Sharing E Umbrella
5

Startup był fajny, ale użytkownicy go… rozkradli. Dosłownie

Start-upy nie mają łatwo. Czasami świetny pomysł, który pomaga wielu osobom... po prostu zostaje zniszczony przez użytkowników. Tak było z działającym w Szanghaju biznesem, który polegał na wypożyczaniu parasoli.

Jak widać: dzielenie się potrafi nas przerosnąć

Ostatnie lata zafundowały nam dużo biznesów opartych na współdzieleniu. Dzielimy się mieszkaniami w Airbnb, samochodami w Uberze czy wypożyczając je „na minuty” oraz rowerami. W założeniach wygląda to fajnie: same usługi zaprojektowane są tak, aby stwarzały jak najmniej problemów użytkownikom. Ale ci czasami sami lubią nabroić — i narobić tym samym narobić kłopotów… właściwie wszystkim.

Był parasol, nie ma parasola

Sharing E Umbrella to projekt, który polegał na wypożyczaniu parasoli. Deszcz w Szanghaju potrafi napytać sporo biedy, a kiedy zapomnimy o jakiejkolwiek ochronie — stoimy i czekamy na lepszy czas, by móc ruszyć dalej. No więc takie wypożyczanie było na wagę złota — a przy okazji charakteryzowała je wyjątkowo przystępna cena. Pół godziny wypożyczenia parasola to koszt rzędu 0,50 CNY, czyli niespełna trzydziestu groszy. No, trzeba do tego doliczyć jeszcze 19 CNY kaucji (ok. 10 pln) — ale wciąż nie są to jakieś zawrotne sumy.

 Sharing E Umbrella i mokry parasol

Wszystko brzmi fajnie, zatem gdzie w tym wszystkim problem? W ludziach, którzy najzwyczajniej w świecie rozkradli ten biznes. I to masowo — w kilka tygodni po rozpoczęciu działalności, zbiory Sharing E Umbrella uszczupliły się o trzysta tysięcy parasoli! Kosmos, nieprawdaż? A co najlepsze — to wcale nie zniechęciło twórcy biznesu i już teraz mówi, że za kilka miesięcy powróci z kolejnymi 30. milionami parasolek. To się nazywa wola walki! Ale może przynajmniej tym razem jakoś je zabezpieczą?

Chcesz się dzielić, lepiej się zabezpiecz

Widok zniszczonego roweru miejskiego nie jest niczym nowym. I chociaż co rusz widzę firmy odpowiedzialne za ich konserwacje i obsługę, to wciąż szkód nie brakuje. Ale to nie jedyny chiński startup oparty na „współdzieleniu”, o którym ostatnio słyszymy w podobnym kontekście. Podobnie wyglądała także historia wypożyczalni rowerów, z której zniknęło… 90% jednośladów — i też w kilka tygodni po premierze. Jak widać dzielić się warto, ale zanim to — trzeba się zabezpieczyć!

Źródło

  • Bękart Mroku

    „No, trzeba do tego doliczyć jeszcze 19 CNY kaucji (ok. 10 pln) — ale wciąż nie są to jakieś zawrotne sumy.”
    „A co najlepsze — to wcale nie zniechęciło twórcy biznesu i już teraz mówi, że za kilka miesięcy powróci z kolejnymi 30. milionami parasolek. To się nazywa wola walki! Ale może przynajmniej tym razem jakoś je zabezpieczą?”
    Po co mają zabezpieczać? Kupił za 5 pln sprzedał za 10 pln. Czysty zysk. Zawsze jest zarobiony.

    • Anonim

      Dokładnie. Zanim zobaczyłem Twój komentarz miałem napisać, że za 10zł można normalnie kupić parasol.

    • Marcin Wróbel

      mysle, ze gdzie jak gdzie, ale w Chinach za 10zl to mozna miec z 10 parasoli ;)

  • Bum

    Zbadał rynek. Teraz zakupi 30mln. parasoli, zamówi na nich reklamę, ludzie rozniosą ją ze sobą, zarobi krocie.

    PS. Kto idzie w deal i zakłada „parasolnię” w pl? :)

  • TemporaryPL

    Realnie to była usługa sprzedaży parasoli po 19,50 CNY, z dodatkową opcją zwrotu. Prawdopodobnie gość zarobił jakieś 10 CNY na każdym „ukradzionym”, nic więc dziwnego, że chce ich sprzedać następne 30 milionów ;)