22

Sprawdź przed zakupem. Mam nadzieję, że ta możliwość nigdy nie zniknie

Dziesiątki usług sieciowych, setki gier, tysiące albumów muzycznych. Mając tak wiele rzeczy do wyboru nie lubię kupować niczego w ciemno. Na szczęście część producentów i wydawców pozwala mi sprawdzić swoje produkty przed ich zakupem. I mam nadzieję, że taka możliwość nigdy nie zniknie.

Nie wiem jak kupujecie płyty muzyczne, a w zasadzie czy w ogóle śledzicie scenę muzyczną, jakiś gatunek czy jakiegoś wydawcę. Ja staram się kupować jedną, dwie płyty miesięcznie i na szczęście dawno minął już czas kiedy musiałem robić to w ciemno. Dawno temu można było kupić gazety, w których wydawcy umieszczali składanki, najczęściej były to single reklamujące jakiś album. I na podstawie jednego utworu trzeba było ocenić czy dany krążek wart jest uwagi. Zdarzało się niestety, że taki utwór nie wystarczał i po zakupie całego albumu byłem rozczarowany.

A potem przyszedł internet…

Nie chodzi wcale o torrenty, rosyjskie fora z muzyką czy pirackie wrzucanie pełnych płyt na YouTube. Wydawcy (a czasem i sami artyści) wiedzą, że internet to potęga jeśli chodzi o rynek muzyczny i zamiast z nim walczyć, trzeba go odpowiednio wykorzystać. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej. Jedni obrażają się na serwisy streamingujące muzykę (jak swego czasu Taylor Swift), inni uważają, że to świetna promocja ich muzyki. A jeszcze inni, jak na przykład Metallica, wypuszczają na YouTube całą płytę, w dodatku kręcąc do niej teledyski. Jak taka polityka wpływa na sprzedaż samej płyty? Tego pewnie nie dowiemy się nigdy, jako słuchać i klient, jestem jednak takim obrotem sprawy zachwycony. Przykład bardziej niszowy? Proszę bardzo – mały niszowy zespół z Olsztyna, Kres. Wypuścili właśnie swój drugi album. Pierwszy mam na CD, dwójkę i tak kupiłem w ciemno, ale zespół i wydawca postanowili umieścić cały krążek w serwisie Bandcamp. Niezdecydowani mogą przesłuchać cały album, super sprawa (choć oczywiście jakość gorsza niż na CD).

Dema gier nie umarły

Wiecie jaka była pierwsza płyta, którą kupiłem po postawieniu w pokoju 486 DX4 133? PowerPack Gry – mała „gazetka” do której dołączono dwie płyty z demami. Zanim ograłem wszystkie, minął miesiąc i mówiąc szczerze nie tylko nie przeszkadzała mi długość dem, ale doskonale wiedziałem w jakie nowe i starsze gry warto zainwestować. Między innymi dzięki demom (a później pełnym wersjom) polska gazeta CD-Action żyje do dziś, sam mam w domu pierwsze numery, do których dołączano czarne płyty z demami. Później te przeniosły się do sieci, a jeszcze później straciły na znaczeniu. Tymczasem wciąż żyją – niedawno w PlayStation Store pojawiła się wersja demonstracyjna Nier: Automata i Gravity Rush 2. Bardzo żałuję, że demówek jest tak mało. Gry na konsole kosztuję blisko 300 złotych i kupowanie ich w ciemno to dość duże ryzyko, a zawsze lepiej samemu sprawdzić niż sugerować się recenzjami. Przynajmniej ja wolę decydować o zakupie w taki sposób.

Podepnij kartę, korzystaj za darmo przez miesiąc

Swoje wersje demonstracyjne mają również dostawcy muzyki czy filmów/seriali ze strumienia. Choć tu demo nie jest najlepszym określeniem – okres próbny to trochę coś innego. Dostajemy w końcu dostęp do całej usługi, przez powiedzmy miesiąc i nie musimy ponosić z tego powodu opłat. W większości przypadków trzeba oczywiście podpiąć wcześniej kartę – część osób zapomni i zapłaci za kolejny miesiąc, inni nie odepną, bo usługa przypadła im do gustu. Przykład? Spotify i Netflix – oczywiście nikt nie przesłucha przez miesiąc całej biblioteki, czy nie obejrzy wszystkich seriali, szczególnie że przecież regularnie pojawiają się tam nowe treści. Ale to świetny sposób żeby sprawdzić czy biblioteka nam odpowiada lub czy interfejs aplikacji/strony przypadł nam do gustu.

Podobnie do sprawy podchodzą producenci oprogramowania – nie wiecie, czy któryś z programów od Adobe spełni Wasze oczekiwania? Proszę bardzo, można to sprawdzić pobierając wersję próbną i korzystać z niej przez 30 dni. Sam niedawno skorzystałem z takiej opcji jeśli chodzi o Adobe Illustrator (trial 7 dni) – potrzebowałem przekonwertować dosłownie dwa pliki, sam z pakietu nie korzystam, nie chciałem prosić o pomoc znajomych – pobrałem próbną wersję aplikacji, szybko załatwiłem swoją sprawę – zawiało trochę cebulą, ale doceniam tak zwanego triala. I na pewno będę chciał skorzystać z wersji próbnej Adobe Premiere, rozważam bowiem przesiadkę z Final Cut Pro X, a dawno nie miałem AP w rękach.

