116

Polska: kraj skazany na kiepskie tłumaczenia tytułów i filmów

Polskie tłumaczenia tytułów filmowych to temat na książkę. Żyję nadzieją, że znajdzie się człowiek, który kiedyś podejmie rękawicę, przeprowadzi dogłębną analizę zagadnienia - szybko ustawię w kolejce po tę pozycję. Mam nawet pomysł na rozdział czy chociażby podrozdział: motyw skazania. Nie wiem, z czego to wynika (do sprawdzenia), ale Polacy lubią rozszerzać tytuły dorzucając tam więzienny akcent. Spuścizna zaborów, zsyłek, wojen i komunizmu czy... Nie mam pomysłu, skąd się to bierze.

Tytuły zagranicznych filmów w polskim wydaniu to dobry temat do żartów, każdy pewnie ma swoje ulubione. Często z oryginałem nie mają one nic wspólnego, bywa i tak, że stają się przekleństwem, bo np. powstają kolejne części filmu, a polskie tytuły nijak się mają do tego rozwoju. Szklana pułapka 3, której akcja toczy się w wielu miejscach to naprawdę niezły ubaw. Kac Vegas w Bangkoku wskazuje na umiejętność bilokacji, Szybcy i ściekli chyba przestali nimi być w oryginale. Tym razem nie będę jednak wyszukiwał najdziwniejszych tłumaczeń, skupię się na wątku skazańców.

Wybieram się na film Dalida. Tak przynajmniej zatytułowali go twórcy. W Polsce jest to Dalida. Skazana na miłość. Przyznam, że polski tytuł zastanawia mnie od kilku tygodni. Po co go dodano i co to właściwie znaczy? Co to znaczy w kontekście historii znanej piosenkarki, której życie było dość pokręcone, gorzko-słodkie, zakończone tragicznie. Do głowy zaczęły jednak spływać inne przykłady „skazania”. Niektóre miały nawet sens: Skazany na bluesa jakoś się broni, a do tego nie jest tłumaczeniem – najwyraźniej wspomniany motyw zaczął przenikać do szpiku kinematografii. Podobnie z bliskimi tłumaczeniami: The wronged man to po polsku Niesłusznie skazany. Ok. Do Stuck on you, czyli Skazanych na siebie też nie mam zastrzeżeń, bo to jeszcze się trzyma kupy. Ale temat sięga znacznie dalej.

Oto mamy reaktywowany niedawno Prison Break. Tytuł może i dobry, ale nie w Polsce: tutaj musi być rozbudowany, by widz otrzymał wskazówkę, że akcja dzieje się w więzieniu, a sprawa jest poważna: chodzi o najwyższy wymiar kary. Mamy zatem Prison Break. Skazany na śmierć. Ciekawie jest też z filmowym klasykiem, Skazanymi na Shawshank – w oryginale to The Shawshank Redemption. Czy dosłowne tłumaczenie byłoby zbrodnią, skazałoby (hehe) film na niebyt w Polsce? Trudno stwierdzić, ale z filmem Con Air też kombinowano: nad Wisłą należało dorzucić, że chodzi o „lot skazańców”. Bez tego nie doszłoby do mocnych wydarzeń na pokładzie samolotu (w liniach United szybko by to spacyfikowali), nie uraczylibyśmy wartkiej akcji.

Mechanizm zastosowany w przypadku Prison Break, czyli rozszerzenie tytułu o kilka słów, stosowano częściej w przypadku skazańców. Wspomnę film Martyrs, który w Polsce brzmiał Martyrs. Skazani na strach czy Seed (u nas Seed. Skazany na śmierć). Mogły się pojawić tytuły Life, Split czy Azyl, do ktorych nie dodano nic i jakoś nie odstraszyło to widzów, ale Seed i Martyrs zostały skazane na ten pozbawiony sensu zabieg. Dopadło to także jedną z ikon kina akcji: Jean-Claude Van Damme zagrał w filmie In Hell, który w Polsce znany jest jako Skazany na piekło. Piekło tłumaczeń.

