Urząd ochrony konkurencji i konsumentów jak pisze dziennik internautów zabierze się za walkę z czym? Z agresywnymi reklamami internetowymi, które drażnią internautów, których nie można w łatwy sposób zamknąć itp. Powstał nawet pomysł, aby karać zleceniodawców takich reklam karą w wysokości do 10% ubiegłorocznych przychodów.

To co jednak zawsze najbardziej mnie rozczula to wypowiedzi agencji reklamowych, które jak jeden mąż uznały, że agresywne formy reklam to wina domów mediowych, klientów, wysokiej klikalności i wszelkiego innego rodzaju czynników zewnętrznych.

Bardzo spodobała mi się też wypowiedź agencji Symetria.

Wybór formy reklamowej z jednej strony może być sugerowany przez dom mediowy lub agencję kreatywną, lecz w największym stopniu jest to decyzją klienta

I już teraz wyobrażam sobie rozmowę z przedstawicielem Fiata czy Coca Coli, który dokładnie definiuje w jaką stronę ma zap….lać ten krzyżyk (sorry za wulgaryzm, ale żadne inne słowo nie oddaje tak dokładnie tego co miałem na myśli) i jakiej wielkości powinien być, aby nikt w niego nie trafił. Pewnie też klient definiuje kolor krzyżyka, aby jak najmniej odróżniał się od tła.

Jeszcze lepsza informacja wyszła z ust przedstawicielki Pro Media House

Wydaje mi się, że wina za niezgodne z przepisami użycie reklam „inwazyjnych” powinna być ponoszona przez obie strony, zarówno reklamodawcę, jak i właściciela serwisu.

Wszyscy też wiedzą o tym,iż reklamy tego typu drażnią, wspomniany wysoki click rate jest nabity przypadkowymi kliknięciami i że reklama taka jest nieefektywna a reklamująca się w ten sposób firma może narazić na szwank swój wizerunek.

Co na to wszystko IAB? Jaki Pisze DI:

Dowiedzieliśmy się, że plany UOKiK wzbudziły zainteresowanie stowarzyszenia IAB Polska, zrzeszającego portale i wortale internetowe oraz sieci reklamowe.

Pamiętam jak chyba w poprzednim roku zapytałem się na głos na blogu co tak naprawdę robi IAB. Od tamtego czasu na pewno wiele się zmieniło, IAB aktywnie działa jeśli chodzi o konferencje oraz z tego co można przeczytać organizuje dobre imprezy. Na pewno o IAB więcej słychać.

Pytanie tylko czy to nie IAB powinno zajmować się takimi sprawami jak agresywne formy reklamowe, wypracowanie ze swoimi związkowcami (to takie urocze określenie na portale i resztę dużych firm internetowych) kodeksu czy też standardów dotyczących ogólnie pojętej reklamy internetowej? Teraz kiedy za sprawę zabrał się UOKiK (nawet jeśli pomysły tej organizacji są absurdalne), IAB będzie musiało się wypowiedzieć i prawdopodobnie coś zacząć w tym niewygodnym temacie robić.

Swoją drogą zastanawiam się co według UOKiK znaczy „istotna ingerencja w sferę prywatności użytkowników sieci” i jakie regulacje określają ten obszar dając UOKiK podstawy do decyzji co jest ingerencją a co nią nie jest? Mam nadzieję, że UOKiK skoro ma już wolny czas to przyjrzy się również ostatnim działaniom banków, może też popatrzy na naszych operatorów telefonii komórkowej itp.

Na koniec moim zdaniem „najlepszy pomysł”, również od agencji Symteria – zróbmy strajk

Prawdziwą „karą” będzie bojkotowanie przez internautów tych serwisów, które emitują tego typu reklamy.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • ziefco

    Akurat podczas czytania wszedlem na strone gazety, a tam calostronnicowa reklama Lucasa, rozsuwajaca mi wszystko w pizdu i ogolnie doprowadzajaca mnie do szalenstwa, a na dodatek adblocker jej nie wykrywa :/

  • Blaise

    Pogratulować rozczulenia, ale tak niestety właśnie jest że to klient chce agresywnych toplayerów i to najlepiej z ukrytym krzyżykiem zamykającym go. Gdyby decydowały agencje to na pewno reklama w necie wyglądałaby znacznie ciekawiej i mniej inwazyjnie

  • http://www.e-gitara.pl joker

    Ja nigdy w takie reklamy nie klikam. Najgorsze co moze byc to wlasnie baner na tresci ktora mnie interesuje i brak krzyzyka :( wtedy wsciekly odswiezam strone.
    Kiedys np. wp.pl cala strona setki literek zsypaly sie w dol. Zapewne przyklay mozna by mnozyc ale nie oto chodzi. Czesto mozna spotkac formy takich reklem na stronach gdzie nie ma interesujacej tresci i jest niewielu uzytkownikow. Krotko – Brak profesjonalizmu. Jesli chodzi o najwieksze portale ktore znamy coz, najwyrazniej maja gdzies czytelnikow i boleje nad tym pozniewaz jestem zdania ze to wlasnie wlasciciel powinien decydowac co chce a czego nie na wlasnym portalu.
    Pozdrawiam.

