22

Valve nie popiera hazardu w CSGO, odcina się od niego – ale też nic z nim na razie nie robi. To mnie dziwi

Hazard związany z Counter Strike: Global Offensive nie jest niestety zjawiskiem marginalnym i wygląda na to, że Valve zaczyna zdawać sobie z tego sprawę. Niestety cały czas nie wypowiada wojny stronom pokroju CSGO Lotto, oficjalnie odcina się jedynie od takiej działalności. Ciekawe dlaczego.

CSGOLotto pojawiło się już na łamach Antyweba przy okazji niezbyt uczciwego promowania serwisu przez jego właścicieli. No bo jak inaczej nazwać zachęcanie graczy do korzystania z jego dobrodziejstw na swoich popularnych kanałach YouTube bez adnotacji, że jest się jego właścicielem? Trevor Marin i Tom Cassell spotkali się w związku z tym z krytyką w internecie, co razem z doniesieniami o nieprawidłowym oznaczeniu materiałów sponsorowanych przez innego popularnego youtubera PewDiePie przypomniało wszystkim o problemie nieoznaczania materiałów powstałych przy współpracy.

W sądach są dwa pozwy przeciwko Valve związane działalnością hazardową wokół Counter Strike: Global Offensive i choć twórcy platformy Steam nie mają z nimi nic wspólnego, to jednak hazard bazuje na ich grze i nie widać, by zamierzali cokolwiek z tym robić. Skórki to niby tylko kosmetyczne ulepszenie broni, tymczasem ludzie nie tylko chętnie otwierają skrzynki do CSGO, ale również inwestują realne pieniądze napędzając machinę hazardową. Nie jestem zaskoczony, wspomniane skórki mają na scenie CSGO realną wartość i można je po prostu sprzedaż uzyskując prawdziwe pieniądze. Podobnie sprawa wygląda w grze Dota 2, obfitującej w podobne, zmieniające kosmetykę „itemy” – i tu też pojawia się problem hazardu.

Co robi Valve?

W zasadzie nic, choć przecież to wielka korporacja, która mogłaby bez problemu spróbować chociaż powalczyć ze stronami zajmującymi się hazardem. Jednak tego nie robi, nawet stojąc w obliczu potencjalnych problemów prawnych związanych ze wspomnianymi pozwami. Ale przynajmniej zauważa problem, a to zawsze jakiś postęp. W rzeczonej sprawie wypowiedział się właśnie Erik Johnson z Valve:

Nie mamy żadnych biznesowych powiązań z którąkolwiek z tych stron. Nigdy nie dostaliśmy od nich żadnych pieniędzy. Steam nie ma ponadto żadnego systemu zamieniającego przedmioty z gier w realne pieniądze”.

Teoretycznie OpenID API nie zezwala na wykorzystanie go w ten sposób, w jaki wykorzystywane jest na stronach hazardowych. Szkoda tylko, że Valve nie robi na razie nic by jakoś te działania powstrzymać. Wyśle natomiast informacje do wspomnianych stron informacje, by zaprzestali działań związanych z platformą Steam – a jeśli to nie pomoże, podejmą dalsze kroki. Dużo, mało? Oceńcie sami, moim zdaniem to wciąż tylko straszak, który ma za zadanie postawić Valve w trochę lepszym świetle. Stanowisko firmy nie mówi ponadto o jakichkolwiek zmianach na Steamie, który miałyby w jakikolwiek sposób je blokować – ani teraz, ani w przyszłości.

Wygląda to trochę jak zamiatanie problemu pod dywan i jego bagatelizowanie. Mam jednak wrażenie, że to świadome działanie, które w jakiś sposób nakręca zainteresowanie CSGO, koniec końców nawet jeśli Valve nie ma z tego żadnych pieniędzy, otrzymuje korzyści. A jeśli mój tok rozumowania jest słuszny, to szczerze wątpię, by kiedykolwiek firma podjęła samodzielnie kroki mające na celu zmianę tej sytuacji. No chyba, że nakaże to sąd. Mi zdecydowanie bardziej podoba się podejście Blizzarda, który bierze sprawy w swoje ręce i chociażby z oszustami walczy bez skrupułów.

grafika: 1, 2

źródło