Przyznam, że nie poświęciłem wiele czasu na poszukiwania przykładów, ale tytuły same wpadały. Levity stał się w Polsce Skazanym na wolność, a In Justice natchnęło kogoś do stworzenia tytułu Skazani za niewinność. Dalida ma naprawdę ciekawe towarzystwo i mocną konkurencję na polu dziwnych zabiegów w tłumaczeniach, nadawaniu tytułów nad Wisłą. Mam nadzieję, że kiedyś poznam tajemnicę motywu skazańca…

  • PolandOnion

    Tak w kwestii ciekawego tłumaczenia na polski.. „Pan” jako „Piotruś. Wyprawa do Nibylandii” ;)

    • jan

      a tak przy okazji – słowo „pan” w tytule „Peter Pan” u nas traktuje sie dosłonie jakby to było polskie słowo :-)

    • ŻółtyŻółwik

      Cicho, jeszcze komuś przyjdzie do głowy tłumaczenie Piotruś Omlet. Skazany w niby kraju.

  • ElektronickyMordulec

    Wirującego seksu nic nie przebije :)

    Co do szklanej pułapki widziałem kiedyś alternatywny tytuł na kasecie vhs, stare czasy i wulgarni lektorzy, te sprawy. I to był tytuł idealny pasujący dużo bardziej do całej seri.

    Brutalna śmierć.

    • jan

      a jakies propozycje tłumaczenia Dirty Dancing – tak żeby to jakos brzmiało? :-)

    • Michał Hackleberry

      Ale po co w ogóle tłumaczyć tytuły filmów?

    • A jeśli już tłumaczyć, to konsekwentnie, bo połowa ma tłumaczenie, połowa nie ma…

    • jan

      a dlaczego nie? to że teraz większość radzi sobie z angielskim słownictem nie znaczy ze trzeba pomijac ludzi którym angielskie (i nie tylko) tytuły nic nie będą mówiły – a moze nawet mieli by problemy z powtórzeniem ich – i jak tu rozmawaić o jakims filmie, serialu jak nie wiadomo jaki ma tytuł ;-)

    • Mateusz

      A czasem nie nazywano tego filmu „Wirującym seksem”? :D
      Edit: Głupi ja nie przeczytałem poprzedniego komentarza….

    • jan

      wiem – ale mówimy o dziwnych tłumaczeniach tytułów (przeczytaj wpis na który odpowiadam)

    • Nomad

      Brudny taniec? Zachowany sens tytułu i dosłowne tłumaczenie

    • jan

      ale jak to brzmi – dla mnie nie bardzo :-)

    • Nomad

      No nie wiem. Zawiera nutkę tajemnicy – bo jaki brudny taniec, bo w różnych latach rózne tańce były brudne.

    • Ed

      Najlepiej Brudne Tańczenie, bo „dancing” to czasownik.
      Sequel: Jeszcze Brudniejsze Tańczenie.

    • IdontgiveaF

      To jest Dirty Dancing a nie Dancing Dirty

      Niby interpretujesz „dancing” jako czasowik, ale w swoim tłumaczeniu czasownika nie używasz :P Ty to jesteś odwrotek ;)

    • IdontgiveaF

      To już „Wirujący seks” ma więcej sensu, bo chociaż ociera się (choć trzeba mieć tu dużo wyobraźni :P) o znaczenie słowa „dirty” w tym tytule.

    • A JJ

      Mnie przekonuje tłumaczenie Czechów – „Grzeszny taniec”

    • regoat

      wulgarny taniec :D

    • Mateusz

      Taniec nieczystości :)

    • Kozdrobot

      Nieczysty taniec!

    • IdontgiveaF

      „Nieczysta” to może być zagrywka a nie taniec :P

    • IdontgiveaF

      Taki tytuł to już kanał. Dosłownie! :)

    • IdontgiveaF

      „Wyuzdany Taniec”, „Gorszący Taniec”, „Nieprzyzwoity Taniec”.

      Najbardziej pasuje chyba to ostanie, ale jak to brzmi :P

    • YY

      Pozostawić oryginalny tytuł jako nazwę własną, której się nie tłumaczy?

    • Hiwatari

      Taaaak i już widzę jak ludzie mordują sie z wypowiedzeniem niektórych tytułów, o zrozumieniu ich nie wspominając. Niektórych nie powinno się tłumaczyć np., takich które ciężko przetłumaczyć, a próba podjęcia się tłumaczenia na siłę zmieniłaby pierwotne znaczenie tytułu. Ale na ogół filmy powinno się tłumaczyć.