  • http://www.wencki.pl Szymon

    szczęście ze takie programy antywirusowe mają wbudowane blokowanie reklam do tego dołożyć flash blocka do ff i internet wygląda od razu inaczej

  • Paweł

    Czy to nie jest tak że reklamodawca dostarcza form reklamowych? Do wyboru mają różne formaty, ale tak naprawdę „chcą wyskoczyć”. Pokazać się klientowi. Właśnie poprzez to, że posiadają wysoką klikalność (sztucznie osiągniętą) są popularne. Jednak w raporcie IAB o 2007 r. na temat internetu jest mowa o tym, że „został zapoczątkowany trend odchodzenia od najbardziej intruzywnych form (np. top layer, brandMark, pop-up)”. Naganne są reklamy gdzie przycisk „x” ucieka, ale czy same wyskakujące? Jeśli nie chcemy oglądać reklam w tv to zmieniamy program. Tutaj to trochę inaczej wygląda, ale największe portale (i te mniejsze) mają RSS-y dzięki, którym ominąć możemy reklamy, a dotrzeć tylko do interesujących nas treści.

  • http://www.momentum.pl Jacek Gadzinowski

    Tak to jest, jak agencje zamiast uświadamiać klienta, budować brandy… są agencjami typu „podaj, ponieść, pozamiataj”. Same zjadają swój ogon, myśląc że im więcej flash’a, bardziej uciekający krzyżyk lub głośniejszy/głupszy dźwięk zaszyty w bannerze tym lepiej?! I nie ma tu co zwalać na klienta… wystarczyłoby w dyskusji z nim wesprzeć sie statystykami i badaniami.

    Skuteczna reklama, to nie taka która jest większa lub bardziej inwazyjna, ale ta która jest kontekstowa lub angażująca konsumenta, o której się mówi.
    Która z agencji, potrafiłaby klientowi zaproponować i przekonać go do budowania zasięgu nie poprzez emisje reklamy display na dużych stronach, portalach – ale poprzez programy afiliacyjne i bardziej nietypową reklamę? Czy potrafią i są przekonywujący w proponowaniu blogów, społeczności jako alternatywnego sposobu dotarcia do konsumenta.

    Jeśli takie są (agencje), z chęcią bym z nich korzystał. Nie interesuje mnie skuteczność reklamy na poziomie 1:20000 lub 1:50000. Za chwilę dużych marketerów, też nie będzie to interesowało…

    Druga sprawa, to wypracowanie pewnych standardów, przez portale i głównych graczy na rynku. Być może jest właściwa już pora na samoograniczenie i więcej rozsądku. Śmieciowa i inwazyjna reklama to nie jest powód to chwały, ale raczej oznaka degeneracji i bezsilności. Totalny brak profesjonalizmu.
    To jest właśnie miejsce do wykazania się przez IAB, poza imprezami okolicznościowymi…

  • Godulio

    Reakcja UOKIK tylko pokazuje, jak są zorientowani w biznesie internetowym. Kompletnie nie mają pojęcia co się dzieje na rynku, kto co ustala, kto ma decydujący głos w danej sprawie itd..

    Wasze wypowiedzi jednoznacznie sugerują, iż era bannerów w internecie dobiega końca. To, co było na tym polu do zrobienia – już zostało wymyślone i zdyskontowane przez rynek. Pojawia się naturalne pytanie: co dalej? Quo vadis reklamo w internecie ? Jedna droga to pójście w „masę” – jeśli 1 mln odsłon bannera daje 1000 kliknięć, to żeby mieć 100.000 kliknięć zamówmy 100 mln emisji. I tak długo, jak za budżety marketingowe w wielkich firmach będą odpowiadały osoby nie mające pojęcia o „jakości” ruchu zdobywanego w ten sposób, takie działania będą na porządku dziennym. Albo zanim skończy się cierpliwośc dyrektorów finansowych, którzy zapytają w końcu o ROI na takich działaniach.

