16

W co warto grać na PS Vita — część trzecia

Kolejny zestaw gier w które warto zagrać na przenośnej konsoli Sony!

Pozwolę sobie ostrzec, że w związku ze specyfiką platformy — na poniższej liście nie uświadczymy pakietu tzw. blockbusterów i gier AAA z miejskich plakatów. Na platformę często decydują się publikować mniejsze studia (indie), ponadto znajdziemy tu spory zestaw portów z innych konsol, a tym często towarzyszą charakterystycznych dla japońskiego rynku tytuły — m.in. visual novel. Mimo wszystko każdorazowo postaram się wymieszać na tyle rozważnie, abyście niezależnie od gustów, w każdym z zestawień każdy mógł znaleźć coś dla siebie!

Everybody’s Golf 6

Gry sportowe na konsolach przenośnych to od zawsze był dalszy plan. Brak opcji wręczenia współgraczom drugiego kontrolera by móc współzawodniczyć automatycznie zawężał krąg potencjalnych zainteresowanych. I choć flagowe serie sportówek co roku zwykły pojawiać się również na PSP, Vitę czy Nintendo DS / 3DS, to nie one kradną serca ich użytkowników. A takie perełki jak Everybody’s Golf 6 właśnie.

Seria ma swoje korzenie jeszcze na pierwszym PlayStation. Twórcy od samego początku zmieszali dwa, pozornie nieprzystające do siebie, światy. Miks przerysowanych bohaterów i naprawdę solidnie odwzorowującej rzeczywistość fizyki to coś, czego wówczas jeszcze nie znano. A okazało się, że w akcji sprawdziło się znakomicie — co więcej, lata później wciąż działa!

Bowiem cóż mogłoby się nie udać w połączeniu znakomitej, idealnej w swojej prostocie, rozgrywki z toną rywalizacji przy próbie dotarcia do kolejnych dołków? Chyba nie ma takich rzeczy! Co ważne — sama zabawa do wyuczenia się jest bardzo prosta. Jej wymasterowanie będzie jednak wymagało od nas dużo więcej wprawy i wysiłku, ale kolejne turnieje są na tyle wciągające i emocjonujące, że uwierzcie mi — wszystko przyjdzie naturalnie. Tym bardziej, że w Everybody’s Golf 6 mamy możliwość spotkania dobrych znajomych z innych produkcji. Nic dodać, nic ująć — to produkcja nie tylko dla zatwardziałych fanów golfowych zmagań!

Metal Gear Solid HD collection

Metal Gear Solid to seria-legenda. Hideo Kojima swoimi produkcjami wprowadził ogromny powiew świeżości na rynek — a Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty oraz Metal Gear Solid 3: Snake Eater tylko potwierdzają tę tezę. A warto się nimi zainteresować w tym wydaniu tym bardziej, że odświeżona została nie tylko oprawa wizualna (Snake, Raiden i spółka mają swoje lata, ale w HD jest im wyjątkowo do twarzy!), ale też otrzymaliśmy te produkcje w wersji ostatecznej, poprawionej wydanej z dopiskami Substance / Subsistence.

Fabularnie, jak to MGS ma w zwyczaju, obie gry wciąż potrafią zaprowadzić spory mętlik, i choć historie wciąż stoją na wysokim poziomie, to muszą ustąpić miejsca rozgrywce. Bo to do niej należy pierwsze miejsce — rozmaite style zabawy (ciche przemknięcie się pomiędzy rywalami, a może będziemy na tyle odważni, by przejść do otwartej walki?), ogromne miejscówki które możemy zwiedzać i niezapomniane pojedynki z bossami. Metal Gear Solid nie należy do moich ulubionych serii — odsłony dostępne na PS Vita to jednak prawdziwy majstersztyk, który każdy miłośnik gier wideo znać po prostu musi. Tym bardziej, że teraz można je zabrać zawsze ze sobą!

PS. Pamiętajcie że w PlayStation Store można także nabyć pierwszego Metal Gear Solid z PlayStation, którym bez problemu można cieszyć się również na PS Vita!