    • tego nie znałem – faktycznie pasowałby do serii ;)

    • ElektronickyMordulec

      Takich smaczków jest więcej, lektorzy z czasów vhs mają swój urok, Pan Janusz Kozioł grał najczęściej pierwsze skrzypce ale również kilku innych mocno bluzgających wtedy kiedy to wskazane.

      Np kultowe powiedzenie głównego bohatera- Yippee ki yay motherfucker (scena rozmowy z Hansem) jest przetłumaczone jako jupikajej wydymańcu :) i to ja rozumiem!

      Albo scenka z końcówki predatora- gdzie arni patrząc na gębe kosmity rzuca „you’re one ugly motherfucker”.. Lektor: ale z ciebie paskudny zasraniec :D

      https://youtu.be/yU8srzyDPAs

    • Ed

      Meh lektor. Ta forma tłumaczenia już dawno powinna odejść.

    • Nie zgadzam się. Może ktoś zna świetnie angielski i bez lektora sobie poradzi lub wybierze napisy ale już z językami bardziej egzotycznymi jest trudniej. Dodatkowo napisy jak by nie było odwracają uwagę od obrazu. Natomiast po małym piwku z korzeniami trudno się szybko czyta napisy i lektor w takim momencie jest jak znalazł.

    • zakius

      lektor znacznie utrudnia odnajdywanie błędów w tłumaczeniu tych właśnie języków, które znasz średnio
      z angielskiego to zazwyczaj da się ogarnąć po samym polskim potworku co to miało być, w japońskim trzeba usłyszeć co było w oryginale i wyłapać te kilka znanych słów i konstrukcji, poza tym sam sposób wypowiadania kwestii ma olbrzymie znaczenie, a z lektorem wszystko brzmi tak samo

    • łukasz Jedryszczyk

      Właśnie lektor daje taką możliwość bo słyszę orginalny głos i tłumaczenie gorzej jest z dubbingiem tam można wszystko zmienić

    • Ed

      Oryginalny głos.. chyba raczej oryginalny szept, bo ścieżka dźwiękowa jest bardzo przyciszona. W dubbingu przynajmniej wszystko słychać i nie zasypia się podczas filmu.

    • zakius

      lektor jednak zagłusza, nawet jeśli tylko częściowo

    • Wiesław Juskowiak

      Tylko wiesz, że cyfrowa telewizja często pozwala już na wybór ścieżki i/lub napisów. Poza tym cieszmy się z lektorów, bo mogliby nam dać dubbing. A to już byłaby zgroza.

    • zakius

      nasza cyfrowa telewizja to pozwala najwyżej na oglądanie makrobloków zamiast szumu :p

    • Ed

      Można zawsze zastosować dubbing (oj, zaraz ktoś zbeszta dubbing, wiem nawet jakie argumenty padną…).

    • „piwko z korzeniami”? ;)

    • BloodMan

      Bajki to wiadomo dubbing…
      …ale filmy to ja już wolę z lektorem niż z dubbingiem ;)

    • Ed

      Wiedziałem, że padnie to zdanie!
      Przy lektorze można zasnąć, dubbing przynajmniej nie jest tak monotonny.

    • Prorok

      Aktor nagrywający dubbing nie odda sceny tak jak aktor który ją zagrał.

    • Ja4

      Żądło?

    • DominikSiedlak

      „Elektroniczny Morderca”, „Szklana Pułapka”…

    • DaemonKazoom

      Przebijam : „Błysk Pajaca” – Tak w pewnym momencie zaczął nazywać dystrybutor filmu „Jumping Jack Flash”.

    • regoat

      ale akurat w polsce ten filmu wszedzie wystepuja jako Dirty Dancing. nigdzie go nie widzialem jako tłumeczenie

    • Przemek

      Nie wiem czego akurat się ludzie czepiają tego tytułu. Nawiązuje przecież do treści filmu.

  • jan

    Często ktos wpada na pomysł że lepiej będzie dac tytuł nawiązujacy do fabuły filmu niz tłumaczyc dosłownie tytuł oryginalny – tak było np w wymienionym tu filmie „Szklana pułapka” albo min. też w „Jak ukraść księżyc”

  • Mateusz

    Kiedyś słyszałem, że tytuły filmów się nie tłumaczy a przekłada. Przy czym przekład ma tylko zachować ogólny kontekst treści, by zainteresować jak największe grono widzów.