    Druga droga to skuteczna reklama kontekstowa. Jestem daleki od zachwytów nad jej obecnym stanem, na adsense CTR bardzo rzadko przekracza 1%. Można też podejść inaczej: wykorzystać społeczność danych serwisów do tworzenia reklamy. Powstały niedawno http://www.buzzmarket.pl dokładnie tym się zajmuje. Są to aukcje reklamy tekstowej. Wydaje się, że dużo droższej, patrząc na ceny poszczególnych działań. Jeśli jednak cenę przemnożyć przez skuteczność… kto wie, czy za parę lat taka forma reklamy nie bedzie dominowała w internecie.

  • morkil

    Im bardziej upierdliwa reklama, tym ma większą szansę zarobić na własny filtr w adblocku – a jak reklama wymaga znalezienia krzyżyka, to znaczy, że jest upierdliwa ;) . Z „defaulta” takie filtry u mnie mają wszystkie większe polskie agencje reklamowe.
    Wracając do tematu – myślę, że jak zwykle skończy się na gadaniu. Agencjom reklamowe jak i zamawiającym zależy i tak tylko na suchych liczbach typu ctr, a nie faktycznej skuteczności reklamy.

  • http://anderwald.info Jakub Anderwald

    Jak się używa jakiegoś skórtu (tu: IAB), to wartoby go rozwinąć, używając po raz pierwszy, albo chociaż podlinkować. Można to zrobić ręcznie, można użyć tagów HTMLa.

  • http://anderwald.info Jakub Anderwald

    A – i przydałby się RSS z komentarzami do każdego posta z osobna.

  • http://yashke.com kuba filipowski

    @Jakub Anderwald: takie komentarze lepiej podsyłać mailem bo są offtopicowe i istotne tylko dla właściciela bloga…

  • http://www.iabpolska.pl Jarosław Sobolewski

    Witajcie,

    Skoro już zostaliśmy wywołani do tablicy, to powiem krótko: IAB rozmawia z UOKiK w tej sprawie. …Wydaje się też, że nie unikniemy wejścia w kwestie samoregulacji, jeśli nie chcemy stworzyć precedensu i podlegać w przyszłości zewnętrznym regulacjom.

    Jarek Sobolewski
    Związek Pracodawców Branży Internetowej
    Interactive Advertising Bureau Polska (IAB Polska)

  • http://paulgoscicki.com Paweł Gościcki

    @Jakub: taki feed jest, to przecież WordPress. Wystarczy dodać „feed” na końcu linka do artykułu…

    Natomiast mieszanie się UOKiK do takich spraw jak zbyt inwazyjne reklamy pop-up uważam za niedorzeczność, a nawet absurd. Przecież to właściciel witryny decyduje, co i w jakiej formie będzie się na niej znajdować. Może być treść, a mogą być nawet i same reklamy, przesłaniające wszystko inne i których na dodatek nie można zamknąć „bo krzyżyk ciągle ucieka”. Ale to jest wola właściciela, a nie jakiegoś organu państwowego. Rozumiem mieszanie się państwa do stron z pornografią dziecięcą czy też propagujących faszyzm, ale przyczepianie się do reklam internetowych? Niedorzeczne…

  • http://www.pytamy.pl Grzegorz Marczak

    @Jarosław – wydaje mi się, że takich tematów nie powinno się unikać a wręcz samemu inicjować pracę nad nimi.

    Moim zdaniem to raczej szansa dla IAB aby zrobić coś co nie dość, że pomorze branży to jeszcze wpłynie na lepszy wizerunek i reklamodawców i tworzących reklamy i samych portali i innych wydawców.

  • http://rodeif.bloog.pl Rodeif

    „Wybór formy reklamowej z jednej strony może być sugerowany przez dom mediowy lub agencję kreatywną, lecz w największym stopniu jest to decyzją klienta”
    - dokładniej agencji reklamowej zatrudnionej przez klienta

  • ter-

    @ mieszanie się UOKiK do takich spraw jak zbyt inwazyjne reklamy pop-up uważam za niedorzeczność, a nawet absurd.

    Moim skromnym zdaniem to nie jest niedorzeczne. To samo można by przecież powiedzieć o TV, prasie i radiu – wolnoć Tomku… Tyle, że gdyby nie przepisy prawa, w TV można by zobaczyć już chyba tylko reklamy i to pewnie w większości takie bardziej wredne, grające na naiwności dzieciaków itp.

    Społeczeństwo jest zainteresowane cywilizowaniem kanałów komunikacji. Nie chodzi wcale o jakąś cenzurę, czy ręczne sterowanie internetowym rynkiem. Po prostu, reprezentujące je organy powinny występować w obronie interesów słabszych podmiotów, czyli w tym przypadku szarych użytkowników internetu.

