25

Volkswagen I.D. to odpowiedź na Model 3 od Tesli. Niemiecki koncern wygra nim batalię o elektryki?

Rano wiadomości radiowe przypomniały mi o dieselgate, czyli skandalu, który ciągnie się już od kilku kwartałów. Tym razem powodem są działania polskich klientów, którzy idą do sądu z pozwem zbiorowym. Sprawa ciekawa, z pewnością będą ją jeszcze podejmował, ale nie teraz - tym razem górę bierze koncept elektryka niemieckiego koncernu. Korporacja czaruje świat wizją pojazdu Volkswagen I.D., który ma być takim hitem jak Garbus czy Golf. To auto sprawi, że elektryczne samochody trafią pod strzechy milionów klientów.

Volkswagen I.D. na papierze robi wrażenie. Gdy czytam, że ma to być samochód o rozmiarach Golfa, ale przestronności Passata, gdy dowiaduję się, że będzie oferowany w cenie tego pierwszego i prawdopodobnie nie będzie cierpiał z powodu ograniczeń, jakie stwarzają dzisiaj elektryki, to w głowie rodzi się jedna myśl: hit. Murowany hit. Elon Musk może się już pakować, bo w Europie niewiele ugra – „budżetowy” Model 3 pewnie polegnie w starciu z niemieckim gigantem motoryzacyjnym. Jednak im dalej w las, tym ciemniej…

W Sieci pojawiło się sporo zapowiedzi dotyczących konkretnych parametrów, funkcji i udogodnień, na jakie mogą liczyć przyszli klienci, ale nie będę ich wszystkich przywoływał: to zapowiedzi, koncept, wiele może się zmienić. Bo samochód ma być produkowany najwcześniej w 2020 roku. A spory pakiet innowacji, w tym np. autonomiczna jazda (tak, VW i o tym wspomina), to jeszcze bardziej odległa wizja. Nie powinno nas zatem interesować, gdzie schowa się kierownica, kiedy człowiek będzie chciał przełączyć auto na tryb samojezdny. Zwłaszcza, że samo wprowadzenie takiej zmiany nie oznacza jeszcze, iż będzie można z niej skorzystać.

Istotne jest to, że samochód ma być tworzony na platformie MEB, na której będą też powstawać inne pojazdy elektryczne. W sumie w ciągu dekady w ofercie koncernu ma się znaleźć 30 elektryków. Przedstawiciele firmy zakładają, że będą one stanowiły sporą część ogólnej sprzedaży, że do klientów trafią miliony aut elektrycznych już za kilkanaście lat (spora część, i to w bliższej perspektywie, powinna wylądować nad Wisłą – wszak za dekadę po naszych drogach ma jeździć milion elektryków). Ale takie zapowiedzi brzmią realnie, tylko wtedy, gdy przyjmie się, że cena będzie przystępna, zasięg faktycznie wyniesie nawet 600 km, a inżynierowie wypracują technologie szybkiego ładowania, by trwało ono kwadrans. Dopiero wtedy można powiedzieć: na takie auto czeka świat, Volkswagen I.D. to przyszłość.

Zastanawiam się jednak, ile w tym wszystkim marketingu, próby uniknięcia tematu dieselgate i pokazania, że jest się w czołówce innowatorów, a ile realnych planów oraz determinacji. Volkswagen nie ma problemu jedynie z polskimi pozwami zbiorowymi – będzie musiał udobruchać klientów i władze także w innych krajach, jednocześnie rękę po pieniądze wyciągają akcjonariusze, którzy przekonują (słusznie), że zostali oszukani. Volkswagen może teraz mówić: dajcie spokój, nie niszczcie firmy, pozwólcie nam naprawić błąd i wprowadzić motoryzację w erę elektryczną, przeprowadzić rewolucję podobną do tej, jaką rozpoczął Garbus. Na zmiany potrzebne są wielkie pieniądze, bardzo ich potrzebujemy… Może nie powiedzą tego głośno i wprost, ale pewnie dadzą do zrozumienia.

Krótko po tym, gdy ruszyła lawina dieselgate Volkswagen próbował pokazać swoją elektryczną przyszłość, ale wyglądało to naprawdę nieporadnie, teraz korporacja przygotowała się lepiej. To jednak wciąż tylko koncepty. Kilka innych firm wyprzedza niemieckiego potentata, nie pokazują wyłącznie kolorowych grafik i nie opowiadają o świetnych osiągach za 10 lat. Wypada zatem poczekać nie tyle na zapowiedź Volkswagen I.D., co na sam pojazd. Jeżeli ich zdaniem elektryki naprawdę są przyszłością, to chciałbym się dowiedzieć, jak ta przyszłość będzie się prezentować i ile będę musiał za to zapłacić. Dowiedzieć w salonie albo przynajmniej stojąc przy gotowym aucie. Na razie mamy jedynie zapowiedź, że za kilka lat coś dużego się wydarzy. A realia są takie, że Niemcy przez lata przekonywali ludzi do diesla z oprogramowaniem fałszującym wyniki…

  • karol

    Jak wyjedzie na drogi, to wtedy możemy rozmawiać.
    Do tego czasu, czyli za 3 lata, Tesla poleci na Marsa, a model 3 będzie od dawna w użyciu.