    A przy okazji klasyk:
    Blade Runner-Łowca Androidów
    no i oczywiście
    Bold and Beautiful-Moda na Sukces :)

    • Czyli Polaków najbardziej interesują skazańcy…

    • Kondzio

      No ba! Wszystkie polskie seriale to kryminały, niektóre sprytnie ukryte pod tytułami jak „Pierwsza Miłość” albo „Barwy Szczęścia.”

    • kofeina

      Highlander – Nieśmiertelny ;)

  • steveminion

    Nic nie przebije „Dragon heart” jako „Ostatni smok”. Niby oczywista oczywistość a jednak…

    • Idealny Marcin

      Nic nie przebije „Lucky number: jako „Zabójczy numer”

    • jan

      oj tam, oj tam – w obu tytułach przynajmniej zgadza sie jedno słowo :-)

    • kofeina

      Tytuł Ostatni smok miał sporo sensu w tamtym filmie.

    • Dibo

      Lock, Stock and Two Smoking Barrels – Porachunki…

  • Ed

    Pamiętam jak ludzie rzucili się na tłumaczenie Łotr 1. Całkowicie niesłusznie, bo ten tytuł wcale nie brzmi źle.

    • YY

      Łobuz 1 powinno być :)

  • kofeina

    Tytułu „Szklana pułapka” bardzo bym bronił, jest po prostu idealny do pierwszej części.

    • Ale co z kolejnymi?

    • kofeina

      Myślisz, że w ’88 wiedzieli, że powstanie przynajmniej 5 części? W czwartej nieźle wybrnęli z tytułem.

  • thecoolkid

    Bardzo dobry temat do podjęcia, ale szkoda że sam artykuł nie pociągnął go nieco dalej 😉 sam mam podobne przemyślenia co do polskich tytułów, czasem ręce opadają, a przykładów śmiechu wartych jest tysiące.

    • Tak, przykładów są tysiące, nie ogarniesz tego w takim tekście (dlatego czekam na książkę). Mnie po prostu zainteresował ten skazaniec i skazywanie – skąd się to bierze?

  • Ed

    Jak ukraść księżyc
    Minionki rozrabiają
    Minionki

    Odpowiedzialne tłumaczenie, nie ma co!

    • łukasz Jedryszczyk

      Akurat 3 jest dosłowny 😀

    • jan

      Minionki (Minions) to akurat jest obok serii filmów” Despicable Me” – trzeci tytuł przetłumaczono „Gru, Dru i Minionki”

  • Maks Cavallera

    Wczoraj w TV „Romeo Is Bleeding” jako „Krwawy Romeo”.
    Jeszcze w czasach, gdy w szkołach uczono języka rosyjskiego i królowały wypożyczalnie kaset video było to OK. Teraz gdy większość ludzi chociaż kojarzy język angielski taka sytuacja wypada słabo.

    • A bywa i tak, że tłumaczenie zmienia znaczenie wypowiadanych słów – jakiś czas temu spotkałem się z tym w kinie: bohater miał zupełnie co innego na myśli, powiedział coś, co w napisach zostało przeinaczone.

  • indy

    Przypomniała mi się stara anegdota. W latach osiemdziesiątych filmy w Polsce pojawiały się z różnym opóźnieniem. Polak gościł znajomego Anglika i przechodzili koło kina. Anglik widzi plakat „Obcy: ósmy pasażer Nostromo” i pyta:
    – Co to za film?
    – Alien.
    Na drugim plakacie była zapowiedź „Obcy: decydujące starcie”
    – A ten?
    – Aliens.
    – Skomplikowany ten wasz język.

    • Tomasz Gapiński

      bo to poważny problem. Ale nic to przy Last Jedi co i po angielsku i po polsku nie mówi czy to jeden czy wielu

    • indy

      Problem z liczbą mnogą czy pojedynczą nie jest tutaj clue ;)

  • Ja4

    Ale może wartałoby spojrzeć na temat z drugiej strony: większość angielskich tytułów też jest mierna i bez polotu.

  • Optymista1

    Zagadka rozwiązana, tłumacz jest sędzią XD

  • Optymista1

    Jak sądzicie, Wojna Bohaterów jako Civil War ma sens ?

