ekipa virtus pro
63

Virtus.Pro kolejny raz w dołku. Może czas na większe zmiany?

Cztery miesiące temu mogliście na łamach Antyweb przeczytać o naprawdę udanym początku roku dla Virtus Pro. Dziś mamy prawie lipiec, a sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Były dwa wysokie zwycięstwa, potem IEM w Katowicach, a później pasmo większych i mniejszych porażek. Jeden z najlepszych i najbardziej lubianych zespołów esportowych na świecie ponownie nie jest w formie. W styczniu zajmowali drugie miejsce w rankingu HLTV. Teraz spadli na dziesiate i jak tak dalej pójdzie, to istnieje ryzyko zejścia poniżej TOP10. VP, co się z Wami dzieje?

Zapowiadało się dobrze, a mamy mocny spadek

Nie pierwszy raz fani tego zespołu patrzą, jak ich ulubiona drużyna, zamiast odnosić sukcesy i walczyć na 100% stacza się. Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że średnio udany 2016 raczej nie ma szans się powtórzyć, a podopieczni Jakuba „kubena” Gurczyńskiego są gotowi na wszystkie wyzwania, które na nich czekają w 2017. Sam mocno w to wierzyłem, tym bardziej że dwa pierwsze duże turnieje były mocno udane dla VP. Problemy zaczęły się podczas Intel Extreme Masters. Zdaje sobie sprawę, że to był trudny turniej. Jednego dnia trzeba było grać ponad 10 godzin. W takiej sytuacji nawet najlepsi mogą nie podołać. Zresztą, nie tylko Polacy wtedy odpadli. System był dość nietypowy. Doskonale wiem, że zawsze im zależy na tej imprezie, bo odbywa się na “domowym terenie”.

Zrozumiałbym błąd, gorszą formę i tak dalej. Tylko że na kolejnych rozgrywkach — StarLadder i-League StarSeries Season 3 — Virtus Pro nie dotarło nawet do ćwierćfinałów. Później wcale lepiej nie było. Chłopaki odbijali się od kolejnych drużyn, jak od muru, którego nie da się zniszczyć. Mowa tu przecież o fantastycznych profesjonalistach, którzy mają sporo sukcesów na swoich kontach. Mimo to, jak już mają spadek formy, to na całego. Ilość rozgrywek jest naprawdę duża i nie da się ich wszystkich wygrać, bo to zarówno fizycznie, jak i psychicznie niemożliwe. Tylko że nasi rodacy co roku zaliczają mocne obniżenie formy. Coś ewidentnie jest nie tak i najgorsze jest to, że chyba samo Virtus Pro do końca nie wie, co jest tego przyczyną.

virtus pro mecz

Kilka czynników może mieć wpływ na to, dlaczego VP wpada w dołek. Jednym z nich jest spora presja. Tysiące, jak nie setki tysięcy ludzi codziennie obserwuje wszystkie poczynania tej drużyny. Wspierają i mają oczekiwania o czym gracze doskonale wiedzą. Nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek podjęli świadomą decyzję i specjalnie zawiedli tych wszystkich fanów. Grają nie tylko dla pieniędzy, ale i dla widzów, którzy przed ekranami trzymają za nich kciuki. Nikt ze sceny esportowej w Polsce nie czuje tak zimnego oddechu za plecami, jak Virtusi.

Presja potęguje się z każdą przegraną, a im więcej porażek, tym ten stan się pogłębia. Potem pojawiają się wątpliwości we własne siły, a to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Mimo tylu pozytywnych opinii z każdym nieudanym turniejem pojawia się więcej tych nieprzychylnych komentarzy. Chłopaki z Virtus.Pro nie raz podkreślali, że “hejtem” się nie przejmują, ale czasami to dociera do człowieka trochę od innej strony i uderza najmocniej, jak się da. Szczególnie w złych chwilach, gdy należy wyciągnąć wnioski i ruszyć dalej. Ludzie uwielbiają “wbijać szpilę” i o ile na 99% przypadków ktoś jest odporny, tak w tej jednej chwili komuś z internetu uda się dopiąć swego.

Za mało czasu na cokolwiek

Kolejnym z powodów jest brak czasu na analizę własnej gry. Czasami wydaje mi się, że dane drużyny biorą udział w zbyt wielu rozgrywkach, przez co się wykańczają. Jednym to lepiej idzie, drugim gorzej, ale mało kto na dłuższą metę da radę. Jeżeli przegrywasz jeden trudniej, a następny zaraz się zaczyna, to kiedy cokolwiek zostanie zmienione? Od imprezy do imprezy, a jakiekolwiek rezultaty pojawią się w momencie, gdy w kalendarzu nie są zaznaczone trzy wydarzenia jednego miesiąca. Nie mam pojęcia, jak to wygląda od strony biznesowej, czy dany zespół może nie wziąć udziału w kilku takich przedsięwzięciach. Tak czy inaczej, trzeba ewentualnie takie rozwiązanie brać pod uwagę.

