40

Virtus Pro przegrało 7-godzinny finałowy bój, ale wygrało coś więcej.

Niedziela, 29 października. Ten dzień na długo pozostanie w pamięci. Nie tylko mojej, ale i setek tysięcy fanów esportu z całego świata. To właśnie wtedy rozegrał się finał turnieju Epicenter, gdzie do walki przystąpiło Virtus.Pro i SK Gaming. Nikt się nie spodziewał, że w Best of Five przyjdzie nam zobaczyć wszystkie mapy, rozgrywki będą tak wyrównane, a całość zajmie aż 7 godzin. Takiego wydarzenia na scenie CS:GO nie było od bardzo dawna. Polacy odrodzili się jak feniks z popiołów i mimo pierwszej porażki doszli do samego końca. Takiego przebudzenia życzyli sobie wszyscy, chociaż mało kto w nie wierzył. Gdyby ktokolwiek powiedział, że Byali, Taz, Neo, Snax i Pasha zajdą tak daleko, to uznałbym, że bredzi. Oni jednak udowodnili, że można to zrobić i to w jakim stylu!

Virtus Pro

Mało kto wierzył w sukces VirtusPro

VP trafiło do silnej grupy, gdzie obok SK Gaming było jeszcze Faze i Gambit. Zaczęło się źle, bo nasi rodacy nie zdołali pokonać Brazylijczyków. Ekipa z Ameryki Południowej wyprzedzała ich praktycznie na każdym kroku. Taka walka Dawida z Goliatem, gdzie jednak ten większy zwyciężył. Po ponurych nastrojach rozegrano spotkanie z Gambit, które wygrało majora w Krakowie. Neo z resztą zawodników nie zamierzał się poddać. Chłopaki wycisnęli z siebie dużo ponad 100% i pokonali rywala. To był pierwszy przełomowy moment tego turnieju. Po ciężkim meczu z silnym oponentem trzeba było szybko zapomnieć o radości i stawić czoło drużynie, która jeszcze niedawno była numerem jeden w rankingu HLTV. Fani obydwóch drużyn z zapartym tchem oglądali to spotkanie. Większość nie wierzyła, że VP ma jakiekolwiek szanse z taką potęgą, gdzie grają: Guardian, Olofmeister, Niko, Karrigan i Rain. Okazało się jednak, że tylko na mapie Train da się wygrać z Virtus Pro i to ledwo. Natomiast Inferno i Cache należały do Polaków. W ten oto sposób Taz i spółka dotarli do półfinałów, gdzie czekało już na nich G2 Esports.

Jak zaczęli, tak nie było na nich mocnych

Nawet oni nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonego niczym pociąg Virtus Pro. Drużyna, która przez ostatnie miesiące dostawała baty prawie od wszystkich, w końcu przebudziła się i pokazała naprawdę pięknego CS-a. Ci sami zawodnicy, których chwaliłem na początku roku, a potem podsumowałem po paśmie porażek. Nikt do końca nie wie, dlaczego chłopaki zaczęli grać jak za dawnych lat, ale na pewno zwycięstwa z Gambit i Faze miały duże znaczenie. Bo przecież to nie tak, że nagle wszystko zaczęło wychodzić, taktyki okazały się akurat teraz skuteczne, a broń sama zaczęła strzelać. Impuls, który dotknął ten zespół, był na tyle silny, aby doprowadzić ich do samego finału. W nim natomiast trzeba było pokonać SK Gaming. Drużynę, z którą VP zmierzyło się w Epicenter jako pierwsze. Po wcześniejszych wydarzeniach nikt już nie miał tej pewności, kto zostanie mistrzem w tym turnieju. Tutaj Jesper Wecksell (JW) z Fnatic wspaniale opisał całą sytuację:

Najlepsze widowisko CS:GO tego roku

Scena CS:GO się zmienia, zespoły mają innych zawodników, jedni odchodzą na zawsze, a zupełnie nowi zajmują ich miejsce. Wydarzeń esportowych jest coraz więcej, sama gra Valve także ulega zmianie, a jedyną stałą w tym wszystkim jest właśnie Virtus Pro. Piątka graczy, która zawsze doprowadzi do tego, aby uprzykrzyć życie najlepszym drużynom na świecie i to jest jedyny taki fenomen. Nie ważne co by się działo to jakimś cudem Pasha z kolegami zawsze znajdą tę właściwą drogę na szczyt i spotkanie z najlepszymi.

Virtus Pro Epicenter 2017

Tak właśnie było na Epicenter. Nikt nie był w stanie ich pokonać, oprócz SK Gaming. Finał tego nie zmienił, ale jaki to był finał. Mówimy tutaj o wszystkich pięciu mapach: Mirage, Inferno, Train, Cache i Cobblestone. Do samego końca każda ze stron walczyła szalenie zawzięcie, a emocje rosły z każdą minutą. Na Train doczekaliśmy się dogrywki i to już było niezwykłe wydarzenie, ale ostatni pojedynek, gdzie były aż dwie to już adrenalina sama w sobie. Social media były pełne wpisów dotyczących tego spotkania, zalew informacji był tak duży, że nawet ,,w lodówce” dało się znaleźć Polskę i Brazylię. Od 14 do 21 można było być świadkiem najwyższego poziomu CS:GO. Zresztą zobaczcie część wspaniałych momentów, jakie towarzyszyły finałom.