  • Apollo

    Może niektóre”tłumaczenia” są bezsensowne, ale według mnie „Szklanką po łapkach” bardzo dobrze oddaje parodiowy styl filmu :) Oczywiście również dobrze odnosi się do pierwowzoru.

  • zefir

    „Skazany na bluesa” to tytuł piosenki Dżemu, akurat doskonale pasujący na tytuł biograficznego filmu o Riedlu, więc nie bardzo rozumiem jak znalazł się w artykule o nietrafionych tłumaczeniach.

  • Krzysztof Dmytrów

    Klasyką jest także „Elektroniczny Morderca” 😉

  • fidelxxx

    Ale to nie Polacy ustalają tytuły filmów. Nasi dystrybutorzy wymyślają kilka propozycji, a decyzję podejmuje producent za oceanem.

  • mirekk

    Przypominam, że tytuł ustalany jest przez dystrybutora, a nie przez tłumacza. Takie tytuły to po prostu zabieg komercyjny mający zwiększyć sprzedaż filmu. Tłumacz ma tu mało do gadania!

  • Adrian Nyszko

    To nie tłumaczenia, to po prostu zastąpienie angielskich słów kompletnie losowymi polskimi

  • Piotr G

    „Last Action Hero” jako „Bohater ostatniej akcji” – mój ulubiony klasyk :-) Błąd w tłumaczeniu, na dodatek nie oddający fabuły

  • Bciesz

    Tak mi się wydaje (ale ja najostrzejszym ołówkiem w piórniku to nie jestem), że „Con” w „Con Air” to się ze słowa „Convicted” wywodzi, więc jak najbardziej „Lot Skazańców” mi tu pasuje.

  • To jeszcze nic. „Duplex” przetłumaczono jako „Starsza pani musi zniknąc”, zaś „Fluke” jako „Psim tropem do domu”. Także zawsze może być gorzej i dziwniej, jeśli chodzi o tłumaczenia.

    • Tomasz Gapiński

      z duplex problem taki, że nie da sie tego sensownie przetłumaczyć, w Polsce taka forma mieszkania nie istnieje.

    • Alot

      Istnieje, ma się dobrze, nazywa się bliźniak.

      i zdarza się, że po latach generuje podobne problemy jak te we wspomnianym filmie.

    • Waldemar Waldi

      No i stąd biorą się takie tłumaczenia ;-) Duplex to apartament z pokojami na dwóch poziomach. Natomiast bliźniak to semi-detached house, w odróżnieniu od detached house czyli domu wolnostojącego. To was powinno pogodzić ;-)

    • Tomasz Gapiński

      niezupełnie, bliźniak to jednak dwa oddzielne budynki, rozdzielone ściną, prawie nie masz kontaktu z drugą częścią. To czym mniej więcej jest ten filmowy duplex można czasem spotkać w starym budownictwie u nas – dwa mieszkania z pewną wspólną przestrzenią (np przedpokojem), ale to nadal nie do końca to co było w tym filmie. U nas po prostu tego nie ma.

  • galtom

    I tak nic nie pobije polskiego tłumaczenia „Dirty Dancing” – autor pamieta czy jeszcze wtedy nie chadzał do kina?

    • jan

      we wstępie jest napisane że bedzie o skazaniach a nie o wszystkich tłumaczeniach :-)

  • dati

    fifty shades darker – Ciemniejsza strona Greya

    • MathU

      W pierwszej części shades oznaczało twarze, a w drugiej oznacza stronę. Jakimże trudnym i skomplikowanym językiem musi być angielski.

  • Żeby tylko tytułów ;)

  • Jakub Kocikowski

    Moje ulubione tłumaczenie:
    Captain America: Pierwsze Starcie
    (Captain America: The First Avenger)

    Uwielbiam jak przetłumaczyli całość na Polski.

  • MathU

    A czy olśni mnie ktoś czemu bajkę pod tytułem „Moana” (Moana to imię bohaterki), przetłumaczono na „Vaiana. Skarb Oceanu”?
    Jaki jest sens zmiany imienia bohaterki na tak samo obcobrzmiące?

