22

Tworzyli cheaty do PlayerUnknown’s Battlegrounds i zostali aresztowani. Muszą teraz zapłacić 5,1 miliona grzywny

Chińska policja aresztowała 15 osób podejrzanych o tworzenie i sprzedawanie oprogramowania cheaterskiego do PlayerUnknown's Battlegrounds.

Potwierdzono, że kod kod był złośliwy i zawierał konia trojańkiego, którego zadaniem była kradzież informacji od użytkowników.

– twierdzą chińskie organy śigania.

Sprawa jest na tyle poważna, że podejrzani zostali na chwilę obecną ukarani grzywną wynoszącą w przeliczeniu około…uwaga…5,1 miliona dolarów. Trzeba jednak zauważyć, że były to działania prowadzone na dużą skalę, hackerzy nie tylko tworzyli, ale również dystrybuowali programy, prowadzili też rynek, na którym sprzedawano tego typu oprogramowanie, parali się ponadto ich pośrednictwem.

W styczniu zbanowano około miliona cheaterów w PlayerUnknown’s Battlegrounds, a PUBG Corp cały czas zbiera informacje nie tylko na temat oszukujących graczy, ale również twórców i sprzedawców hacków. Współpracuje ponadto z organami ścigania by jak najwydajniej i najszybciej ukrócić te działania.

Chińska policja donosi, że podejrzani w sprawie są cały czas przesłuchiwani, a część dystrybuowanego przez nich oprogramowania zawierała trojana o nazwie Heybox. Pozwala on skanować komputer użytkownika i wyciągać wrażliwe dane. PUBG Corp potwierdza te doniesienia.

Dlaczego ludzie oszukują w grach multiplayer?

Mam w PUBG przegranych łącznie prawie 200 godzin. Nie ukrywam, że żadna gra sieciowa nie wciągnęła mnie ostatnio tak mocno – twierdzę jednak, że to w dużej mierze zasługa (wina) świetnej ekipy, z którą równie fajnie się wieczorami rozmawia. Nie powiedziałbym jednak, że jestem dobry – czasem udaje się coś fajnego zagrać, czasem bezmyślnie ginąć. A kiedy patrzę na takie filmy jak ten, z jednej strony jestem pełen podziwu dla umiejętności z drugiej – porównując je z moimi – mam ochotę odinstalować grę i więcej do niej nie wracać.

Kiedy jednak zdobywam „kurczaka” lub biorę udział w naprawdę fajnej, emocjonującej akcji – czuję satysfakcję. Nie potrafiłbym się jednak cieszyć gdyby dobra gra nie zależała ode mnie, ale od programu. Tym bardziej zastanawiam się po co w ogóle ludzie używają hacków i cheatów w grach sieciowych. Dla punktów, za które można potem kupić skrzynki? To chyba jedyne wyjaśnienie, bo niby jaka radość płynie z fragów nabitych oszustwem? Co to za frajda? Już nawet pominę kwestię bycia fair – a może chodzi po prostu o chamskie popsucie gry innym?

Rozumiem natomiast dlaczego są osoby, które tworzą tego typu programy i potem je sprzedają. Skoro jest zapotrzebowanie i ktoś chce wydać na takie aplikacje pieniądze, ktoś inny chce na tym zarobić – proste prawa rynku, jest popyt – jest podaż.

Fajnie byłoby grać w idealnym świecie gdzie wszyscy są fair, ale chyba nigdy tego nie doczekam. Tymczasem sam raportuję czasem osoby, które ewidentnie nie bawią się fair i Was zachęcam do tego samego. Całej sceny wokół gry nie uleczymy, ale może uda się choć minimalnie ograniczyć oszustwa.

źródło