekcji zwlok powiedzieli, ze jego organy wyglądają jakby miał 20 lat.
Inny przykład?
Jesli ktokolwiek z was je kotlet schabowy + ziemniaki, to rowna sie to ze wzdęciami i gniciem w jelitach. W nastepstwie organizm ulega autoksykacji – samo zatruwaniu poprzez np. krwioobieg.
Pomysł bardzo ciekawy. Przydałaby się jeszcze jakaś mobilna aplikacyjka sczytująca np. kod paskowy i informująca konsumenta o składzie produktu.
ale widzę, że jest wersja lajt :D bosko!
Fajny serwis, brakuje mu tylko wsparcia przez jakąś organizację konsumencką, która powinna przygarnąć serwis pod swoje skrzydła i nakarmić (oczywiście zdrową) żywnością. W Niemczech tego typu serwisów jest dużo, a u nas ludzie wolą Plotki, Pudelki i inne chłamy, zamiast się rzetel;nie edukować i zdobywać wiedze, chociażby wie3dząc jakie świństwa jemy.
myślę, że dużo zależy od ilości użytkowników tego serwisu. Odpowiednia ilość przyciągnie niejedną organizację czy firmę. Tyle, że odnozę wrażenie, że właśnie w Polsce niestety ani zdrowe życie ani zdrowe jedzenie jakoś w modzie nie są. Mam nadzieję, że się mylę.
Dobry pomysł. Będę musiał napisać do zrzeszenia konsumentów etc. aby wspólnie dopracować stronę.
To serwis tworzony przez społeczność, czy przez producentów? W katalogu produktów spożywczych jest – uwaga – dział “Papierosy”, gdzie możemy przeczytać takie bzdury jak to, że są zrobione ze “staranie dobranego, łagodnego i aromatycznego tytoniu. Zmniejszona zawartość nikotyny i ciał smolistych gwarantuje doskonały, łagodny smak”, lub że “tworzone są z oryginalnej receptury, a staranna selekcja i kompozycja tytoniu pozwala czerpać przyjemność z palenia” (sic!). A oczywiście jako “zalążki” artykułów nie posiadają żadnych informacji o szkodliwości. Abstrahując od tego, że podjeżdża mi to pod paragrafy, to ja się pytam co to ma być i czemu lub komu ten serwis ma naprawdę służyć?
Aktualnie wszystkie dane pochodzą ze sklepu frisco.pl (zgodnie z notką w regulaminie). Za niedługo dodam informacje o tym przy treści opisu.
[...] 2. Ruszył nowy serwis wiem-jem.pl uczący użytkowników, że tak naprawdę każde jedzenie jest niezdrowe. Antyweb.pl [...]
Chyba najbardziej skupili sie na napojach. Bo juz w chipsach nie ma ani slowa o akrylamidzie, dziwne
Dane z frisco.pl mogą nie być pełne. Zapraszam do wysyłania zdjęć korygujących (link w czerwonej obwódce znajduje się pod informacjami o produkcie).
“Teraz tak na poważnie – wydaje mi się, że zdrowe jedzenie nadal jest modne ale nie wiem czy na tyle aby na tej bazie zrobić dochodowy startup tego typu. Katalog trzeba nie tylko uzupełnić ale później dbać o jego aktualizację – co będzie albo kosztownym albo bardzo pracochłonnym zajęciem. Oczywiście można liczyć na społeczność i jest 80% szansy na to, że się przeliczymy.”
Ja się nie zgadzam. Ja uwielbiam tego typu serwisy a ten jest świetnie zrobiony i skonstruowany. Takich informacji szukałem. Byłoby pięknie gdyby było full informacji o produktach. Faktem jest tylko, że aktualizowanie i dodawanie nowych info o produktach może być kosztowne albo pracochłonne – społeczność to fragment w tej fazie.
Nie rozumiem podejścia: jeśli chcą osiągnąć sukces niech ryją dzień i noc (dzień po pracy) i dodają info. Tylko ciężką pracą nad przedsięwzięciem można dojść daleko. Liczenie na społeczność to…to obraza społeczności – bez pracy własnej.
Przy ciągłym przedawkowywaniu (kilka gram dziennie) może przyczyniać się do powstawania kamieni moczowych w nerkach i pęcherzu (E300)
–Witamina C
Bez sensu, przecież KAŻDA substancja spożywana w nadmiarze jest szkodliwa. Wliczając w to wodę, NNKT czy mikroelementy. Szczególnie przedawkowanie tych ostatnich jest niebezpieczne. Straszyć ludzi przedawkowaniem witaminy C? Toć trzeba być naprawdę zdolnym aby do tego doszło.
