Yoshi jest jedną z tych maskotek Nintendo której trudno nie znać. Zielony dinozaur od lat dzielnie przemierza najrozmaitsze światy z Mario i spółką. Pierwszą pełnoprawną platformówką z jego udziałem było Super Mario World 2: Yoshi’s Island które, nie będę owijał w bawełnę, było dla mnie sporym rozczarowaniem. Gry z tym milutkim bohaterem od samego początku nastawione były na eksplorację, a ja oczekiwałem kolejnej porcji Super Mario […]

Yoshi jest jedną z tych maskotek Nintendo której trudno nie znać. Zielony dinozaur od lat dzielnie przemierza najrozmaitsze światy z Mario i spółką. Pierwszą pełnoprawną platformówką z jego udziałem było Super Mario World 2: Yoshi’s Island które, nie będę owijał w bawełnę, było dla mnie sporym rozczarowaniem.

Gry z tym milutkim bohaterem od samego początku nastawione były na eksplorację, a ja oczekiwałem kolejnej porcji Super Mario World. Po latach jednak doceniłem zamysł projektantów z Nintendo i przeszukiwanie najdrobniejszych zakamarków to rzecz, która sprawia mi nieopisane pokłady frajdy. Dlatego też w najnowszą, wydzierganą z włóczki, odsłonę Yoshi’s Wooly World wyczekiwałem niezwykle mocno. I co najlepsze, ani jedna minuta gry nie ochłodziła mojego zapału i optymizmu, którym pałałem w stronę produkcji.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 10.16.53

Platformówki to gatunek, w którym wewnętrzne ekipy Nintendo czują się niezwykle silne. Ilość wymiarów nie jest dla nich absolutnie żadnym problemem — równie dobrze czują się w dwóch oraz trzech wymiarach — a jak pokazuje przykład Wooly World, w 2,5D też nie ma na nich mocnych. I powiedzenie o tej grze, że to jedna z produkcji w których nieustannie zmierzamy w prawą stronę byłoby ogromnym nadużyciem — najczęściej, faktycznie, kierujemy się w prawo ku mecie, jednak absolutnie nie jest to reguła. Bowiem co rusz to będziemy zbaczać z trasy w poszukiwaniu ukrytych przejść i innych, w których upchnięto czekające na nas stemple, uśmiechnięte kwiaty oraz specjalne, kolorowe, kłębki. W każdej z plansz czeka na nas kilkadziesiąt takich znajdziek — naturalnie by wejść w posiadanie części z nich wcale nie będziemy musieli się specjalnie natrudzić, pozostałe to już zupełnie inna bajka. Kto pokusi się o polowanie na wszystkie z nich przekona się na własnej skórze, że wcale nie jest to łatwe zadanie. A jeśli chodzi o nagrody, to oprócz satysfakcji stemplami będziemy mogli ozdabiać nasze wiadomości w Miiverse, natomiast za pozostałe odblokujemy nowych, kolorowych Yoshich.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 10.17.20

No właśnie, a kiedy jesteśmy już przy poziomach trudności to samo przebrnięcie przez grę, jakbyśmy po prostu gonili za metą, nie stanowi specjalnego wyzwania. Dopiero gdy zaczniemy uganiać się za wszystkimi tamtejszymi przedmiotami robi się niebezpiecznie, ale wtedy też trudno powiedzieć, by było jakoś specjalnie trudno — choć mam wrażenie, że po ostatnich sesjach z Donkey Kong Country: Tropical Freeze niewiele w tej kwestii będzie mnie w stanie zadziwić przy platformówkach. I pisząc to mam na myśli klasyczny tryb w pojedynkę — bo kiedy uruchomicie opcję Mellow Mode w której to Yoshi może frunąć, to tamtejsze zadania w ogóle nie stanowią problemu. Jeszcze łatwiej jest gdy gramy w trybie kooperacyjnym, pod warunkiem że nie umrzemy w parze jednocześnie, to możemy się reanimować, przenosić i podrzucać (tym samym w jeszcze sprytniejszy sposób zdobywać trudno dostępne miejsca). Mimo tego, gra wciąż zapewni co najmniej kilkanaście godzin znakomitej zabawy, co — jak na dzisiejsze czasy — jest wynikiem naprawdę niezłym, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę konstrukcję i ponadczasowość gry, do której naprawdę warto wracać. Myślę też, że zgarnięcie wszystkiego bez podpierania się żadnymi poradnikami to kwestia około 30 godzin; w końcu tamtejsze sześć światów to nie przelewki.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 10.19.17

Warto także pochwalić Yoshi’s Wooly World za różnorodność. O ile większość poziomów faktycznie polega na brnięciu w prawo, bo tam znajduje się meta, to w kilku zmuszeni będziemy udać się na poszukiwania poukrywanych kluczy i dopiero z całym ich zestawem otworzyć wyjście; autorzy zadbali też o to, by nie było monotonnie. Co jakiś czas bowiem nasz Yoshi zamieniać się będzie w najrozmaitsze maszyny i wówczas rozgrywka staje się nieco bardziej dynamiczna. Szkoda, że mimo zróżnicowania tych sekwencji (żadna choć raz się nie powtórzyła), jest ich tak niewiele. Wspomnę jeszcze o zbieraniu podczas zabawy klejnotów, które następnie wydać możemy na power-upy, które pozwolą ocalić naszego bohatera od śmierci, czy rzucą zestaw wskazówek gdzie znajdują się poukrywane w lokacjach przedmioty. Jest nawet, i to niespecjalnie drogi, power-up, który pozwala „zaliczyć planszę” bez faktycznego przechodzenia jej, zapewniając przy tym odblokowanie kolejnej — nie zadziała tylko przy ostatniej z plansz.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 10.17.59

