VideoClix to serwis, który stworzył technologie pozwalającą umieszczanie linków wewnątrz filmów video.
Pierwszym znany mi serwisem z treściami video, który zaczął korzystać z tej technologi jest Revision3 (a dokładnie audycja o nazwie Diggnation – czyli przegląd newsów newsów z Digg.com prowadzony przez Kevina Rose i Alexa Albrecht)
Co takie daje nam VideoClix ? – przede wszystkim możliwość umieszczania reklam i informacji o produktach i przedmiotach umieszczonych na oglądanym filmie. Oczywiście to nie jedyne zastosowanie, dzięki linkom wewnątrz filmu video możemy sam film wzbogacić o dodatkowe informacje (pokazać omawianą stronę internetową, zdjęcie itp). Informacje dodatkowe związane z oglądanym filmem w przypadku VideoClix pokazują się w pasku po prawej stronie playera.
Dla przykładu w ostatnim odcinku Diggnation zrealizowany przy udziale VideoClix możemy zobaczyć, z jakiego sprzętu korzysta Alex Albrech ( i o oczywiście kupić go na Best Buy).
Specyfikacja czerwonego laptopa Alexa

Przyznam, że możliwości, jakie daje VideoClix są bardzo interesujące. Oczywiście można wyobrazić sobie sytuację gdzie product placement będzie tak wszechobecny, iż nie da się nic obejrzeć (Coca cola będzie płacić za nagrania z puszką coli w ręku).
Inną zaletą tego typu rozwiązań jest wprowadzenie moim zdaniem mniej inwazyjnej reklamy, która jest bezpośrednio związana z oglądanym materiałem.
Zakładając na przykład, że jesteśmy fanami technologii – w dużo mniejszym stopniu będzie nas denerwować możliwość obejrzenia specyfikacji sprzętu, na jakim pracuje Kevin Rose podczas Diggnation niż reklama firmy hostingowej puszczana przed, w trakcie lub po filmie.
Jak można wykorzystać vdeoclix możemy zobaczyć w ostatnim odcinku Diggnation
Na bazie informacji z Techrunch i Webware







Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Dobry pomysł. Jutro będzie na patrz.pl ;)
Product placement… heh… Teraz jest z reklamami trochę łatwiej, mamy popup blockery. Z tego typu filmikami będzie troszkę trudniej :)
Ja już widzę, ze oni korzystają z jakiegoś zaawansowanego softu do rozpoznawania obrazu. Nie jest to takie proste jak myślałem…będzie na pojutrze :D
Zaden zaawansowany soft. Poprostu definiowalny aktywny obszar na kliki uzalezniony od czasu. Ale mozolna robota, zeby tak kazdy film opisac.
@chester – przy założeniu 1 mapa dla 1 klatki , 25 klatek na sekundę to 2 minuty filmu to daje bagatela 3000 klatek do opisania. Raczej używają softu ;)
O samym pomysle na cos takiego juz dawno czytalem, wiec to zadna rewolucje nie jest.
@Michał Sadowski: nie opisuje sie kazdej klatki osobno. Laptop jest powiedzmy od 5 do 1000 sekundy, pozycja jego sie nie zmienia. Zwroc uwage, ze video jest dosyc statyczne. A co do softu to owszem sa softy do rozpoznawania twarzy, numerow rejestracyjnych ale nie ma takiego softu co by odroznil laptopa od stolika itd. To poprostu zbyt skomplikowane narazie.
@Grucha – dobrze, że o końcu świata nie czytałeś:)
@hazan – grucha już pewnie słyszał o tym jak Rysio z klanu nie umył rąk po obiedzie, a co dopiero o końcu świata ;)
@chester – no właśnie sprawdzałem film pod tym kątem i pozycje przedmiotów sie zmieniają. Poza tym jeśli oni zapewniają technologię to wątpię, żeby zaznaczali na początku “tak ale można to robić tylko dla ‘nieruchomych’ wideo”. To by była fuszerka ; )
Bardzo ciekawy pomysł i imponująca realizacja.
Niestety, tracimy możliwość hostowania filmu na youtube i pochodnych – tam linki już nie są (może kiedyś będą?) klikalne.
Niemniej, dla takiej interakcji w filmie, można rozważyć odpuszczenie u2b :)
@Michał Sadowski: oczywiscie dziala nie tylko na statycznych obiektach, na dynamicznych rowniez ale wtedy wiecej pracy z okreslaniem zmieniajacej sie pozycji. Inaczej dzialac to nie moze bo nie ma technologii ktora rozroznialaby stoliki od krzesel, okularow itd. To poprostu niemozliwe narazie.
Przy okazji product placementu i Coca-Coli, właśnie ta firma była pierwszą, która zaczęła korzystać z tej formy reklamowej. Coca-cola miała (a może wciąż ma, ale nie sądzę) własne studio nagraniowe, które udostępniała ekipom filmowym, szef takiej musiał jednak zobowiązać się do wykorzystania w filmie produktu giganta. Proste, skuteczne.
@ chester – nie chcę tu zalewać komentarzy pseudoinformatycznym bełkotem ; ) , ale tego typu mechanizmy istnieją (oczywiście mają swoje ograniczenia). Choć faktycznie wydaje mi się, że videoclix zrobił to jeszcze inaczej, bo te popupiki nie działają jednak tak dokładnie jak wcześniej myślałem, a w przypadku wspomnianego softu powinny ; )