Niby da się inne taktyki zastosować, obejrzeć jak gra rywal i tak dalej, ale to nie jest porządne przygotowanie się do walki. Jeżeli ktoś ciężko pracował, miał plan, a mimo to wszystko zawiodło, to wypracowanie nowych strategii od zera wymaga czasu. Przeanalizowanie wszystkiego nie zajmuje dnia czy dwóch. VP mocno podkreśla, że ich sezon trwa praktycznie cały rok i może nie zmęczą się fizycznie, jak na przykład piłkarze, ale psychicznie każdy ma jakieś granice. Turniej za turniejem musi zabierać sporo sił, a gdzie jakikolwiek moment na jakąś regenerację? Walka w czołówce światowej CS-a to ogrom pracy i wysiłku.

virtus pro skupienie

Rola Kubena w Virtus Pro?

Od pewnego czasu zastanawiam się nad rolą Kubena w drużynie. Niby jest trenerem, ale nieco innym niż dotychczas myślałem. Po przeczytaniu wywiadu z jego udziałem na łamach serwisu cybersport dziś nazwałbym go bardziej doradcą i po części analitykiem. Jeżeli ktoś taki nigdy “nie tupnie nogą”, a jedynie doradzi i poprosi o przemyślenie czegoś, to trochę umniejsza to jego stanowisku. Możliwe, że jest po prostu “za miękki” dla nich. Takie przynajmniej stwarza wrażenie, bardziej jak kolega z drużyny, niżeli ktoś, kto ma ich postawić “na baczność”. Rozumiem, że on nie chce nikogo zmuszać do czegoś, ale jeżeli ktoś po raz setny ginie na mapie, bo ma “styl wybiegania przez smoke”, to coś jest nie tak.

Zawodnicy to indywidualiści, ale czasami trzeba schować swoją dumę i działać na rzecz drużyny. Zgranie graczy jest szalenie istotne i jeżeli po wielu turniejach widać, że w większości dane zachowania okazują się złe, to należy je wyeliminować. Nie wiem w jaki sposób zmniejszy to wartość stylu konkretnej osoby, ale oni są rozliczani jako drużyna, a nie indywidualnie. Piotr Lipski w wywiadzie z Grzegorzem powiedział wprost, że jego zespół nie potrzebuje trenera, bo wprowadza pewne rozluźnienie i zawodnicy wtedy wręcz liczą na dobre rady w danych momentach. To od nich powinno zależeć, co, gdzie, kiedy i jak mają zrobić. W PRIDE takie rozwiązanie okazało się korzystne i są efekty. Nie zrzucam całej winy na kubena. On, tak samo jak reszta VP może być odpowiedzialny za ostatnie wyniki zespołu, bo trochę za mało “trenera”, a za dużo “kolegi z zespołu”.

Potrzebne jest wsparcie z zewnątrz

Na koniec chciałbym poruszyć temat psychologa, który jest wałkowany od jakiegoś czasu. Ewidentnie coś jest nie tak z “głowami” Virtus Pro, jeżeli po wygraniu turnieju, a następnie przegraniu kolejnego wpadają w dołek, który trwa kilka miesięcy. Ojciec Neo nie raz już podkreślał, że chłopaki powinni mieć wsparcie takiego specjalisty. Astralis jakoś nie czuje się gorsze, korzystając z rad osoby, która zadba o ich mentalną kondycję. Nie przypominam też sobie, aby jakkolwiek umniejszało to ludziom uprawiającym zawodowo tradycyjne sporty. Jeżeli zespół wraz z trenerem nie jest w stanie sobie poradzić, to dobry moment na dołączenie dodatkowego wsparcia. Oczywiście, trochę mi się nie chce wierzyć, że Virtus.Pro zdecyduje się na taki krok, mimo ostatnich słów kapitana:

Ostatnio ostro trenujemy, mimo że wyniki tego nie pokazują. Między sobą już o tym rozmawialiśmy – na treningach czujemy progres, ale przychodzi mecz i nadal pojawia się ta blokada. Możliwe, że powinniśmy już wprowadzić psychologa sportowego. ~Cybersport