Stranger of Sword City

Pierwszy z dwóch tytułów jRPG na dzisiejszej liście, którego premiera przeszła zupełnie bez echa — przynajmniej dla PS Vita. Stranger of Sword City zadebiutował na konsoli Microsoftu, chwilę później wskoczył na PCty, a ostatecznie przywędrował również na PS Vitę. Dlaczego to doskonała wiadomość?

Bo każdy miłośnik dungeon crawlerów poczuje się przy grze jak w domu! Tajemnicze portale, rozbite samoloty i przypadkowy śmiałek — fabuła składa się w całość, to prawda, ale myślę że nie jestem jedynym który zrzucił ją na drugi plan. Bowiem jest ona tak na dobrą sprawę pretekstem, by mieszkańcy tajemniczego miasta wzięli nas za zesłanego wybrańca, który ocali ich przed potworami.

Podobnei jak w staroszkolnych dungeon crawlerach, tutejsze lochy również obserwować będziemy z perspektywy pierwszej osoby. Pomiędzy setkami mniej lub bardziej wrednych przeciwników, musimy być nieustannie gotowi na przerażających bossów którzy potrafią narobić solidnych szkód w kilku ruchach.

Jeżeli lubujecie się w turowych pojedynkach, zarządzanie rozmaitymi klasami i błądzenie po lochach ociekających mrokiem nie przeraża was od startu, a przy okazji lubicie solidne wyzwania — to poczujecie się w SoSC jak w domu. To jedna z niewielu tak mrocznych produkcji jakie znajdziemy na ten system w ogóle!

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel

Serie Nihon Falcom nie mają łatwego życia na Zachodzie. Docierają tutaj z wielomiesięcznym opóźnieniem albo wcale. The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel taka podróż zajęła dwa i pół roku. Ale jest i każdy miłośnik gier RPG powinien być z tego powodu niezwykle kontent — bowiem to jeden z najlepszych przedstawicieli gatunku, jaki możecie sobie wyobrazić.

The Legend of Heroes daleko do kultu, czy nawet popularności, jakim tutaj darzy się Final Fantasy albo Dragon Questy. Choć początki serii sięgają 1989 roku, nigdy nie była ona tutaj specjalnie wziętą — mam jednak nadzieję że wraz z Trails of Cold Steel i kolejnymi nadchodzącymi premierami, stan ten powoli zacznie ulegać poprawie.

W grze przenosimy się do Akademii Thors, gdzie od nowego roku szkolnego uformowana zostaje nowa klasa specjalna. Jedyna zresztą, w której status społeczny i zasobność konta nie ma znaczenia. Tak się składa że główni bohaterowie całej opowieści trafiają właśnie do niej. I od startu ich szkoły rozpoczyna się przygoda, w której młodzi adepci sztuki wojennej będą obserwować bunt klasy pracowniczej, który ostatecznie ma doprowadzić do zerwania znanego dotychczas porządku. I nie tylko… Tym jednak co najbardziej rzuca się w oczy podczas zabawy, są barwni bohaterowie, których historie bawią, szokują i nie pozwalają oderwać się od ekranu. Tym bardziej że gra podzielona została na rozdziały, których poszczególne sekcje serwują nam okruchy szkolnego życia tylko po to, by chwilę później przenieść się na nieustanne pole walki.

System walki zaś idealnie serwuje wszystko, co najlepsze w turowych pojedynkach. Oprócz tego podczas walki mamy możliwość zmiany pozycji naszych bohaterów, a kolejne klejnoty umieszczane w specjalnym urządzeniu zwanym ARCUS zapewnią nam jeszcze więcej możliwości. Podobnie zresztą jak zdobywane podczas rozgrywki umiejętności…

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel to tytuł o którym nie mówiło się głośno przy okazji premiery, a szkoda. Mam nadzieję że wszyscy miłośnicy dobrych japońskich RPG czym prędzej nadrobią zaległości w tym temacie, bo sequel gry już za kilka tygodni wyląduje na konsolach PS Vita oraz PS3!