Gorzej niestety kiedy producenci aplikacji udostępniają wersję próbną, ale jest to wersja niepełna. Zastanawiam się cały czas nad zakupem CleanMyMac 3, pobrałem wersję próbną, która owszem poinformowała mnie ile mogłaby zwolnić miejsca na moim dysku systemowym, ale nie zrobi tego dopóki nie kupię pełnej wersji. Sorry, ale nie ufam takim okienkom i chciałbym zobaczyć faktyczne działanie aplikacji, a nie obietnice.

Dobra promocja małym kosztem

W przypadku dem gier często jest tak, że pojawiają się one przed premierą i producenci/wydawcy przygotowują je w oparciu o starszy kod niż finalna wersja gry. To oczywiście dodatkowa praca która może, a nie musi się kalkulować. Wielokrotnie po sprawdzeniu wersji demo, nie miałem już ochoty w ogóle interesować się daną produkcją – ale były też sytuacje, kiedy to właśnie demo przekonało mnie do zakupu. W przypadku „triali” aplikacji czy serwisów jest o tyle łatwiej, że po prostu ogranicza się czas dostępu, podczas gdy program czy usługa dostępna jest w pełnym zakresie – koszty takiego „dema” są więc praktycznie zerowe.

  • Ymnytor

    Jeśli chodzi o gry, to rolę dema pełnią niejako gameplay’e. Wystarczy wejść na youtube i sprawdzić jak dana gra wygląda pod względem graficznym, a jeżeli się nie ufa tamtejszej kompresji, to obejrzeć screena w pełnym wymiarze. Można sprawdzić jak wygląda przykładowa misja. Twórcy sami w ten sposób przygotowują materiały promocyjne, pokazując wybraną misję. Szkoda, że rzeczywiście nie ma teraz mnóstwa dem, ale to zrozumiałe, bo każde takie generuje kolejne koszty, a i bez tego można rozsądnie kupować gry, nawet te drogie-na konsolę.

    • Artur Łukasz

      Wyćwiczony gameplay ma się nijak do pierwszej gry i pierwszego wrażenia.
      Ja się naciąłem tak na titanfalla, utopiłem stówe w nudną grę która w sumie miała potencjał.

    • Ymnytor

      Skoro podany przez twórców ci nie pasuje, to zawsze możesz obejrzeć na youtube, gdy gra ktoś kto grać nawet nie potrafi w daną grę i to z losowego momentu gry.

    • NobbyNobbs

      Ale sterowania tam nie masz. A ono też potrafi być irytujące. Weźmy takie AC i AC3 – gameplay podobny -koleś skaczepo dachach. Tyle, że w AC to skakanie czegoś od gracza wymaga. A w AC3 wystarczy jeden przycisk przytrzymać.

    • Ymnytor

      Tak właśnie jest, ale nie dramatyzowałbym. Tworzenie specjalnych wersji gier jest obecnie nieopłacalne dla twórców, a recenzje +gameplay’e sprawiają, że i tak można dobrze wybrać. Jak ktoś dobrze recenzuje to zwróci uwagę także i na sterowanie

    • Artur Łukasz

      Nadal to nie to samo co demówka.
      Czyjś gameplay nie odda tego co byś sam poczuł, najlepszy przykład to bioshock. Oglądając filmiki czujesz nudę, a gdy sam grasz to chcesz poznać każdy szczegół gry.

    • mongol13

      Gameplay na YT nigdy nie zastąpi dema. Weź sobie obejrzyj jak ktoś gra w tą grę na YT i będziesz wiedział jaka ta gra jest to taka sama brednia, jak 24FPS cinematic experience czy ludzkie oko nie widzi więcej jak 30FPSów

      Tworzenie obecnie dem jest nieopłacalne z innego powodu- kiedyś jak wychodziło demo to można było je ogrywać ile się tylko chciało, wyrabiało się opinię o produkcie i dokonywało wyboru. Ile ja razy przegrałem demo Carbona, czy Most Wanteda. O Crysisie nie wspomnę. Oj ogrywało się, a i same gry były „lepsze”, bardziej klimatyczne, dopracowane.
      A teraz? … no cóż… teraz gry niejednokrotnie nie dotrzymują przedpremierowych obietnic (i czasem to bardzo łagodne stwierdzenie- COD Ghosts, widzę cię), o grze tylko się mówi i pokazuje renderowane trailery, czasem dev logi, czasem posuwają się do wypuszczenia renderowanego gameplayu (skoro tak wszyscy hejcą ten tytuł, to tutaj podam go z pełną premedytacją za przykład: No Man’s Sky). Na grę nakręca się hype na długo zanim jeszcze nawet jest co pokazać i robi się to zwykłą gadaniną, w zasadzie do momentu premiery sklepowej nie ma żadnej możliwości stwierdzić na co się natniemy i potem lądujemy z takim Aliens Colonial Marines, czy innym DNFem na dysku. Krótko mówiąc gdyby dziś wychodziły dema tak, jak to było kiedyś i tak, jak to powinno być robione, to mogłoby się okazać, że sprzedaż nagle nie jest taka wspaniała, bo ludzie po ograniu dema stwierdzili, że nie jest warte to wydania 140-160zł. A i produceci musieliby się bardziej starać dopracować produkt przed wydaniem, a tak- tu się walnie day 0 patch, potem będzie się łatało produkt do momentu, kiedy będzie w miarę używalny, do tego dochodzą „DLC”. I to raczej o to tu chodzi- o pazerność i wyrachowanie wydawcy, a nie że „się nie da” czy „się nam nie opłaca”.