Reszta zawodników w tym TaZ i pasha niejednokrotnie mówili, że ktoś taki, jak “psycholog” nie jest im potrzebny, bo w końcu wrócą silniejsi. Tylko, ile razy oni muszą wracać? Nikt nie oczekuje, że wygrają wszystkie turnieje w danym roku, ale ich “dołki” są po prostu zbyt częste, a forma mniej stabilna niż prognoza pogody. Według mnie mogliby zaryzykować, bo tak naprawdę nic nie tracą. Co im szkodzi spróbować czegoś nowego? Dotychczasowe metody nie są zbyt efektywne, więc należy szukać innych. Indywidualnie to świetni gracze, ale muszą się pozbierać i jako zespół wyjść z dołka. To samo tyczy się bootcampów, które przez część zawodników są uważane za zły pomysł. Jeżeli oni wewnętrznie się nie dogadają z danymi tematami, to też ciężko będzie iść dalej i coś wygrywać.

Obecnie Virtus Pro zagrało niezły mecz z Astralis i mimo przegranej widać w końcu postępy. Znacznie lepiej poszło w Moskwie podczas Adrenaline Cyber League 2017, gdzie w finale udało się po ciężkiej walce zwyciężyć z Na`Vi. Zawodnicy trochę odpoczęli, mieli możliwości popracować nad zmianami, przeanalizować wszystko. Mimo to nadal podtrzymuje swoje zdanie i uważam, że czas na poważniejsze kroki. “Jedna jaskółka wiosny nie czyni.”

  • TemporaryPL

    „Stacza się w dół”, „Spadek w dół” – redaktorze, a spróbuj stoczyć się w górę.

    • Czasem każdemu się zdarza lapsusik

    • TemporaryPL

      To prawda. Ale sformułowanie „zdarza się” oznacza mniej więcej: „występuje sporadycznie”, a nie „jest normą” ;)

    • Będę musiał :)

    • TemporaryPL

      To usuń proszę autorze ten wątek, bo nie ma sensu by wisiał taki niemerytoryczny gdy już poprawione :)

  • Virtus.pro w jednym z wywiadów podkreślali, że dużo zmienili w swojej grze, żeby w przyszłości grać jeszcze lepiej. Spodziewali się spadku formy z tego powodu, bo zmiany są podobno duże. Jak widać, powoli wracają. Widać duży progres w grze. Następny i ostatni sprawdzian przed Majorem to ESL One w Kolonii. Po tym turnieju będzie można ich oceniać. A psychologa sportowego to powinni mieć już od roku. Odnoszę wrażenie, że mocno się przed tym bronią, bo… jakoś tak głupio. Szkoda, że konkurencja już dawno korzysta z usług takich osób.

    • „Virtus.pro w jednym z wywiadów podkreślali, że dużo zmienili w swojej grze, żeby w przyszłości grać jeszcze lepiej.” to samo mówili ponad rok wcześniej i mieli ten mocny spadek w 2016. Najwidoczniej obecne metody zawodzą i warto by poszukać zupełnie innych rozwiązań.

    • Szczerze, nie przypominam sobie, aby coś takiego mówili rok temu, ale jeśli tak, to ok. Zresztą rok temu wrócili z impetem i teraz też tak będzie. Pamiętaj też, że scena jest wyrównana jak jeszcze nigdy, przez co jest coraz trudniej. Poczekajmy na ESL i PGL i wtedy oceniajmy. Na razie bym jeszcze nie panikował. Wydaje mi się, że felieton powstał w złym momencie, bo na Adrenaline Cyber League zagrali – moim zdaniem – dużo lepiej niż w ostatnich tygodniach. Widać dużą poprawę. Grali drużynowo, dużo mądrzej, lepiej aimowo.

    • „Na razie bym jeszcze nie panikował” – ja tam panikuje jak przegrywają sromotnie z drużynami których nawet nie znam i muszę informacji o nich po sieci szukać.

      Bardziej jednak boli czasem patrzenie na ich grę – to jest trochę tak jakby dorosły facet nagle zapomniał jak się na rowerze jeździ. Są ostatnio przebłyski i mam nadzieję, że będą teraz dochodzić do formy – ostatnio jednak było bardzo źle.

    • ninjasia

      Czy ta panika to podczas przegranych meczów online, z drużynami, które nigdy nie dojechały na lana? Spokojnie, będzie dobrze :)

    • Przecież nie próbuję zaklinać rzeczywistości i mówi, że nie było tragicznie. Bo było. Ale felieton powstał akurat w momencie, w którym widać światełko w tunelu, dlatego trochę mnie zdziwił. Nie mówię też, że Adrenaline Cyber League było wielkim sukcesem. Nie było. Ale widać poprawę, dużo lepszą formę, zgranie zespołowe, którego nie było. A skoro widać poprawę, to trochę głupio akurat pisać, że jest tragicznie. Jeśli zawalą ESL One w Kolonii i PGL w Krakowie, to wtedy można tak pisać :)

    • Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Virtusi od bardzo długiego czasu mają problemy i nic się nie zmienia.
      Oglądając mecze każdy może zobaczyć ile fatalnych błędów popełniają, PODSTAWOWYCH BŁĘDÓW.
      Ich duma nie pozwala im na korzystanie z rady psychologa.
      Scena CS:GO się trochę zmieniła, drużyny się rozwijają a Virtusi zostają w swojej epoce.