Senran Kagura Estival Versus

Senran Kagura to jedna z tych serii na wskroś japońskich. Z każdej strony atakującej nas delikatnym erotyzmem, negliżem i ogromnymi, ekmh, atutami głównych bohaterek. Miałem przyjemność wspominać już o niej w kontekście jednej z odsłon na 3DSa (patrz: W co warto grać na 3DS część czwarta) — tam ekipa dzielnych wojowniczek toczyła nieustanne boje w niezwykle klasycznym, momentami dość wymagającym, slasherze. W Estival Versus przyszedł czas na nieco inną formę zabawy.

Bo choć spotkamy w grze całą ekipę doskonale znanych miłośnikom serii postaci, to tym razem zamiast skromnych pojedynków jeden-na-jeden, będziemy co rusz rozprawiać się z hordami przeciwników. Tak, Senran Kagura wrzucone zostało w formę doskonale znaną wszystkim miłośnikom gier z serii Dynasty Warriors formułę. My kontra setki wrogów, którzy odważą się stanąć na naszej ścieżce. I tak, wraz z ubywającą na ich kontach energią, ich odzienie będzie się robiło coraz bardziej przewiewne…

Senran Kagura Estival Versus to, podobnie jak inne odsłony serii, rzecz specyficzna. Doskonale rozumiem że nie do każdego trafiać będzie taka estetyka — mając przyjemność zapoznać się wcześniej z innymi przedstawicielami gatunku muszę jednak przyznać, że to jedna z najlepszych tego typu produkcji jaką znajdziecie na PS Vita. Jeżeli zatem macie ochotę na nieustanne poszerzenie umiejętności i niekończące się walki z pięknymi dziewojami w roli głównej, to czym prędzej powinniście dodać ten tytuł do waszej listy zakupów!

Shovel Knight

Na koniec zostawiłem sobie jedną z tych produkcji, o których w ostatnich latach było bardzo głośno. Tuż po PCtowej premierze wszyscy miłośnicy retro jednogłośnie uznali, że to gra wybitna. Bo nie tylko serwuje nam wszędobylskie piksele (tych w ostatnich latach mamy przecież na każdej z platform pod dostatkiem), ale przemyślane i dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach projekty plansz od razu przywodzą na myśl najlepsze 8-bitowe produkcje. Yacht Club Games, twórcy Shovel Knighta, odrobili pracę domową i choć rycerz z szufelką wydaje się nie być najciekawszym z możliwych wyborów, tutaj okazał się strzałem w dziesiątkę.

Gra, jak na prawdziwego reprezentanta ery retro przystało, do łatwych nie należy. Ale przez solidne projekty plansz, fantastycznych wrogów i potężnych bossów zaprojektowanych z klasą i bez przekombinowania — oderwać się od niej niezwykle trudno. Każda porażka motywuje do dalszych działań, bo szybko uczymy się że wszystko zależy od naszych umiejętności, a nie szczęścia — co jest nagminną chorobą współczesnych produkcji uznawanych za trudne.

Wszędobylskie, zaprojektowane z gracją, piksele i fantastyczne projekty dopełnia równie dobra muzyka, za którą odpowiedzialni są Jake Kaufman (m.in. serie Mighty Switch Force i Shantae, Saints Row: The Third) oraz Manami Matsumae (m.in. Mega Man). A o kulcie samej marki Shovel Knight najlepiej chyba opowie jego sukces i fakt, iż gra dostępna jest na dziesięć platform, a Nintendo zrobiło jej głównej maskotce miejsce wśród swoich figurek Amiibo!

Zobacz też:

  • Borderlands 2, Hotline Miami, Fat Princess, Need for Speed: Most Wanted – męczę tym właśnie Vitę.

    Oczywiście planuję zakup klasyków z PSP i PSX, a dodatkowo kartę 16GB.

    Czekałem na AAA – nie miałem w co grać. Kiedy doceniłem obecną bibliotekę, Vita cudownie u mnie odżyła :-)

    • Kamil

      Karty to nie jest tani biznes, heh. Ja swoją konsolkę kupowałem w dniu premiery i przez pomyłkę sklepu zamiast 8GB, zamówili mi 16GB. Jako że to ich błąd, niewiele mnie kosztował upgrade z 8 do 16 i bardzo jestem wdzięczny losowi za takie koleje losu :).