    • tiger

      Ta… A zamiast oglądać film, możesz sobie zagrać w robioną na kolanie grę na licencji filmu, nie? Oglądanie i granie to dwie różne sprawy – gameplay guzik rozwiązuje w tym przypadku. No i gameplayem nie sprawdzę jak dokładnie gra się zachowa na moim sprzęcie :) W teorii mój sprzęt może np. być o wiele słabszy niż najniższa konfiguracja gry. A w praktyce – może ruszyć na średnich w miarę komfortowo. Lub nie. Demo pozwala to sprawdzić. Gameplay – nie.

    • Nie tylko o grafikę chodzi. Aczkolwiek się zgadzam, YT też jest dobrym miejscem na sprawdzenie jak gra się prezentuje. Jednak chwila sam na sam z grą to coś innego.

    • kofeina

      Nic po świetnej grafice, jeśli miodności za grosz… A tego nie sprawdzisz oglądając filmik z gry.

  • borysses

    Obecnie trial Adobe to 7 dni.

    • Prawda. Swego czasu fcpx trwał 30, photoshopy też miały 30, jeszcze przed czasami cc. Ale już dodaje w nawiasie, bo kogoś mogłem w błąd wprowadzić przechodząc od razu z 30 dni na Illustratora

    • Tomasz

      Orientujesz się może jak zapłacić za Adobe CC gdzie nie ma opcji wyboru karty kredytowej z polskim adresem ?!

    • borysses

      Jest inaczej. Wczesniej trial trwal 30 i zaczynal sie w chwili uruchomienia pierwszej aplikacji, teraz kazda jest liczona oddzielnie. Wiec mozesz sie pobawic tydzien szopa a potem tydzien ilustratorem itd.

  • Marek Karnecki

    polskie znaki w obrazku /zajawce/ i duppa zbitta… ( jak conajmniej kilka razy tygodniowo :( !!!!
    portal techniczny ? … niestety https://uploads.disquscdn.com/images/72f3d638289f7f90f3b254eabf6032d5e2e52ae1b59b1137ffe35287e4a5b36e.png

    • kofeina

      Jakby to powiedzieć – u mnie działa ;)

  • mikez88

    Okresy próbne w takich usługach jak Netflix czy Spotify mają też niestety pewien efekt uboczny dla ich właścicieli. Handel takimi kontami kwitnie w najlepsze.

  • zakius

    gry w większości nie mają wersji demo
    usługi jednorazowo na kartę, a w czasie życia karty usługa z beznadziejnej może stać się bardzo dobra
    oczywiście, nikt nie ma OBOWIĄZKU udostępniać wersji próbnych
    ale jak mam wyłożyć pieniądze i później wnosić o zwrot jak mi się nie spodoba to nie spróbuję, i pewnie wiele osób tak ma
    i tak na przykład, w końcu za kilka zł kupiłem pierwszego wiedźmina
    tak chwalony, nagrania ludzi wyglądają fajnie
    ale grając samodzielnie dostałem… coś…
    niezwykle upierdliwe sterowanie, w ogóle nie zachęcająca rozgrywka
    jakbym wpakował w to pełną kwotę z okolic premiery to bym był wściekły

    • me

      Chyba 99% graczy nie wie o czym piszesz, bo sterowanie jest jednym z najlepszych i NAJPROSTSZYCH w tego typu grach. Przecież ogranicza się tylko do klikania jednym przyciskiem praktycznie bez dotykania klawiatury… Nie mów, że to Cię przerasta.

    • zakius

      no właśnie rzecz w tym, że klikasz, klikasz, klikasz i klikasz
      to się sprawdza w klasycznym hack’n’slashu jak diablo, ale jak masz skopaną kamerę większości nowszych produkcji to zaczyna się robić naprawdę upierdliwe

    • tiger

      Klikanie jednego guzika. Gdzie w tym wyzwanie? Zabawa? Przerasta mnie nudne walenie w klawiaturę bez większego celu do osiągnięcia. Właśnie o tym zaikus mówi.

  • Namar Okmar

    Nie wiem jak jest teraz na Xone, ale na xbox360 prawie każda gra miała wersje demo, odblkowanie pelnej wersji polegalo na zapłacenium reszte już miałeś na dysku.