Zgadzam się z autorem w zdaniu “Nie lubię natomiast jak się mnie straszy, że wszystko co jem jest niezdrowe”
Dobry pomysł. Informacje o przedawkowaniu można zamieścić w rozwijanym box-ie. Zapraszam na flakerową historyjkę http://flaker.pl/s/2091-wiem-jem.pl-dla-geek-ow .
Wg. info z tego serwisu jedzenie sera gouda jest szkodliwe w odróżnieniu od zjadania chipsów lays.
Pomysł jest, ale brakuje “kopa”.
Sugerujesz że reszta wcina pół kilo witaminy C i że jak piję kolę raz w tygodniu to już mam zamknięty umysł?
Z punktu widzenia kogoś, kto się nie zastanawia jak taki serwis będzie na siebie zarabiał, to muszę stwierdzić, że bardzo mi się podoba! Bardzo elegancko wykonany, bez niepotrzebnego patosu, informacja wydaje się być rzetelna.
Niestety większość produktów w bazie jest jeszcze nieopisana.. dużo pracy przed ekipą wiem-jem..
BIO jedzenie np. w UK jest bardzo popularne i srednio 2-3x drozsze. Smak ten sam. Podobno sklad ma inny – zdrowy :-)
Ja jednak kupuje “zwykle” trujace ziemniaki i buraki, pije trujaca smietane i jem trujacy chleb.
Do tego pale papierosy, pije alkohol, wdycham spaliny, denerwuje sie czesto = stres, pije rozniez kawe – bo lubie (jest z kostaryki wiec nie wiem czy tez nie jest trujaca), pije redbulle i jeszcze jakos zyje.
Czy widzicie sens w tym przypadku kupowac produkty BIO ? Nie dosyc ze sa 2 razy drozsze, to przy moim zyciu watpie by cos daly. Do tego chodza “plotki” ze nie sa wcale zdrowsze.
Kupowaliscie kiedys produkty BIO (warzywa na przyklad) kolo ruchliwej ulicy, gdzie dziennie przejezdza setka samochodow? Ja nie, ale widzialem ze sa do kupienia, pyszne zdrowe BIO warzywa, ach…
Dla mnie to bzdura ogolnie i kolejne mydlenie oczu i tak juz nam “zamydlonym” ludziom.
Co do serwisu – sprawdzilem tylko kilka produktow i wszystkie sa szkodliwe :/
Sam serwis ciekawy nie powiem, kolorystycznie spokojny, tylko malo jeszcze produktow – wiadomo poczatek.
Od razu mozna updatowac wode ZYWIEC, kiedys byla jakas afera ze niby jest gorsza jakosciowo niz kranowa, ale ja tam sie nie znam, ponoc na etykiecie pisza co innego – no i te reklamy.
Gwarantuje Ci, że smak jest inny. Pierwszy przykład? Kup sobie zwykłe rodzynki i te BIO może wtedy zrozumiesz o co chodzi :) Poza tym rzeczy (różnice w składzie), które poddajesz w wątpliwość są już sprawdzone i potwierdzone wielokrotnymi badaniami naukowymi (przypisy do konkretnych badań mogę wrzucić w okolicach piątku)
Cena wynika również z tego, że metody upraw są inne bez sztucznych metod produkcji – nie ma siły pewnej granicy nie przeskoczysz.
Jeżeli chodzi o bzdury i mydlenie oczu to widzisz może warto się zastanowić czy już nie są zamydlone? Czy gówno jakim jest fanta to nie jest właśnie mydlenie oczu, że jaki ma smak… pomarańczy, wolne żarty. (brawo za przykład z aspartamem!)
W świadomym i zdrowym odżywianiu nie chodzi o to aby wydawać fortunę na produkty eko i bio chodzi o ŚWIADOMOŚĆ, której brakuje (a którą wspomniany wiem-jem nam dostarcza! – w tym miejscu wielkie gratulacje dla twórców! Powodzenia :)) Nie trzeba jeść warzyw BIO żeby być zdrowym. Wystarczy w ogóle je jeść w odpowiednich ilościach.