      I Vita jest… specyficzna. Mi jest niezwykle przykro, że Sony nie pociągnęło tematu lepiej pod względem mainstreamu na Zachodzie. Ale wciąż twierdzę, że jak ktoś chce na niej grać, to znajdzie sporo tytułów :)

    • Heh – ja siedzę od dwóch lat na 4GB. Zamówiłem sobie 8GB, ale nie jestem pewny, czy nie sprzedam niedługo obu kart, dokładając parę groszy do 16GB :-)

      Również jestem zawiedziony, jeśli chodzi o podejście Sony. Tym bardziej zastanawiam się, co wymyślą w przypadku nadchodzącego PS Vita Trinity. Mam nadzieję, że pamiętają lekcję – nie wystarczy solidna moc, potrzeba jeszcze solidnych gier.

      Jeśli chodzi o specyfikę. Cóż – trzeba się wyrwać się z myślenia, że oczekuje się samych AAA. Moja Vita długo leżała, ponieważ „nie miałem w co grać”. Kiedy w końcu się przełamałem – odkryłem niesamowitą rozrywkę, którą sprzęt oferuje. Aczkolwiek czuć niewykorzystany potencjał… Sony walczyło w przypadku PSP, ale przy Vicie już odpuścili…

    • Kamil

      Z tym PSP to też nie jest takie znowu proste. Było tam więcej dla Zachodniego mainstreamu, ale i tak prym wiodły japońskie RPG. Co mnie niezwykle cieszy, bo sam uwielbiam gatunek i opcja przenośnej Disgaea’i to strzał w dziesiątkę :)

      No jeżeli naprawdę zrobią to oplotkowane Trinity, to… przede wszystkim będę się głośno śmiał. A później zacierał rączki na to, że sypną trochę pieniędzy deweloperom :)

    • W przypadku PSP było podobnie – załamanie rynku, które było już po 3 latach od premiery. Sony samo zachęcało deweloperów, że warto pisać na PSP. Jako dowód wydawali duże tytuły, aby nakręcić to wszystko.

      W przypadku PS Vita – wydali parę dużych gier, a potem olali sprawę. Zamiast walczyć, wycofali się rakiem :-/

      Podejrzewam, że spory udział w powstaniu Trinity, ma tutaj Nintendo NX. Podobno ma być a’la handheldem, więc Sony nie chce tracić rynku (musi wypuścić konkurenta). Nie kupiłem jeszcze modelu Slim, więc poczekam za Trinity.

  • honker

    planuje zakup vity, ale dopiero jak ogram gry z PSP :)
    moje pytanie jest nastepujące:

    1. który model vity kupić?
    2. co z grami wydanymi tylko online, a np. momentem kiedy Sony definitywnie wygasi wsparcie i serwery dla ps vity? jak je później „kupić”?

    • Kamil

      1) To już pytanie, na które musisz sobie sam odpowiedzieć. Każdy ma swoje plusy i minusy — jednak w handheldach dla mnie kluczowy jest mimo wszystko ekran. A ten OLEDowy z pierwszej edycji konsolki wygrywa, także znasz moją odpowiedź ;-)
      2) Wygaszanie serwerów dla PS Vity prawdopodobnie będzie wiązało się z zamknięciem opcji gry online. Nie słyszałem jeszcze by gra zniknęła z serwerów (jak na PSP nie można pobierać przez aplikację, to robisz to z poziomu komputera i ładujesz do konsolki.) — nawet kiedy znika ze sklepu (jak np. wygaśnie licencja, co spotkało OutRuna) a wcześniej ją nabyłeś, to wciąż możesz ją pobrać. Zniknęło „totalnie” demo P.T., to wiem… ale jeżeli boisz się o gry, a masz pod ręką PS3, to zawsze możesz je wszystkie trzymać na tamtejszym dysku jako backupu :).