    Podobny sens mają przepisy o ochronie konsumenta i konkurencji w telekomunikacji i w wielu innych dziedzinach. Jeśli mam wątpliwości, to co do tego, czy w tym konkretnym przypadku można się spodziewać zadowalających rezultatów.

  • skx

    @ter-

    > Tyle, że gdyby nie przepisy prawa, w TV można by zobaczyć już
    > chyba tylko reklamy i to pewnie w większości takie bardziej wredne,
    > grające na naiwności dzieciaków itp.

    Zadzwoń do swojego dostawcy i weź HBO czy inny Canal+ na próbę. Regulacja państwowa skuteczniejsza od rynkowej to co najmniej rzadkość. A teraz kiedy nie ma żadnych ograniczeń co do liczby stacji telewizyjnych i radiowych, nie ma też większego sensu.

    > Po prostu, reprezentujące je organy powinny występować w
    > obronie interesów słabszych podmiotów, czyli w tym przypadku
    > szarych użytkowników internetu.

    Użytkownicy Internetu nie są „słabszym podmiotem”, bo mają niemal pełną kontrolę nad tym, jakie treści dotrą na ich ekran. Mogą nie tylko zrezygnować całkowicie z niektórych kanałów komunikacji, ale też je skutecznie i całkowicie dowolnie filtrować oraz zmieniać dostawców kilkoma kliknięciami.

  • http://paulgoscicki.com Paweł Gościcki

    @skx: Sam bym tego lepiej nie powiedział.

    @ter-: Internauta to żaden „słabszy podmiot”. W ogóle co to za określenie? Słabsze to są np. dzieci. I je, owszem, należy chronić. Ale to jest zadanie rodziców, a nie państwa. A zdanie „Społeczeństwo jest zainteresowane cywilizowaniem kanałów komunikacji” już mi zaczyna trącać cenzurą i komunizmem. Co w ogóle jest złego w tym, że dany kanał TV nadaje _tylko_ reklamy? Tak przecież działa MangoTV (może już nie działa, nie wiem, nie oglądam telewizji od dawna). Co złego w magazynach, w których 100% to reklamy? Tak przecież są wydawane katalogi np. Ikea.

    W internecie mechanizmy rynkowe działają szczególnie dobrze. Między innymi dlatego, że tam praktycznie nic nie jest kontrolowane (poza wspomnianą już pornografią dziecięcą, ale niedozwolone również jest propagowanie faszyzmu czy też dystrybucja treści łamiących prawa autorskie), nie są wymagane żadne „zezwolenia”, „koncesje” aby prowadzić serwisy internetowe. I możliwa jest kompletna samowolka. Na czele z twardą pornografią ale również z możliwością tworzenia szyfrowanych czyli niemożliwych do podsłuchania przez trzecie strony kanałów komunikacji. Innymi słowy: neutralność i prawie pełna wolność. I nie jest tu potrzebna żadna ingerencja państwowa, mimo iż co chwilę w różnych krajach pojawiają się próby „zamachu” na ową neutralność i wolność w internecie. Tak jak przytoczony przykład UOKiK.

  • ter-

    @skx – Użytkownicy Internetu nie są “słabszym podmiotem”, bo mają niemal pełną kontrolę…

    Chyba żartujesz? To mogłoby dotyczyć tych, którzy surfują sobie po sieci dla relaksu i tylko od nich zależy czy skorzystają z jakiegoś serwisu, czy nie. Świat się zmienia i korzystanie z informacji staje się koniecznością albo służbowym obowiązkiem, więc rezygnacja często nie wchodzi w grę. Powiedz jakiemuś infobrokerowi, że może darować sobie przeglądanie serwisów, które kazał czytać szef, albo opieprzyć agencję reklamową za crap latający mu po ekranie (w końcu jest stroną silniejszą, nie?).

    No, a o dobroczynnym działaniu niewidzialnej ręki rynku w tym wypadku dyskutować nie będę, bo o fakty trudno się spierać. Gołym okiem widać, że w dziedzinie reklamy internetowej te mechanizmy okazały się niewystarczające. Podobnie zresztą jak inny ważny czynnik, o którym zwykle się w takich dyskusjach zapomina – spontanicznie ukształtowane zwyczaje i normy. Tutaj ich wyraźnie brak. Szkoda, bo przymus prawny to raczej tępe narzędzie i trudno sobie po nim wiele obiecywać.

  • ter-

    @#Paweł Gościcki – A zdanie “Społeczeństwo jest zainteresowane cywilizowaniem kanałów komunikacji” już mi zaczyna trącać cenzurą i komunizmem.