Nasi rodacy osiągnęli naprawdę wiele i mimo przegranej końcówki należą im się wielkie brawa. Mało kto byłby w stanie pokonać Faze, Gambit, G2 i dotrzeć na scenę, jako jedna z dwóch ostatnich drużyn. Pasha, Neo, Snax, Byali i Taz w końcu przełamali złą passę i udowodnili wszystkim, że jeszcze na wiele ich stać. Może i w pojedynku tytanów polegli, ale starali się do samego końca. Nie odpuścili, nie poddali się za wcześnie. Mając na uwagę czas, jaki przeznaczyli na finał to i tak jestem pod ogromnym wrażeniem ich wyniku. Nikt z SK nie może powiedzieć, że było łatwo, bo pokonać VP okazało się szalenie trudne, a przecież nikt nie przewidział, że to oni sprawią tyle trudu.

Wbrew ogólnej opinii Virtus Pro to nadal Top 1 w Polsce, a na świecie wskoczyli właśnie na szóstą pozycję. Tutaj wspaniałe słowa padły od GruBego z AGO Gaming w wywiadzie dla Cybersport.

Na pewno było miło chociaż przez chwilę, ale nie uważamy się za top 1. To, co osiągnęło VP jest niesamowite i żeby być nad nimi, trzeba nie tylko z nimi wygrywać, ale i dużo osiągać.

W końcu wrócili silniejsi, tylko, czy na stałe?

Taka jest prawda. Sama wygrana z VP to nie wszystko. Trzeba jeszcze wiele osiągnąć na scenie, by móc się uważać za najlepszą drużynę, a najpopularniejsza piątka w naszym kraju ma wiele esportowych zasług na swoim koncie. Nie oznacza to jednak, że teraz Virtusi mogą spocząć na laurach. Wręcz przeciwnie. Polacy po udowodnieniu nie tylko wszystkim, ale i sobie, że stać ich na wiele muszą za wszelką cenę ten stan utrzymać. Rywale nie będą czekać, tylko przygotują się o wiele lepiej do spotkania z nimi. Teraz konkurencja wie, że VP stanęło na nogi i musi uważać. Mocno liczę na to, że chłopaki jeszcze nie raz nas zaskoczą. W Epicenter niewiele brakowało, aby sięgnąć po złoto. Następny turniej pokaże, czy na pewno można mówić o trwałym powrocie.

  • Optymista1

    Ponownie tylko CS, niedawno były mistrzostwa Dota 2, a w League of Legends jeszcze trwają, w lolu jeszcze 8 listopada wejdą nowe runy, co przemodeluje rozgrywkę, a praktycznie cała wasza strona poświęcona jest tylko jednej grze :(

    • Danjiu

      CS jak piłka nożna to sport narodowy (e-sport narodowy właściwie) i nic na to się nie poradzi :)

    • F of X

      Ja nie narzekam. :)

    • Ogau

      Loty do Azji dostepne od ręki ;)

    • Sylwester

      Panie Optymista, ja poza Dota2 staram się oglądać wszystko, ale czy w czymkolwiek innym jesteśmy w stanie krzyczeć już od ok 14 lat, że nasi grają zajebiście, i z dumą oglądać Polaków na scenie…? to jest dla mnie ten magiczny pierwiastek, którym CS bije na głowę wszystko inne… mamy z kim się utożsamiać… mamy za kogo, ściskać kciuki, i mamy przez kogo dostawać zawału…

    • uij

      Mam być dumny że jakiś dresiarz Pasza biceps i koledzy grają w greu?

    • Nie musisz i masz do tego prawo.

    • F of X

      To samo można powiedzieć o piłce nożnej. ;)

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Nie czaję popularności CS. Jest tak ułomnie uproszczony… Pewnie dlatego popularny

    • Pewnie dlatego, ze nie czaisz to nie wiesz o co chodzi :)

    • Www

      CS został sztucznie napompowany przez Valve. Mechanika rodem sprzed króla ćwieczka. Byle COD4 czy Insurgency to poziom, o jakim ta popierdółka dla maluchów, może zapomnieć.

    • Świetna teoria – bez żadnych podstaw ale świetna

    • www
    • Ja w tym materiale nie widzę nic o sztucznym pompowaniu – Valve zrobiło grę i ją promowało bo odnosiła sukcesy i stała się głównym tytułem e-sportowym. To naprawdę lata pracy było

    • Szukar

      Polska języka trudna. „To naprawdę były lata pracy.”

    • F of X

      Akurat tego się przyczepiłeś? :) Jaki potencjał ma COD do esportu? Żaden.

    • Szukar

      A ja wspomniałem o COD gdziekolwiek w komentarzach? Zwróciłem tylko uwagę na błąd językowy. Osobie, która o ile dobrze kojarzę jest jednym z redaktorów Antyweb, więc powinna zwracać uwagę co i jak pisze.