Podsumowując Michale brakuje Ci świadomości i wiedzy. Uwierz, że nie takie tęgie głowy jak Twoja zajmują się tymi zagadnieniami. I uwierz, że wielu osobom zależy żeby jak najmniejsza ilość osób miała dostęp do tej wiedzy! Życzę Ci abyś nabył świadomość wcześniej niż na łóżku oddziału onkologicznego.
Tomku,
probowalem burakow gotowanych, salaty, pora i kilku innych warzyw i naprawde nie wyczulem roznicy. Cos tam jeszcze jadlem oczywiscie, ale nie wywarlo to na mnie wrazenia – smakowego.
Przyznaje, ze wiedzy pod tym katem brakuje mi na pewno, swiadomosci… to zalezy. Przyklad fanty czy innych napojow na bazie koncentratu nie jest najlepszy, bo to chyba logiczne, ze na zdrowe to nie wyglada. (nie wtracajmy w to reklamy – bo ja z gory im nie ufam i nie wierze – nawet jesli to prawda)
Poza tym wiekszosc zdrowych sokow czy napojow (napoi?) nie ma nawet ziarnka vitaminy, to co niby mialoby byc tam zdrowego ?
W kazdym razie rozumiem Twoje przeslanie, choc jak pisalem wczesniej jem i pije rozne shity – zazwyczaj dlatego bo je lubie.
Widziales moze zdrowa (BIO) rybe z puszki ? Wiesz jak i czym pokrywa sie puszki ? :-) To nie moze byc zdrowe.
Mieszkajac w Polsce – musicie zaczac doceniac zywnosc jaka tam jest, bo tu gdzie ja jestem, to juz na sam widok, zdrowo nie wyglada.
Wszystko sie swieci, plastykowy wygad, zapach swiezosci nawet po tygodniu. Sama chemia. Do tego mieso z marketu i juz wiem co dzis jadlem.
Musialbym faktycznie kupowac wszystko BIO i placic duzo wiecej. Nie wiem czy mi sie to oplaca, czy mnie na to stac. Rozumiem, ze koszty produkcji sa wyzsze.
Eksperyment: grudzien 2009 – kupilem 4 (naprawde dobre w smaku) jablka. Zjadlem z nich dwa, a dwa zostawilem na lodowce. Po kilku dniach zobaczywszy je na tej lodowce, pomyslalem ze wloze je do srodka – zeby sie nie zepsuly.
Luty 2009 – jablka w lodowce, nadal wygladaj identycznie jak w dniu zakupu – boje sie je juz zjesc, wyrzucilem.
Swiadomosc mam, ale nie koniecznie zawsze z niej korzystam.
Podsumowujac, w Polsce to naprawde zdrowe jedzenie jest (i do tego polskie). Tego wam zazdroszcze… i tylko tego :-) Do tego pyszne… jak jestem w Polsce to smak wyczuwam od razu i nie musi byc BIO zeby byl przepyszny. To co u was jest niedobre, to u mnie najlepsze.
A produkty z Polski, to glownie sloiki,puszki,cisnieniowo pakowana wedlina, itp.
Ja jem owoce i warzywa, glownie z Afryki, Francji, Belgii i innych dziwnych krajow, a mieszkam w Anglii. Pewnie dlatego, ze tam za grosze pracuja tlumy ludzi (dla tutejszych marketow) i sie to oplaca importowac. Na 100% sa nie zdrowe.
Inne rzadziej sie spotyka albo ja nie mam czasu na “niedzielne zakupy”. Zreszta – inne angielskie = nie dobre.
Trzeba rowniez pamietac, ze jest wiele podrobek tzw. zdrowych rzeczy, najpierw sie najesz czy napijesz a po latach sie okaze, ze nie dosyc ze placiles wiecej, to jeszcze sa bardziej szkodliwe od tych juz uznanych za szkodliwe.
Pozdrawiam
Zgodnie z krasnoludzką logiką bardziej zabójcze od butli fanty są dwie butle fanty. Serwis ciekawy, moża w końcu dowiedzieć się kilku ciekawostek. Jak to mówią, na coś trzeba umrzeć.