    Przykro mi, ale nie biorę odpowiedzialności za Twoje skojarzenia. Każdy ma takie skojarzenia, na jakie go stać.

  • skx

    @ter-

    > No, a o dobroczynnym działaniu niewidzialnej ręki rynku w tym
    > wypadku dyskutować nie będę, bo o fakty trudno się spierać.
    > Gołym okiem widać, że w dziedzinie reklamy internetowej te
    > mechanizmy okazały się niewystarczające.

    Bardzo ciekawe co piszesz, bo ja nie ścigałem żadnego krzyżyka po stronie od miesięcy. Zachowujesz się jakbyś poszedł na osiedlowy bazarek i oczekiwał tej samej obsługi, co w luksusowym butiku, a po tym jak jej nie otrzymałeś, zgłosił zażalenie do urzędu. Adblock i flashblock naprawdę działają.

    „Infobrokerowi”, który nie tylko biega po popularnych portalach (po co?), ale jeszcze nie potrafi wyblokować paru reklam, radzę po prostu zmienić pracę. Najwidoczniej do tej nie jest wystarczająco bystry.

    Natomiast zwykły użytkownik, który potrzebuje wiarygodnych i wartościowych informacji, i tak ich nie znajdzie pod tymi uciekającymi reklamami.
    Najlepiej więc wyciągnąć kartę i wysupłać te kilka dolców, kupić elektroniczną prenumeratę porządnego czasopisma http://newsstand.com/ czy abonament w Stratforze http://www.stratfor.com/.

  • ter-

    @ Adblock i flashblock naprawdę działają.

    Ba, bez Adblocka i Noscripta nie wyobrażam sobie życia. Ale nie straciłem jeszcze kontaktu ze realnym życiem i wiem, że nie każdy potrafi w adblocku wyciąć np. element blokowy o id pasującym do określonego wzorca.

    Wyobrażasz sobie zapewne, że „infobroker” to młody bystry kolo przebierający między ofertami pracy? To idź do najbliższej biblioteki uniwersyteckiej i sprawdź, co z komputerem potrafią zrobić panie z informacji naukowej. One też mają prawo do życia bez crapowatych reklam :-)

    @ Najlepiej więc wyciągnąć kartę i wysupłać te kilka dolców, kupić elektroniczną prenumeratę…

    Nie uważam, że alternatywa „płać albo oglądaj wrzaskliwe reklamy albo sp….alaj” jest jedynym możliwym modelem. Naprawdę, można inaczej. Można dostarczać wartościowe treści/usługi z pożytkiem dla użytkowników mniej inwazyjnymi metodami. Naprawdę nie znasz takich serwisów? (Tu ukłon w stronę gospodarza :-))

    Żeby było jasne. Interwencja organów państwowych to nie jest idealny sposób zwalczania śmieciowej reklamy w internecie. Ale w sytuacji, kiedy inne czynniki jak dotąd zawodzą, zainteresowanie ze strony UOKiK może mieć pozytywny wpływ. Przynajmniej w tym znaczeniu, że publicznie i oficjalnie potwierdza, że granice w tej dziedzinie są przekraczane i że takie zachowania zasługują na napiętnowanie. Howgh.

  • to znowu ja

    ja pracuje od strony portalu i powiem wam ze nikt nie jest zainteresowany wiekszymi akcjami sponsoringowymi czy specjalnymi, klienci chca banerki:(

  • Maks

    Wszyscy skupiają się na zamykaniu lub blokowaniu wyskakujących reklam. Ale czy to zniechęci reklamodawców? Tym bardziej, że zdecydowana większość użytkowników internetu nie umie stosować podobnych narzędzi.
    Ja robię inaczej i wszystkich zachęcam do takiego działania, choć jest ono trudniejsze. Zawsze staram się klikać w taką reklamę. Bywa, że reklama wtedy się zamyka, ale nie o to chodzi. Moim zdaniem jak najczęstsze klikanie w reklamy, oczywiście bez ich czytania! spowoduje podniesienie kosztów reklamodawców i obniży skuteczność reklamujących je portali, a przez to ich wiarygodność. Zastanówcie się ile takich wyskakujących okien zamknęliście bez klikania? Ja zamykałem ponad 90%. Teraz klikam ile się da – oczywiście bez czytania nowego okna z reklamą! Po jakimś czasie wchodzę na nie i zamykam. Dzięki temu reklamy, które mi ktoś próbuje wcisnąć kosztują go 10 X DROŻEJ.
    I to wszystko, zachęcam Was do takiego postępowania.