Ogormnym atutem Yoshi’s Wooly World jest także oprawa. Kolorowe światy stworzone z włóczki i z babciną precyzją wydziergani bohaterowie w najrozmaitszych szatach prezentują się fenomenalnie, a przy tym poruszają się w stałych sześćdziesięciu klatkach na sekundę. Wyjątkiem jest tutaj menu wyboru plansz, gdzie wszystko działa jakby wolniej, ale tam gdzie najważniejsze — czyli podczas rozgrywki, wszystko działa bezproblemowo. Trudno też byłoby się do czegokolwiek przyczepić w kwestii opracowania muzycznego — część nut brzmi dla starego wyjadacza znajomo, ale cała ścieżka dźwiękowa idealnie współgra z radosnym, wypełnionym kolorami klimatem gry. To także kolejna z produkcji, w której twórcy dali nam możliwość skorzystania z całego arsenału kontrolerów — poza podstawowym Wii U GamePadem, możemy skorzystać także z: Wii Remote’a, Wii Classic Controllera a także z Wii U Pro Controllera.

Zrzut ekranu 2015-07-30 o 10.19.02

Jeżeli jesteście posiadaczami Wii U i zastanawiacie się nad zakupem Yoshi’s Wooly World to… przestańcie i czym prędzej pomknijcie do sklepu. Cudowna gra w stylu, którym rozpieszcza nas już właściwie tylko Nintendo. Projekty plansz, zarówno tych większych jak i mniejszych, robią wrażenie. W każdej czeka na nas tona ukrytych przejść oraz szczelin w które warto zajrzeć, by tym razem ukończyć planszę z jeszcze bogatszym zestawem ukrytych przedmiotów. Jedynym „ale” jakie mam do gry, jest poziom trudności — i jeśli takowy nie będzie dla was minusem, to czym prędzej do sklepu, kontrolery w dłoń i zanurzcie się w świecie pełnym kolorowych włóczek!

  • mirosław borubar

    Najbardziej to się w oczy rzuca za długi lead.

  • Rafał

    Reakcja mojego małego na odgłosy yoshiego i „wydalanie” przez niego kulek wełny – bezcenna. Tylko Nintendo ma tą magię ;)

    • Paweł Winiarski

      Prawda. Zaliczyłem niedawno New Super Mario Bros. 2 na 3DSa i właśnie kupiłem zaliczone już na premierze Super Mario 3D Land i grane milion lat temu Mario 64 – tyle, że w wersji na DS-a. Magia, inaczej tego nazwać nie można.

    • Kamil

      To prawda. Zastanawiam się tylko czy inne firmy nie chcą jej podrabiać, czy po prostu nie potrafią? :D

  • Triangullar

    Jeśli to kogoś interesuje nVidia rozdaje klucze do bety nowej gry MOBA.
    Pisałem do AW ale widocznie nie są zainteresowani poinformowaniem o tym czytelników.
    W ramach ograniczonej czasowo promocji, gracze korzystający z kart
    graficznych GeForce mogą dołączyć do zamkniętych testów beta gry
    Supernova – stworzonej przez Bandai Namco nowej gry MOBA o tematyce
    kosmicznej z elementami strategii czasu rzeczywistego, dostępnej w 
    modelu free-to-play. Zdobądź dostęp już teraz!
    https://contests.nvidia.com/pl-pl/supernova-beta

  • Mike

    Źle się dzieje, zwykle nie udzielam się w dyskusjach, ale tekst autora o rozczarowaniu Yoshi’s Island ruszył mój leniwy tyłek i nadgarstki.

    Czy autor przeszedł całą grę? Czy tylko ją widział lub grał przez chwilę u kolegi?
    Yoshi’s Island to jedna z lepszych platformówek jakie powstały. Sam jakieś 3 lata temu uzbroiłem się w SNES’a i najlepsze gry na tę platformę, m.in. Yoshi.

    Godziny spędzone na najtrudniejszych levelach… jak na tamte czasy i platformę genialna oprawa graficzna i dźwiękowa. Ot, bardzo dobra gra. Jak ktoś nie ma SNES’a polecam emulator na PC choć wiadomo, to nie to samo.

    And btw, jestem PCtowcem z krwi i kości, a jedyna konsola, którą mam obecnie to właśnie SNES.

    • Kamil

      Autor nie przeszedł całej gry, utknął gdzieś w połowie. Ale spokojnie, SNES (a nawet dwa ;p) i oryginalny kartridż są wciąż w jego posiadaniu, więc może kiedyś do niej dorośnie i przejdzie.

      I nie napisałem nigdzie, że Yoshi’s Island jest złą grą. Po prostu była czymś innym niż się spodziewałem, to inny typ platformówki, nastawiony na eksplorację. Ale skoro dorosłem do Yoshi’s wooly World, to może i na YI jestem gotowy — sprawdzę ;)

  • Po zakupie Yoshi na Wii U dzieciakom przetasowal sie ranking ulubionych gier i Splatoon spadl na drugie miejsce…
    Tryb kooperacji jest swietny chociaz na poczatku ciagle polyka sie niechcacy drugiego Yoshiego :) no i te dodatki jak Arbuz do strzelania pestkami …

    • Kamil

      To prawda. Dali czadu, jak zwykle nie zapominając nawet o tych drobnostkach :)

  • A jest na 3DS’a?