    • F of X

      No tak. Inny nick, mówiłem do Www. Bez awatara się bardziej miesza. :) Co do błędu językowego. Jak najbardziej – skoro uznaje się ktoś za redaktora to i musi trzymać jakiś poziom. :)

      Zwracam honor i miłego wieczoru.

    • Szukar

      Nic się nie stało. A co do braku awatara, to po prostu nie mam żadnego pomysłu na coś ciekawego. Miłego wieczoru wzajemnie.

    • Artur Marciniak

      CS jest świetny pod względem e-sportowym. Prosta gra w którą może grać każdy (jak piłka nożna), przy niezbyt mocnym sprzęcie. Dochodzimy do perfekcjonizmy na danej mapie, ćwiczymy aim, taktyki, grę zespołową. Tak mam ponad 2k godzin w CS, tak przeszedłem FarCrye, tak próbowałem podchodzić do COD. Jedyne co obecnie bardziej wciąga to PUBG

    • YY

      A ja nie lubię CSa, bo koledzy-fanatycy mi go obrzydzili :P

    • Aż tak?

    • YY

      Tak, gadali tylko o CS i Realu Madryt…
      Oczywiście ja kibicuję Barcelonie:)

    • Adam Jabłoński

      CS jest niesamowicie skillową grą… jeżeli tego nie czaisz to zapewne nawet nie grałeś, a skoro nie grałeś to albo spróbuj trochę pograć albo dalej wypisuj ułomne komentarze :)

    • F of X

      Wyjdzie, dostanie heda, i powie, że do dupy. :D

    • Biorąc pod uwagę fakt, ile czynników ma w tej grze znaczenie, to nazywanie jej ułomnie uproszczonej nie ma żadnych podstaw :)

  • cYk

    raz im się udało w tym roku i od razu wielkie huuuurrrrraaa :/ a zaraz pewnie zacznie się wracanie po fazie grupowej. W takim tempie jak niedawno to szybciej przegrywali niż samolot się tankował :/ nawet noclegów nie potrzebowali

    • No nie najlepiej biadolic nawet jak dobrze graja tak ?

    • Nie pierwszy raz, bo w 1 kwartale radzili sobie naprawdę dobrze. Pisałem o tym, tak samo, jak o późniejszych porażkach.

  • pompatim

    Kogo obchodzi jakaś stara gierka sieciowa i te buraki udające sportowców. Łał 7 godzin szczelalo się na mapie. Nolajfy to oglądały tyle czasu/ żenada

  • usidus

    Ho hooo jakie to zdrowe grać na tyłku siedząc 7godzin!! Esport to eeeeeZdrowie ;)

    • Siedzenie 8h w pracy przy komputerze to to samo – z tym, że oni po każdej mapie mają przerwy

    • Subiektywnie-obiektywny

      Raczej nikt normalny nie siada do komputera i wstaje dopiero po 4h, chyba, ze korposzczury na stażu za 2k brutto. Przesadzasz. Odchodzi sie od tego, bo większość rzeczy, które robisz w biurze, możesz robić w domu, czy pijać kawę w starbucksie. Z roku na rok widzę jak coraz więcej osób pracuje poza biurem, na luzie. Sam zmieniłem prace 3 miesiące temu i … nawet nie wiem, gdzie firma ma biuro, nigdy tam fizycznie nie byłem…
      Zadziwia mnie tylko to, co ludzie widza w CSie. Lubię gry, gram jakieś 5 dni w tygodniu, ale gdybym miał grać w csa i spinać się w każda sekundę,m czy mnie ktoś nie zarżnie… nie, dzięki… Wolę jednak BFa1:)

  • Klawiatur

    Przegrało 7 godzinny finałowy bój

    „Siedmiogodzinny”, to jedno słowo. Zapisując je więc w postaci hybrydy (cyfra / liczba + litery), konieczny jest łącznik wyrazowy, czyli: „7godzinny”. W innym wypadku jest to błąd, bo de facto napisałeś „siedmio godzinny”.

    • Dzięki wielkie, człowiek codziennie się uczy :) Już poprawiam!

  • Łabędzi śpiew ;)

    • Taki scenariusz jest możliwy.

    • Bardzo dopinguję Virtus Pro ale prawda jest taka, że na szczycie nie można być cały czas ;) Scena eportu się rozwija i idzie do przodu. A za tym trzeba umieć nadążyć. Swoje lata zawodników też dają się we znaki prędzej czy później w różnym stopniu. Chociaż jestem bardzo przekonany, że największy wpływ na kondycję zawodników VP ma psychika. Przez te lata grali pod wielkim stresem, próbując spełnić oczekiwania zagorzałych i zaślepionych fanów.

      Wielki szacunek dla piątki z VP niezależnie od tego w jakiej formie są teraz :)

  • Daniel

    E sport to nie sport.

  • KlaudiaWRS

    Przez wszystkie lata jakie jesteśmy na rynku staramy się aby nasi klienci byli zadowoleni ze sprzedaży swojego samochodu. Znajdujemy się w Warszawie. Odwiedź nas
    http://s-car.pl/