Wiem już co to jest web 2.0 – społeczność, ktoś zaczyna mówić o web 3.0 jako o „semantic web” natomiast mistrzowie czytający z gwiazd zapowiadają web 4.0 jako WebOS (czyli system web-owy system operacyjny ?!)
Oto jak Nova Spivack (Radar Networks )widzi przyszłość Internetu przez następne 25 lat.

Większy obrazek tutaj. Więcej na ten temat można poczytać na blogu zdnet
I jedynie, czego zazdroszczę kolegom z zagranicy to przede wszystkim wizjonerstwa. Dlaczego u nas nie ma ludzi, którzy zarażają swoją wizją światowy internet ? – czy może osób które mają międzynarodowy autorytet w tych zagadnieniach ?

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

wizjonerstwo? a nie czasem ‘pierniczenie farmazonów’? ;) Szanse na sprawdzenie się takich wizji są minimalne. Wróć do 1995-1999 i poczytaj jak wtedy widzieli neta za kilka lat ;) Mnie osobiście, zupełnie odwrotnie jak u Ciebie, takie wizje nie interesują i wcale nie żałuje, że w Polsce nikt nie wciska kitu ;)
Nawet jeśli to są farmazony to ja akurat lubię takie niesprecyzowane wizje i pomysły.
Oczywiście wiem, że szanse iż takie coś się zrealizuje są minimalne ale…
pytanie “dlaczego nie ma” jest chyba retoryczne? mamy taki wpływ na światowy net jak kiedyś mieliśmy na scenariusz dynastii. oglądamy przez szybkę i tyle.
szefów naszych największych przedsięwzięć netowych interesują ewentualnie “kejzy”, które pozwolą im przekonać inwestorów, że idą w dobrym kierunków (“przemalowaliśmy stronę na zielono, bo amazon, wart N miliardów też ma stronę na zielono, a wyszukiwarkę zrobiliśmy po prawej, bo google, warte M miliardów ma po prawej. i planujemy akwizycję portaliku z filmikami, które ktoś zwędził z you tube’a, bo google kupił you tube’a”.)
to nie jest wizjonerstwo. wizjonerstwo nie ma wielkiego sensu. liczy się działanie + wizja. że wrócę do mojego podwórka, sam bym nie przypuszczał, ze openid będzie popierane przez aol. czy tak się stało bo ktoś miał wizję? nie. stało się tak, bo ktoś miał wizję i ją aktywnie promował.
tymczasem my nie mamy wpływu na światowy internet. dlatego nasze wizje, których nie da się poprzeć działaniem są czcze.
ciekaw jestem ile osób z polski pojechało do londynu:
http://www.carsonworkshops.com/summit/
i co stamtąd przywiozą.
żeby nie było tak, że ja tu czarną wizję rysuję: owszem, zaczynamy się liczyć. joanna rutkowska, która pojedynkuje się z microsoftem. mój kolega, który pisze aplikacje dla flickra. itd. powoli, zaczynamy coś działać. a potem przyjdzie czas na wizje.
Ja bym nigdy nie powiedział, że web 2.0 to społeczność. Bo społeczności były w Sieci od zawsze :)
@Bellois – masz racje, ale to słowo chyba najlepiej charakteryzuje web 2.0 ?
@Marcin – wizjonerstwo często łączone jest z czynami – autor tej wizji z tego co widziałem ma firmę która działa w temacie semantic web.
Oczywiście że pytanie o wizjonerstwo było retoryczne – ja jednak wieżę że zaczniemy się liczyć na rynkach międzynarodowych.
Jeszcze co do samego wizjonerstwa – ja akurat uważam że jest ono potrzebne – bardzo lubię współpracować z ludźmi którzy mają własną wizję przyszłości, jest wtedy ciekawiej ..
@hazan: ale tylko w cześci. I przedstawianie sprawy w ten sposób według mnie przekłamuje obraz rzeczywistości. Web 2.0 według mnie tylko korzysta ze społeczności. No bo np. zwykłe forum internetowe to bardziej zgrana społeczność niż YouTube, czy Del.icio.us. Społeczności to esencja Sieci, były w niej od zawsze. Usenet jest przecież starszy od WWW.
Ja to widze tak: skoro społeczności w Sieci były zawsze (co prawda teraz część z nich się na siłę podpięła pod nowy nurt), to web 2.0 będzie najlepiej charakteryzować to co zostało do tych bazowych społeczności dodane :)
@Bellois
Mysle, ze gdy mowimy o spolecznosci, chodzi bardzie o dane szerokiej palety narzedzi do aktywizowania jej. oczywiscie, grupy dyskusyjne, fora etc sa czystym przejawem spolecznosci internetowej, ale to “web20″ dodalo X funkcjonalnosci do www ktore potrafia sie ludziom lepiej wyrazic.
ad rem – tak jak haslo web20 to sztuczny marketingowy twor, uwazam, ze jednak potrzebny. Mysle, ze na przestrzeni paru ostatnich lat faktycznie doszlo do zmiany jakosciowej – dobrze to upamietnic.
Tworzenie kolejnych wersji to to nastepstwo obecnych tredow. Oczywiscie jest podyktowne tylko pragnieniem robienia wokol siebie szumu.
Tutaj dobrze zauwazyc, ze to my teraz robimy ten szum ;) Keep it in mind ;)
Web 3.0 to cos o wiele bardziej rzeczywistego niz web 2.0. Semantyka jest niezbedna dla sprawnego rozwijania narzedzi specjalistycznych, np. w medycynie. Warto o tym pisac.
Ja to widze tak – niebawem strony same sie beda generowac na podstawie informacji ktore zostaly sciagniete w zwiazku ze zrozumieniem tekstu przez ‘search’. Co wazne, sam search stanie sie RSSem ktory bedzie non stop aktualizowac dana strone. Piekna sytuacja w przypadku informacji np. o chorobach gdzie zachodzi wiele polaczen znaczeniowych (choroba, objaw, powiklanie, przyczyna)
Moim skromnym zdaniem web 3.0 będzie potrzebne do uporządkowania śmietnika, który tworzy się poprzez web 2.0. Weźmy np. taki YouTube. Śmietnik tam jest straszny, a obejrzenie filmu, który nam się nie spodoba – to po prostu strata czasu.
[...] było, bo prezes nie zdążył wgrać z dyskietki nowej wersji ;)) Już nie pamiętam czy to było web 2.0, czy może web 3.0, w każdym bądź razie było śmiesznie. Cóż, te piękne czasy nie wrócą. Pozostaną [...]
[...] gregor: #infoshare a potem to już web 4.0 [antyweb.pl]s [...]
Ponieważ ten post jest nie jako odpowiedzią na moją dzisiejszą prezentację na InfoShare 2010, wrzuciłem swoje slajdy z prezentacji, zarówno te które pokazywałem jak i te z dużą ilością tekstu (szczególnie dla tych którzy nie mogli uczestniczyć w mojej prezentacji) http://www.semanticschool.com/2010/05/web-3-0-w-teorii-i-praktyce-prezentacja-na-infoshare-2010/