48

Absurd po polsku. Wypożyczysz auto we Wrocławiu… grozi Ci mandat

Cóż, w tej sytuacji mogę powiedzieć: "dura lex, sed lex". Niestety, polskie prawo jest średnio dostosowane do nowinek, a legislatorzy często nie nadążają z tym, aby ów stan rzeczy naprawić. We Wrocławiu, wraz z pojawieniem się miejskiej wypożyczalni aut pojawił się nowy problem. Taki, wedle którego kierowcy mogą otrzymać mało przyjemny mandat za brak dowodu rejestracyjnego pojazdu.

Jak podaje Gazeta Wrocławska, problem dotyczy miejskiej wypożyczalni aut elektrycznych Vozilla, która działa dosłownie od kilku dni. Podobnie jak w przypadku podobnych usług, wszystko odbywa się za pomocą mobilnej aplikacji – tam wypożyczymy pojazd, zapłacimy za pomocą karty kredytowej i zgodnie z regulaminem, możemy poruszać się takim samochodem. Prawo jednak stanowi jasno: kierujący pojazdem musi mieć przy sobie nie tylko dokument poświadczający ogólne uprawnienia, ale również dowód rejestracyjny oraz potwierdzenie zawarcia umowy z ubezpieczycielem (OC). Problem w tym, że samochody z wypożyczalni Vozilla nie zostały „doposażone” w dowody rejestracyjne – dostępne są jedynie ich kopie. Oryginały zaś przechowywane są w siedzibie firmy Enigma. W świetle prawa, kserokopia nie stanowi wymaganego przez prawo dokumentu. Mandat zatem się należy.

Co grozi za brak dowodu rejestracyjnego pojazdu?

Art. 95 ustawy Kodeks Wykroczeń stanowi o karach przewidzianych za brak wymaganych przez ustawodawcę dokumentów. Z reguły policjanci stosują najniższy możliwy jej wymiar (50 złotych), jednak może to być znacznie więcej. Co ciekawe, firma Enigma (operator usługi Vozilla) oświadcza, iż w przypadku otrzymania takiego mandatu zobowiązuje się do zwrócenia jego kosztów użytkownikowi. Ale i to w świetle prawa nie jest legalne (nie można płacić mandatów za kogoś).

mandat, vozilla

Jak podaje dalej Gazeta Wrocławska, firma Enigma nie widzi w tej sytuacji problemu i broni się tym, iż przecież wszystkie firmy tak robią. Jak się okazuje, inne wypożyczalnie umieszczają w schowkach ważne dowody rejestracyjne pojazdów razem z polisami OC. Zdarzają się jednak takie firmy, które postępują w podobny sposób – narażając kierowców na mandaty.

Gdyby kierować się tylko literą prawa – Vozilla naraża kierowców na nieprzyjemności. Prawo jednak swoje, a rzeczywistość… swoje

Już w 2011 roku ówczesny szef MSWiA, Jerzy Miller zapowiadał prace nad ustawą, która zniosłaby obowiązek okazywania policjantowi dowodu rejestracyjnego oraz prawa jazdy. Zamiast tego, wystarczyłoby wylegitymowanie się dowodem osobistym – wszelkie inne dane sprawdzono by w systemie CEPiK. Jak widać, z planów poprzedniego rządu nic nie wyszło i zapewne miało to związek z tym, że wkrótce rozpoczęto prace nad nowym systemem informatycznym zawierającym dane na temat pojazdów oraz osób uprawnionych do kierowania pojazdami. Mimo wprowadzenia jego nowej wersji w tym roku, kierowcy dalej są zobowiązani do jazdy z kompletem dokumentów.

Sprawdzenie dowolnego kierowcy lub pojazdu w bazie CEPiK nie stanowi żadnego problemu. Tam znajdują się informacje na temat ważności badań technicznych, ubezpieczenia, uprawnień kierowcy, ilości punktów karnych oraz uwag szczególnych. Czym jest spowodowany dalszy wymóg okazywania kompletu dokumentów? Nie wiadomo. Jednak tego typu absurdów w Polsce jest mnóstwo. Mimo postępującej informatyzacji przeprowadzane przez różne rządy, w dalszym ciągu tkwimy w hołdowaniu papierkom i pieczątkom.

Niemniej, firma Enigma powinna stosować się do przepisów prawa – jakiekolwiek by one nie były. Posłowie natomiast, którzy bardzo chętnie stawiają kolejne ograniczenia przed kierowcami (polecamy artykuł o uzyskiwania prawa jazdy w 2018 roku) powinni się zająć kwestią ułatwiania im życia. Takie podejście pozwoli na lepsze przygotowanie się do cały czas zmieniających się realiów.