    • Kai

      Bo w Europie „moana” jest już zarejestrowanym znakiem handlowym. A żeby było ciekawej, we Włoszech fim i bohaterka nazywają się Oceania, bo… Moana jest imieniem tamtejszej, znanej, chociaż już nieżyjącej, porno gwiazdy :P

  • Gimlas

    Wytłumaczenie jest bardzo proste. Wszystkie te filmy to produkty komercyjne, które muszą zarobić. Kiedyś też myślałem, że tytuł nie jest tak ważny jak sama treść. Ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Dla sporej grupy osób to tytuł jest najważniejszym elementem. Najlepszym przykładem są tego studia na pewnej polskiej uczelni. Przez lata funkcjonowała tam specjalizacja dotycząca chemii bioorganicznej, która cieszyła się niewielkim zainteresowaniem. W momencie gdy jej nazwę zmieniono na taką sugerującą powiązanie z farmaceutyką i produkcją kosmetyków studenci uderzali drzwiami i oknami żeby się tylko zapisać. Najlepsze jest to, że program nauczania w ogóle nie został zmieniony – nawet nazwy przedmiotów. Tylko sama nazwa specjalizacji.

    Tak więc nazwa ma znaczenie. Szczególnie jeśli ma to kupić osoba, która ma wolny czas/pieniądze i nie wie co z nimi zrobić, a jest zbyt leniwa by sprawdzić coś więcej.

  • Worm Nimda

    Czy autor przyglądał się też tłumaczeniom tytułów w innych krajach?

  • Mnie denerwują niepotrzebne i bezsensowne zmiany. Ostatnio słuchałem audiobooka: „One second after” – po polsku książka wyszła pod tytułem „Sekundę za późno”. A przecież tytuł to: „Sekunda po”. Angielsku tytuł to niedopowiedzenie, bo nie podano po czym jest ta sekunda. Polski tytuł wskazuje, że ktoś się spóźnił o sekundę. Ten kto dał taki tytuł nie miał pojęcia o treści książki. I to chyba jest główny problem. Tytuły dają chyba ludzie, którzy myślą o sprzedaży, a pewnie nie czytali książki.
    http://ksiazki.audio/blog/one-second-after

  • Kuba

    Tłumaczenie polskie jest ciekawe. W polskiej wersji programu Solution Center jest wpis „Urlop z nich prawo testów”. WTF????

  • Alot

    Antyweb.
    Czy ktoś by czytał, gdyby się nazywało:
    Blog, na którym możesz przeczytać o mydle, powidle i czasem o technologiach, ale nie za często, żebyśmy mogli zarobić co nieco na reklamach.

    Tytuł jest ważny. Czasem ważniejszy niż treść.

  • Proponowałbym jeszcze zatytułować artykuł na „Skazani na tłumacza”

  • halabarda

    Najlepsze polskie tłumaczenie tytułu filmu:
    „Reality Bites”
    jako
    „Orbitowanie bez cukru” :D
    to przebija nawet wirujacy seks.

  • AdiDotJagi

    Ale na przykład taki „Labirynt”, który w oryginale brzmiał ” Prisoners” to wydaje mi się że nazwa ta jest jeszcze trafniejsza od oryginału. No porwane dziewczynki są uwięzione, tak samo jak podejrzewany o ich porwanie, ale „labirynt” przewija się przez cały film

  • regoat

    dystrubutorzy próbują stuningować tytuł zeby zachęcić do obejrzenia filmu. im się wydaje ze tak bedzie lepiej i czasami zdradzaja treść lub zakonczenie filmu

  • Wally_Bishop

    Nie podoba Ci się, wyjedź do Niemiec. Potem wróć do Polski i przestań jęczeć :)

  • Najczęściej decyzję co do polskiego tytułu podejmuje… studio filmowe. Narzucają różnym regionom różne tytuły. Czasem dystrybutor ma na to wpływ, częściej jednak nie. To nie jest tak, że polscy dystrybutorzy prześcigają się w wymyślaniu dziwnych tytułów :)

  • Amras91

    Oczywiście rozumiem cały zamysł artykułu, ale wydaje mi się, że autor trochę przesadza. Oczywiście czasami trafia się tytuł przetłumaczony dosyć nietypowo, niemniej jednak zawsze dystrybutor ma jakiś powód by akurat podjąć się ryzyka. Najlepiej byłoby zostawić tytuł angielski, jednak nie zawsze jest taka możliwość, w szczególności jeżeli nie wszyscy w Polsce posługują się tym językiem ;) mam nawet przykład z ostatnich dni – film „Don’t knock twice” – gdybym sam usłyszał taki tytuł nigdy nie zorientowałbym się o co może chodzić – czy to komedia, dramat, czy coś jeszcze innego. Natomiast w Wielkiej Brytanii czy USA znają piękną rymowankę, która do tego nawiązuje i większość wie, że chodzi o czarownicę – a dokładnie Babę Jagę. Stąd u nas właśnie taki tytuł, który nawet wydaje się lepszy niż angielski oryginał ;)