      Według mnie teraz jest czas aby Kinguin się pokazałało na scenie międzynarodowej. Jak Virtusi nie chcą się rozwijać to niech ustąpią miejsca innym. Niepotrzebnie gwiazdorzyli, teraz ponoszą tego konsekwencje.

    • Nie tylko Kinguin, które podobnie jak VP też ma słaby okres. PRIDE i PENTA za to ładnie idą w górę, ale przed nimi jeszcze długa droga.

    • Trochę nie rozumiem Twojej wypowiedzi:

      1. Od bardzo długiego czasu mają problemy – to znaczy? W styczniu 2. miejsce na Majorze, a w lutym wygrany DreamHack Las Vegas. Wydaje mi się, że 4 miesiące nie wpisują się w określenie „bardzo długiego czasu”
      2. Teraz czas na Kinguin – niestety, ale oni mają jeszcze większe problemy niż VP i oni to dopiero gwiazdorzą, jak wynika ze słów szef organizacji i byłego kolegi z drużyny, czyli innocenta. Poza tym – pod względem umiejętności – są daleko za Virtusami i to się jeszcze długo nie zmieni.
      3. Niepotrzebnie gwiazdorzyli, teraz ponoszą tego konsekwencje – co masz na myśli? Jak gwiazdorzyli? Co mówili, robili takiego złego?

    • Wiesz, ja chce aby oni wrócili z impetem, ale ten obawiam się, że zaraz potem nic z niego nie zostanie. Felieton to tylko i wyłącznie moja opinia i każdy ma prawo się z nią nie zgodzić. Natomiast wybielanie ich też nie ma sensu. Na Adrenaline Cyber League zagrali nieźle, ale to jeszcze za mało. Wszystkie drużyny mają swoje wloty i upadki, a VP tych spadków ma więcej.

  • dddrgdhd

    Raport to buractwo dla debili i przegrywów

  • Rincewind

    Nie przesadzacie trochę? Takie spadki formy to na prawdę nic nadzwyczajnego. Zwykle samo ustępuje z czasem.

    • Jak to nic nadzwyczajnego? Trochę to dziwne nawet w CS GO

    • Rincewind

      No nic nadzwyczajnego. Weźmy ten tekst, jest raczej mierny. Wyobraź sobie teraz, że ktoś na podstawie tego tekstu stwierdza, że Antyweb niedługo upadnie a wszystko to jest winą domniemanych napięć wewnątrz redakcji i tym podobne brednie. A to jest po prostu mierny tekst, za parę dni ten sam autor może napisać dobry tekst. Na tym to przecież polega, prawda?

    • wybacz ale nie bardzo rozumiem analogię – posłuż się jakimiś argumentami.

    • Rincewind

      Jeden już przedstawiłem: spadki formy to nic nadzwyczajnego i każdemu się zdarzają. Tobie, Mi, autorowi tekstu a nawet (!) graczom w CS GO. I na prawdę nie ma w tym nic dziwnego wbrew temu co Ty twierdzisz.

    • W takiej częstotliwości i spadki do takiej formy nie zdarzają się zbyt często. Zobacz sobie takie Astralis – trzyma w miarę równą formę. Fnatic ładnie sie odradza, NAVI też gra na swoim poziomie. Mało jest drużyn które potrafią z dosłownie każdym przegrać i potem z każdym wygrać. VP ma te spadki w formie na dodatek bardzo długie – kilku miesięczne

    • PanNikt

      z tym Astralis bym nie przesadzał. Dopiero od grudnia 2016 udało im się ustabilizować formę na stałe zagościć w absolutnej topce. Tak to cały 2016 to też niezła sinusoida.
      Navi przecież od zeszłorocznego ESL One w Nowym Jorku absolutnie niczego nie wygrało. Naprawdę uważasz, że stałe bywanie na miejscach 5-8 to jest spełnienie dla takiej drużyny z takimi zawodnikami?
      O Fnatic sam napisałeś, że się odradza – kolejny przykład wahań formy. Spójrz jak wsiąkło NiP.

