logo uber
13

Uber ma kolejne kłopoty. Usługa niekorzystnie wylicza ceny za przejazdy?

To akurat wydaje się dziwne, bowiem w wielu przypadkach okazuje się, że Uber jest tańszy od standardowej taksówki. Jednak pozew przeciwko Uberowi sugeruje coś zupełnie innego. Schemat wyliczenia trasy z miejsca odbioru pasażera do punktu docelowego ma bazować na na tym, że wyświetla dłuższą trasę pasażerowi jednocześnie... krótszą (i tańszą) kierowcy. Co za tym idzie - pasażer rzekomo płaci więcej, a kierowca jest rozliczany w kontekście krótszego odcinka.

Pozew wpłynął z powództwa Sophano Vana, kierowcy Ubera, który zainteresował się metodyką działania aplikacji, która ma wyświetlać różne dane dla kierowcy i pasażera. Prawnicy reprezentujący tego człowieka uważają, że ten mechanizm jest szokujący oraz szkodliwy – nie tylko dla człowieka zatrudnionego w Uberze, ale również dla pasażera, który i tak zapłaci więcej, niż powinien. Według nich dodatkowo, aplikacja powinna wyświetlać jednolite dane w taki sposób, aby nie wprowadzać w błąd żadnej ze stron. Uber podpytany przez media o jakikolwiek komentarz w tej sprawie odmówił składania dodatkowych wyjaśnień.

Uber ma kłopoty. Atmosfera wokół usługi mocno gęstnieje…

Mimo mojej osobistej sympatii do „taksówek” Ubera, zauważam, że dzieje się coś bardzo niedobrego. Najpierw doniesienia o niereagowaniu na molestowanie seksualne, potem informacje o aplikacji pozwalającej na unikanie odpowiedzialności w związku z naruszeniami lokalnego prawa, a następnie afera z wykorzystaniem dokonań innej firmy. Uber nie ma ostatnio dobrej passy i trudno przewidzieć, jak sprawa się potoczy. Sam mam wrażenie, że nie zmierza to do niczego dobrego i albo ktoś ma spory interes w tym, aby pozbyć się tej usługi, albo za tym stoi coś więcej i rzeczywiście – jak wskazują niektórzy – Uber nie jest do końca czystym biznesem.

uber

Osoby stojące za wizerunkiem Ubera mają teraz nie lada wyzwanie – w biurach zapewne panuje niemały popłoch, a pracownicy muszą brać nadgodziny. Atmosfera gęstnieje i wcale nas to nie dziwi. Dziwi nas natomiast „przypadkowość” pożarów wizerunkowych – w ciągu ostatnich kilku miesięcy mieliśmy do czynienia z następującymi po sobie negatywnymi informacjami. Trudno nam wytłumaczyć sobie, że to zwyczajny przypadek.

Jakkolwiek nie skończy się sprawa Vana, Uber musi zacząć działać

Sąd oceni, czy w tej sprawie Uber ponosi jakąkolwiek winę. Niemniej, osoby stojące za tą usługą muszą już teraz zacząć wdrażać plan naprawczy, który spowoduje odwrócenie się niekorzystnej sytuacji wokół wizerunku firmy. Sama wygoda wykorzystania Ubera, niskie ceny oraz atrakcyjne z punktu widzenia konsumenta cechy to stanowczo zbyt mało, żeby utrzymać dobrą passę. Warto wiedzieć przy okazji, że Uber do swojego biznesu musi… dokładać, co stwarza kolejne kontrowersje wokół modelu działania usługi. O końcu Ubera nie ma mowy, ale takie załamanie nie napawa optymizmem.