  • Przemek

    Najgorsze tłumaczenie to jednak Being John Malkovich

  • Szemot

    Jeszcze jest „speed” przetłumaczony dosłownie z irracjonalnym dodatkiem czyli „Speed – niebezpieczna prędkość”. Odnoszę wrażenie że polskie tytuły są dobierane po prostu do jakości odbiorcow. Wszakże Polska jest ted jedynym krajem na świecie gdzie ktoś po prostu siedzi i czyta filmy, czyli lektor.

    Ogólnie brakuje konsekwencji. Czemu tłumaczona jes tylko część tytułów? Niektóre można przetłumaczyć ale się tego nie robi. Inne się tłumaczy lub dodaje idiotyczne dodatki. A skoro bawimy się rak z filmami to czemu piosenek się nie tłumaczy? „Mamma mia” to po prostu mamma mia i tyle. A samo przetłumaczenie nie sprawi że sens piosenki zostanie zrozumiany lub nie. Nikt też nie tłumaczy filmu Predator jako drapieżnik czy też łowca. Już samo słowo starczy. Tłumaczenie serialu Grey’s anatomy jako „Chirurdzy” chyba też dobierane jest na poziom odbiorców. Bo. Ie dość, że o co innego chodzi w tytule to ten ma wręcz dwojakie rozumienie. Oczywiście przy dosłownym tłumaczeniu.
    Rozumiem że pewne treści filmu się zmienia dodając lokalizmy co nawet wg mnie jest w pewnych przypadkach dobre. Np w Shreku gdzie dawali teksty i wtrącenia z polskich bajek ktore nasze dzieci czy młodzież kojarzą a nie z angielskich ktorych czasem nawet ja nie kojarzę. Ale nikt tam nie kombinuje by film nazywać „przygody ogra i osła”.

  • Hiwatari

    Moja ulubiona perełka:

    Juice –Miasto Aniołów 2. Film nie ma nic wspólnego z filmem romantycznym o tym samym tytule. Nie jest niczego kontynuacją jak wskazuje tytuł.
    Z resztą ogarnijcie opisy:

    Juice – Miasto Aniołów 2 (1992)
    Film opowiada o losach czterech przyjaciół z Harlemu. Q, Bishop, Raheem i Steel regularnie nie uczęszczają do szkoły, oraz kradną płyty w sklepie. Są nękani przez policję, a także gang Portorykańczyków, kierowany przez Radamesa. Pewnego dnia dowiadują się że ich kolega ginie podczas strzelaniny w pobliskim barze.
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Miasto_anio%C5%82%C3%B3w_2

    City of Angels – Miasto Aniołów (1998)
    Przejmująca historia pewnego anioła, który zakochuje się w pięknej lekarce. W szpitalu w Los Angeles leży ciężko chory …
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Miasto_Aniołów_(film_1998)

    Jakim to złym człowiekiem trzeba być. Poza tym zwróćcie uwagę na daty wydania tych filmów.

  • san_chez

    Jeden z moich ulubionych filmów z dzieciństwa – tytuł oryginalny – Full Contact. Tytuł polski – Zabójca Mojego Brata. To było coś :)

  • Michał

    Wytłumaczenie jest proste. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… kasę.
    Wytwórnie filmowe zastrzegają sobie prawa do wszystkiego w tym do tytułów i tu uwaga do dosłownych tłumaczeń na inne języki również.
    Dlatego polscy dystrybutorzy (szczególnie w latach 90, ale i dziś) żeby zaoszczędzić na licencji na wydanie filmu w naszym kraju rezygnują z licencji na tytuł. I tutaj nie mogąc użyć oryginalnego tytułu ani jego dosłownego tłumaczenia wymyślają takie a nie inne kwiatki.
    Tyle w temacie. Zwykła oszczędność.

    Mój ulubiony przykład:
    Tytuł PL – Pluję na twój grób

    Tytuł oryginalny – Day of the Woman

    O_o