      Nie wiem jak długo śledzisz scenę ale musisz się przyzwyczaić do takich wahań, czy do „supernowych”. Tu naprawdę ciężko jest utrzymać się w topce na przestrzeni kilku lat. O ile często zdarzają się sytuacje, kiedy dane zespoły ‚betonują’ scenę na rok, czy dwa(vide mTw w 2008, czy fnatic w 2009(poza WCG hehe)), to o tyle utrzymanie się w topce na przestrzeni 5 – 6 to już jest naprawdę wyczyn. A bycie w niej tyle czasu co neo z tazem to już naprawdę sztuka.

    • Jak to nie ma w tym nic dziwnego, chwilę temu ktoś mega znany w środowisku esportowym (komentator, analityk, nie pamiętam teraz), zaczął mówić, że takie spadki są nie do pomyślenia na takim poziomie profesjonalnej gry na jakim znajduje się VP i wprost oskarżył ich o podkładanie meczów, bo to dla niego było bardziej prawdopodobne niż to, że zaliczają takie spadki :) no błagam!

    • ciągletasama

      Nie ma w tym nic dziwnego biorąc pod uwagę historię VP. Łatwiej i szybciej jest wymieniać zawodników, niż naprawiać błędy. Dlaczego skupiacie się na tak krótkich wycinkach czasowych? Kto jak kto, ale oni zawsze wracają na podium. Wartością największą jest to, że robią to razem. Od zawsze cechą VP jest to, że z każdym mogą wygrać, żeby później przegraj z nn. Im trudniejsza drabinka, tym większy % wygranej.

    • Artur Marciniak

      Dla mnie to też nic dziwnego, od zawsze na reddicie panowało „GOLDEN RULE” – don’t bet VP match! Oni od totalnego dna potrafią dużo zdziałać. Dla mnie snax i tak na zawsze najinteligentniejszy player świata

    • PanNikt

      i za to sugerowanie podkładania się potem przepraszał ;) wychodzi jak bardzo koleś zna się na tym czym się zajmuje

      Prześledź sobie Ewelina ich wyniki w szerokiej perspektywie. Ich wyniki to wieczna sinusoida. Bywają lata świetne (2007, 2008, czy 2011), jak i katastrofalne( jak chociażby 2013). Powody są różne: w 1.6 był problem ze stabilną organizacją, wypłatami zarówno od organizacji jak i organizatorów turniejów, konflikty wewnątrz zespołów(każdy wie, że atmosfera za czasów Złotej Piątki była słaba). Rok 2013 to z kolei okres, kiedy chłopacy dopiero podejmowali decyzję o tym, że wiążą się na serio z CS-em, a nie np. z LoL-em(taz przecież bardzo poważnie traktował LoL-a i szybko udało mu się wbić do diamentu, neo też nie próżnował), formowanie składu i poznawanie tej gry.

      Jakie są przyczyny obecnej zniżki formy? Możemy tylko spekulować. Chłopacy jednak posiadają jednak tę cechę, że jak słabo by im nie szło, to na ważne turnieje potrafią wspaniale się przygotować. Tak było w 2009, kiedy to fnatic demolowało całą scenę jak chciało i to właśnie carn i spółka mieli zdobyć najważniejsze trofeum, jednak chłopacy pokazali Szwedom miejsce w szeregu(już nawet pomijam fakt, że tuż przed turniejem, któryś tam raz stracili organizację). Tak było również na przełomie 2011/2012, kiedy to po słabym ESWC, średnim Dreamhacku dwa tygodnie po tym wygrali WCG, ogrywając dream team ze Szwecji. Po czym niejako na zamknięcie profesjonalnego grania w CS 1.6 wygrali w pięknym stylu wygrali IEM w Hanowerze.

      Dajmy im spokój, pokażmy zaufanie, a oni na pewno wrócą na należne im miejsce.

    • Na to liczę. Obecny tekst to tylko moje przypuszczenia, dlaczego tak się dzieje, a nie inaczej. Brakuje uwzględnienia, że przecież TaZ i Pasha powiększyli rodziny, a to ma spory wpływ na wszystko w ich życiu. Byłem, jestem i będę ich fanem, ale nie jestem też ślepy. Niektórzy mój wpis wzięli tak śmiertelnie poważnie, a wcale nie trzeba tego robić. Czekamy na major, kolejne mecze i tyle.

  • Zrewolwerowany Kaloryfer

    Zabawne zgadywanki. Jak się przeczyta z przymrużeniem oka to się można nawet z tego tekstu pośmiać :)

    • Czemu?

    • Zrewolwerowany Kaloryfer

      Zgadnij.

