47

Ursus wydrukował elektrycznego dostawczaka. Model Elvi zawładnie naszymi szosami?

Polacy nie odpuszczają na rynku motoryzacji elektrycznej. Wypada nawet napisać, że coraz bardziej się nakręcają, kolejne firmy pokazują projekty lub mówią o wielkich planach, a politycy doceniają i obiecują pieniądze. Swoim pomysłem pochwaliła się firma Ursus, która zamierza wypuścić na rynek dostawczaka z silnikiem elektrycznym. Zasięg nie powala, ale czas ładowania akumulatorów robi wrażenie...

Ursus Elvi pojawił się na targach Hannover Messe 2017, na których Polska odgrywa bardzo ważną rolę. Do Niemiec pojechali nie tylko nasi przedsiębiorcy, naukowcy czy studenci, ale też zastęp polityków. Ci ostatni wzięli udział m.in. w premierze prototypu pojazdu Ursusa. Szybo zrobiło się o nim głośno, wskazywano nie tylko na to, że mamy do czynienia z elektrykiem, ale też na fakt wykonania części w technologii druku 3D. Jest nowocześnie. W trakcie imprezy firmy Ursus oraz H. Cegielski-Poznań podpisały umowę na opracowanie projektu auta elektrycznego, dostawczaka o dopuszczalnej masie 3,5 tony. Pierwsza firma stworzy i wyprodukuje samochód, druga dostarczy mu silnik. Przyznam, że zrobiła na mnie wrażenie wypowiedź Wojciecha Więcławka, prezesa zarządu poznańskiej firmy:

– Napęd, którym dysponujemy to najnowocześniejsza technologia na świecie, wyprzedzająca rozwiązania oferowane przez konkurencję. Innowacyjne napędy z indukcyjnymi silnikami pięciofazowymi wyróżnia podwyższony moment obrotowy. Jest o 15 % większy niż rozwiązania dostępne na rynku. Nasze rozwiązanie wyróżnia też bezczujnikowe sterowanie silnikiem, które zapewnia ekstremalnie wysoką sprawność. Nasze napędy są mniejsze, a przez to lżejsze, przez co idealnie nadają się do zastosowania w pojazdach. HCP jest też producentem stacji do ładowania tego typu pojazdów. Nasze rozwiązania stwarzają więc dogodne warunki dla rozwoju technologii elektromobilności w Polsce.[źródło]

Najnowocześniejsza technologia na świecie. Chyba już można otwierać szampana. Moją uwagę przyciągnął jeszcze jeden fragment – dowiadujemy się z niego, że w pojeździe zastosowane zostaną akumulatory litowo-jonowe z możliwością szybkiego ładowania: do 90% w kwadrans. Nieźle. Ciekawe, czy inni producenci wiedzą o takich rozwiązaniach? Biorę przy tym pod uwagę, że firmy liczą na szybki rozwój tego segmentu i postęp technologiczny – gdy Ursus Elvi będzie gotowy, akumulatory faktycznie będzie się ładować tak szybko…

Kiedy pojazd trafi na drogi? Trudno stwierdzić. Póki co Ursus stara się o dofinansowania z NCBiR: na tworzenie prototypu oraz na rozwój linii produkcyjnej. Zakładam, że dostanie pieniądze, bo politycy dużo mówią o rozwoju elektromobilności, milionie elektryków na naszych drogach w połowie przyszłej dekady. Na środki liczy wiele firm, pisałem już o reaktywacji Syreny czy elektrycznym Fiacie, a to zaledwie ułamek motoryzacyjnej rewolucji w naszym kraju. Wróćmy jednak do Ursus Elvi.

Samochód będzie miał minimalną ładowność 1100 kg, na jednym ładowaniu akumulatorów powinien przejechać 150 km, prędkość maksymalna wyniesie 100 km/h. Wysokość auta wyniesie 2 m, ale tył będzie można dostosowywać do potrzeb klienta – to może być otwarta skrzynia, kontener czy chłodnia. Dzięki szerokim możliwościom adaptacyjnym, wachlarz klientów ma być bardzo szeroki, wspomina się o firmach kurierskich, branży hotelarsko-gastronomicznej, służbach komunalnych czy… Poczcie Polskiej. Wracamy do udziału polityków w całym przedsięwzięciu. To od nich w dużej mierze będzie zależało czy państwowy operator zacznie zamawiać flotę u Ursusa.

Niewiadomą pozostaje cena (co nie dziwi), ale to nie przeszkodziło inwestorom wyrazić entuzjazm – po premierze akcje Ursusa zdrożały na rodzimym parkiecie. Nie dziwię się – prezentowany pojazd mimo licznych znaków zapytania i tak prezentuje się lepiej, niż dostawczak pokazany kilka kwartałów temu. Jednocześnie coraz więcej mówi się o nisko lub bezemisyjnych autobusach Ursusa (w Hanowerze chwalono się także rozwiązaniami na tym polu) – popyt na takie maszyny też powinien rosnąć. Na korzyść polskiej firmy przemawia też fakt, że coraz lepiej radzi sobie ona w swoim „klasycznym” biznesie: rośnie sprzedaż ciągników, podpisywane są m.in. duże kontrakty w Afryce. Niektórzy zakładają pewnie, że skoro wychodzi w tym segmencie, podobnie może być i na polu elektryków. Oby mieli rację.