    • 1. Obecnie można kupić model Slim, który ma poprawioną ergonomię trzymania. Niestety nie posiada ekranu OLED lecz LCD, ale podobno wydłużyło to czas pracy. Model premierowy posiada z tyłu zbyt mało miejsca na palce, przez co ciężko trzymać konsolę tak, żeby nie dotykać przypadkiem tylego panelu (uruchamiając przypadkowo jakieś funkcje w grze). W modelu Slim to poprawiono – zwiększono strefy trzymania palców, a sama konsola jest lżejsza

      2. Niestety – to niewiadoma niemal każdej dystrybucji cyfrowej. Sony wydało program, który pozwala backupować gry z PSN na komputerze. Niemniej cyfrówki są powiązane z kontem PSN, więc i tak należy podpiąć konsolę do swojego konta. Gdyby wygasili całe PSN, to sprawa jest prosta…nie masz tych gier :-P Nawet jeśli wczytać backup, pewnie domagałby się podłączenia do Stora.

      Aczkolwiek nie ma co panikować – nadal można kupić gry dla PSX czy PSP, także nawet po zakończeniu wsparcia dla Vity, gry będą nadal dostępne (szczególnie te, które już nabyłeś). Co najwyżej mogą być wygaszone serwery multiplayer, ale to spotyka niemal wszystkie gry.

  • NullBytePL

    Dla wszystkich którzy mają Vitę na systemie 3.60 – w sieci są już kopie normalnych gier na nią (https://reddit.com/r/VitaPiracy/comments/508e9e/megathread_all_vita_dumps ). Wystarczy mieć Henkaku (www.henkaku.xyz)

    • NobbyNobbs

      Pirat…

  • benecol

    Dobra lista, przy Henkaku i Vitamin jak znalazł:)

    • K.

      Nie pamietasz juz, jak PSP niemalze wypadlo z rynku przez piractwo?

      W gruncie rzeczy – nie ma sie z czego cieszyc. Jest to rzecz, ktora moze wbic tylko gwozdz dla zachodnich wydawcow.

    • benecol

      Z tego co pamiętam PSP sprzedawało się całkiem dobrze, fakt dzięki piractwu praktycznie od day one, więc raczej nie wyparowało. Prawdą jest, że potencjalne zyski z sprzedaży gier, czyli główne źródło dochodu Sony i wydawców, byłyby większe gdyby nie piractwo. Tutaj jednak sytuacja jest zgoła inna, system na zachodzie umarł, pozostał rynek Japoński. Kto miał kupić gry na vite i vite dla gier, juz ja kupił, nic nowego na Vite, nie wychodzi. Ludzie kupują Vite właściwie dla gry zdalnej w tej sytuacji mozna zaryzykować stwierzenie ze Henkaku bardziej pomoże, niz zaszkodzi, moze podnieść sprzedaż samego sprzętu. Z resztą Sony nawet nie reaguje na Henkaku, nie ma banów, można nawet grać dalej zdalnie na starym sofcie z luka krytyczną…

    • PSP się sprzedawało, ale wydawcy cierpieli finansowo (Sony zyskiwało, ale producenci nie). Doprowadziło to do sytuacji, w której Sony już w 2007 roku, musiało namawiać deweloperów do pisania na PSP – a więc zaledwie 3 lata po premierze.

      Piractwo zadziałałoby tu analogicznie – Sony zyskałoby na sprzedaży konsoli, ale wydawcy nie zarobiliby na grach. W konsekwencji powiększamy zjawisko o nazwie „nie opłaca się tworzyć na Vitę”. Czyli faktycznie – to jak wbijanie kolejnych gwoździ.

      Ciężko stwierdzić, czy kolejna ze słynnych aktualizacji „poprawy stabilności” – nie załata tych exploitów.

  • PiK IAndyI

    Przy takich grach jak

    Senran Kagura Estival Versus
    zastanawiam sie czy wszystko ze mna wporzadku…

    • Kamil

      Ja również, spokojnie.

      To specyfika japońskiego rynku ;)