      Autor tekstu bawił się w zgadywanki przez cały powyższy tekst – jeśli sam nie widzisz odpowiedzi, może on pomoże :)

    • Jack Morgan

      >> Zgadnij.
      Proba niezla. Ale bezstronny obserwator raczej tego nie kupi. Ludzie, ktorzy posiadaja argumenty na potwierdzenie swoich tez na ogol sie z nimi nie kryja. Przeciwnie – pierwsi sa do tego, zeby sie nimi dzielic z zainteresowana publicznoscia.
      W czym problem? Nie masz czasu, zeby lepiej wyklarowac swoje mysli? Czy umiejetnosci retorycznych? Nie wstydz sie, pozwol nam zrozumiec swoj tok myslenia. Obiecuje, ze nie bede sie smial zbyt glosno.

    • Zrewolwerowany Kaloryfer

      Pomidor

    • Jack Morgan

      Ha! Exactly

    • Odpowiedź na zasadzie „ja Cię oskarżę, a Ty udowodnij, że ja się mylę”.

  • Marcin

    Autor zamiast skupić się na bohaterach, którzy mają sporo do powiedzenia, sam słabo próbował poprowadzić wątek główny. Gdyby bardziej skupił się na opisach okolicznej fauny i flory, ewentualnie dodałby jakieś wątki poboczne mogłoby być ciekawiej. Zamiast tego wyszła miałka, nieciekawa i oparta na domysłach opowieść science-fiction. Nie zdobędziesz popularności tym marnym artykułem opartym na nagłówkach z innych portali, możesz co najwyżej pisać historyjki na fanpage typu „Wyznajemy”.

  • ninjasia

    Według jakiego klucza ta analiza? Z której strony by nie spojrzeć, wychodzi mi na jedno wielkie „nie wiem, to se wymyślę”. Uwielbiam te mądrości: „Jeżeli oni wewnętrznie się nie dogadają z danymi tematami, to też ciężko będzie iść dalej i coś wygrywać” Dane tematy są czym? Ilością treningów, ustawieniem na mapie, relacją interpersonalną? Skąd Pan wie, że to wszystko nie jest dogadane? Jaki okres bierze Pan za „czas spadku formy” w kontekście jakiej ilości drużyn, zmienną tu mogłaby też być wymiana zawodników w innych ekipach. A na koniec smaczek VP = Pride.. no perełka! Pozdrawiam

  • dr.kuppelweiser

    He he, jaka poważna analiza, jakie poważne komentarze.
    A oni przecież grają na komputerze :D
    Trenerzy, forma, treningi – zabawne to, można by to wziąć za tekst satyryczny nawet

    • Starty – wróć co współczesności ;) Świat się zmienia nawet jeśli uważasz, że tak nie jest

    • Jack Morgan

      Ja kiedys (dosc juz dawno temu) myslalem podobnie.
      Olbrzymie pieniadze, analizy, komentarze, turnieje, sponsorzy etc. I to wszystko dla kolesi ktorzy z myszka w rece zabijaja nawzajem swoje postaci na ekranie komputera. Toz to kompletny idiotyzm i smiech na sali.
      Potem przeprowadzilem z rozsadnymi ludzmi ktorych szanuje kilka rozmow, ktore odrobine mnie oswiecily. Najczestszym argumentem bylo porownanie do biznesowego wymiaru profesjonalnych konwencjonalnych sportow. Czym to sie rozni od zawodowych pilkarzy czy koszykarzy, ktorzy tez koniec koncow graja (na niesamowitym, zupelnie nieosiagalnym dla standardowych smiertelnikow poziomie) w gre dla dzieci i ciesza sie olbrzymia popularnoscia, rozpalaja wyobraznie i kosza grube miliony? I musialem troche zmienic kurs.

      Moje zdanie na temat e-sportu nie zmienilo sie ani troche. Ale obecnie uwazam ze kazdy profesjonalny sport to debilizm i ludzie, ktorzy sie tym ekscytuja powinni dorosnac.

      Powiedzmy, do 16 roku to jeszcze mozna tolerowac.
      Ale jak widze doroslego faceta w koszulce z nazwiskiem jakiegos 19latka z Barcelony czy ManUtd to ogarnia mnie lekkie rozbawienie. Rozbawienie podobne do tego, ktore odczuwam gdy dorosli mezczyzni deliberuja nad tym czy grupa graczy komputerowych powinna najac psychologa.

    • Ogau

      Dużo ludzi się tak śmieje póki sami nie spróbują zagrać. Liczba rozwiązań taktycznych w cs:go jest dużo większa niż w normalnych sportach zespołowych. Niestety nie wszyscy rozumieją rzeczy bardziej skomplikowane niż trzymanie linii przez obrońców ;)

  • Marcin

    A może sam potrzebujesz psychologa? Tak tylko spekuluję. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?