    • Na Marsa może nie poleci, ale Model 3 powinien być na drogach i usunie się największe mankamenty.

    • Ewa Cieślak

      To Tesla wybiera się na Marsa? A która dokładnie i w jakiej konfiguracji?

    • abradab

      na pieska. więcej ludzi się zmieści.

  • dmnk

    2020 to za 3,5 roku… nie za 10 lat

    • Tak, ale to jest czas (umowny) wprowadzenia do produkcji. Zabawa zacznie się dopiero wtedy…

  • Wszystko to nadal utopia i mało realne z powodu ceny i kosztów za energię aby to zasilić na masową skalę
    Nadal będzie dominować benzyna a elektryczne pojazdy na wystawach i kilku pasjonatów milionerów to kupi aby się przejechać do McDonalds xD

    • meganoobbob

      https://youtu.be/WBOw433474Y Auta na prąd to rzeczywistość , której na poziomie „pozakorporacyjnym” kowalski zdaje się nie dostrzegać …

    • Ciekawostka dla pasjonatów

  • Tomek

    wszystkie auta koncepcyjne mają gigantyczne felgi. potem przychodzi księgowy i z 21 cali, robi 15 cali, bo taniej i eko?!

    • Daniel Markiewicz

      Tesla S 19 i 21 cali, Tesla X 20 i 22 cale, BMW i3 19 cali

    • kofeina

      Duże felgi wyglądają ładniej. Ale opony o niskim profilu w codziennym użytkowaniu sprawiają jazdę mniej komfortową.

  • rrr

    I będzie, że te 600km to w laboratoryjnych warunkach przy wyłączonym całym osprzęcie (radiu, klimie, światłach) do tego z wiatrem i z górki. A realnie użytkując jak „normalne” auto to się wyciśnie może ze 150km.

  • NobbyNobbs

    Myślałem, że konkurują firmy ze sobą w robieniu aut elektrycznych a nie kiczowatych.

    • Karol Hamann

      Koncepty zawsze tak wyglądają. Jeśli będą robić to pewnie wsadzą silnik elektryczny do Golfa.

    • NobbyNobbs

      W sumie to ja już tego golfa bym wolał.

    • Rafał Małek

      Jest Golf w wersji elektrycznej.

  • Piotr Lechniak

    Te auto wyglada jakby wyjechało z kosmosu. Kto to kupi? Dlaczego nie stworzą normalnie wyglądającego auta, tak jak to robi Tesla?
    Coś mi się wydaje, że stare moto-korporacje błędnie interpretują technologię elektrycznych samochodów przez co powstają jakieś dziwadła. Po za tym zapowiadanie premiery prawie 4 lata wcześniej to jakieś nieporozumienie – może kiedyś tak to się robiło ale teraz rynek przyspieszył, a 4 lata to bardzo długi okres dla produktu.

    • Ewa Cieślak

      Ja bym kupiła, świetnie wygląda.
      A nie zrobią drugiej Tesli, żeby… różnić się od Tesli :) Dzięki temu mogą zyskać klientów, którzy kupią auto dla dizajnu ;)

      Poza tym zauważ, że kiedy Honda Civic VIII generacji wyjechała na ulice to została okrzyknięta „ufo na 4 kołach”, a dziś zbliżony wygląd już nikogo nie zaskakuje.

      No i wiesz, te 4 lata to byłoby długo, gdyby mowa była o samochodzie spalinowym, a ta technologia dopiero powstaje. Ja to odczytuję bardziej jako sygnał, że VW też będzie wchodzić w ten rynek. To sygnał pewnie Bardziej dla udziałowców, inwestorów i analityków niż klientów.

    • NobbyNobbs

      Świetnie to Multipla na tle tego cudaka wygląda.

    • Ewa Cieślak

      Multipla to przecież niekwestionowana miss wszystkich aut, ever!
      Ona wygląda dobrze na każdym tle ;)

    • Piotr Lechniak

      Po zastanowieniu stwierdzam, że masz rację co do wyglądu. Za bardzo kierowałem się własnym gustem – w sumie żonie mógłbym kupić takie auto mimo, że sam bym nim nie jeździł :)

    • kofeina

      Koncepty samochodów są jak ubrania na pokazach mody – pokazują bardziej obrany kierunek przejaskrawiając niektóre aspekty.

  • haw

    jak sie za to zabierze VW, to nawet elektryki beda kopcic.