Fajny serwis, przyda mi się do przygotowania artykułu porównującego kostkę rosołową i żelowy bulion z pudełka :). Swoją drogą, dopóki nie wzięłam udziału w pewnej sponsorowanej kampanii bulionu, nie sądziłam, że w sieci jest aż tak wielu przeciwników np. glutaminianu sodu itp. Osobiście uważam, że odżywiam się zdrowo (nie jem mięsa, jem dużo ryb i owoców morza oraz warzyw, nie piję gazowanych świństw, codziennie 1,5l niegazowanej wody, soki 100% itd.), ale nie zaopatruję się w typowe produkty eko, bo mnie po prostu na to nie stać. A jak raz na jakiś czas, sporadycznie, człowiek zje coś niezdrowego to nic mu się od tego nie stanie :).
OMG. Ludzie, skąd wy się urwaliście. Co ci to da że będziesz jadł coś zdrowego? Pożyjesz rok dłużej?? Jak żywię się fastfoodami, piję pepsi, litr bullita na dzień, zjadam tony chipsów i żyję. Może umrę szybciej niż ktoś kto żywi się sałatą (tą z domowego ogródka) bo ta ze sklepów ma tyle chemii że aż świeci się w nocy, i piję wodę mineralną. Ale umrę wiedząc że zjadłem coś dobrego, coś co mi smakowało. Nie ma w dzisiejszych czasach zdrowego jedzenia, kiedyś było i co?? Ludzie byli szczęśliwsi? Żyli dłużej? NIE!!!
Względem ludzi jedzących bardzo zdrowo raczej szacuję, że różnica długości życia (średnio) będzie pewnie z 20-30 lat a nie rok. Takiego extremum żaden organizm na dłuższą metę nie wytrzyma. A zdrowe jedzenie też potrafi być smaczne więc nie ma co robić sztucznych przeciwstawień. Oczywiście takiego kopa endorfinowego jak cukier czy kokaina żaden brokuł ci nie da, to jest realna “wada” zdrowego pokarmu :)
Ja mam inne ciekawe zastosowanie dla serwisu – ludzie ćwiczący na siłowni (i dbający o bardzo kaloryczną diętę) mają możliwość sprawdzenia ile wartości ma to co chca ugotować. A na opakowaniu nie zawsze są odpowiednie informacje ;)
Za niedługo następstwa, które dotyczą przekroczenia zalecanego spożycia zostaną wrzucone do osobnego, rozwijanego box-u. Również po woli zacznę dodawać informacje pozytywne o witaminach etc. W planach jest również dodanie możliwości załączania źródeł i zbudowanie katalogu składników.
Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły dot. rozwoju strony to zapraszam na flakerową historyjkę: “Wiem-Jem.pl dla geek-ów”.
:) Sauron, a ja się założę, że w dużej mierze różnica ta będzie wynikała za sprawą chemii w postaci leków, że to tak ujmę “podtrzymujących” życie i tyle będzie z całej tej zdrowej żywności.
Żyjemy dłużej mimo, że wcinamy więcej EXXX i nikt mi nie wmówi, że jedzenie warzyw uprawianych i tak w coraz bardziej kwaśnych glebach, owoców mytych w wodzie, która zawiera coraz więcej pierwiastków z tablicy Mendelejewa nagle sprawi, że będę żył 20 lat dłużej. Podajecie jakieś argumenty, że jakiś lekarz żył sobie tam 96lat… Ja znów słyszałem jak jakiś Azjata, palacz, który nie prowadził zbytnio zdrowego trybu życia, żyje już ponad setkę. I to ma być nagle moim argumentem? Jedyne z czym się zgodzę to to, że na pewno sport, czy też aktywny tryb życia poprawia je znacznie w czasie starości. Tak naprawdę bardzo dużo też zależy od naszej psychiki, podejścia do życia.
W tych sprawach mam bardzo podobne podejście do Grześka. Też lubię fast food w umiarkowanych ilościach, wiem, że jest niezdrowy i zdaję sobie z tego sprawę, ale też nie mam zamiaru z tego powodu się ograniczać. Skoro mam ochotę zjeść coś co nie stanowi dla mnie bezpośredniego zagrożenia życia to dlaczego nagle mam być osądzany o to, że nie szanuję swojego zdrowia?
Kilka nowości ze strony wiem-jem.pl :
- system artykułów z wycinkami (teraz od aktywności użytkowników zależy jak zostanie zakwalifikowany dany składnik i jakie negatywne skutki, dobre rady oraz pozytywne oddziaływania znajdą się na podstronach),
- odświeżony theme,
- nowy logotyp.
Pozdrawiam i zapraszam. ;)
Widzę ze strona zmieniła wygląd, ale reszta sie nie zmienia.