  • PanNikt

    karuzela formy to nic nowego zarówno w przypadku VP (czy Złotej Piątki – jeszcze z LUqiem w składzie), jak i reszty zespołów z całego świata. Taz, Neo oraz Kuben pamiętają jeszcze większe kryzysy – chociażby ten za czasów MYM, którego tymczasową ofiarą padł właśnie ten ostatni.

    Spójrzmy na to co od dłuższego czasu prezentuje sobą NiP. Chociaż tak naprawdę to nie ma na co patrzeć. Fnatic? Też sporo turbulencji, roszad w składzie. A przecież te dwa zespoły dosłownie dominowały swego czasu na światowych arenach i były poza zasięgiem reszty ekip. Jeszcze lepszym przykładem – by nie szukać daleko – jest Kunguin. Taki zjazd jaki tam odnotowali to jest dopiero dramat.

    Rolą Kubena nie jest krzyczenie i wstrząsanie zespołem. On ma służyć radą, pomagać w tworzeniu taktyk, opracowywaniu stylu gry oraz rozpracowywaniu rywali. Zwłaszcza jeżeli chodzi o tę ostatnią rolę – ma odciążyć od tego zespół, tak by reszta mogła skoncentrować się na indywidualnej formie, jak i zgraniu drużyny. Wyobrażasz sobie, żeby ktoś krzyczał na zawodnika z taką karierą i doświadczeniem jak neo? Przecież to kompletnie mija się z sensem.

    Co do pomysłu z psychologiem. Kto wie może to jest dobry pomysł. Tylko, jeżeli drużyna tego nie chce to nie wiem, czy jest sens na siłę wpychania im kogoś. Nie jestem specem w tej materii, ale czy takie zajęcia z pacjentem, który nie ma na to ochoty są efektywne?

    Ponadto autor nie uwzględnił jednej ważnej kwestii, która może mieć duży wpływ na ostatnie wyniki VP. Otóż Pasha jak i TaZ zostali niedawno ojcami (Jarek po raz drugi). Nie wiemy jaki to ma wpływ na ich formę i na kalendarz ich treningów. Zakładam, że obaj panowie są profesjonalistami i treningi odbywają się normalnie. Jednakże nie wiemy jak psychicznie znoszą te liczne wyjazdy i rozłąkę ze swoimi rodzinami. Może to mieć wpływ na indywidualną formę, chociaż Jarek występ w Moskwie zaliczył udany.

    Podsumowując – możemy dywagować o takich i nie innych przyczynach, czy też potencjalnych rozwiązaniach. Ja jednak mam całkowite zaufanie do drużyny i sądzę, że trójka tak doświadczonych zawodników (taz, kuben, neo) przez niejedno przeszli i wiedzą co zrobić by wrócić do formy. Mam nadzieję, że udany występ w Moskwie (ten LAN to była kompletna parodia), jest dobrym prognostykiem przed zbliżającym się Majorem w Krakowie.

    By the way, czy autor mógłby rozwinąć, co miał na myśli pisząc „ciężka walka” w kontekście ACL? Przecież oni tam bez większego problemu poradzili sobie z rywalami. Z Navi nawet mogło być 2:0.

    • „ciężka walka” chodziło o długość samego finału + problemy techniczne. Bardzo treściwy komentarz, podzieliłeś się swoim zdaniem na ten temat. Masz rację co do pashy i TaZa. Takie wydarzenie, jak narodziny dziecka mogą mieć ogromny wpływ, gdzie skupiasz się na tym, co tak naprawdę jest ważne w twoim życiu.

    • „ciężka walka’ – przyjechali z Rosji, złapali jet laga, grali od 16, finał zaczął się od 21 a 3 mapy i 2 dogrywki trwały łącznie prawie 5h (skończyli ok 2 w nocy), ciągłe przerwy i problemy techniczne + csgo, które polega w dużym stopniu na ciągłym skupieniu uwagi i koncentracji. To mogła być imo ciężka walka :)

    • PanNikt

      Artur już dobrze wyjaśnił, po prostu źle go zrozumiałem. Myślałem, że miał obiekcje dotyczące stricte gry, podczas gdy chłopaki zagrali na dobrym poziomie i pewnie zwyciężyli tę parodię turnieju. Oglądając ten ACL miało się wrażenie jakby człowiek cofnął się w czasie i oglądał jakieś EGU 2011. Chociaż nie, takiego cyrku jak z restartami na trainie to nawet polskie LAN-y nie widziały. Adminował to chyba jakiś gimnazjalista.

