Druzgocące przegrane polskiej drużyny CS:GO Virtus Pro podczas zawodów rangi Major stawiają powracające pytanie co dalej? Czy drużyna Taz-a jest w stanie podnieść się i pokazać, że nadal są czołówką Counter Strike na świecie?

ELEAGUE Major 2018 był dla nas bardzo bolesny

Po bardzo słabej końcówce roku 2017, gdzie VP prze grywało większość meczy, nadchodzący Major miał być bardzo ważnym egzaminem dla VP. Egzaminem, którego niestety nasza drużyna nie zdała. Z przegranym w CS:GO jest jednak tak, że zdarzają się każdemu, a forma w ciągu roku jest bardzo zmienna. Bardziej jednak niż przegrana boli styl w jakim Virtus Pro przegrało. Nie byli w stanie podjąć równej walki z żadnym z 3 przeciwników, mimo iż pierwszy mecz grali z debiutantem na Majorze. Niestety polskiemu zespołowi brakowało wszystkiego, co powoduje, że wygrywa się spotkania w CS:GO. Bardzo często przeciwnik po prostu pokazywał lepszą celność, większą pewność siebie, lepsze zagrywki drużynowe. W VP kuleje na dziś praktycznie wszystko. Ostatni mecz z Cloud9 i niektóre z akcji przeciwników był wręcz upokarzające – wyglądało to jakby Amerykanie grali przeciwko drużynie amatorów.

Virtus Pro to legenda CS:GO i nikt im tego nie odbierze

VP, a wcześniej Złota Piątka to ludzie, którzy spopularyzowali CS:GO w Polsce. Ich osiągnięcia są niepodważalne i jak dla mnie są i na zawsze pozostaną legendą Counter Strike. Z tym zresztą nikt z fanów VP nie dyskutuje.

Pytanie, czy nie czas aby przejść w stan spoczynku czy też jeszcze jest szansa na powalczenie o lepszą formę? Na to pytanie nikt dzisiaj łącznie z VP nie zna odpowiedzi. Stali się moim zdaniem zakładnikami własnego sukcesu. Virtus Pro jest nie tylko drużyną znaną z swoich osiągnięć, ale też z osobowości jakie ma w składzie. Każdy z zawodników jest bowiem idolem dla fanów CSGO – mają z nimi zresztą bardzo dobry kontakt, który sprawnie pielęgnują. Biznesowo mimo słabej formy VP to nadal bardzo dobra inwestycja. Rozpoznawalność graczy i samego zespołu jest olbrzymia i wychodzi już dawno poza granice “fanów esportu”. VP to też emocje – nigdy nie wiadomo jak zagrają i czy nie zrobią “wreszcie” niespodzianki i wrócą do formy.

Fani zastanawiają się jednak czy tym razem VP jest stać na jeszcze jedną niespodziankę. Czy ten skład ma nadal szansę i czy nie czas na zmiany? Virtusi to też jeden ze starszych składów w CS:GO i o ile trudno jest powiedzieć czy wiek ma tutaj znaczenie, to nie da się ukryć, że młodzi gracze prezentują zupełnie inny styl gry. Są bardziej agresywni, mniej przewidywalni, bardzo dobrze strzelający często pozornie grający bardzo indywidualnie.

Czy VP stać na tak duża zmianę samego myślenia o rozgrywce? Mimo iż są wiekowo często dużo starsi od swoich przeciwników to jednak nadal są to młodzi ludzie, którzy z łatwością mogą uczyć się i przyswajać nową wiedzę. O ile są na tyle zmotywowani i zdeterminowani aby to robić. Co do Taz-a nie mam wątpliwości on zawsze był i będzie motorem napędowym tej drużyny. Pasha, nasz snajper zapowiedział natomiast na stremie, że niedługo kończy karierę. Nie wiadomo, co według niego znaczy “niedługo”, ale taki komunikat raczej nie buduje wizerunku zmotywowanego do grania zawodnika – przynajmniej nie w moich oczach.

A jeśli są to problem, z którymi w tym składzie sobie nie poradzą?

Dziś po ostatnich przegranych VP fanom z dużą łatwością przychodzą dywagacje na temat zmian w składzie czy zakończenia kariery całego zespołu. Jakie to miałby być zmiany, kto miałby odejść, kto jest problemem w drużynie? Na ten temat spekulacji jest już mniej, a jeśli się pojawiają to są często bardzo mało merytoryczne.

Na dziś złota piątka to dla organizacji VP nadal bardzo dobry nabytek – biznesowo jestem pewien, że są w stanie obronić się nawet przy tak dużych spadkach formy. Nie sądzę więc aby to sama organizacja była inicjatorem tych najtrudniejszych zmian. Virtusi bez formy to nadal marka o olbrzymim potencjale i rozpoznawalności, a takich rzeczy po prostu od tak się nie wyrzuca do kosza. Możliwe więc, że problemem tutaj jest mała presja ze strony włodarzy VP? Może potrzebny jest nieco inny bodziec niż niezadowolenie fanów ze słabej formy?

Nikt nie wie czy VP stać jeszcze na powrót do formy

Po wczorajszym meczu Taz na Twitterze napisał, że albo się obudzą z tego letargu albo też krytycy mają rację i to jest koniec VP. I to jest bardzo dużo mówiący komunikat. Można go odczytać w ten sposób, że sama drużyna nie wie co jest nie tak – nie wie jak się zmienić. I zakładam, że nie chodzi tutaj o brak umiejętności wyciągania wniosków z własnych błędów tylko o coś więcej. Po tylu latach na scenie panowie znają dokładnie wszystkie swoje mocne i słabe strony. Mimo to jako zespół mający tworzyć dobrze zgrany mechanizm prezentują się słabo i co gorsza, nie ma w tej grze nawet indywidualnych przebłysków. Tak jakby wszyscy wyrównali do poziomu najsłabszego zawodnika i nie wiedzieli jak się z tej pułapki wyrwać. Czuć w ich grze taką pewnego rodzaju “niemoc” z której trudno się wygrzebać.

2018 to będzie rokiem ostatecznej próby

Zakładam, że jeśli w 2018 roku VP nie wróci chociażby do 50% swojej formy to może być to ostatni rok dla tego zespołu pod tą nazwą. Stracenie statusu legendy spowoduje, że bardzo trudno będzie dostać im się na turniej rangi Major. To może z kolei spowodować lawinę problemów nie tylko dla zespołu, ale już też dla samej organizacji. Zresztą abstrahując od samego biznesu to myślę, że Taz z zespołem nie wytrzymaliby kolejnych 12 miesięcy agonii. W końcu ktoś pęknie i spróbuje swoich sił gdzie indziej. Będzie to zupełnie zrozumiałe, szczególnie w przypadku zawodników, którzy myślą o dalszej karierze w CSGO.

Niezależnie od tego co się stanie i jakie zmiany zajdą w VP, zawsze będę im kibicował jako zespołowi i każdemu zawodnikowi z osobna. To są legendy Counter Strike i tego na pewno nikt im nie odbierze, a już na pewno nie “sezonowi” fani i krytycy. GOGOVP!