Autodesk VRED Design 2017
5

To już nie sci-fi. Autonomiczne samochody można już spotkać na drogach…

Autonomiczne samochody to już nie tylko wizja przyszłości, a fakt. Produkty od Waymo już teraz rozbijają się po amerykańskich drogach. 

Temat autonomicznych samochodów wciąż nie ustaje. Z jednej strony jesteśmy zachęcani do tematu obietnicą bezpieczeństwa i wygody — z drugiej lata oglądania filmów z buntem sztucznej inteligencji zrobiły swoje. Czwarty poziom autonomiczności już na dobre rozgościł się w życiu kierowców czy tego chcemy czy nie. W ramach przypomnienia na czym polega, przytoczę fragment jednego z naszych archiwalnych tekstów:

czwarty [poziom autonomiczności] — nad nim pracują obecnie inżynierowie. Tutaj człowiek wyłącznie kontroluje działanie systemu i nie ma wpływu na jazdę samochodu, samochód będzie na tyle niezależny, że wszyscy pasażerowie bez problemu będą mogli skupić się na sobie. Tego typu mechanizmy są stosowane już w elektrycznych samochodach marki Tesla. Autopilot potrafi tutaj całkowicie wyłączyć udział kierowcy, choć w dalszym ciągu wymaga kontroli i jego obecności.

O Waymo wspominaliśmy już na łamach AntyWeb wielokrotnie. Przedstawiając wam samochody autonomiczne od Google, później uzupełniając temat ciężarówkami, a nie dalej niż tydzień temu wspominając o tym, że… firma nie ufa ludziom za kierownicą. I tak naprawdę nikogo nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę zachowania które odnotowali wśród pracowników firmy. CEO Waymo, John Krafcik, na trwającym właśnie w Lizbonie Web Summit ma opowiedzieć o jeżdżących samodzielnie bez asysty kierowców samochodach po drogach w Phoenix.

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy firma oferowała darmowe przejazdy zmodyfikowanymi przez nich i uzbrojonymi w sztuczną inteligencję samochodami Chrysler Pacifica, w których to cały czas pracownik był w pogotowiu, by w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości przejąć ster. Teraz czują się na tyle pewnie, że wypuszczają na ulice autonomiczne samochody bez takich wyjść awaryjnych — ufają im w… stu procentach? No… chyba jednak nie do końca. Ufają im nieco bardziej, jednak póki co na jednym z tylnych siedzeń w taksówce wciąż będzie obecny jeden z pracowników, który będzie cały czas obserwował przebieg trasy i w przypadku jakiś problemów, będzie mógł zarządzić awaryjny zjazd na pobocze.

Obecnie nie wszyscy mogą jeszcze korzystać z usług taksówek Waymo, ale to właśnie one mają być pierwszym komercyjnym wdrożeniem firmy z Alfabetu Google. I debiutować będą, a jakże, na ulicach Phoenix. Kiedy? Tego jeszcze nie wiemy…

Zaczyna się robić ciekawie. Intrygująco, przerażająco, dziwnie… właściwie sam nie do końca wiem jeszcze jak. I mimo że na codzień korzystam z wielu nowoczesnych rozwiązań, to, przynajmniej na ten moment, czułbym się dość nieswojo wsiadając do w autonomicznego samochodu, nad którym nikt nie sprawowałby żadnej kontroli. Jeżeli wszystko działałoby jak należy pewnie po kilku kursach bym podchodził do sprawy nieco spokojniej i luźno, ale mimo wszystko obecnie patrzę na samochody od Waymo trochę zaintrygowany i… trochę przestraszony. No ale może faktycznie lepsze to, niż przeprawa po nowe prawo jazdy?

Źródło: ArsTechnica, The Verge.

  • MdR

    Coś ci się z*bało z formatowaniem w akapicie „czwarty poziom autonomicznosci”

  • Marcin Laskowski

    Rozumiem że jak wsiadasz do samolotu, pociągu i autobusu to masz zimny pot ?
    Przecież nimi też nie kierujesz.

    • Opisek

      To sie nazywa zaufanie i wiara w ludzkość.

    • Marcin Laskowski

      A bo automiczne pojazdy to się same zrobiły ?

    • Mateusz Cichocki

      Idąc dalej Pana tokiem rozumowania to jak autor wsiada do samochodu jako pasażer to też go zimny pot oblewa.