      No ale co zrobisz – zawody w Rosji, to nie może zabraknąć rosyjskiej drużyny.

  • Bartosz

    Cs:go to nie skoki narciarskie a VP to nie Adam Małysz. Nie można być w top formie przez cały rok. Chciałbym podziękować autorowi tekstu, który sprawił, że o mało się nie posikałem ze śmiechu z kawałka o tym, że może Virtusi powinni pójść za przykładem Pride i grać bez trenera razem z uzasadnieniem. Rozumiem zaniepokojenie formą, ale nie snujmy bzdurnych wniosków i nie dopisujmy do tego „całej historii”, chyba że powyższy tekst miał być wypracowaniem maturalnym ;)

    • Nie sugeruję, aby grali bez trenera, a jedynie zastanawiam się rolą kubena. Wtrącenie o PRIDE ma na celu jedynie pokazać, że są inne rozwiązania. Dla VP trener to dobry wybór, a inny zespół woli inaczej.

    • PRIDE nie ma trenera, bo nie ma już w Polsce takiego, który by się nadawał do tej roli. Jeśli chodzi o Kubena, to polecam wywiad między innymi o jego roli:
      https://www.youtube.com/watch?v=U6P__TGdJKQ

    • Według mnie PRIDE świadomie nie ma obecnie trenera, a nie dlatego, że „bo nie ma już w Polsce takiego, który by się nadawał do tej roli”. Piotr Lipski dokładnie powiedział, czemu tak jest.

    • No a PRIDE twierdzi, że nie mają trenera bo to była ich decyzja – tak twierdzi CEO firmy więc pewnie lepsze źródło :)

    • Marcin

      Pod tym artykułem nie powinno się używać „lepszych źródeł”, przecież cały jest napisany na podstawie domniemywań i fragmentach wywiadów wyjętych z kontekstu.

    • Możliwe. Co nie zmienia faktu, że nie ma raczej żadnych kandydatów. Zresztą o czym my mówimy. Porównujecie PRIDE – drużynę bez większych osiągnięć na scenie międzynarodowej do Virtus.pro, czyli legend tej sceny :) Nadal te drużyny dzielą lata świetlne. Poza tym PRIDE żadnym wyznacznikiem nie jest. Jednak cała topka świata trenerów ma.

    • Nie porównujemy, PRIDE był tylko przykładem innego rozwiązania.

    • Sorry, ale jednak przykładem bez sensu. To tak, jakby Barcelona miała wzorować się na Legii, bo Legia wygrała polską ligę, a Barcelona hiszpańskiej nie. Trochę bez sensu – nie te poziomy. Zresztą, jak już pisałem – wszystkie drużyny z TOP świata trenerów mają.

    • Still, nadal mówisz, że VP ma się wzorować na kimś. Podałem przykład innego rozwiązania, a nie tego, że mają wywalić Kubena. Nie nikim się nie muszą wzorować, ale mogą wprowadzić zmiany, które będą dotyczyć też kubena i jego roli w zespole. Jeżeli dotychczasowe zmiany nie są skuteczne, to może coś nowego?

  • cYk

    wrócimy silniejsi LOL

  • Vinni Gamer

    Zabawne, że dziś mało kto pamięta takie obniżki formy nawet w swoich najlepszych CSowych czasach. W 1.6 także mieli całą masę obniżek formy, nieudanych lanów no i słabej gry online. Taki już urok tego zespołu, że ich forma jest jedną wielką sinusoidą. Dlatego dziś nie ma się co przejmować, że coś nie wychodzi. Przyjdą najważniejsze turnieje, wrócą i oni, tak zawsze było, jest i będzie. Jedynym problemem jaki obecnie mają to niestety aż za duża ilość porażek w meczach online przez co często nie kwalifikują się do turniejów lanowych.

  • Ogau

    Mało kto bierze pod uwagę jedną rzecz. Goście są coraz starsi. Mają obowiązki, żony, niektórzy dzieci. Ostatnio pashy nie było na pokazówce z g2a z powodów „rodzinnych”. Takie rzeczy muszą mieć wpływ na grę. Np. Taz po urodzeniu dziecka grał straszną padlinę, a teraz wraca do normy.

    • To prawda, czynnik ten nie został wzięty pod uwagę, a może mieć ogromne znaczenie.

    • Marcin

      Faktycznie, mogłeś też wokół tego wymyślić jakąś historyjkę.

  • misioneos

    Przecież VP wygrało LANa w finale z NaVi i zgarnęli 65k$ za zwycięstwo

  • dacdandd

    mam się podniecać jak ktoś gra w gierki? Żenada